Wszyscy PUA-si są zjebani

Spójrzmy prawdzie w oczy - wszyscy faceci siedzący w środowisku podrywaczy są w jakiś sposób jebnięci. Nie jest to od razu powód do złości, bo każdy jest w jakiś sposób zjebany. Pytanie brzmi - czy jest to właściwy sposób dla ciebie?


Nie chcemy być jak wszyscy inni


Ludzie obecni na każdym forum o podrywaniu (#polishpickupforums) są bardzo podobni i jednocześnie bardzo specyficzni. Niektórzy mają poważne problemy ze sobą, inni szukają sposobów na rozwój, a jeszcze inni chcą po prostu "przelecieć mnóstwo lasek". No i oczywiście znajdą się ci, którzy by chcieli odzyskać byłą.

O ile powody i motywacje potrafią się różnić, to większość z nich nie chce być jak wszyscy inni. No, może za wyjątkiem tych z pod znaku "chciałbym odzyskać ex". Pozostali za to bardzo chcą a) rozwijać się b) nie zakończyć swojego życia z wynikiem 7 partnerek seksualnych. Samo to odróżnia ich od reszty społeczeństwa.
Wielu mężczyzn odkrywa PUA/Red Pill/Manosferę w trakcie szukania prostych sposobów na sypianie z atrakcyjnymi dziewczynami. Potem odkrywają, że mogą naprawdę zmienić siebie i swoje życie. Tak zaczyna się droga ku czemuś o wiele lepszemu. Tak zaczęła się też moja przygoda.
Dla PUA-sa każdy inny jest "normalny" albo "betą", a on przecież nie chce być jak tamci. Prawdą jest, że faceci masowo uwodzący kobiety są - i zawsze będą - nieznaczącą mniejszością. W tym względzie faktycznie udaje im się być kimś wyjątkowym.


Są powody, dla których się tym zajmujemy...


Rozejrzyj się wokoło. Twoi przyjaciele, koledzy i znajomi wszyscy żyją w zupełnie innym świecie. Wstają codziennie do swojej powtarzalnej pracy, tkwią w związkach, które nie działają, nie mają hobby, słabo u nich z życiem seksualnym, brakuje rozrywek. Nawet nie wiedzą, że można żyć inaczej albo, że coś innego jest w ich zasięgu.

Niezliczoną ilość razy słyszałem "nie mógłbym robić tego, co ty". Zdanie te zwykle wypowiedziane jest bez jakiejkolwiek refleksji. Też byłem jak inni, a potem uświadomiłem sobie, że są ludzie, którzy żyją inaczej. A skoro jest ich całkiem sporo, to ja też mogę być jednym z nich!

Zostanie PUA-sem jest jednym z wielu sposobów na zdystansowanie się od "normalnych ludzi". Na blogu dla przedsiębiorców czytałbyś o zakładaniu własnej firmy. Na podróżniczym - jak odwiedzenie kilkunastu krajów rocznie zmieni twoje życie. A ponieważ jesteśmy tutaj, to oczywiste jest, że większość czytelników wybrało podrywanie dziewczyn, jako drogę na uniknięcie marnego i przewidywalnego "normalnego" żywota.

"Nie chcę tkwić w związku do nikąd bez seksu, bez jakiegokolwiek pojęcia o sprawach damsko-męskich i bez umiejętności uwiedzenia dziewczyny, która mi się naprawdę podoba." To dobra motywacja.

Nie tylko PUA-si są zjebani...


...i są tego konsekwencje


Bycie innym znaczy też, że niektóre "normalne" rzeczy nie będą dla ciebie dostępne. A przynajmniej osiągnięcie ich będzie diabelnie trudne. Każda ucieczka z Matrixa niesie ze sobą konsekwencje. Na przykład jak tylko zaczniesz pracować dla siebie i zarabiać w ten sposób pieniądze, to powrót na etat staje się prawie niemożliwy.

Jak tylko nauczysz się jak podrywać dziewczyny, które ci się podobają i będziesz robił to wystarczająco długo, żeby zrozumieć jak one działają i do czego są zdolne, to będzie bardzo ciężko wrócić do "tradycyjnego", naiwnego związku. Powiedziałbym nawet, że nie będzie to możliwe bez lobotomii.

I bardzo dobrze. Nie będziesz popełniał tych błędów, które innych ("normalnych") kosztują ich męskość, poczytalność albo ich związki. Jesteś o wiele lepiej przygotowany do radzenia sobie z kobietami, chociażby z samego li tylko doświadczenia i sukcesów na koncie.

Ale jest też druga strona medalu. Wejście w "normalny", monogamiczny związek będzie okrutnie ciężkie. Poczytaj tylko, co Nick Krauser i Troy Francis mają do powiedzenia na ten temat. Ale i tak można to zrobić - możesz mieć dziewczynę, nawet taką, z którą jesteście na wyłączność.


PUA-s w związku


Ale ciągle przez to, że jesteśmy zjebani, wielu doświadczonych mężczyzn będzie po prostu unikało poważniejszych związków. Nawet jeśli to jest to, czego pragną, będą mówić "to nie jest godne PUA-sa" albo "każdy poważny związek to syndrom jedynej w opakowaniu".

Czy nie zajmujemy się tym po to, żeby robić to, na co mamy ochotę i co sprawia nam radość? Jeśli jest jakaś dziewczyna, z którą się świetnie dogadujesz, sprawdziłeś dokładnie, że nie ma czerwonych flag i tak naprawdę nie masz dobrych argumentów przeciwko czemuś poważniejszemu, to czy nie powinieneś tego zrobić?

Miałem ostatnio bardzo dużo dyskusji na ten temat. Przygotujcie się na "tydzień o związkach" na tym blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz