Co robić po 3000 daygame'owych podejść?

Nadeszło nieuniknione. Ponad 3000 daygame'owych podejść za pasem. Zdecydowanie osiągnąłem punkt zwrotny w moim życiu, bo przez ostatnie dwa miesiące zrobiłem zaledwie "małe kilkadziesiąt" podejść, a i to były prezentacje w trakcie szkoleń. Pozostaje pytanie - co teraz?


Powieść drogi


Zacząłem daygame'ować w późnym wieku 26 lat, będąc po dwóch związkach. Jak wielu mężczyzn chciałem po prostu być w stanie ogarnąć sobie partnerkę wtedy, kiedy zechcę. Potem uświadomiłem sobie, że lepszym pomysłem byłoby utrzymywanie wielu relacji z atrakcyjnymi dziewczynami. To też udało mi się osiągnąć.

Jak na dłoni widać, że ostatnio bardziej interesują mnie ewolucja stylu życia i przeżywanie przygód. Oczywiście wiele z nich uwzględnia wspomniane atrakcyjne dziewczyny i jestem pewien, że żadna przygoda nie byłaby możliwa, gdyby kiedyś nie przyszło mi do głowy zostać daygamerem.

Ale chociaż tddaygame jest daygamerem z krwi i kości to jest to tylko część osoby zwanej Tomaszem.


Daygame nie powinien być twoją tożsamością


Widziałem to wiele razy - mężczyźni, którzy podrywanie traktują jako dodatek do swojego stylu życia, dają radę działać skutecznie (z różną intensywnością) przez całe lata. Ci, których całe życie kręci się wokół podrywania dziewczyn są podatni na załamania i wypalenie, gdy tylko coś zaczyna iść nie tak.

Zagrzeb, sierpień 2017.
I nie chodzi tu tylko o dziewczyny. Jeśli całe twoje życie kręci się wokół jednej rzeczy, jeśli tylko jedno sprawia ci radość, to skazujesz się na mnóstwo problemów i emocjonalnych rozterek, gdy trafisz na złą passę albo jakieś inne kwestie (zdrowie, praca, rodzina, itp.) zmuszą cię do zrobienia sobie przerwy.

Bo wtedy nastanie koniec - zostaniesz z niczym w swoim życiu i nie będziesz miał nic na czym będziesz w stanie się skupić i co przyniesie ci szczęście. Balans w życiu jest ważny i zasługuje na osobny post, ale obiecałem sobie, że nie będę robił tu bloga o rozwoju osobistym. Wróćmy więc do daygame'u.


Pogadajmy o statystykach


W tym roku zrobiłem 416 podejść i zgarnąłem 124 numery. Z tych udało mi się umówić z 27-ioma dziewczynami i przespać z 10-cioma. To była karuzela dobrych akcji i niepowodzeń w ostatnich momentach, dużego udziału bouncebacków i małego randek donikąd. Dziewczyny wiedzą, o co mi chodzi. A ja jestem pewny tego, że one szybko trafią do mojego mieszkania (i tak się dzieje).
To jedynie daygame'owe statystyki. Przespałem się też z dwiema dziewczynami z Tindera, ale nie mówmy o tym...
Miałem okazję rozpocząć też ciekawe relacje - niektóre krótsze, inne dłuższe. Udało mi się odbyć kilka niesamowitych przygód i zdecydowanie będę kontynuował ten kierunek, jako że przygody okazały się bardziej satysfakcjonujące, niż po prostu zaliczenie kolejnej dziewczyny.

Dwie trzecie roku za pasem znaczy, że jest to mój najwolniejszy daygame'owy rok, jeżeli chodzi o liczbę podejść i najszybszy, gdy weźmiemy pod uwagę prędkość randkowania. Jak coś się dzieje, to zwykle dzieje się szybko.


Ostatni etap daygame'u


2017 to też rok największych zmian w moim życiu. Było ich wiele, a sporo z nich całkiem niespodziewanych. Nie potrzebuję daygame'u, jako głównego źródła endorfin. Zwłaszcza, że po raz pierwszy w karierze czuję się daygame'owo spełniony.

Byłem początkującym, gdy zaczynałem pisać tego bloga i średniozaawansowanym, gdy zaczynałem szkolić. Teraz czuję, że poszedłem jeszcze dalej. Oczywiście wciąż od czasu do czasu popełniam głupie błędy i zawsze znajdą się lepsi ode mnie.

Ale celem nigdy nie było stanie się najlepszym. Celem było zdobycie umiejętności uwodzenia dziewczyn i - z czasem - życie pełne przygód. Wciąż zostało wiele do osiągnięcia, wiele głupich rzeczy do zrobienia i doświadczeń do zdobycia (a także flag do zebrania!). Ale, przynajmniej na razie, udało mi się okiełznać obsesję i mogę działać w wolniejszym, mniej destrukcyjnym tempie.


Gorące, chorwackie słońce


Jest jeszcze jedna możliwość. Wszystkie te myśli są wynikiem leniwej satysfakcji połączonej ze zbyt długim siedzeniem na słońcu.

Czas pokaże, dokąd zaprowadzą mnie moje następne kroki. A sądząc po trudności ze skupieniem się na pisaniu i ciągłym oglądaniu się za przechodzącymi obok dziewczynami - ta podróż będzie udokumentowana na tym blogu.

11 komentarzy:

  1. TD, miałeś kiedyś sytuację, że poznałeś fajną dziewczynę, która ci się podobała i bardzo fajnie spędzało ci się z nią czas, ale powiedziała że nie chce być jedną z wielu? Na pewno tak więc jak często wolałeś stracić dziewczynę z którą bardzo lubiłeś spędzać czas tylko dlatego, że wiedziałeś że ogarniesz sobie inne i o niej zapomnisz? Że wolałeś tą taśmę produkcyjną zamiast wartościowej osoby?
    Jakie były twoje najdłuższe luźne relacje? Czy w końcu każda "nie chce być jedną z wielu"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co zadajesz pytania, skoro sam sobie na nie odpowiadasz swoimi własnymi wyobrażeniami? "Na pewno to", "na pewno tamto". Sprawdź i przekonaj się ile lat mogą trwać tego typu relacje.

      Usuń
  2. 1. Co sądzisz o RSD?
    2. Piszesz, że gejmujesz z zagranicznymi trenerami. Z czego wynika, że nie robisz tego z polskimi? Co sądzisz o polskich trenerach uwodzenia? Śledzisz czyjeś materiały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nigdy nie przypadli mi do gustu, w ogóle nie mój styl (USA kontra Europa, nightgame kontra daygame) i słyszałem o nich wystarczająco dużo złego, żeby się nie interesować. To firma, wolę zadawać się z konkretnymi osobami.

      2. Nie znam żadnych polskich trenerów daygame'u.

      Usuń
    2. Vincent, Fest, James, Sexyboy, Frywolny, O'rety?

      Usuń
    3. A który z nich nie zaczynał od klubów i ma jakiś sensowny daygame'owy model?

      Usuń
    4. Nie wiem. Jak dla mnie uczenie uwodzenia i uwodzenie daygame'u to pokrewne tematy. To pierwsze jest po prostu mniej usystematyzowane, ale cel jest podobny. Nie postrzegasz ich jako swojej konkurencji?

      Usuń
    5. Do mnie trafiają ludzie, którzy potrzebują usystematyzowanego sposobu działania i konkretnych porad w konkretnych sytuacjach. Mam wrażenie, że wspomnieni trenerzy doradzają za bardzo ogólnie, ale znów - opieram się o to, co o nich słyszałem. Nie pochłaniam ich materiałów.

      Usuń
  3. Facet potrzebuje wielu kobiet tylko wtedy, kiedy żadna z nich nie jest nic warta. Można utracić tożsamość, pieprząc się na prawo i lewo. (Charles Bukowski, "Kobiety")

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, dopiero co planuję wybrać się na swój pierwszy Daygame ale po przeczytaniu fragmentu ze statystyką zdemotywowałem się...
    Naprawdę to tak wygląda ? Muszę podejść do ponad 400 dziewczyn aby niecałe 30 chciało ze mną się w ogóle spotkać ? Jako początkujący pewnie te statystyki będę miał jeszcze gorsze...
    Gdzie tu szukać motywacji jeżeli tygodnie mogą okazać się samymi niepowodzeniami ?
    Od razu dodam, że raczej szukałbym kogoś na stałe niż na krótkie przygody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak to sobie wyobrażałeś? Że podejdziesz, zagadasz i od razu trafisz wolną, interesującą, zainteresowaną, z ciekawym charakterem i taką z którą dobrze się dogadujesz?

      Każda interakcja to dobra zabawa i nieoceniona nauka interakcji społecznych (w szczególności damsko-męskich). Nie myśl o tym jako o "niepowodzeniach", ale budowaniu nowego, rewelacyjnego życia.

      Bo czy przygotowując się do maratonu uważasz każdy trening za "niepowodzenie", bo nie przebiegłeś 42,195 km?

      Usuń