Czy obojętność jest skuteczną strategią?

Pytanie od anonimowego czytelnika: "[niektórzy mówią], że "obojętność" w stosunku do płci przeciwnej, może powodować większe "przyciąganie", że nie okazujemy desperacji, potrzeby, ciśnienia (...) Ale z kolei pada [też] inne stwierdzenie mówiące o tym, że zdecydowane działanie, przejście do rzeczy, taką bezpośrednia "gra" jest najbardziej efektywna."

Bardzo dobry temat.


Brak nastawienia na wynik


Wierzcie lub nie, ale ten cały słynny "brak nastawienia na wynik" może znacząco pogorszyć twoje rezultaty. I nie mówię tu tylko o mężczyznach, którzy tak boją się sukcesu, że aż nie dążą do celu "żeby tylko się nie nastawiać".

Jeśli ty jesteś obojętny, a ona nawet nie jest tobą zainteresowana, to nawet nie zauważy twojej postawy. To tak jakbyś krzyczał "i tak nie chciałem tu pracować!" pod budynkiem firmy, która nie chciała cię zatrudnić.
Kiedy dziewczyna odwołuje spotkanie, niektórzy faceci odpowiadają czymś w rodzaju "Właśnie miałem do ciebie napisać, że coś mi wypadło, więc i tak nie dałbym rady". Żałosne.
Z drugiej strony brak nastawienia na wynik jest dużą częścią niezbędnego sposobu myślenia, który pozwoli ci uwodzić wiele atrakcyjnych dziewczyn. Nie obchodzi cię wynik pojedynczej interakcji, bo jesteś "zorientowany na proces" (wybaczcie, musiałem). Po prostu wiesz, że wkładając odpowiednio dużo wysiłku, w końcu osiągniesz to, czego chcesz.

Brzmi znajomo, nieprawdaż?


Wytrwałość kontra desperacja


Jest ogromna różnica pomiędzy "chcę", a "potrzebuję". Omówiłem to już szczegółowo przy okazji tekstu Wytrwałość kontra desperacja.

Możesz być wytrwały i zdesperowany, po prostu zdesperowany, po prostu wytrwały albo żadne z powyższych. To nie tak, że są one jakoś ściśle powiązane, no może poza faktem, że wielu desperatów jest też patologicznie wytrwałych. I to jest jeden z powodów, dla których kobiety ich taktownie zlewają nie odpowiadając na wiadomości i nie pojawiając się na spotkaniach. Dziewczyny boją się natrętów.
"Wszystko z umiarem, włączając w to umiar." - Oscar Wilde
Analogicznie powiedziałbym, że bycie obojętnym i zdecydowane działanie/bycie bezpośrednim to niepowiązane ze sobą kategorie. Chociaż jeśli zbyt często działasz zbyt bezpośrednio to możesz sprawiać wrażenie "needy" i nie być przez to obojętnym.

"Więc mówisz, że jest ci obojętne czy wylądujemy w łóżku?"


Obojętność to nastawienie


Żeby być bardziej precyzyjnym - obojętność to ta część twojego nastawienia, która związana jest z brakiem reakcji na wydarzenia. Cokolwiek się stało, to się stało. Dostałeś zlewkę? Odwołała spotkanie? Nie dostałeś numeru? Nawet się dla ciebie nie zatrzymała? Miej to w dupie.

Jak tylko zaczniesz z czegoś robić wielką aferę, to na twoje własne życzenie stanie się to wielką aferą. To podstawowa zasada radzenia sobie z shit testami. Tak więc obojętność to świetna domyślna odpowiedź na wszystko, co cię zaskakuje, bo to pokazuje, że mało co cię rusza. A jednocześnie sprawi to, że się jej bardziej spodobasz… o ile tylko była już tobą zainteresowana.

To nie jest coś, dzięki czemu można wykrzesać zainteresowanie z niczego. Posiadania takiego obojętnego nastawienia sprawia, że w ogóle jesteś bardziej atrakcyjny i pewny siebie. Będziesz miał do siebie więcej szacunku, jak tylko uświadomisz sobie, że jej zachowanie nie ma na ciebie wpływu. Że nie jesteś już zdesperowany, ani "needy".


Zdecydowanie to działanie


Bez wzięcia spraw w swoje ręce i sięgnięcia po to, na co masz ochotę, nigdy tego nie osiągniesz. To truizm, ale nie da się uciec od roboty. Samo działanie też od razu nie czyni cię desperatem ani natrętem. Wystarczy, żeby przyświecało mu "chcę", a nie "potrzebuję".
Podejmuj ogromne ilości działań.
Nawet jeśli z jakiegoś powodu jesteś 'needy', to przez same tylko działanie będziesz miał więcej sukcesów, niż gdybyś był zdystansowany i obojętny. Dąż do celu, bądź bezpośredni, bądź seksualny, podrywaj, dąż do seksu. Gdy ona cię o to zapyta - przyznaj się. Kobiety są bardziej zainteresowane rzeczywistym seksem niż mglistym romansem.

Zdecydowane działania i bezpośredniość przyniosą ci sukcesy. A gdy tak się nie stanie - po prostu bądź obojętny.

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie, że moje pytanie doczekało się szerszej odpowiedzi.
    Bardzo dobre pióro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, polecam się na przyszłość.

      Usuń
  2. A ja trochę z innej beczki jeśli można. Jakiś czas temu poznałem fajną dziewczynę (4 miesiące temu), dogadujemy się, seks bardzo ok. Dziewczyna nie jest toksyczna, nie neguje tradycyjnego podziału ról w związku. Jest fajnie.

    Podjęliśmy decyzję o wspólnym zamieszkaniu, oboje jesteśmy po 30tce. To co mnie w całej sytuacji denerwuje to jest to, że dziewczyna przychodzi na gotowe a sama nie ma nic. Mam urządzone mieszkanie, samochód no i sprawa wygląda tak, że ona ma się do mnie wprowadzić (w tej chwili wynajmuje pokój u koleżanki na mieście). No i cholera trochę mi to przeszkadza :( Wszystko z czego będziemy korzystali w mieszkaniu będzie moje. Ona nie ma dosłownie nic (mimo, że ma naprawdę dobrą pracę).
    Oczywiście będziemy się składać ustaloną kwotę na życie na wspólne konto, ale kurczę jakoś mnie to wkurza że ktoś przychodzi na gotowe i cały wysiłek związany z dorabianiem się, urządzaniem mieszkania, wyrzeczeniami (mieszkanie kupili mi rodzice) go omija. To bardzo wygodna sytuacja, chociaż nie sądzę że dziewczyna kieruje się tylko tym że mam mieszkanie i samochód i tylko z tego powodu chce ze mną być.

    Możecie mnie hejtować, że jestem jebanym materialistą i w ogóle jak mi nie wstyd o tym pisać, ale jestem szczery. I teraz prośba o radę - to głupie że mam z tym problem czy jednak powinniśmy szukać partnerów jeśli nie na takim samym to z podobnym stanem posiadania?

    Wszystkie rady mile widziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz z tym problem, to masz z tym problem - i tyle. Jeśli Ci to przeszkadza i będzie miało to negatywny wpływ na Wasze relacje, to słabo. Znam osoby, które tak nie myślą i nie mają problemu z czymś takim. Znam też osoby, które się przejechały, bo faktycznie drugiej stronie chodziło np. o dołożenie się do remontu, a po rozstaniu została tylko dziura w kieszeni "bo to nie twoje mieszkanie".

      No i trochę też się zastanów - skoro Ty masz już wszystko urządzone, to trudno, żeby ona się zwalała do Ciebie ze swoimi meblami (wtedy pewnie byś pisał, że "mam już wszystko urządzone, a ona chce się wcisnąć w każdy kąt").

      A już najśmieszniej brzmi, że "ktoś przychodzi na gotowe i cały wysiłek związany z dorabianiem się (...) go omija" + "mieszkanie kupuli mi rodzice".

      Usuń
  3. tddaygame pytam Cię o radę i starałem się być szczery. Mieszkanie kupili mi rodzice kosztem bardzo dużych wyrzeczeń, więc nie rozumiem co jest w tym śmiesznego. Te wyrzeczenia dotknęły też w jakiś spoób mnie (skromnie żyliśmy bo rodzice oszczędzali).
    Ale ok, szkoda, że mam taki charakter. To chyba nie jest najlepsza sytuacja i ona też się z tym słabo czuje bo parę razy dałem jej to odczuć i nienajlepiej się z tym czuję.
    Czy mimo wszystko z nią zamieszkać i postarac się to przezwyciężyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt Ci nie powie "zrób to" albo "zrób tamto", bo nikt inny nie będzie żył z konsekwencjami tego wyboru.

      Zadaj sobie dwa pytania: czy jesteś w stanie się z tym pogodzić i przestać dawać jej to odczuwać? A jeśli nie, to jak będzie wyglądała Wasza dalsza relacja?

      I nie zakładaj, że "jak już razem zamieszkamy, to będzie inaczej". Nie będzie. Będzie tak jak teraz, tylko bardziej.

      Usuń