Daygame'owe mantry (część pierwsza)

Myślałem o kolejnej odsłonie "mantr" od kiedy poprzednia edycja zebrała bardzo dobre reakcje. Wygląda na to, że rzucenie wielu chwytliwych haseł, które celnie opisują mój sposób myślenia, to dobry ruch. Dzisiaj zrobię więc dokładnie to samo, ale z moimi daygame'owymi przekonaniami. Witajcie w Daygame'owych mantrach.

Tym razem jednak, inaczej niż przy poprzedniej okazji, podzielę ten tekst na dwie części. Wielu z was pisało, że taką kobyłę jak tamta ciężko się czyta. Pożyjemy, zobaczymy - oto część druga.


Nie możesz być pewnym niczego, zanim nie podejdziesz


Bardzo chwytliwy okazał się termin ukuty przez samego Bodiego, który mianem "avoidance weasel" określił wymówki mężczyzn przed podejściem. Twój umysł jest bardzo płodny, jeśli chodzi o racjonalizacje w rodzaju "na pewno czeka na chłopaka", "spieszy się", "wygląda na sukowatą", które to mają powstrzymać cię przed tą przerażającą i niebezpieczną rzeczą, jaką jest pogadanie z atrakcyjną kobietą.
Dziewczyny w designerskich (i drogich) ciuchach prezentujące wszem i wobec swoją zblazowaną twarz suki i sztuczne cyce zwykle jednak okazują się bardziej sukowate, niż statystyczna białogłowa. To jednak nie jest powód, żeby do nich nie zagadać jeśli a) to jest dokładnie twój typ b) ma ona tylko podzbiór niepożądanych cech (np. sama zblazowana twarz to nie jest dobra wymówka).
Wielu mężczyzn nie tylko robi bezpodstawne założenia o dziewczynach, ale co gorsza robią je o sobie. "Jestem zbyt zmęczony, żeby podejść", "mam dzisiaj kiepski nastrój", "jestem spóźniony na siłownię"... Dość! Nigdy nie możesz być pewnym, czy twój nastrój jest odpowiedni, zanim nie porozmawiasz z innymi ludźmi.

Wielokrotnie zdarzało mi się daygame'ować z myślą, że dzisiaj odstraszam innych, a po kilku podejściach okazywało się, że reakcje są tak dobre jak zwykle. W podobny sposób setki razy zdarzyło mi się być pozytywnie zaskoczonym przez dziewczynę, która wyglądała jakby ugryzła ją osa, a to po prostu był jej zwykły wyraz twarzy.


Ona nie ma nic przeciwko byciu podrywaną


Zanim posypią się komentarze, uszczegółowię te stwierdzenie: ona nie ma nie przeciwko byciu podrywaną w akceptowalny społecznie sposób przez kogoś, kto nie jest dziwny i sprawia wrażenie, jakby miał wysoką wartość (SMV). To znaczy, że jeśli kobiety mają cię za dziwaka, to może jest z tobą coś nie tak. Jeśli każda jedna dziewczyna albo ucieka od ciebie z krzykiem, albo zaczyna bić cię torebką, to na pewno masz problem. Żadna nie zareagowałaby tak na gościa, który jest ogarnięty.
"Żadna kobieta idąc po zakupy nie myśli o tym, że spotka mężczyznę swojego życia. Ale też żadna nie miałaby nic przeciwko, gdyby tak się stało."
Ona musi wiedzieć, że jest dla niej jakaś droga do odniesienia korzyści z tej interakcji. Może poczuć się lepiej, bo podrywa ją przystojny facet albo może czerpać radość z flirtowania z charyzmatycznym mężczyzną. Ale jeśli w jej głowie nie ma żadnego scenariusza, w którym ona coś zyskuje, to oczywiście potraktuje cię jak natręta.

Jeśli masz wysoką wartość i coś do zaoferowania (związek, dobry seks albo nawet interesującą rozmowę), to ona z chęcią przyjmie takie urozmaicenie swojego dnia. Bo i dlaczego nie?


Bez powodu.

Odrzucenie jest szybkie


Pisałem już o tym, że podrywanie i "gra" to w dużej mierze umiejętność unikania twardego "nie" przy jednoczesnym dążeniu do seksu tak szybko, jak to tylko możliwe bez jej odstraszenia. Podkreślałem fakt, że odrzucenie jest ostateczne. Nie ma żadnego powrotu po "nie". Gdy klamka zapadnie, to przestajesz dla niej istnieć jako istota seksualna.
Friendzone to najgorsze, co może ci się przydarzyć, bo brakuje tam finału. Zdecydowanie lepiej jest spalić za sobą mosty, niż trwać w zawieszeniu.
Twarde i ostateczne odrzucenia są zwykle bardzo szybkie. Dziewczyna może to zrobić wybierając z nieskończonej liczby powodów, ale jeśli masz szczęście zrobi to od ręki. To znaczy, że nie powinieneś wkurzać się z powodu "przykro mi, mam chłopaka" i "dzięki, nie jestem zainteresowana". One po prostu oszczędzają ci mnóstwo czasu.

Oczywiście idealnie byłoby znaleźć powód, dla którego jesteś odrzucany tak szybko i w miarę możliwości coś na to poradzić. Ale koniec końców odrzuceń nie da się uniknąć.


Nie da się poderwać każdej dziewczyny


Ktokolwiek twierdzi, że da się poderwać każdą dziewczynę jest idiotą. Szczególnie, jeśli kryje się za gównianymi teoriami w rodzaju "jeżeli ci nie wyszło, to znaczy, że nie znalazłeś tej właściwej drogi" albo "mógłbyś ją zdobyć, gdybyś zrobił coś inaczej". Niestety, w większości przypadków "coś inaczej" znaczy "inny facet, inna dziewczyna i inna sytuacja".

Jest masa kobiet w szczęśliwych związkach, są też takie, których nie interesuje to, co masz do zaoferowania. Są także dzierlatki, którym nie przypadnie do gustu jak wyglądasz albo jak się zachowujesz. Masa dziewczyn kazałaby spierdalać nawet celebrytom. Nie wystarczy, że dobrze wyglądasz albo że jesteś czarujący. Musisz nadawać z nią na tych samych falach.
Nawet jeśli jesteś dla niej odpowiednim facetem i normalnie z chęcią by dała się poderwać, a nawet ochoczo wskoczyła ci do łóżka, to czasami trafisz na nią w naprawdę złych okolicznościach i ona nawet nie będzie chciała z tobą gadać. Zdarza się.
Jest nieskończenie wiele powodów, dla których dzisiaj może nie być tobą zainteresowana. Gdybyś tylko zagadał ją w inny sposób, innego dnia, ubrany inaczej, z innym nastrojem albo kiedy ona czuła by się inaczej, czy też może tydzień później jak ją rzuci chłopak... Przestań. Tak jak jest wiele powodów dla których "nie pyknie", tak samo jest wiele dziewczyn, do których możesz zagadać. Nie ma sensu rozgrzebywanie jakiegoś jednego podejścia.


Pierwsze wrażenie jest najważniejsze


Mówiąc krótko: nie możesz zmienić czyjegoś wyobrażenia o sobie. Każda nowa informacja będzie dodawana do poprzednich, a w miarę potrzeby będzie też formowana tak, żeby pasowała do tego, co już siedzi w jej głowie. Jeśli twoje zatrzymanie było słabe i na początku wyglądałeś jak pierdoła, to ona w życiu nie uwierzy, że jesteś popularnym zawodnikiem MMA. Będziesz pierdołą z problemami, która rekompensuje sobie to i owo przez bicie innych po mordach. Peszek.

Wszystko się sumuje, więc jak jesteś ubrany jak menel, to ona zignoruje te informacje, które mogłyby sugerować, że jesteś bogaty. Jeśli otworzyłeś ją z pewnością siebie, dominacją i w szorstki, męski sposób, to ona wybaczy ci to, że pracujesz jako informatyk. Cokolwiek mówisz albo robisz będzie wzbogacało obraz, który już istnieje, w taki sposób, żeby nadal był spójny.
Istnieje masa badań, które mówią o tym, że wyciągamy wnioski o wiele za szybko. Jednocześnie te wnioski często są bardzo trudne do zmiany - nie lubimy, gdy nam ktoś udowadnia, że się pomyliliśmy, więc zwykle ignorujemy to, co nie pasuje.
Uwaga! Nie popadnij w przesadę! Nie ma czegoś takiego jak "idealny daygame'owy opener", bo to jest a) indywidualna sprawa b) bardziej zależne od twojego nastroju, niż byś chciał. Gdy czuję, że mógłbym góry przenosić, to nie jest ważne w jaki sposób zagadam, bo i tak sprawię świetne pierwsze wrażenie. Jednocześnie te pierwsze wrażenie nie dotyczy tylko i wyłącznie charyzmy, ale też tego kim jesteś. Jeśli cię to zainteresowało, to przeczytaj cały post, bo to jest bardzo duży i ciekawy temat.


Jeszcze jeden "brak powodu".


Więcej tracisz gdy nie podejdziesz


W życiu zawsze najbardziej żałujemy rzeczy, których nie zrobiliśmy. Jasne, każdy kiedyś wywinął jakiś numer, o którym potem mówi, że go żałuje, ale nawet z obecną wiedzą większość z nas i tak by zrobiła to ponownie. Bo najbardziej nas uwiera, gdy mieliśmy szansę zrobić, ale odpuściliśmy.
Każda szansa jest lepsza niż brak szansy. Jeśli zagadasz jakąś dziewczynę, to może będziesz miał 2% szans na to, że się z nią prześpisz. Ale jeśli do niej nie podejdziesz, to ta szansa wyniesie okrągłe 0%.
Kiedy zrezygnujesz z zagadania dziewczyny, to żal pojawi się natychmiastowo. Wiesz przecież, że nic złego się nie może stać, a w najgorszym wypadku ona cię "aż" zignoruje. Niestety, im więcej wierzysz w swoje wymówki, tym bardziej budujesz nawyk niepodchodzenia. Powinieneś trenować coś dokładnie odwrotnego. Zawsze powinieneś rzucać się za dziewczyną, która dała ci znaki zachęty (IOI), a także za tymi, które sprawiły, że serce zabiło ci mocniej, a spodnie zrobiły się ciaśniejsze w kroku.

Jest jeden wyjątek do tej reguły - ochrona nastroju. Jeśli czujesz się przybity lub zmęczony i/lub unikasz "gwarantowanych zlewek", żeby móc daygame'ować dłużej, to ma to jakiś sens. Upewnij się tylko, że będziesz podchodził do tych, u których wydaje ci się, że masz większe szanse. Bo na pewno będziesz wiedział, kiedy używasz tej wymówki do okłamywania samego siebie.


(Ciąg dalszy...)

2 komentarze:

  1. Tomku dlaczego już nie wrzucasz infieldów na swój kanał na YouTube? Te które wrzuciłeś super się oglądało i była to na pewno fajna lekcja jak to wygląda praktycznie. Stąd moje pytania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zbyt krótko siedzę w jednym miejscu, żeby zorganizować kamerzystę. Infieldy audio wraz ze szczegółową analizą lądują tutaj https://tddaygame.com/daygame-infields-list/

      Usuń