Jak zacząć podrywać dziewczyny na ulicy?

Ostatnio miałem okazję szkolić początkujących daygamerów. Sam wciąż pamiętam, jak samemu zaczynałem, chodząc bez celu przez całe godziny, zanim w końcu zmusiłem się do jakiegoś podejścia. To była ogromna strata czasu i doświadczenie, które nauczyło mnie też pokory. Na szczęście teraz możesz po prostu przeczytać jak zacząć podrywać dziewczyny na ulicy.


Mierz wysoko, ale nie za wysoko


Chodzą po tym świecie faceci, którzy są przerażeni rozmową z atrakcyjną kobietą. Niektórzy z nich boją się nawet zapytać nieznajomych o drogę czy spojrzeć dziewczynie w oczy. To słabo, ale to jeszcze nie znaczy, że ktoś taki nie może wziąć się za daygame. Wszystko można naprawić, ale nie będę kłamał - to wymaga ogromu ciężkiej pracy.
Sam dowiedziałem się o podrywaniu i daygamie, gdy uświadomiłem sobie jak bardzo jestem zestresowany, gdy muszę pogadać z nieznajomą osobą w obcym miejscu. Zacząłem szukać rzeczy, które mnie przerażają jeszcze bardziej i podrywanie dziewczyn na ulicy było na szczycie tej listy.
Nie ma sensu mierzyć zbyt wysoko, gdy dopiero zaczynasz. Nie tylko rezultaty będą słabe, sukcesy rzadkie, a stres potężny, ale też szybko się zniechęcisz. Z drugiej strony zabieranie się za coś poniżej swoich możliwości to najzwyklejsza na świecie strata czasu. Pomyśl o tym, co jesteś w stanie zdziałać społecznie i dopasuj to do poniższego planu. Zacznij od tego, co jest możliwe już dzisiaj.


Daygame A0


Nie musisz od razu zabierać się za podryw, żeby rozhulać się w interakcjach. Jeśli jeszcze tego nie robisz, to zacznij patrzeć mijanym kobietom w oczy. Potem przejdź do uśmiechania się do nich albo nawet - szaleństwo! - puszczania oczka. W tym samym czasie, za każdym razem jeśli poczujesz potrzebę sprawdzenia czegoś na Google Mapsach, to zamiast tego po prostu zapytaj przechodnia. Celem jest swobodna rozmowa z nieznajomymi.

Jeśli już jesteś na tym etapie, to przejdź do rozmawiania z atrakcyjnymi kobietami. Nie zaczynaj od razu od ich podrywania, ale po prostu od pytania o drogę do dziwnego lub nieistniejącego miejsca. Nie chodzi o uzyskanie odpowiedzi, ale sprowokowanie niewinnej rozmowy. Jeśli już się z tym czujesz komfortowo, to zacznij przyznawać się co do swoich zamiarów, np. mówiąc "Wiesz co? Tak naprawdę to wcale nie szukam tego miejsca. Po prostu wpadłaś mi w oko i stwierdziłem, że muszę cię poznać."

Powyższy proces znieczulania powinien zająć miesiąc albo dwa, przy założeniu wychodzenia 3-5 razy w tygodniu, żeby zrobić kilka setów. Potem już warto przejść do działania bezpośredniego czyli direct daygame. Ja oczywiście zawsze polecam London Daygame Model, który to jest bardzo prosty do wyjaśnienia i daje dobre rezultaty. Ale jeśli czytasz te słowa, to na pewno nie jest on ci obcy.
Twoje pierwsze bezpośrednie daygame'owe podejście to może być tzw. "hit and run". Zamiast podrywać dziewczynę po prostu ją zatrzymaj, powiedz komplement i ewakuuj się mówiąc "Z chęcią bym został i pogadał, ale się spieszę. Miłego dnia!" I tyle, oto właśnie zrobiłeś swoje pierwsze, odporne na zlewkę, bezpośrednie podejście.
"Za bardzo mi się podoba" czyli najgłupsza wymówka na świecie.


Przygotuj swój opener


Najczęstszą wymówką, która rzekomo powstrzymuje mężczyzn przed podrywaniem dziewczyn na ulicy jest "nie wiem co powiedzieć". Mając na wyciągnięcie ręki tysiące stron i godziny infieldów niektórzy ciągle nie wiedzą jak zagadać? To jest strasznie kiepska wymówka, o której już zresztą pisałem.

Nie potrzebujesz żadnych tekstów z puszki, bo idealny tekst na podryw na ulicy nie istnieje. Musisz po prostu powiedzieć coś co a) działa, tzn. zaczyna rozmowę b) z czym czujesz się dobrze. Nie możesz sprawiać wrażenia przestraszonego i znerwicowanego gościa, nawet jeśli się tak czujesz. Musisz jej pokazać, że podrywanie dziewczyny na ulicy nie jest dla ciebie niczym nadzwyczajnym. I nie zrobisz tego wymyślając tekst na poczekaniu.

Przygotuj sobie opener. Użyj go dziesiątki czy setki razy i dopracuj do perfekcji. Bądź do niego tak przyzwyczajony, że gdy zatrzymasz dziewczynę, twoje usta wypowiedzą go same. Dzięki temu będziesz sprawiał wrażenie pewnego siebie i kogoś, kto wie, co robi.


Inne wymówki


Z efektem reflektorów już się rozprawialiśmy. On po prostu nie istnieje. Wcale nie jesteś taki ważny i nic a nic nie obchodzisz innych ludzi. Ponownie: pooglądaj infieldy i przypatrz się setkom ludzi przechodzącym obok każdego setu, którzy w ogóle nie zauważają, że coś się dzieje.
"Ulica ma 30-sekundową pamięć." - Nick Krauser
Jeśli zaś chodzi o tych, co mówią "nie wiem o czym rozmawiać", to po prostu załamka. Wystarczy mówić interesującymi zdaniami oznajmującymi zgodnymi z teorią haczyków, a tematy same się pojawiają. Stacking/Vibing to po prostu marketingowe nazwy na zwykły flirt! Bądź kreatywny i baw się dobrze, a nawet żartuj sobie z dziewczyny do woli, a jej się to spodoba. Nie musisz gadać o niczym konkretnym, bo tylko upewniacie się, czy nadajecie na tych samych falach.

Kiedy zaś już po otwarciu i stackingu trafisz do rozmowy, to wszystko rozbijać się będzie jedynie o unikanie bycia zbyt przyjacielskim i podtrzymanie seksualnego napięcia. Nie udawaj, że nie chciałbyś jej zaciągnąć do łóżka.

Im dalej w rozmowie, tym więcej niewiadomych i nie ma innego sposobu na otrzaskanie się z podrywaniem dziewczyn na ulicy, niż działanie. Tak więc przestań marudzić, rozpraw się z wszystkimi wymówkami i zacznij podchodzić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz