Daygame'owe mantry (część druga)

Kilka dni temu opublikowałem pierwszą część moich daygame'owych mantr. Bez zbędnego gadania zapraszam do części drugiej.


Jeśli nie jest zainteresowana, to da ci znać


Nie jestem wielki fanem powiedzenia "jeśli wciąż z tobą gada, to jest zainteresowana". Miałem zbyt wiele interakcji ze zbyt grzecznymi albo zbyt nieśmiałymi dziewczynami, które po prostu nie wiedziały jak się wykręcić. Z czasem nauczysz się, jak dostrzegać znaki. W takich sytuacjach będziesz w stanie specjalnie wykoleić konwersację, żeby nie tracić na nią więcej czasu. Zanim jednak będziesz to potrafił - jeśli nie jesteś pewien, zakładaj, że jest zainteresowana.
Jest wiele dziewczyn, które po prostu źle się czują odrzucając kogoś, kto tak odważnie do niej zagadał. Te nieśmiałe, te bardzo kobiece albo po prostu te dobrze wychowane będą z tobą rozmawiać niejako w nagrodę za twoje akcje (i komplement).
Jednocześnie bardzo wierzę w to, że jeśli dziewczę nie chce z tobą rozmawiać, jest jej niezręcznie albo nie jest zainteresowana tym, co masz do zaoferowania, to da ci znać. Co nie znaczy od razu, że ci to powie, ale trzeba być porządnie upośledzonym, żeby myśleć, że kobieta, która odpowiada pojedynczymi wyrazami i cały czas patrzy gdzieś w bok, jakimś cudem skończy w twoim łóżku.

Wypatruj znaków, nie torturuj biednych dziewczyn, które naprawdę wolałyby być gdzieś indziej, ale czują się jak w pułapce. To szczególnie istotne dla tych, które siedzą/stoją oraz tych w sklepach i komunikacji miejskiej. Im naprawdę ciężko jest uciec.

Zupełnie bez powodu.


Nie możesz ocenić podejścia po pierwszej minucie


Innymi słowy: ciśnij (po angielsku - plow). To może wyglądać dziwnie tuż pod poprzednim punktem, ale to jest okrutnie ważne - nie możesz ocenić setu po pierwszej minucie. Dziewczyna może być pozytywnie bądź negatywnie zaskoczona, wyrwana z zamyślenia albo może czuć sie zawstydzona, gdy podrywa ją czarujący facet. Musi złapać oddech i dostosować się do twojego nastroju. Nie odpuszczaj, ciśnij.
Jeśli w pierwszej minucie ona każe ci spierdalać albo po prostu odwraca się na pięcie i odchodzi, to może jednak powinieneś ocenić te podejście przez ten pryzmat.
Niektóre dziewczyny są w odpowiednim nastroju od razu, a inne potrzebują minuty albo dwóch, żeby się rozgrzać ("rosyjska minuta"). Zwykle po zaledwie paru minutach powinieneś doskonale wiedzieć czy ona jest zainteresowana. Trochę więcej czasu może zająć określenie czy jest dostępna, ale to mniej więcej tyle, ile kiedykolwiek powinieneś cisnąć rozmowę.

Zbierając do kupy te dwa pomysły: tkwij w rozmowie tak długo, aż ona nie da ci jasnego sygnału, że nie jest zainteresowana albo aż będziesz absolutnie pewien, że marnujesz na nią swój czas. Ponownie polecam jeden z najlepszych postów Krausera - Simple In-Set Predictions.


"Może" znaczy wiele


Każdy z nas kiedyś przespał się z dziewczyną, która na początku nie była zachwycona naszymi awansami. Tak długo, jak nie usłyszałeś twardego "nie", to gra wciąż się toczy, a ona wciąż teoretycznie może zostać uwiedziona. Niekoniecznie lubimy takie interakcje w ich trakcie, ale seks z kobietą, która zmieniła zdanie to największy triumf. To uczucie nieporównywalne do przespania się z kimś, kto na ciebie leciał od samego początku.
Czy byłeś kiedyś prześladowany przez dziewczynę, którą odrzuciłeś? Tak, tak - dziewczyny też mogą być "needy" i jest to okropny widok. Jest to skrajnie nieatrakcyjne i nie wyobrażam sobie pójścia do łóżka z kimś, kto desperacko szuka kontaktu pomimo mojego werbalnego odrzucenia.
To także wielka pułapka dla naiwnych i niedoświadczonych - atencyjne suki i znudzone dziewczyny dadzą ci tyle zainteresowania, żeby utrzymać cię przy sobie, ale nie pójdą z tobą na randkę, a już na pewno nie do łóżka. Jeśli po 2-3 zaproszeniach wciąż nie jesteś w stanie umówić się z dziewczyną, to po prostu przestań z nią pisać.


Możesz nagle stać się atrakcyjny


Jeśli możesz zmienić "może" na "tak", to znaczy, że z czasem możesz stać się bardziej atrakcyjny. Jest to szczególnie prawdziwe, jeżeli mówimy o randkowaniu, bo im więcej czasu z kimś spędzasz, tym zwykle ta osoba wydaje ci sie bardziej atrakcyjna. O ile oczywiście nie jest skrajnie nudna. Biorąc pod uwagę ile trwa podejście na ulicy, to niestety nie mamy do dyspozycji aż tyle czasu, a instant date'y wcale nie pomagają.
Biorąc pod uwagę wszystkie znane mi statystki, zarówno moje jak i innych daygamerów, to błyskawiczne randki wcale nie sprawiają, że numery są bardziej solidne. Jeśli już rozmawiasz z nią 10 minut, to lepiej nie będzie, a kolejna godzina spędzona na kawie nic nie zmieni.
Co może wygenerować atrakcyjność podczas rozmowy na ulicy? Oprócz twojego wygładu, charyzmy, nastroju i umiejętności uwodzenia to z pewnością będzie to twój pakiet. I nie mówię o tym, co masz w spodniach, ale o stylu życia i atrakcjach, jakie masz do zaoferowania. Jeśli ona lubi podróże i dowie się, że praktycznie nigdy nie ma cię w domu - zyskasz punkt albo dwa. Jeśli spędza życie na imprezach, a ty jesteś DJ-em, to będzie chciała cię bardziej poznać niż gdybyś był mistrzem wędkarstwa podlodowego.

Dlatego też opłaca się mieć wiele różnych zainteresowań i niepłaską osobowość oraz ciekawy styl życia. W ten sposób ona nie wie, jak cię zaszufladkować (co samo w sobie jest atrakcyjne), a ty możesz wybrać która wersję siebie jej pokazać. Nie po to, żeby była pod wrażeniem, ale żeby właściwie się sprzedać.

Dużo tych "braków powodów".


Ona ma czas


Tak jak każdy mężczyzna zawsze ma czas na "jeszcze jedno piwo", tak samo każda dziewczyna ma te 5-10 minut, żeby z tobą pogadać. Nawet w tak szalonym świecie, w którym każdy gdzieś biegnie! Jeśli jesteś wystarczająco interesujący, atrakcyjny lub intrygujący, to ona nie będzie miała nic przeciwko odłożeniu czegokolwiek o parę minut. Nie przeszkadzasz jej, a wręcz przeciwnie - czynisz jej dzień (a czasami i życie) bardziej interesującym.

Zdarzają się oczywiście sensowne powody, dla których ona nie może pozwolić sobie na pięć minut rozmowy, ale są one dość rzadkie. Kobiety zawsze są gdzieś spóźnione, ale jest całkiem spora różnica pomiędzy spóźnieniem na imprezę, a na samolot. Pamiętaj, że wciąż jesteś tylko obcym facetem, który zaczepił ją na ulicy. Ona nie zrobi dla ciebie nic, co wpłynęłoby negatywnie na jej życie, nawet jeśli jesteś przystojny i czarujący.
Prawie nigdy nie zagaduję dziewczyn na przystankach ani na tym krótkim odcinku od Patelni do dworca Warszawa Śródmieście. Dziewczyny zawsze się tam spieszą, a jeśli ona jest 2 minuty od dworca, to możesz być prawie pewien, że jej pociąg zaraz wjedzie na stację. Za mało czasu na solidny numer.
I niech nikt nawet nie zaczyna z idiotyczną "zasadą Brada Pitta". Nie jesteś Bradem Pittem i nie jesteś dla niej ważny, nawet jeśli wpadłeś jej w oko. Ogarnij się.


Ona nie jest ci nic winna


To jest ważne. Tylko dlatego, że pogadała z tobą 10 minut, jeszcze nie znaczy, że musi zostawić ci swój numer. A jeśli ci go zostawiła, to nie znaczy, że jest ci winna odpowiedź na SMS-a, a tym bardziej randkę. Nie tworzysz żadnego długu przez to, że próbujesz ją poderwać.
Dziewczyny są zmienne i kierują się emocjami. To, co czuła w trakcie rozmowy z tobą może się rozejść po kościach już następnego dnia i będzie z tego flake.
Pamiętaj też, że to samo dotyczy kolejnych etapów. Pomimo tego, że trafiła do ciebie do mieszkania, to nie znaczy, że jest winna ci seks. Tak samo jak zgoda na randkę nie oznacza jeszcze, że skończycie u ciebie, ani nawet tego, że seks przeszedł jej przez głowę.

I chociaż zdarzają się sytuacje, które wiele sugerują, to nigdy ona nie jest ci nic winna. To ty musisz sprawić, żeby cokolwiek się zadziało - od początku, aż do samego końca.


I tyle. Dobrze się bawiłem przelewając te myśli na wirtualny papier i teraz ja czekam na twoje daygame'owe mantry. Zostaw je poniżej w komentarzu albo po prostu napisz do mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz