Nie jesteś Bradem Pittem

Narzekałem już wcześniej na porównywanie się do Brada Pitta, ale nigdy porządnie nie rozprawiłem się z tym przypadkiem. Bo chociaż proponowane przez niektórych ćwiczenie ma trochę sensu, to często gęsto przyniesie ono więcej szkody niż pożytku.


"Wyobraź sobie, że na twoim miejscu jest Brad Pitt"


Wspomniane ćwiczenie wygląda następująco: kiedykolwiek analizujesz określone zachowanie dziewczyny, zadaj sobie pytanie "jak ona by się zachowywała, gdyby na moim miejscu był Brad Pitt?". Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, bo zmuszamy się do szczerego przyznania, jak bardzo jesteśmy dla niej atrakcyjni. Ale niestety wielu idzie o krok dalej.
Kiedykolwiek chcesz kupić coś drogiego, zadaj sobie pytanie "co by zrobił na moim miejscu milioner?". No co, nie czujesz się jak milioner?
Porównywanie się do znanych ludzi może mieć sens tylko i wyłącznie, gdy jesteś jakimś tam pomniejszym celebrytą. Jeśli nawet nie jesteś w okolicy takiego statusu, to przyjmowanie takich zachowań i oczekiwań pomoże ci tylko, jeśli potencjalnie mógłbyś się znaleźć na tym poziomie. Jeśli nie, to powrót do rzeczywistość będzie bolesny.

Już i tak wystarczająco wielu mężczyzn ma nierzeczywiste oczekiwania za sprawą oszustów w społeczności.


Prawdziwy Ktoś


Są tacy, których wszyscy nazywają "naturalsami". To po prostu faceci, którzy nauczyli się jak zachowywać się wśród kobiet w bardzo młodym wieku. Wielu z nich nieświadomie eksperymentowało, tak więc sami nawet nie wiedzą dlaczego to co robią działa. Ale nie da im się odmówić zinternalizowanego właściwego zestawu przekonań.

Istnieją głośni ekstrawertycy, dominujący w każdym miejscu, w którym się pojawiają. Świetnie się czują w klubach, brylują w zatłoczonym i głośnym otoczeniu. Co więcej - naprawdę to lubią, czerpią energię z przebywania wśród ludzi i świetnie się bawią.

Bradom Pittom tego świata każdego dnia wszyscy przypominają o ich wysokiej wartości i atrakcyjności. A oni z kolei mogą zachowywać się tak, jak się zachowują, bo są w niekończącej się pętli sprzężenia zwrotnego. Nie da się do takiego czegoś wskoczyć z boku, bez zmiany myślenia.
"Nie porównuj się do mężczyzn z kosmicznym SMV, które mają dzięki sławie, bogactwie albo wyglądowi. Jeśli już naprawdę musisz - porównuj się do swoich znajomych, którym po prostu dobrze idzie z dziewczynami." - ja
Musisz gdzieś zacząć. Podnieś swoją wartość, zacznij zauważać, że dziewczyny patrzą na ciebie "w ten sposób", zdobądź pozytywne doświadczenia, poczuj się ze sobą (i innymi!) bardziej komfortowo oraz przede wszystkim przyznaj, że nie jesteś jeszcze tym Kimś, tym ekstrawertykiem, ani tym bezzasadnie pewnym siebie facetem. Możesz się takim stać i warto wiedzieć, do czego dążysz, ale nie staraj się zmienić wszystkiego na raz.

Więc mówisz, że to dla ciebie normalna sytuacja?


Mierz wysoko, ale realistycznie


Z jednej strony rozumiem poradę - spodziewaj się pełnej zgodności i niczego mniej. Zachowuj się, jakbyś już to wszystko miał. Udawaj, aż taki się staniesz. Brzmi nieźle, ale gdzieś trzeba zacząć. Gorąco wierzę w indywidualny, dopasowany rozwój.
Nie jest nierealistyczne postawienie sobie za cel przebiegnięcia maratonu w mniej niż trzy godziny. Ale głupotą będzie oczekiwać, że wydarzy się to w trakcie pierwszych miesięcy treningu.
Są tacy, którzy potrzebują jedynie delikatnego nakierowania we właściwą stronę. Inni potrzebują najpierw ogarnąć swoje życie i zająć się podstawami, swoim nastawieniem i błędnymi przekonaniami. Muszą zdobyć pozytywne doświadczenie, żeby móc zmienić sposób myślenia. No i jesteś też ty.

Jeżeli jesteś zdolny do zachowywania się jak światowej sławy celebryta, to założę się, że już się tak zachowujesz. To nie tak, że czekasz, aż ktoś ci powie "wiesz, jesteś taki irracjonalnie pewny siebie, mógłbyś spróbować się też zachowywać w taki sposób."

Jeśli zaś potrzebujesz porady, to musi być ona racjonalna, wdrażalna i realistyczna. Bo co prawda możesz sprawić na jakiejś dziewczynie świetne pierwsze wrażenie, ale wciąż będziesz nieznajomym z ulicy. Nigdy nie będziesz dla niej nie-wiadomo-jak wartościowy, bo pogadaliście pięć czy dziesięć minut. Może na ciebie lecieć, możesz ją oczarować, ale nie zostanie od razu twoim groupie.


Wyznawczynie Brada Pitta


Jest jedna rzecz w tym całym ćwiczeniu, z którą się mogę zgodzić. Jest niewielka, a zanim do niej przejmę i tak muszę powtórzyć, że według mnie cała ta koncepcja wyrządza więcej krzywdy niż pożytku mężczyznom, którzy potrzebują porady.

To, z czym się zgadzam, to przesłanka, że powinieneś być kimś w rodzaju celebryty dla twojej dziewczyny. Powinna być podekscytowana na myśl, że spędzicie razem czas. Ale jest wiele sposób na to, żeby być w jej oczach kimś o wysokiej wartości i nie trzeba zaraz zostawać celebrytą, żeby to się udało.

A jeśli jeszcze raz od kogoś usłyszę "zastanów się czy ona tak samo zareagowałaby na Brada Pitta", to bardzo się postaram, żeby takiego uparciucha podmienić na prawdziwego Brada. A co!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz