Zazdrość w otwartych związkach

Czytelnik mojego Twittera zapytał mnie ostatnio “Jak radzisz sobie ze swoją zazdrością w otwartych związkach?”. Bardzo interesujące pytanie, bo zazdrość to ważny temat w każdym związku, a już szczególnie w otwartym.


Co to otwarty związek?


Pisałem już o spectrum relacji bez zobowiązań. Powinieneś wiedzieć, że jest wiele sposobów na poradzenie sobie z aspektem "otwartości". Jeśli chcesz zgłębić ten temat, to polecam blog Blackdragona, szczególnie teksty o rodzajach związków i sprawdzonych niemonogamicznych konfiguracjach. Naprawdę dobra lektura.

Na potrzeby tego posta, otwarty związek to taki, gdzie (wprost lub w zawoalowany sposób) przystaliście na na to, że nie jesteście ze sobą na wyłączność. Takie podejście nie uwzględnia relacji, gdzie dziewczyna myśli, że jesteście parą, a ty nic jej nie mówiąc pukasz na prawo i lewo. To w środowisku podrywaczy dzieje się zbyt często i jest czymś, co zdecydowanie odradzam z nieskończonej liczby powodów.

Jeśli masz jaja, żeby sypiać z wieloma dziewczynami, to miej też ich na tyle, żeby się do tego przyznać. Wielu dziewczynom nie będzie to przeszkadzało. Niektórym bardzo i w takim przypadku oczywiście masz trzy opcje: zaakceptować warunki, rozstać się albo kłamać. Ponownie, ten post zakłada, że odbyliście ze sobą "poważną rozmowę" i oboje zgodziliście się na otwarty związek. Alternatywnie sytuacja jest jasna jak słońce, a ona to podejrzewa, ale nie dopytuje.


Gdy jesteś zazdrosny zawsze


Jeśli jesteś zazdrosny o wszystkie dziewczyny, z którymi randkujesz, to cierpisz na niedostatek relacji i po prostu masz im za złe, że one mają więcej akcji niż ty. Rozwiązanie jest proste - randkuj, spotykaj się i sypiaj z wieloma dziewczynami. Nie będziesz się przejmował tym, że one mają kogoś na boku, jeżeli i ty będziesz miał w czym wybierać.

Sypiałem z wieloma kobietami, które były w związkach (czasem nawet w małżeńskich). Ponieważ traktowałem je tylko i wyłącznie, jako kogoś, z kim mam seks bez zobowiązań, to nie obchodzili mnie ich partnerzy. Nigdy nie czułem niczego więcej niż zwierzęce pożądanie, bo niemożliwe jest poczuć coś do kobiety, która zdradza.

Nie ma nic złego w sypianiu z dziewczynami w związkach, o ile oboje wiecie, w co się pakujecie. Nie obiecuj im niczego więcej, a gdy dopytują - jasno i dobitnie przyznawaj, że sypiasz z innymi. Zwykle w takich sytuacjach obchodzi się bez dramatów.

Duże grupy przyjaciół o różnej płci to i duże problemy z zazdrością.


Historie o zazdrości


Jeśli jesteś zazdrosny o jedną dziewczynę, a inne z którymi się spotykasz, są ci raczej obojętne, to po prostu zaczynasz coś do niej czuć. Masz dwie drogi - albo przestać się z nią widywać, albo wejść z nią w związek.

Spotykałem się kiedyś z uroczą dwudziestolatką, która też bezustannie poszukiwała atencji mężczyzn. Miała pełno znajomych, zawsze kręciło się wokół niej kilku facetów, a i ona prowokowała sytuacje, gdzie mogło do czegoś dojść. Sama przyznawała, że jest podrywana, czasami nawet faceci ją obłapiali, a i zdarzyło się, że się z nimi całowała. Nie potrzebowałem czegoś takiego w swoim życiu.

Nie chciałem zastanawiać się gdzie jest, z kim i co z nim robi. To była tylko i wyłącznie kwestia czasu, aż pójdzie o krok za daleko. I pomimo tego, że ja też spotykałem się z innymi - zaczęło mi za bardzo zależeć. Dla swojego własnego zdrowia psychicznego odpuściłem tę relację.

Ostatnio byłem z dziewczyną, o którą zaczynałem być zazdrosny, ale udawało mi się to ukrywać. Kiedy nadeszła jej kolej na okazywanie zazdrości, otwarcie się do tego przyznała i wyjaśniła, o co jej chodzi. Podobało jej się to, co mieliśmy i zaproponowała coś więcej, włączając w to wyłączność. Z chęcią zgodziłem się na te warunki. Po poznaniu tak wielu dziewczyn wiem, czy ktoś jest warty ryzyka i czy ta monogamia da mi więcej, niż sypianie na prawo i lewo.


Nazwana monogamia


Byłem z dziewczynami, które podejrzewałem, że miały innych. Zwykle to nie jest problem. Nie czułem zazdrości, bo tak naprawdę nie byłem nimi zainteresowany ponad nasz seks.

Spotykałem się z wieloma kobietami, które podejrzewały, jak wygląda moje życie seksualne. Po jakimś czasie nie da się ukryć, że jesteś kobieciarzem i że miewasz wiele przygód. One nie oczekiwały niczego więcej, szczególnie przez pierwsze tygodnie czy miesiące. Nie miały też problemów z tym związanych. Najpierw seks, a potem (ewentualnie) związek sprawdza się świetnie.
Bycie kobieciarzem jest atrakcyjne. Bo przecież one chcą "niebezpiecznego, ale ucywilizowanego mężczyzny". (Jordan B. Peterson)
Widziałem też dziewczyny, które zakochiwały się albo od razu dążyły do monogamii. Zwykle odmawiałem i kończyłem taką relację, bo po prostu nie byłem tym w żadnym stopni zainteresowany. Otwarte związki mają sens tylko i wyłącznie, jeśli świadomie godzą się na niego obie strony. No, jest też ta szara strefa, gdzie ona podejrzewa i nie pyta, a ty nie mówisz.

Podsumowując: oboje musicie mieć na myśli taki sam rodzaj relacji i oboje musicie zgodzić się na warunki. I jeśli myślisz, że jakaś dziewczyna jest warta zaryzykowania monogamii i w dodatku nie zgodzi się na żaden otwarty związek, to zastanów się jeszcze raz. Jeżeli wyjdzie ci, że nadal chcesz tego spróbować, pomimo wszystkich innych możliwości - po prostu to zrób... albo zerwij z nią, żeby uniknąć zazdrości.

25 komentarzy:

  1. Td czy ja dobrze zrozumiałem? Jesteś teraz w monogamicznym związku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Td czy to oznacza, że zostałeś monogamistą? Nie wierzę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego kasujesz wpisy o Twojej monogamii?

    OdpowiedzUsuń
  4. Może napiszesz co skasował?

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapytałem się czy to oznacza, że jest już w monogamicznym związku i nie odpowiedział tylko skasował.

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisał to przecież we wpisie:

    "Podobało jej się to, co mieliśmy i zaproponowała coś więcej, włączając w to wyłączność. Z chęcią zgodziłem się na te warunki. Po poznaniu tak wielu dziewczyn wiem, czy ktoś jest warty ryzyka i czy ta monogamia da mi więcej, niż sypianie na prawo i lewo."

    Zaproponowała wyłączność, z chęcią się zgodził i wie że ta MONOGAMIA da mu więcej - czytaj TDDAYGAME, skończył (zawiesił?) karierę, nie jest już daygamerem, ma dziewczynę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie szok, ale specjalnie mnie to nie dziwi - każdy się kiedyś statkuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. 1. Nikt nic nie skasował, jakby szanowne Anonimy korzystały z jakiegoś konta (nawet WordPressowego) do komentarzy, to by one nie trafiały automatycznie do spamu.
    2. Nikt nic nie mówi o ustatkowaniu się, a już na pewno o powrocie do normalności. Ahoj, przygodo!
    3. Daygame'owo nadal szkolę, pokazuję, nagrywam i piszę. Mam nadzieję mieć więcej czasu na uporządkowanie zdobytej wiedzy (wink, wink, nudge, nudge).
    4. To od zawsze był blog o mojej daygame'owej podróży gęsto przyprawiany poradami. To nie jest tak, że tu się wiele zmieni. Wciąż trzymam się z innymi PUA-sami, mam świeże przemyślenia ze szkoleń i mojego życia. Na pewno będzie mniej field reportów (chyba, że odkopię jakieś stare).

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego będzie mniej field reportów? No i dlaczego w takim razie pisałeś o monogamii?

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisałem o monogamii, nie o ustatkowaniu się. Nie szukam nikogo na boku (stąd brak field reportów), ale i nie myślę o ślubie/dzieciach/wspólnym zamieszkaniu i wszystkim tym, co rozumie się przez "ustatkowanie się".

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj Tomek coś czuję, że jednak mogą być z tego dzieci ;) Pamiętam jak kiedyś na tym blogu napisałeś (a jestem dość uważnym czytelnikiem), że związek monogamiczny nie daje nic jeśli nie myśli się o dzieciach. A tu proszę - trafiając na kogoś odpowiedniego nawet PUAsi nie wykluczają monogamii ;)

    Tak z ciekawości - czy dziewczynę z którą jesteś poznałeś dzieki daygame'owi?

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się, że pisałem w ten sposób o małżeństwie, ale być może będę musiał się więcej rozpisać na ten temat. Dużo też wynika z tego, jak wygląda obecnie moje życie (poza daygamem).

    Natomiast znam też kilku PUA-sów, którzy są seryjnymi monogamistami, a "w międzyczasie" budują sobie social circle chętnych dziewczyn. Tak jak często piszę - chodzi o to, żeby świadomie wiedzieć w co się pakujesz, a do tego potrzeba trochę doświadczenia - https://www.youtube.com/watch?v=UtE0D-mqcbY

    Co do ostatniego pytania - oczywiście, że tak.

    OdpowiedzUsuń
  13. Żeby tylko nie przytrafiło Ci się Oneitis ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  14. http://pl.blog.tddaygame.com/2016/10/syndrom-jedynej-przyczyna-i-lekarstwo.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Blackdragon którego tu polecasz i do którego odsyłasz pisze we wpisie http://www.blackdragonblog.com/2016/02/25/de-facto-monogamy/:

    "
    When most people hear the word “monogamy” they usually assume, as I assume, that we’re talking about a couple who have verbally promised in some way to not be sexual with other people. Don’t fuck other people and I promise I won’t either. That’s monogamy."

    Monogamia to nie myślenie o dzieciach i małżeństwie tylko nie dymanie nikogo innego. A to jest ustatkowanie się. Piszesz o przygodach, super to pewnie wypady z tą jedyną na łódkę. Nie wiem po co zakrzywiasz teraz rzeczywistość. Fakty są takie, że znalazłeś sobie dziewczynę, której obiecałeś ten znienawidzony przez społeczność, z którą się identyfikujesz związek monogamiczny. Wyrzekłeś się ideałów Krausera, Toreto, Yada itd. a nam próbujesz wmówić, że nadal jesteś alfa i ten związek to nic takiego. Kłamałeś pisząc, że masz jeszcze pole do rozwoju i zmierzysz się z tym w nadchodzącym roku. Po co to wszystko?

    Teraz nie będziesz działał, twoje umiejętności będą słabły (bo trening zawsze jest potrzebny) i potem chcesz dawać z tego szkolenia? Tylko frajer pójdzie do ex podrywacza którego pochłonęła jedna dziewczyna.

    Ja tak hejtuje, ale dzięki twoim artykułom sam się ogarnąłem, robiłem rzeczy które myślałem, że są dostępne dla wybranych, poznałem fajne dziewczyny i z nimi sypiałem aż... znalazłem tą fajną z którą jestem. Tylko ja nie mianuję się PUAsem, podrywaczem czy daygamerem jak ty. Byłeś wzorem który mnie, nas teraz okropnie zawiódł. Bo okazało się, że nie jesteś aż takim alfa, nie masz aż takich jaj, nie jesteś aż taki silny i nieugięty. Ciekawe co na to twoi koledzy z branży z Polski i zagranicy?

    OdpowiedzUsuń
  16. Związek monogamiczny nie jest "znienawidzony przez społeczność" i nawet Krauser z którym ostatnio na ten temat gadałem powiedział "Go for it. Relationships are fun when you know what you're doing". Więc gadanie o "wyrzekaniu się ideałów" to bzdura. A czy faktycznie wiem co robię? Czas pokaże (także na tym blogu).

    Uważasz, że w związku nie można być alfa (i kiedy ja w ogóle użyłem tego słowa w stosunku do siebie?!)? Uważasz, że od razu facet się pakuje pod pantofel? Uważasz, że bycie w zgodzie z tym, o czym zawsze pisałem, a do tego bycie w związku to nie jest pole do rozwoju?

    "Byłeś wzorem który mnie, nas teraz okropnie zawiódł. Bo okazało się, że nie jesteś aż takim alfa, nie masz aż takich jaj, nie jesteś aż taki silny i nieugięty."

    Co według Ciebie, szanowny Anonimie, jest bardziej alfa (ponownie - kiedy tak o sobie pisałem?) i wymaga większych jaj - pójście pod prąd robiąc to, na co masz ochotę czy też może ślepe podążanie za tym, co anonimowa publika uważa, że powinieneś w danej sytuacji zrobić?

    Zawsze wydawało mi się, że prezentuję "ludzką twarz daygame'u". Relacje oparte o szczerość - jak fuck friend, to świadomy fuck friend z obu stron. Jak laska nie na wyłączność, to ona tego świadoma.

    Dużym elementem "ludzkiej twarzy" jest szczere dążenie do samorealizacji. Nigdy nie interesowały mnie przygody na jedną noc. Zaczynając chciałem wyhodować jaja, żeby w każdej sytuacji robić to, co uważam, że jest dla mnie najlepsze. I skoro doszedłem do takich, a nie innych wniosków, to cieszę się, że mam jaja, żeby faktycznie zaryzykować.

    Wariant minimum to masa dobrych wspomnień, lepszych niż wiele szybkich akcji. Czy takie "alfa" byłoby zrezygnowanie z tego mając pełną świadomość korzyści i zagrożeń?

    "Tylko frajer pójdzie do ex podrywacza którego pochłonęła jedna dziewczyna."

    Jakoś nie widziałem Cię do tej pory na moich szkoleniach, więc zakładam, że i tak byś do mnie nie trafił. Żadna strata.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolega Anonim powyżej oczywiście przesadził, każdy ma prawo do swoich decyzji i życia w sposób, który jego zdaniem jest najlepszy. Tddaygame - podjąłeś decyzję o monogamii i szacun dla Ciebie za to, że miałeś odwagę się do tego przyznać. Nie ukrywałeś tego, jasno i wyraźnie napisałeś o tym na blogu.

    Ale jednak kłóci się to trochę z tym co próbowałeś nam przez kilka miesięcy przekazać. Nie obraź się, nie hejtuję ale piszę o swoich odczuciach. Całym sobą byłeś przeciwko monogamii, wielu facetów posłuchało Cię bo rzeczywiście widać było znasz się na rzeczy, a teraz okazuje się ze TDdaygame jak trafił na "tą właściwą" to nagle monogamia jest ok i to jest lepsze niż "sypianie na prawo i lewo". Często w swoich odpowiedziach pytasz "Gdzie ja tak napisałem?". Więc proszę bardzo - Twój wpis na tym blogu z 19 lutego 2017 r. Cytat poniżej.

    "Zalety umawiania się i uwodzenia wielu dziewczyn są oczywiste. Jeżeli nie chcesz mieć potomstwa, to tradycyjny monogamiczny związek nie oferuje ci nic ciekawego."

    To w końcu oferuje coś ciekawego czy nie oferuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że trzeba będzie popełnić na ten temat całą serię postów, bo temat jest nośny.

      Nigdzie nie pisałem, że to decyzja na całe życie, że zamykam bloga, że wycofuję się okrakiem z tego co głosiłem. Wiele razy tweetowałem, że nie ma 'jedynej', ale jest wiele 'jedynych', które będą wyjątkowo dobrze dopasowane i marnotrawstwem jest traktowanie ich jako one night standy.

      Zacytowane przez Ciebie zdanie w kontekście wygląda nieco inaczej:

      "Wielu PUA-sów, w tym i ja, wychwala szybki seks oparty o pierwotne instynkty i nie za bardzo przepada za powolnymi i spokojnymi związkami. Powodów jest wiele, a dwa główne to: uwodzenie wymaga dużo wysiłku oraz brak chęci do życia w monogamicznym związku.

      Zalety umawiania się i uwodzenia wielu dziewczyn są oczywiste. Jeżeli nie chcesz mieć potomstwa, to tradycyjny monogamiczny związek nie oferuje ci nic ciekawego.

      Transakcyjny seks i powolne romansowanie ma wiele słabych konsekwencji. Tragicznych, jeżeli nie wiesz w co się pakujesz. Niektórzy mężczyźni nie mają najmniejszego nawet pojęcia, że może być inaczej."

      Czy monogamia jest lepsza niż luźne związki i sypianie na prawo i lewo? Moje ostatnie lata zdają się sugerować, że nie. Z tyłu głowy siedzą mi te same myśli, które wyrażacie w komentarzach i sortując stare tweety widzę, jak one się mają do mojej obecnej sytuacji. Być może jest to sytuacja pokroju moich sporadycznych wyjść do klubów, gdzie za każdym razem uświadamiam sobie, że "nie, to nie dla mnie", ale te wrażenie po jakimś czasie się zaciera i wychodzę ponownie. Cóż, pozostaje mi to sprawdzić.

      Dlaczego więc taka decyzja? A dlaczego nie? W końcu najbardziej żałuje się rzeczy, których się nie zrobiło, a gwiazdy ułożyły się wyjątkowo dobrze, ciągle potrzebuję coraz więcej czasu na inne projekty, a jak wszyscy wiemy - masowe uwodzenie dziewczyn zabiera go całkiem sporo (patrz: http://pl.blog.tddaygame.com/2016/09/czego-mozna-sie-spodziewac-daygameujac.html). Mówiąc krótko: żałowałbym, gdybym sobie darował. Polecam także tekst Krausera z 2012 https://krauserpua.com/2012/09/06/relentless-notch-count-hyena/

      Natomiast jeśli chodzi o odradzanie monogamii innym - dalej to będę robił bez żenady. Powody wydaje mi się, że dobrze opisałem tu https://youtu.be/UtE0D-mqcbY

      Usuń
  18. TD ma trzydziestkę na karku i dotarł do...ściany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściana jest jak cellulit, borykają się z nią tylko kobiety.

      Usuń
  19. Ps. Gdzie byli Ci wszyscy komentujący wcześniej?! Jedno małe zdanie wywołało nagle tyle zamieszania...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nic do tej pory nie wzbudzało tylu kontrowersji. Powinieneś się cieszyć - jesteś czytany i to uważnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. No nie no, człowiek się produkuje trzy lata, prawie dwieście postów, a reakcje wywołuje jedno zdanie, które zasadniczo niewiele zmienia! Gdybym tylko wiedział wcześniej...

    A tak bardziej serio - nie powiedziałem tutaj jeszcze ostatniego słowa, stay tuned.

    OdpowiedzUsuń
  22. nie rozumiem tej całej jazdy na TD?W końcu po to uczył się daygame'u żeby znaleźć sobie tą kobietę, która mu najbardziej odpowiada i znalazł. Powodzenia Tomek.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nikt tak naprawdę nie wie, po co uczy się daygame'u. Większość osób ucieka od czegoś, a nie do czegoś dąży. Większość osób prędzej czy później przekonuje się, czego tak naprawdę chce od życia.

    OdpowiedzUsuń