Trzy rady dla zwykłych facetów

AFC. Tego terminu dawno tu nie było, a na polskiej wersji bloga być może nawet nigdy nie został on użyty. Poznajcie Average Frustrated Chump. Jest przeciętny, jest sfrustrowany i - z braku lepszego słowa - jest nieogarem.


Zwykły facet to niekoniecznie AFC

Uporajmy się najpierw z definicją, prosto z pualingo.com: AFC to "someone who’s usually had some success with 'getting lucky' with women, and may even have had a few girlfriends throughout his life. But as a whole, he is pretty clueless when it comes to attracting women."

AFC to nie jest ktoś tragicznie niedoświadczony z kobietami, żaden z niego czterdziestoletni prawiczek. Głównym wyróżnikiem jest to, że nie łapie o co chodzi w relacjach damsko-męskich i pomimo swoich najlepszych starań często odchodzi z niczym.

Dodajmy do tego bycie przeciętnym pod względem wyglądu, umiejętności podrywania, pieniędzy oraz sławy i otrzymamy kogoś, kto czasem nawet będzie zadowolony z życia, ale często też będzie nieszczęśliwy.

Wcale nie mówię, że większość facetów to AFC. Jest pełno ludzi sukcesu i to w wielu różnych dziedzinach życia. Niektórzy zaś wchodzą w poważne związki z dziewczynami sporo ponad średnią i wcale nie zależy im na "podrywaniu". Ale jest też grupa nieporadnych facetów, którzy nawet nie wiedzą, że czegoś nie wiedzą. I mogą zrobić sobie krzywdę po prostu próbując zdobyć dziewczynę.


Droga zwykłego faceta do podrywu


Wielu z tych tak zwanych AFC nie jest zainteresowanych "uwodzeniem", ale niektórzy z nich chcą poprawić swoje relacje damsko-męskie "w normalny sposób". Trochę ich rozumiem, PUA-si wyglądają na szarlatanów, a cała Manosphere została ostatnio okrzyknięta Soyosphere.

Nic z tego nie brzmi normalnie dla przeciętnego Jasia. A on nawet wcale nie musi być "blue pill" czy "betą", może po prostu być "zagubiony" i "bez pojęcia".
Każdy mężczyzna powinien umieć podrywać. I nie ma tu znaczenia czy ktoś nazwie to grą, doświadczeniem czy "obyciem z kobietami".
Ten poradnik zasługuje na osobny post, ale i tak nie sądzę, żeby ktokolwiek niezainteresowany podrywaniem (i daygamem) czytał tego bloga. Jednak niektórzy z waszych znajomych mogą tacy być, więc poniżej znajdziecie trzy całkowicie wolne od PUA-sowania porady dla przeciętnych facetów. Dotyczą oczywiście tego, jak poprawić swoje relacje z kobietami.

Po pierwsze, skup się na podstawach. Zacznij się dobrze ubierać, wróć do formy, miej jakiś sposób zarabiania pieniędzy i kilka ciekawych zainteresowań. Bądź tak atrakcyjny i interesujący, jak tylko się da. To co prawda brzmi prosto, ale większość facetów upiera się przy noszeniu okropnych ciuchów, twierdzeniu, że nie mają czasu na siłkę i udawaniu, że oglądanie telewizji to jest jakieś hobby.

"Ciągle pamiętam swój ostatni raz. Była sroga zima, 1999..."


Dwa kolejne kroki w stronę seksu


Gdy już się ogarniesz, zaczniesz być najlepszą możliwą wersją siebie, nie powinieneś już być przeciętny. Przez sam wysiłek lekką ręką trafiasz do 20%, a czasami i do 10% najlepszych facetów. Nie jesteś już AFC, chociaż wciąż możesz być sfrustrowany.

Na to zaradzi krok numer dwa - musisz poznawać dziewczyny. I nie, Tinder się nie nadaje. Możesz je spotkać w drodze na siłownię albo możesz poznawać je w barach. Możesz wybrać się na klubbing albo zaczepić parę kobiet w centrum handlowym. Ale musisz aktywnie poznawać nowe dziewczyny i zdobywać kontakty. Olej uczenie się podrywania i tricki PUA - po prostu rozmawiaj.

Gdy pogadasz z odpowiednią liczbą kobiet, okaże się, że masz jakieś numery, Facebooki i takie tam. Ponownie - nie zawracaj sobie głowy uczeniem się SMS-owania, po prostu zacznij wyciągać je na randki i eskalować. Sorki, to znowu termin PUA. Zacznij dążyć do seksu. Bądź otwarcie seksualny i celuj w szybkie zaciągnięcie jej do łóżka.
1. Ogarnij siebie i swoje życie. 2. Aktywnie podchodź do dziewczyn. 3. Dąż do seksu. I tyle. Większość facetów jest nieatrakcyjna, nieogarnięta, nie poznają żadnych nowych dziewczyn i nie mają w głowie seksu, kiedy jakimś cudem trafią na randkę.
I tyle - AFC przerobiony na kogoś, kto radzi sobie z kobietami. Może i nie jest PUA-sem ani graczem, ale na pewno nie jest już nieogarem.


Dodatkowa porada dla frustratów


Frustracja u AFC bardzo często wynika z sabotowania samego siebie z powodu strachu przed sukcesem. "Przez całe swoje życie nie robiłem takich rzeczy i jak teraz zacznie mi to wychodzić, to udowodnię, że zmarnowałem te wszystkie lata". No cóż, ego stara się bronić jak tylko potrafi. Nikt nie chce, żeby udowodniono mu błąd.

Przeciętny uwodziciel zdobywa więcej dziewczyn w dużej mierze dlatego, że po prostu działa więcej, ale też - a w przypadku "naturalsów" przede wszystkim - bo wykorzystuje każdą napotkaną okazję. To nie tak, że całe ich życie podporządkowane jest dziewczynom, ale gdy natkną się na samotną duszę, z którą złapią świetny kontakt to zmodyfikują swoje wcześniejsze plany i zdobywa tę dziewczynę.

AFC z drugiej strony zawsze ma wymówki, przez które nie może doprowadzić sprawy do końca. "Muszę jutro rano wstać", "mam niewyprasowaną koszulę", "nie mam na sobie ulubionej bielizny", "ona pewnie taka nie jest", "nigdy nie robiłem takich rzeczy", "lepiej wezmę numer i spróbuję umówić się później". Nie, nie, nie.

Spróbuj, do cholery! Na zawsze będziesz tkwił w krainie żalu i gdybania, jeśli nie spróbujesz. I nawet jeżeli już nie będziesz przeciętny, to właśnie przez to pozostaniesz sfrustrowany.

4 komentarze:

  1. Dobry temat. Swoją drogą jak to jest ze większość facetów jest AFC, zakochuje sie, angazuje, wyznaje uczucia a mają laski? A one są zakochane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oficjalnie są z tymi ciapami, wstawiają wspólne zdjęcia na portalach itd. ale gdy mówią że idą na ploty z przyjaciółką to tak naprawdę spotykają się z seksownym i wyszczekanym uwodzicielem i z nim przeżywają prawdziwe emocje :)

      Możesz się śmiać z uwodzicieli że nie mają stałych partnerek (jak dawniej śmiałeś się z pana MrSnoofiego zamiast pucować mu buty) ale po cholerę komu jedna stała partnerka skoro może pukać cudze w dowolnej ilości? XD

      Usuń
  2. Some of my Polish audience is getting pissed because I'm not blogging anymore. - to zupełnie nie jest powód. Powodem wkurwienia czytelników bloga jest rozdzwięk pomiędzy tym co mówisz a tym co robisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kogoś wkurwia czytanie jakichś rzeczy w Internecie, to sugeruję ich nie czytać.

      A już na pewno nie spamować do tego w komentarzach.

      Usuń