Jak sprawić, żeby ona przestała TO robić?

Nie mogłem się powstrzymać - już dawno nie było mylącego tytułu rodem z kiepskiego portalu internetowego. Nie mam dziś na myśli żadnego konkretnego "TEGO", ale taki tytuł lepiej wygląda niż "jak sprawić, żeby ona przestała robić x, dla dowolnego znaczenia x".


Źle to robisz


Ogromna liczba narzekań na partnerki, dziewczyny i żony jest zdumiewająca. Wiadomo, że niektórzy zmieniają się przez lata trwania związku, ale fora pękają w szwach od postów zagubionych mężczyzn, którzy pytają o to, jak się pozbyć niechcianych zachowań u swojej "poważnej" dziewczyny, z którą są tydzień czy dwa.

Jeśli jesteście razem zaledwie parę tygodni, a ona już robi coś, co ci się nie podoba, to pretensje możesz mieć tylko do siebie. To ty ją zaczepiłeś, uwiodłeś i nawet jeśli koniec końców to ona wybrała ciebie z grona jej adoratorów, to ty się postawiłeś w sytuacji, że w ogóle mogłeś zostać wybrany.

Przebłysk tego rozumowania pojawił się już w moim poście o sukach. Ciągle spotykam facetów, którzy podrywają głównie "pijane szmaty w klubach", a potem narzekają na to, że wszystkie kobiety to "suki i szmaty". A rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste - zwracaj więcej uwagi na to, z kim masz do czynienia i jeśli ci się to nie podoba - nie randkuj z nimi!


Zmiana partnera


Mogę tylko się domyślać, jaka jest przyczyna ogromnej liczby osób chcących zmieniać swojego partnera. "Zmieniać" czyli "przekształcać", a nie "wymienić". Zwykło się mawiać, że to kobiety chcą usidlić bad boy'a i przerobić go na kogoś, kto im się już nie podoba. Ale niektórzy faceci są jeszcze gorsi.
Jeśli ustatkowałeś się z pierwszą czy drugą dziewczyną, w twoim życiu, to jest ogromna szansa, że liczysz na łut szczęścia. Myślisz, że masz farta?
Dodajmy do siebie brak doświadczenia i poczucie, że nie stać cię na kogoś lepszego, a ustatkujesz się z "wystarczająco dobrą". A to z kolei znaczy, że wpakujesz się w związek nie wiedząc, czego możesz się spodziewać, co ci przeszkadza, a z czym możesz żyć. Co więcej - nie doświadczyłeś za wiele, więc nawet nie wiesz, co jest potencjalnie możliwe.

Z czasem zaczniesz sobie uświadamiać, co dla ciebie działa, a co ci przeszkadza. Będziesz chciał więcej tych pierwszych rzeczy i mniej tych drugich. I tutaj rozbijesz się o dwa problemy na raz: po pierwsze, niedorzeczne jest zabraniać czegoś, co do tej pory było dozwolone, a po drugie - zaczniesz myśleć o zmianie drugiej osoby.

"No nie... Znowu?!"


Już jest za późno


Wybór partnerki nie powinien być dokonywany przy założeniu, że "jakoś się dogramy" albo wręcz, że później ona się dostosuje. Od tego jest całe randkowanie, to wtedy poznajecie swoje wady i zalety. Jeśli nie widzisz jej jako swojej poważnej dziewczyny, to powinieneś zostać w formule "bez zobowiązań".

Bardzo często napotkasz dziewczyny, które są spoko, ale mają kilka fatalnych wad. Powinieneś wiedzieć co jest pierdołą, co jest ważne, a bez czego absolutnie nie ma mowy o czymś poważniejszym. Bo z pierdołami można żyć, inne rzeczy można tolerować, ale fundamentalne różnice są nie do przeskoczenia.

Nie zmienisz jej. Jeśli ona już "TO robi" albo "TAKA jest" - to taką ma naturę. I jedynym rozwiązaniem będzie unikanie poważnego związku albo odpuszczenie jej sobie, jeśli już czujesz się zauroczony. Bo pytanie nie brzmi "co mogę zrobić, żeby ją zmienić", ale "dlaczego chcę być z tak niekompatybilną dziewczyną?". Odpowiedź zwykle brzmi "bo pewnie nie masz innych opcji".

Z drugiej strony, jeśli dobrze się z nią dogadujesz i do tego jesteście do siebie podobni, to pewnie też w wielu kwestiach rozumiecie się bez słów. Ale nawet w takim wypadku domniemane zasady są niebezpieczne. Nie możesz być pewien, że oboje rozumiecie je tak samo. Bierz też pod uwagę, że wszystko na co się raz zgodzisz, zostanie uznane za regułę.


Nie ma odwrotu


Nie ma wycofywania się ani odwrotu. Wszystko, na co się zgadzasz ustanowi precedens, który będzie bezwzględnie wykorzystywany. Nie ma rzeczy, które dzieją się tylko raz, są za to próby sprawdzenia, co jest dozwolone. I gdzieś musisz jakieś granice postawić.

A gdy już je ustanowisz, to będą one poddawane próbom, tylko po to, żeby zobaczyć, czy nie żartujesz. Jeśli się nie złamiesz - staną się mocniejsze. Jeśli jednak pozwolisz na ich przekroczenie bez jakiegoś dobrego powodu (a mało jest dobrych powodów), to tym samym zupełnie się ich pozbędziesz.

Zacieśnianie raz poluźnionych zasad jest prawie niemożliwe. Łatwiej jest czegoś zabraniać bez końca, niż zabrać to po jednym wyjątku. Są oczywiście na to sposoby, tak jak zapewne jest wiele sposobów na wyjście z fizycznego uzależnienia.

Ale najlepsza rada to wciąż - nie popadaj w nałóg. Podobnie i tu - nie rozluźniaj zasad rządzących waszym związkiem, jeśli będziesz chciał je później zacieśnić. W najlepszym przypadku będzie to obrzydliwie ciężka walka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz