Płaczliwe pieprzenie

Wiele zabawnych rzeczy wydarzyło się podczas mojego ostatniego dnia w Kijowie. Jedną z nich były dwa praktycznie jednoczesne flake'i od dziewczyn, które biorąc pod uwagę ich zachowanie, mogły być siostrami. Mój znajomy nazwał ich wymówki "płaczliwym pieprzeniem". Czy miał rację?


Flake'i


Flake'i są nieodłączonym elementem gry. Ponieważ był to mój ostatni dzień w Kijowie, to można spodziewać się, że nie były to najmocniejsze numery. Jedną dziewczynę poznałem trzy dni wcześniej, ale wydawało się, że chce się spotkać. Drugą zaczepiłem zaledwie dzień wcześniej i myślałem, że to mój "złoty set", ale już komunikacja przez WhatsApp wcale nie była taka dobra. Moje oczekiwania co do tych spotkań można opisać jako "mam wolny wieczór, zobaczmy co się stanie."

Oto, co się stało.
Och, uroki daygame'u - bitwa przez komunikator o trzymanie ramy z dziewczynami, które wydawały się słodkie i zainteresowane podczas podejścia. W niedalekiej przyszłości opublikuję te daygame'owe nagrania wraz z analizą. Jeśli jesteś nimi zainteresowany - zapisz się na e-mailowy newsletter gdzie rozsyłam szczegółowo analizowane infieldy.

To nie jest tak, że strasznie mnie te flake'i poruszyły, bo z czasem nauczyłem się, żeby się nimi zbytnio nie przejmować. Nie jestem zadowolony z takiego obrotu spraw, ale też nie rozpaczam. To, co mnie zirytowało w tych dwóch, to ich forma.


Nieznośne, narzekające suki


O nieznośnych sukach już pisałem, ale to jednak było jeszcze coś innego. Te wiadomości to były zwiastuny tego, co mogłoby nastąpić na randce. Oczywiście, że dziewczyny shit testują facetów, manipulują i czasami nawet celowo próbują zirytować. Ale jednak jest granica pomiędzy byciem po prostu dziewczyną, a byciem nieznośną i wredną suką. Te dwie należały do tej drugiej kategorii.

Najbardziej podoba mi się zestaw "zmęczona, głodna, pies i praca". To po prostu krzyczy "będziesz musiał się mną zajmować, a w dodatku nie da się ze mną dobrze bawić". Druga dziewczyna przynajmniej potrafiła żartować w poprzednich wiadomościach, ta była po prostu nudna i odpychająca. Obie wyglądały świetnie, więc może i były przyzwyczajone, że faceci robią dla nich co tylko one sobie wymyślą. Ale mnie to nie bawi.
Znam mężczyzn, którzy są dumni, że potrafią uwieść takie dziewczyny poświęcając mnóstwo czasu i siły na wygranie nieskończonego pasma shit testów. Niektórzy powiedzą, że po to właśnie uczymy się podrywania. Jestem zdania, że uczymy się go, żeby takie sytuacje się nie zdarzały. Żeby albo dziewczyny tak się przy nas nie zachowywały, albo żebyśmy byli w stanie bez większego wysiłku znaleźć lepiej dopasowane i równie atrakcyjne kobiety.
Tak jak powtarzam w zasadzie od zawsze - zdecydowanie wolę zapraszać do swojego życia kobiety które są wyluzowane, atrakcyjne i z którymi po prostu dobrze spędza się czas. Nie chcę rozwiązywać łamigłówek za każdym razem, kiedy się chcę z nią przespać, nie bawią mnie też przygody na jedną noc. A te przedstawione powyżej to idealne kandydatki na jednorazowy seks, jeśli komuś chciałoby się zmagać z takim zachowaniem.


Nie ma tego złego...


W ogóle nie odpowiedziałem na wiadomości dziewczyny, która próbowała przewalczyć zmianę miejsca spotkania. 20 minut później sama do mnie napisała i zadzwoniła z informacją, że jest w drodze. Czy powinienem się cieszyć? Wygrałem tę potyczkę, ale to tylko znaczyło, że będzie ich więcej na randce, a samo spotkanie raczej nie będzie lekkie, łatwe i przyjemne. Z drugiej strony - to jednak był ostatni wieczór.
Nigdy więcej nie odezwałem się do "zmęczonej, głodnej, z psem i pracą", bo i po co?
Dziewczyna pojawiła się na spotkaniu, wyglądała nieźle, ruszyliśmy więc na drinki. Niestety była osobą o dość negatywnym usposobieniu i mało rozrywkową. Po prostu tego nie czułem, ale wiedziałem też, że sharkk nigdy by mi nie dał spokoju, gdybym po prostu odpuścił. Zabrałem ją więc do drugiego lokalu, który znajdował się tuż przy moim mieszkaniu.

Jedyną ciekawą rzeczą, która się tam wydarzyła było wpadnięcie na dziewczynę, z którą męczyłem się z przerwami od zeszłego roku. Próbowałem się z nią spotkać podczas pierwszego tygodnia w Kijowie, ale zaczęła stroić fochy, więc przestałem się do niej odzywać. I tak oto spotkałem ją tym samym barze, siedzącą dokładnie stolik obok. Co prawda próbowała udawać, że mnie nie widzi, ale nie dałem jej tej satysfakcji i bezczelnie się z nią przywitałem. Była mocno zmieszana i bardzo szybko opuściła ten bar.

Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu - to było idealne zakończenie długiej historii z tak zwaną Music Girl. A takie historie, z takim finałem, pamięta się o wiele dłużej niż niektóre sukcesy.

8 komentarzy:

  1. Wiem że nie poświęcasz dużo czasu tinderowi ale z Twoich wpisów na forum wynika że pewne doświadczenia w tej materii masz. Fajnie by było gdybyś skrobnął jeden porządny wpis na ten temat. Coś w stylu podsumowania na koniec roku z daygame.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tindera używałem w lutym, jak było ciężko o dziewczyny na ulicach (nie mówiąc już o tych atrakcyjnych). Dal mnie jest pod każdym względem jest gorszy od daygame'u, odkąd z powrtem mogę podrywać na żywo - nie zawracam sobie nim głowy.

      Usuń
  2. TD nie bardzo rozumiem. W jednym z wpisów pisałeś, że tindera używasz tylko do ćwiczenia korespondencji z laskami i do doprowadzenia spotkania. Sugerowałeś, żeby też spróbować a potem "nie zapomnij odwołać spotkania". To w końcu jak to jest u Ciebie z tym tinderem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było właśnie zimą. Wtedy też poleciłem taki sposób na rozruszanie się w kwestiach textgame'u kilku kursantom. Jeśli chodzi o używanie Tindera w celu podrywania - szkoda czasu (o ile nie należysz do tej wąskiej grupy, która po prostu "się podoba").

      Usuń
  3. a dlaczego Twoim zdaniem szkoda czasu na tindera? rozwiń proszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim się rozwinę odpowiedz na jedno pytanie: jak oceniasz jakość (wygląd, klasę, osobowość) dziewczyn, z którymi randkowałeś z daygame'u, a jak to wygląda w przypadku Twoich randek z Tindera?

      Usuń
  4. Cześć. Przepraszam za opóźnienie ale nie widziałem, że odpisałeś. Randki z Tindera - zmanierowane laski z wybujałym ego, którym wydaje się że są nie wiadomo kim. I to mimo, że mają już ponad 30 lat na karku. Tinder wbije je w fałszywą dumę. Daygame - jak już się laska z Tobą umówi to z reguły jest to fajna normalna kobieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i masz odpowiedź...

      Przy czym każdy powinien sprawdzić jedno i drugie (i w ogóle każdy możliwy sposób poznawania kobiet) na własnej skórze i podjąć decyzję na podstawie swoich własnych doświadczeń.

      Usuń