Raport - Doskonalenie długiej gry

Dostaję sporo pytań na temat statystyk z mojej ostatniej wyprawy do Kijowa. Nie mogę ich jeszcze opublikować tak, jak zrobił to chociażby Roy Walker Daygame, bo wciąż niektóre dziewczyny są w grze. Żeby być bardziej precyzyjnym - w długiej grze, która idzie mi coraz lepiej. Przykładem niech będzie chociażby poniższa historia.

Jestem całkiem pewny, że dostajesz to, na co zasługujesz. Nie przeczytasz u mnie szalonych historii jakie ostatnio pojawiają się u Nicka Krausera, ani szemranych przygód w jakie pakuje się Roy Walker Daygame. Wszyscy daygame'ujemy, ale robimy to inaczej. Dlatego u mnie przewijają się urocze dziewczyny, które pracują, dobrze mówią po angielsku, bywały poza Ukrainą i mogą sobie pozwolić na podróże. I właśnie ten ostatni aspekt jest bardzo istotny.


Podejście i randka


Nie muszę zaczynać od samego początku, bo pisałem już o tej dziewczynie wcześniej. To ta, którą zaczepiłem dwa razy w dwa kolejne dni, gdy wracałem do domu z siłowni. Pierwszym razem była trochę przejęta i nie zareagowała pozytywnie, ale drugim było tak dobrze, jak tylko się da. Zgarnąłem numer i bez problemu umówiłem się z nią na randkę.

Sama randka nie była tak ekscytująca, jak bym chciał. Dużo czasu zajęło nam czekanie na drinki i jedzenie w pierwszej miejscówce, druga nie przypadła jej do gustu, więc przeszliśmy do trzeciej. Tam musiałem zacząć grę w pytania tylko po to, żeby wprowadzić seksualną atmosferę. Co prawda udało się to zrobić, ale nie eskalowałem i spotkanie zakończyło się nawet bez pocałunku.
Na wielu wieczornych i popołudniowych randkach w Kijowie zamawiałem coś do jedzenia tylko dlatego, że nie miałem czasu nic wcześniej zjeść. Naturalnym więc było, że pytałem dziewczyny czy też chcą coś do jedzenia. Niektóre grzecznie dziękowały, inne decydowały się na sałatkę. Jeśli zamawia sałatkę, to raczej nie chce cię naciągnąć na kasę, spokojnie.
Zobaczyliśmy się z nią jeszcze dwukrotnie, ale były to przypadkowe spotkania na ulicy gdy wracałem z siłowni i trwały góra kilka minut. Niestety, dziewczyna wyjechała z Kijowa na długi weekend, a gdy wróciła mnie już tam nie było. Ale gra toczyła się dalej.


Podtrzymywanie kontaktu


Nawet w trakcie długiego weekendu w Kijowie pisałem do niej co drugi dzień, a i ona odzywała się sama. To potwierdzało, że jest zainteresowana. Tym bardziej, że przyznała się do tęsknoty, gdy zażartowałem na ten temat.

Powinienem się cieszyć... czy bać?

Tęsknota po jednej przeciętnej randce? Musi być szalona!


Incepcja


Bardzo szybko zacząłem przemycać pomysł jej przyjazdu do Warszawy. Wciąż byłem w Kijowie i próbowałem się dowiedzieć, czy wróci do domu zanim wyjadę. Jeśli tak by się zdarzyło, na pewno poszedłbym z nią na kawę (na randkę pośrednią) tylko po to, żeby podtrzymać znajomość i pokazać jej, że nie chodzi mi tylko o zaciągnięcie jej do łóżka.

Logistyka nie była jednak sprzyjająca, ale udało się jej zaszczepić ideę wizyty w Warszawie. Co prawda dziewczyny lubią marzyć o szalonych rzeczach, ale to jeszcze nie znaczy, że je zrobią. Jednak tym razem byłem zdeterminowany, żeby podciągnąć się w długiej grze.

Rozpracowywanie logistyki.


Długa gra



Celem długiej gry jest podtrzymanie odpowiedniej temperatury, ale także stworzenie w jej głowie wizji naszego czasu razem. Robiłem to poprzez dodawanie wszystkich rzeczy, które się jej spodobały w moim stylu życia do harmonogramu naszego przyszłego spotkania. Były to żarty, ale dzięki temu w jej głowie "wizyta w Warszawie" wyglądała na realną.

Zadziałało to całkiem dobrze, bo ona nie tylko zaakceptowała to, że faktycznie się spotkamy, ale też zrozumiała, że nie żartuję. Jednocześnie mogła liczyć na ekscytujące przeżycia, zgodne z naszymi rozmowami.

Te zaś były pełne żartów i przekomarzań. Można powiedzieć, że oboje dobrze się bawiliśmy i oboje wiedzieliśmy, że mamy się ku sobie. Oczywiście dowiedzieliśmy się też wielu rzeczy o sobie i na pewno nie byliśmy już dla siebie obcy. Do rozwiązania pozostała jedynie kwestia komfortu.

Ponownie Incepcja.



Siła WhatsAppa


SMS-owanie to bardzo stara szkoła. Mamy WhatsApp, Viber i Messenger, które zmieniły wiele, jeżeli chodzi o budowanie atrakcyjności, komfortu i poznawanie się. Oczywiście, od zawsze mogliśmy wysyłać zabawne obrazki i zdjęcia rzeczy, które dzieją się w naszym życiu. Ale teraz możemy więcej.

Kto zgadnie o czym toczyła się rozmowa?
Wysyłanie wiadomości głosowych i krótkich filmików zbliża was do siebie w zupełnie inny sposób. To prawie tak, jakbyście byli razem i tworzyli magiczne chwile tylko dla was dwojga. Dodatkowo, gdy ona zatęskni może je sobie ponownie odtworzyć przyzwyczajając się do tego, że sprawiasz, że czuje się dobrze.

Samo używanie WhatsAppa nie jest odbierane jako aż taka inwestycja, jak wysłanie SMSa. Nie ma problemu, żeby zamienić z nią parę słów co drugi-trzeci dzień (a czasami i częściej). Jeśli uprawiasz długą grę z myślą o tym, żeby seks był najbardziej naturalną rzeczą jak się znowu spotkacie, to wysłanie paru SMS-ów raz w tygodniu po prostu się nie sprawdzi.


Do rzeczy!


Wszystko to sprowadza nas do punktu zwrotnego w tej historii, gdy zmaterializowała się opcja jej wizyty w Warszawie. Ponieważ znajomość została poprowadzona tak jak należy, byłem przekonany, że zdecyduje się na ten krok. Na pewno jej się podobałem, czuła się także komfortowo z myślą o odwiedzeniu mnie.

Już prawie, prawie...
Jak się później dowiedziałem zdecydowała się na podróż nocnym pociągiem do jej miasta rodzinnego, gdzie wsiadła w samochód brata, który w zaledwie 13 godzin zawiózł ją do Warszawy (ach te kontrole na granicy). Szalona dziewczyna!


Sukces


Była niedziela wieczorem, dzień przed jej przyjazdem, a ja spokojnie planowałem sobie następny tydzień, gdy dostałem kilka zaskakujących wiadomości. Ta dziewczyna nawet nie rozważała pomieszkiwania w innym miejscu niż moje mieszkanie. A to znaczy, że wiedziała, że będziemy spać w jednym łóżku. I mówiąc "spać" mam na myśli "uprawiać seks". Na szczęście ona też rozumiała to w ten sam sposób.

To było odrobinę niespodziewane...
Takie historie nie przydarzą się tym, których daygame jest bardzo agresywny i zorientowany na wyłapywanie potencjalnych szybkich akcji. Z drugiej strony robiąc to co ja ma się bardzo małe szanse na seks na pierwszym spotkaniu w miastach takich jak Kijów (chociaż zdarzyło mi się to w zeszłym roku). To są po prostu różne warianty daygame'u. Wybierz jeden z nich i opanuj do perfekcji.

Bo jeśli nie wiesz, czego chcesz, to nie dostaniesz tego, na co masz ochotę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz