Dlaczego daygame'owe bootcampy ssą

Po ostatniej umysłowej masturbacji wróćmy do lżejszego tematu daygame'owych sesji szkoleniowych w terenie. Mam ważną wiadomość do przekazania, tak więc mogę wykorzystać tę okazję do bezwstydnej autopromocji. I nie byłbym sobą gdybym nie zaczął od uderzenia w kogoś.


Daygame'owe bootcampy ssą


Muszę przyznać, że nigdy nie byłem na daygame'owym bootcampie, a komercyjna pomoc jaką do tej pory otrzymałem ograniczyła się do jednej sesji na Skype z Tomem Torero w styczniu 2015-ego, kiedy to rozmawialiśmy o moim randkowaniu (i znacząco je poprawiliśmy). Od zawsze uczyłem się przez działanie i przebywanie z osobami, które są lepsze ode mnie. Ale odkąd w 2016-ym zacząłem szkolić z daygame'u wiedziałem, że wszystkie te bootcampy pozbawione są sensu.
W każdym jednym mieście, jakie odwiedziłem (może za wyjątkiem Londynu) niedziele są beznadziejne, jeżeli chodzi o daygame. To uniwersalna zasada i jeden z powodów, dla których "weekendowy bootcamp" to głupota.
Nie da się zmienić nikogo w trakcie jednej sesji (czy nawet jednego weekendu), ale można pokazać ścieżkę i zrobić listę mocnych i słabych stron. Można rozpisać dla kogoś plan treningowy. Koniec końców podrywanie odbywa się solo. Nie można cały czas polegać na trenerze czy wingu.

Daygame'owe szkolenie w Warszawie. Lipiec 2017.
Jeszcze raz - w trakcie weekendu nie odbędzie się żadna wielka transformacja. W najlepszym przypadku, jeżeli byłeś zupełnie zielony, uświadomisz sobie, że jesteś w stanie zagadaywać dziewczyny w trakcie dnia. I tyle.

Ale to nie jest mój główny problem, jeżeli chodzi o bootcampy. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie podchodzenia z sensowną skutecznością przez 6 czy 7 godzin. Po intensywnym daygame'owaniu przez 2-3 godziny twój umysł najpierw pierdnie, a potem się wyłączy. Staniesz się wycieńczony i wszystkie kolejne podejścia będą do dupy. Do ponownego naładowania się potrzeba o wiele więcej niż drzemkę.


Dwugodzinne sesje


Uczę daygame'u w swoim własnym stylu. Ten styl to dwu-/dwuipółgodzinne sesje zorientowane na robienie jak największej ilości poprawnych podejść. Większość mężczyzn robi między 7 a 15, jeden szalony Irlandczyk zrobił 25. Na początku robię demo (albo kilka), które możesz widzieć i słyszeć (dzięki bezprzewodowym mikrofonom). Jeśli chcesz, mogę działać tak długo, aż zgarnę numer. Potem do akcji wchodzisz ty.
Nigdy nie idź na szkolenie do kogoś, kto nie zrobi dla ciebie demonstracji, ani nie będzie używał jakiegoś urządzenia, dzięki któremu możesz go słyszeć (a on potem będzie słyszał ciebie). Jeśli masz wątpliwości - zapytaj czy możesz zobaczyć go w akcji zanim wydasz pieniądze. Infieldy to nie wszystko.
Zanim jednak rzucisz się na dziewczyny, powtórzę jak wygląda London Daygame Model, a przez pierwsze twoje trzy podejścia nie będę się za wiele odzywał (chociaż będę notował co słyszę dzięki bezprzewodowym mikrofonom). Najpierw chcę zobaczyć co robisz i jakie masz rezultaty. Trafiają do mnie faceci działający zupełnie inaczej niż ja. Jeśli są skuteczni, to nie ma sensu wciskania ich w LDM-owy szablon.

Po pierwszych trzech interakcjach jest już prosto - wspólnie decydujemy nad czym się skupimy przez resztę sesji. Jeśli dopiero zaczynasz pewnie to będzie Yad stop albo otwarcie. Jeżeli zaś już daygame'ujesz jakiś czas, to będzie to jakiś konkret w rodzaju seksualizacji interakcji albo poprawnego pokazywania wysokiej wartości. Po 2+ godzinach jakość podejść spadnie i/lub będziesz zbyt zmęczony, żeby kontynuować.


E-mail


Podczas sesji dostajesz informację zwrotną po każdym podejściu. Mówię ci o tych najważniejszych rzeczach, które możesz wdrożyć od ręki. Cały czas też notuję wszystko, co usłyszę i co mi przyjdzie do głowy. Dzięki temu po sesji dostaniesz ogromny e-mail.

E-mail po zajebistej daygame'owej sesji. Nie będę oszukiwał - większość taka jest.
I nie przesadzam mówiąc "ogromny". Ten post ma prawie 1000 słów, a wiadomości po szkoleniach urosły ostatnio do 1700-2200 wyrazów. To masa informacji: parę słów o twoim wyglądzie, stylu, głosie i zachowaniu; ocena twojego daygame'u w kategoriach w rodzaju "strach przed podejściem", "przekomarzanie się", "rozpoznawanie tematów", i tak dalej. Dostaniesz też listę swoich mocnych i słabych stron, ale lwia część wiadomości to coś zupełnie innego.

Zbieram wszystkie moje obserwacje w kilka obszarów, gdzie widzę największe szanse na szybką i łatwą poprawę. Opisuję swoje pomysły i plan rozwoju - na czym się skupić, co dalej robić. W ten sposób nie potrzebujesz od razu następnej sesji, możesz pracować nad tymi aspektami samodzielnie.

Potem dołączam wszystkie notatki, które zrobiłem w trakcie trwania sesji. Dostaniesz wszystko - nawet najdrobniejsze spostrzeżenia. Gdy już uporasz się z tymi największymi obszarami, możesz przejrzeć tę listę i znaleźć kolejne rzeczy do tuningu.

E-mail kończy się podsumowaniem. Całość daje ci bieżący obraz twojego daygame'u widziany moimi oczami, potencjalne ścieżki rozwoju oraz ćwiczenia, dzięki którym staniesz się lepszy. Reszta należy do ciebie, chociaż oczywiście zawsze możesz do mnie napisać, żeby przedyskutować te rzeczy nieco bardziej.


Daygame'owa inflacja


Jak możesz zobaczyć na moim Twitterze - jestem ostatnio dość zajęty. Mam kilka pomysłów, którymi się zajmuję i daygame zdecydowanie wypadł z miejsca numer dwa (na pierwszym zawsze jest dbanie o formę). Dodajmy do tego liczbę sesji szkoleniowych, którą przeprowadziłem w czerwcu i lipcu i dziwnym nie jest, że nie miałem czasu na daygame'owanie dla siebie (za wyjątkiem Kijowa).

Bardzo lubię prowadzić daygame'owe szkolenia i pomagać innym. Wszystkie historie z happy endem, które dostaję na e-mail wprawiają mnie w dobry nastrój. Micha mi się cieszy, gdy widzę uśmiech po czyimś pierwszym w życiu podejściu albo pierwszym numerze. Niestety, nie mam już uzasadnienia ekonomicznego do kontynuowania szkoleń na taką skalę, jak do tej pory. A skoro stało się to nieopłacalne, to wiecie co się zaraz stanie - będę musiał podnieść ceny. Ale nie nastąpi to teraz.

W ostatnim tygodniu sierpnia jestem w Zagrzebiu (Chorwacja, jakby kto pytał). Potem wracam do Warszawy w połowie września. Kolejna podróż zaczyna się 6-tego października i do tej daty nic się nie zmieni. 7-ego października ceny wzrosną na stałe. To znaczy, że wciąż masz jeszcze czas, żeby się zastanowić i zarezerwować sobie tańszy termin.

Jeśli się zastanawiasz czy warto - poczytaj opinie innych. Nie będę nikomu wmawiał, że każdy potrzebuje takiego szkolenia, ale jeśli się zastanawiasz albo masz wątpliwości - napisz do mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz