Analiza Audio Infield

Jak być może wiecie prowadzę listę mailingową z daygame'owymi infieldami, gdzie nie częściej niż raz na tydzień przesyłam kompletny audio/video infield wraz z dogłębną analizą. Ta lista jest oczywiście po angielsku, więc pewnie nie wszyscy są jej subskrybentami.

Po Polsku za to mam cały kanał na YouTube, gdzie publikuję nie tylko rady, porady i przemyślenia, ale także video infieldy. Nie dopisuję jednak do nich analizy. Postanowiłem więc połączyć jedno z drugim i dzisiaj po raz pierwszy publikuję tu analizę nagrania krok po kroku.

Audio Infield - Aleksandra Fit

Dziewczynę dojrzałem w centrum handlowym, gdy akurat spotkałem się z dawno niewidzianym znajomym, który przy okazji też czynnie interesuje się daygamem. Aleksandra (bo tak miała na imię) wyglądała, jakby biegła gdzieś z misją - zacięta mina, słuchawki w uszach, torba sportowa na ramieniu i świetnie wyrzeźbione ciało. Jak dla mnie twarz była trochę zbyt sukowata, ale byłem w dobrym nastroju - podszedłem.

Nie jest to modelowe podejście, jeżeli chodzi o London Daygame Model, ledwo też przekroczyło magiczną barierę 5 minut, po której numery stają się bardziej solidne. Pokazuje za to, w jaki sposób można wybrnąć ze słabego startu oraz - mimo wszystko - zainteresować dziewczynę.

Posłuchaj podejścia



Komentarze:
[00:04] Standardowy Yad stop w centrum handlowym
[00:06] Dziewczyna była totalnie zamyślona, więc trzeba pozytywnie sprowadzić ją na ziemię
[00:11] Oddycha, patrzy i czeka, trzeba więc pokazać, że nie jesteśmy nieogarnięci i widzimy, że jest zaskoczona
[00:16] Standardowy komplement, żeby nie kombinować
[00:18] Trzy stacki: komplement, wyróżniasz się, byłaś zamyślona - pozwalamy jej wybrać do którego się odniesie
[00:30] Nic nie chwyciło, więc wracamy do zakupów
[00:36] Porozmawiajmy o pracy... kolejna pracoholiczka, dwie prace, "cudownie"...
[01:03] Zejdźmy z tematu pracy, weekend jest o wiele lepszy i powinien pozwolić nam odrobinę więcej poflirtować
[01:10] No i wracamy do jej pracy, ale jako, że jest to trening fitness to jestem zainteresowany (Kto nie lubi wysportowanych dziewczyn? Grubasy!)
link-prowokujemy
[01:20] Lekka dyskwalifikacja, "nie sprawiasz wrażenia jakbyś ćwiczyła", prowokuję
[01:28] Z perspektywy czasu - to mogło być potraktowane jako DLV, z drugiej strony, za dobrze się bawiłem, żeby się tym przejmować
[01:41] Aktualnie 78,5 gdyby ktoś pytał...
[01:47] I wracamy do dowcipów; jak można zgubić sklep?!
[02:02] Temat nie podjęty, nie poddajemy się - "co robisz ciekawego w życiu, zaskocz mnie"
[02:10] Bez komentarza.
[02:16] Uff, wybrnąłem zmieniając temat - na szczęście to były te dni gdy było zimno i padało.
[02:28] Czy się uda sprowokować ją do zapytania "skąd jesteś?"
[02:30] Oczywiście, że tak. Dziewczyny są ciekawskie
[02:47] Sprawdźmy, czy to jest "party girl"
[02:55] Chyba tak...
[03:10] Pauza - jeżeli mamy do tego świdrujące spojrzenie, to jest ok
[03:20] Pracoholiczka...
[03:30] Jak dziewczyna mówi "jestem grzeczna", to od razu możemy założyć, że nie jest
[03:44] Uroki posiadania popularnego winga... ale jednocześnie jest to jakiś social proof
[04:05] Piękny pretekst, żeby wziąć numer
[04:13] Szybki number close...
[04:24] Hook point! Faktycznie chce coś o mnie wiedzieć, gdyby jej nie zależało, to by nie pytała
[04:47] Znów lekki pocisk, a co!
[04:58] Niegrzeczna przedszkolanka, ot co...
[05:12] Number close
[05:20] Na pewno mnie zapamięta, tego jestem pewien!
[05:24] Standardowy dowcip #435
[05:44] Logistyka czyli tak zwany "bridge" - nie można wziąć numeru i uciekać, trzeba pokazać, że bierzemy go po coś
[06:00] Upewniamy się, że jest pracoholiczką
[06:10] Na pewno przeszło

SMS-y i Randka

Jej "sukowatość" bardzo mocno objawiała się przez WhatsAppa. Trudno było się z nią umówić i jest to jedna z bodaj trzech dziewczyn w historii, które głośno marudziły z powodu nie pytania jej o zdanie przy planowaniu spotkań. Proste odpowiedzi w stylu "ja zapraszam - ja wybieram miejsce" i okazyjne ignorowanie jej marudzeń dało radę - zgadaliśmy się na wino.

Przyszła oczywiście spóźniona, a tuż przed spotkaniem zadbała o to, żeby poinformować mnie, że jest padnięta, zmęczona i boli ją głowa. A więc miało to być jedno z tych spotkań...

O dziwo na żywo sprawiała o wiele lepsze wrażenie niż przez WA, ale nie pomogło jej to na charakter. Miała nudne zainteresowania, non-stop gadała o jednej albo drugiej pracy i w ogóle nie podejmowała tematów rzucanych przeze mnie. Albo nie była w ogóle mną zainteresowana, albo faktycznie miała fatalny dzień. Spotkanie trwało jakieś 90 minut i dwie lampki wina.

Finał historii

Po takiej randce totalnie straciłem ochotę na spotykanie się z nią. Zamieniliśmy jeszcze dosłownie parę zdań na WhatsAppie po czym zupełnie przestałem się do niej odzywać.

Po kilku tygodniach wysłała mi jakieś zdjęcie z urlopu, ale pewnie zrobiła to tylko po to, żeby się upewnić, że wciąż żyję. Odpowiedziałem jej zdjęciem ze swojego ówczesnego wyjazdu i... to by było na tyle. Cisza.

Cóż, czasami pierwsze wrażenie jest prawdziwe.


Jeśli chcesz poczytać więcej takich analiz i historii z daygame'owego życia, to zasubskrybuj listę mailingową i/lub przeczytaj jak rozbiłem na atomy podejście, które zakończyło się w łóżku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz