Priorytety i harmonogram w życiu (i daygame)

Od moich starych postów o tym, że ciekawe życie niewystarczy do przyciągnięcia dziewczyn do ostatnich odkryć na temat przypadkowego daygame'u niezapewniającego wystarczającego przerobu, zawsze namawiałem do masowego daygame'owania. Nie dlatego, że chodzi tylko o prawdopodobieństwo (bo umiejętności mają ogromne znaczenie), ale dlatego, że zawsze będzie więcej porażek niż sukcesów. I o ile nie jesteś psychopatą, to potrzebujesz tych sukcesów, żeby grać dalej.

Jeśli masz nawyk daygame'u i nie potrafisz wrócić prosto do domu bez zagadania kilku dziewczyn, to pewnie nie będziesz miał problemów ze spowolnieniem. Ale jeśli nie nadasz podrywaniu wysokiego priorytetu (szczególnie, gdy podróżujesz) to jest ogromna szansa, że trafisz na gorszy okres. I wtedy możesz rzucić to wszystko w cholerę albo po prostu się wypalić. Powinieneś uwzględniać daygame w swoim dziennym i tygodniowym harmonogramie. W ogóle powinieneś mieć harmonogram.


Trzymaj się swoich priorytetów


To nigdy nie był blog o rozwoju osobistym, ani nigdy się nim nie stanie. Daygame to zestaw umiejętności do poznawania i uwodzenia kobiet w trakcie dnia i to jest to, o czym piszę. Plus oczywiście całe randkowanie, związki i inne rzeczy z pod znaku czerwonej pigułki. Jednak jestem przekonany, że szczęśliwe i pełne sukcesów życie to warunek konieczny do zdobywania dziewczyn. A jeśli nawet nie do samego uwodzenia, to na pewno do utrzymania ich przy sobie.
Moje podejście do daygame'u trochę się różni od innych aktywnych graczy. Nie interesuje mnie tylko i wyłącznie zaliczenie, ale chcę też kontynuować te znajomości w jakiejś formie.
Żeby zatrzymać ludzi przy sobie musisz być zadowolony z życia. Żeby tak było, musisz zbliżać się do swoich celów czy wizji - rzeczy, które zdecydowałeś, że chcesz osiągnąć albo osoby, którą chcesz się stać. Jeśli dzień w dzień się do tego przybliżasz, to łatwo jest być pozytywnym. W dodatku, możesz w końcu te rzeczy osiągnąć! Brzmi świetnie?

Jest to tak proste, że czasami zastanawiam się, czemu ludzie tak nie robią. Największe problemy to - nie wiedzą czego chcą (brak pomysłu na siebie), mają nierealne wizje (mierz tak wysoko, jak się da, ale nie wyżej), zbyt wiele celów (nie można się skupić na wszystkim), brak priorytetów (zawsze powinieneś wiedzieć, co jest ważniejsze) i brak planu (dzienne listy rządzą). Pomyśl o tych wszystkich mężczyznach, którzy chcą "zaliczać panienki", a nawet nie potrafią zarezerwować czasu na poznawanie kobiet.

Planuj każdy dzień. Rób listy to-do. Tak, to jest naprawdę tak ważne!


Różne priorytety, różne plany


W trakcie mojej ostatniej podróży do Kijowa dzieliłem apartament z sharkkiem. Obaj jesteśmy bardzo oddanymi daygamerami o wysokiej sumienności i obaj stworzyliśmy dla siebie systemy, które działają. A ponieważ jesteśmy inni, mamy też inne wizje na siebie.

Absolutnym numerem jeden na mojej liście jest moja kondycja. Chcę być zdrowy, dobrze wyglądający, umięśniony i wyrzeźbiony (niski poziom tłuszczu). Moje poranne treningi dają mi dużo energii na cały dzień. A kiedy ja pociłem się na siłowni, sharkk pracował. W ten sposób mógł zrzucić z siebie rzeczy, które najbardziej siedziały mu w głowie. Lubi swoją pracę i rozprawianie się z nią dawało mu kopa.
Moje priorytety są oczywiste: 1. kondycja i sylwetka 2. daygame 3. obecna praca 4. nowy biznes na boku. To pozwala mi bez problemu tworzyć dzienne (i tygodniowe) listy To-Do. Wszystko poza numerem jeden zmienia się w czasie i w tym miesiącu praca chwilowo będzie ważniejsza niż daygame.
Rezultaty były przewidywalne - ja nie odpuściłem żadnego treningu, a sharkk wykonał cały plan związany z pracą. Jednocześnie on nigdy nie zobaczył wnętrza siłowni, a mi udało się wrócić do domu ze sporymi zaległościami w tematach "służbowych" (chociaż zrobiłem absolutne minimum). Obaj straciliśmy kilka daygame'owych sesji przez nasze zajęcia, ale koniec końców wyszło nam to na dobre. Dlaczego?


Nastrój bije ilość


Gdybym odpuścił jakieś treningi albo gdyby sharkk zawalił pracę na pewno uderzyłoby w nas to negatywnie. To z kolei sprawiłoby, że bylibyśmy mniej wyluzowani i bardziej podatni na złe nastroje. Wtedy faktycznie moglibyśmy zacząć się przejmować słynnymi kijowskimi zlewkami i nie dalibyśmy też rady aż tyle daygame'ować.

Na szczęście planowaliśmy każdy dzień. Najpierw rezerwując czas na najważniejsze rzeczy (praca, siłownia, jedzenie, spanie), a potem planując daygame w najlepszym dostępnym dla nas czasie. Na koniec dokładaliśmy do tego randki, a resztę przeznaczaliśmy na korzystanie z uroków Kijowa.
"A schedule! That's a good thing, man! Your brain will thank you for it. That will stabilize your nervous system." - Jordan B. Peterson
Kiedy uświadomisz sobie, co jest najważniejsze w twoim życiu i każdego dnia odłożysz na to trochę czasu, to od razu staniesz się szczęśliwszy. To z kolei da ci więcej energii na pozostałe cele. Ponieważ sam stwierdziłeś, że są one mniej ważne, nie będziesz się przejmował gdy nie wykonasz 100% planu.


Ktoś może zapytać - a gdzie w tym wszystkim jest przyjemność? Na co mogę tylko zapytać - czemu miałbyś na swojej liście zamieścić coś, czego nie pragniesz? Osiąganie życiowych celów powinno być przyjemne same w sobie. Jeśli nie jest - ogarnij swoje priorytety!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz