Znaczenie intencji

Okazało się, że temat płacenia na randkach jest dość kontrowersyjny, przynajmniej tu na polskiej wersji bloga. To z kolei sugeruje, że powinienem wcześniej napisać o czymś bardziej podstawowym, czyli intencji.


Dlaczego robisz to, co robisz?


Czasami twoja intencja jest czymś bardzo oczywistym. Jeśli rozmawiasz z atrakcyjną dziewczyną, to dlatego, że ona ci się spodobała i miałeś na tyle jaj, żeby zagadać. Bierzesz numer, bo chcesz się z nią spotkać i w niedalekiej przyszłości wylądować z nią w łóżku. Niektóre rzeczy są proste.

Inne zaś są nieco bardziej skomplikowane. Dlaczego płacisz za dziewczynę na randce? Być może boisz się, że jeśli tego nie zrobisz to ona uzna cię za kogoś mniej męskiego (co jest słuszną obawą, jeśli chodzi o Europę Wschodnią), kogoś skąpego (zależy, jak to rozegrasz) albo kogoś biednego? Jaki jest prawdziwy powód?

Jeśli robisz to, żeby zaimponować dziewczynie, to sam siebie robisz w balona - ona będzie chciała więcej i więcej. Jeśli boisz się, że w innym wypadku ona nie będzie zainteresowana randką z tobą, to jesteś idiotą, bo tym samym przyznajesz, że nie masz nic innego do zaoferowania poza pieniędzmi. Bardzo kiepska strategia.

Jeśli jednak zabierasz dziewczynę do drogiego miejsca, bo akurat bardzo lubisz tę konkretną miejscówkę i nie robisz wielkiej afery z płacenia, bo ona po prostu towarzyszy ci w twoim typowym wieczorze, to pewnie nawet nie pomyśli, że próbujesz zrobić dobre wrażenie zbyt drogimi drinkami. Czego i tak nigdy nie powinieneś robić.


Udawanie intencji


Wszyscy znamy mantrę "fake it till you make it". Wiemy też, że wiele dziewczyn jest jej świadoma albo przynajmniej wyczuwa, że cała masa facetów udaje kogoś innego, zanim jeszcze faktycznie się zmienią. A skoro tak, to będą one chciały ich odfiltrować i upewnić się, że na pewno jesteś tym, za kogo się podajesz.

Skoro już jesteśmy przy powodach - dlaczego ona zdecydowała się na te tatuaże?!

Intencje średnio da się udawać. Można oczywiście udawać zachowanie, korzystać z gotowych tekstów, grać niczym aktor, ale jest to daremna walka. Powód dla którego robisz to, co robisz wycieka z ciebie każdym porem ciała. Jeśli udajesz, to ona szybko zorientuje się, że coś jest nie tak. Że jesteś niespójny.
"Kobiety udają orgazmy. Mężczyźni potrafią udawać całe związki."
Najprościej to wytłumaczyć na przykładzie mówienia zbyt szybko. Jeśli gadasz jak najęty, bo jesteś pozytywnie nakręcony rozmową i taką masz naturę, to tak będziesz postrzegany. Oczywiście nie ma żadnego powodu do ekscytacji z powodu rozmowy z atrakcyjną dziewczyną (to powinna być norma), ale nie jest to jeszcze taka straszna przyczyna.

Jeśli mówisz za szybko, bo boisz się, że gdy tylko zapadnie cisza, to ona sobie pójdzie, to tym samym pokazujesz, że masz niższą wartość. Ona oczywiście to dostrzeże, ale mówienie wolniej wcale nie pomoże, bo ten strach przed tym, że nie jesteś godzien z nią rozmawiać przejawi się w inny sposób.


Zaproszenie czy przekupienie?


Jakiś czas temu pisałem o pakiecie. Dla przypomnienia: to jest powód, dla którego dziewczyny z tobą zostają, zamiast po prostu przespać się z tobą i zapomnieć. To twój styl życia, sposób zachowania i działania. Twoja umiejętność pokazania, że jesteś ogarnięty i że potrafisz dotrzymać obietnic.

Jeśli zapraszasz dziewczynę do swojego świata, a ona staje się uczestniczką twojej podróży, to może (i powinna) czuć się wyjątkowa. Dajesz jej możliwość, z której wcale nie musi korzystać. Ma pewnie wiele innych powodów, dla których się z tobą widuje. Bardzo często ten powód to będzie seks, ale to już inny temat.

Jeśli zaś twój styl życia, prezenty i inne korzyści są jedynym powodem, dla którego się z tobą zadaje, to po prostu kupujesz jej czas. Pomyśl, czy ona w ogóle by się z tobą widywała, gdyby te wszystkie rzeczy zniknęły? Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to nie zaprosiłeś odpowiedniej dziewczyny do swojego życia, ale przekupiłeś ją, żeby udawała zainteresowanie.


Nie ma co używać pieniędzy czy stylu życia jako protezy słabej gry. Chyba, że nie masz nic przeciwko dziewczynom, które w ten sposób przyciągniesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz