Jak przywrócić zainteresowanie w związku?

Ten post powstaje tylko i wyłącznie po to, żebym miał skąd kopiować gotowe odpowiedzi do osób które do mnie piszą, a także żebym miał co wklejać na fora. Temat utraty zainteresowania w związku przewija się praktycznie non stop, a jednocześnie jest tak standardowy, że nie potrzeba tutaj nawet myśleć o tym, co doradzić tym biednym facetom.


Jeżeli ona na ciebie nie leci, to masz problem


Najczęstszy scenariusz to: partnerka w związku traci zainteresowanie swoim facetem, unika seksu, potem zaczyna marudzić, a potem coraz częściej pojawiają się kłótnie i związek "się sypie". Wśród osób niezaznajomionych z tematyką relacji damsko-męskich pojawia się szok i niedowierzanie, a ci bardziej doświadczeni ziewają ze znudzenia.

Zacznijmy od podstaw: jeżeli twoja partnerka na ciebie nie leci, nie chce z tobą sypiać i/lub spędzać czasu, to znaczy, że nie jesteś dla niej atrakcyjny. Kropka. Jeżeli byś był, to by chciała jednego i drugiego. Może przestałeś jej się podobać fizycznie, może jesteś dla niej za bardzo dostępny, może wlazłeś pod pantofel i przestałeś mieć swoje zdanie, a może po prostu nic ciekawego już w życiu nie robisz.

Jeśli ona wciąż z tobą jest, pomimo tego, że cię nie pożąda, to być może spełniasz już tylko rolę portfela. Jeśli ci to pasuje (że co?!), to droga wolna. Ona na pewno poszuka emocji gdzieś indziej. Pisałem już o tym w tekście Pierwotne Żądze kontra Wyrachowane Zaloty.


Akcja ewakuacja


Szczególną uwagę warto zwrócić gdy kobieta zaczyna narzekać i otwarcie mówić, że nie ma ochoty na seks, że nie może z tobą wytrzymać, że potrzebuje odetchnąć, że nie wie dokąd to wszystko zmierza albo nawet, że straiła zainteresowanie itd. To jest zwykle ostatni krok, bo kobiety zaczynają działać werbalnie dopiero, gdy wszystkie inne opcje nic nie dały. A to znaczy, że ona od długiego czasu próbowała ci przekazać co jest nie tak, ale ty pozostałeś na to ślepy.

Najczęstszy Scenariusz
W większości przypadków dotarcie do takiego etapu znaczy, że ona już ma kogoś na oku (przeważnie), już z kimś sypia (czasami) albo nie może z tobą wytrzymać i została doprowadzona do ostateczności (rzadko). Jeśli już jest tak źle - przygotuj się na najgorsze, czyli pogódź się z tym, że to koniec.

I dopiero wtedy zacznij działać. Nie po to, żeby uratować związek, ale żeby samemu wyjść na prostą.


Zmieniłeś się? Zmień się ponownie!


Taki brak zainteresowania w związku nie bierze się znikąd. To nie jest tak, że było świetnie, bach, jest źle. Że jednego dnia uprawialiście seks cztery razy dziennie - w kuchni, na pralce, w łóżku i pod prysznicem, a drugiego "boli ją głowa". To jest proces, musiały zajść jakieś zmiany. Na szczęście zmiany można odkręcić.

Roztyłeś się? Przestałeś o siebie dbać? Nosisz rozciągnięty t-shirt i dresy? To akurat jest najłatwiejsze do poprawy - siłownia, dobre ciuchy, higiena osobista i nie tylko wróci ci lepsze samopoczucie, ale i ona zacznie inaczej na ciebie patrzeć. Okej, zejście z 20% tłuszczu do sześciopaka zajmie ci trochę czasu, ale odstawiając węgle i chodząc regularnie na siłownię każdy może się wyrzeźbić. A to tylko jeden krok.

Miałeś ciekawe życie, ale teraz siedzisz w domu? Ty leniu! Rusz dupę i zacznij żyć - podróżować, działać, tworzyć. Wróć do swoich hobby i pasji, które pewnie ją zatrzymały przy tobie. Cokolwiek by to nie było - granie na perkusji, stolarka czy jazda na rowerze, jeżeli autentycznie sprawiało ci to frajdę, to wróć do tego albo znajdź nowe hobby! Ponownie - będziesz bardziej szczęśliwy, a ona zacznie zastanawiać się dlaczego.
Zauważ, że wszystkie te porady nie są po to, żebyś jej się bardziej przypodobał, tylko żebyś był bardziej szczęśliwym, spełnionym mężczyzną. Tu nie chodzi o nią, chodzi o ciebie.
Zastanów się też co sprawiło, że ona postanowiła z tobą być. Co ona miała z waszej relacji? Ciekawy styl życia? Emocje? Dobry seks? Oparcie? A teraz pomyśl, po co ona miałaby z tobą być teraz. Wykonaj te ćwiczenie po to, żebyś się zastanowił czy na pewno masz jej cokolwiek do zaoferowania i... czy nadal chcesz jej to oferować (hej, może to ona już cię nie kręci?).


Dostępność zabija emocje


Najważniejszy krok, to zmniejszenie twojej dostępności i wywoływanie zazdrości. Nie może być tak, że jesteś na jej każde skinienie. Nie możesz zawsze jej oferować swojego czasu, ona też musi dać coś od siebie, a Ty czasami musisz jej odmówić. Inaczej ona wie, że cię "ma", że jesteś zawsze dla niej i że nie stanowisz absolutnie żadnego wyzwania (no i że nie ma żadnej konkurencji).

Jeżeli mieszkacie razem to sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Wróćmy do twoich hobby, zainteresowań i spotkań (no i siłowni) - im mniej jesteś w domu, tym mniej czasu ona spędza patrząc na (ciągle nieatrakcyjnego) ciebie, a więcej zastanawiając się co robisz. A to dla ciebie dobra droga, szczególnie jeśli zasugerujesz jej to i owo.
Jeżeli nie jesteś dla niej wyzwaniem i ona doskonale wie, że jesteś jej i nawet nie interesujesz się innymi kobietami (lub nie masz u nich szans), to bardzo szybko uświadomi sobie, że nie musi się dla ciebie starać. Bo i po co? Przecież ani jej nie zostawisz, ani jej nie wymienisz. A stąd już tylko krok do myślenia o tobie jako o frajerze.
Jeżeli spędzasz całe dnie na rybach albo na siłowni to ona może być zazdrosna co najwyżej o czas. Jeśli robisz ciekawe rzeczy, podróżujesz, dobrze się bawisz ze znajomymi, żyjesz pełnią życia, to ona może chcieć być tego wszystkiego częścią. Ale jeśli do tego jeszcze przebywasz z innymi kobietami, flirtujesz z nimi, może nawet się spotykasz - to już prosta droga do wywołania zazdrości.

"Ciekawe co on teraz robi...I z kim..."
A czy można być zazdrosnym o kogoś, kto jest ci obojętny? Oczywiście, że nie. Jeśli ona zacznie się przejmować tym, że nie spędzacie razem czasu, że gadasz z innymi atrakcyjnymi kobietami, jeśli zacznie być niepewna swojej pozycji, to możesz być pewny jednego - zależy jej na tobie. Czyli powróciło jakieś-tam zainteresowanie w związku.


Gadaniem nikt nigdy nic nie załatwił


Oczywiście, jak tylko zaczniesz dużo bywać poza domem, realizować swoje plany i marzenia, spotykać się z innymi ludźmi (w tym z innymi kobietami), to pierwszą reakcją będzie zdecydowany opór ze strony partnerki. Może nawet krzyk i złość. Nie przejmuj się i przede wszystkim nie uginaj się. Nie daj się wepchnąć pod pantofel. Obstawaj przy swoim, a z czasem odzyskasz jej szacunek.
To twoje życie i ty masz być w nim szczęśliwy. Ona może z tobą przez te życie iść jako towarzyszka, ale nie powinna go prowadzić.
I niech ci przypadkiem nie przyjdzie do głowy "poważna rozmowa"! O problemach się nie dyskutuje, je się rozwiązuje. Działając. Nie ma co sobie strzępić języka o problemach w związku, jeżeli możesz sprawić, że ona inaczej na ciebie spojrzy. Najpierw szacunek, potem zainteresowanie, potem zaintrygowanie... a potem może wszystko wróci do normy. I wtedy będziesz już wiedział jak ciężką pracą jest bycie w związku.

Cały ten plan może nawet się udać, o ile wcześniej nie pojawi się ktoś inny, kto wywoła u niej emocje, których ostatnio nie dostarczałeś. No ale na to nie masz wpływu, możesz jedynie stać się najlepszą, najbardziej szczęśliwą wersją siebie. A jeśli po drodze uświadomisz sobie, że to nie jest kobieta dla ciebie... cóż, życie. Ona też nie miałaby skrupułów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz