Dostajesz to, na co zasługujesz

"Wszystkie dziewczyny w Kijowie to..." Stop, zatrzymaj się! Mieszka tam ponad trzy miliony ludzi, a Ty w najlepszym razie zaczepiłeś jakieś parę setek dziewczyn. A tak naprawdę cokolwiek wiesz tylko o tych, które przyszły na randkę. I co ci to mówi?


Jedno miasto, wiele historii


Jest nieskończenie wiele różnych stylów daygame'u. Możesz plasować się na dowolnym miejscu na spektrum r/K, a także możesz mierzyć w różnego rodzaju relacje bez zobowiązań (albo nawet z!). Każdy podchodzi też do innych dziewczyn. Inaczej się ubieramy, zachowujemy i mówimy.

Podczas dwóch tygodni spędzonych w Kijowie spotkałem wielu różnych daygamerów, przeprowadziłem także kilka sesji szkoleniowych. Niektórzy z tych ludzi byli zupełnie różni, a inni bardzo do siebie podobni. Ale co mnie najbardziej uderzyło, to różnorodność dziewczyn, które przecież wszystkie pochodziły z tego samego źródła - paru ulic jednego miasta.

Ich przygody też różnią się od siebie. Jeden cierpiał na mnóstwo flake'ów, a drugi nie był w stanie pomieścić wszystkich randek w kalendarzu. Niektórzy musieli bronić się rękami i nogami przed golddiggerkami, a inni w życiu żadnej nie spotkali. Ten randkował z alternatywnymi dwudziestolatkami, tamten uganiał się za pozytywnie nastawionymi do życia dziewczynami.


Jak sobie pościelesz...


Pisałem wielokrotnie i będę o tym pisał nadal - pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Jeśli dziewczyny widzą cię jako międzynarodowego kobieciarza, to twoje randki będą wyglądały zupełnie inaczej, niż gdy myślą, że jesteś podróżującym biznesmenem. Sposób, w jaki się ubierasz i w jaki się opisujesz odpowiadając na pytania "co tu robisz?" i "czym się zajmujesz?" ma większe znaczenie niż myślisz.

Wszystkie kijowskie dziewczyny, z którymi byłem na randkach mówiły średnim albo dobrym angielskim, bywały za granicą, miały pracę, nie szukały męża, były szczupłe i/lub wysportowane, pozytywne, urocze i tak daleko od stylu plastic-fantastic, jak się tylko da. Lubiły też Polaków albo nie lubiły Ukraińców i chciałyby mieszkać w innym kraju.
Gdy sharkk komentował moją randkę lub zdjęcie dziewczyny, którą byłem zainteresowany, zawsze używał słowa "urocza". To mi dało do myślenia - czy naprawdę lubię urocze dziewczyny? Pomijając fakt, ze lubię drobne i/lub małe niewiasty, to czy ta cecha też jest dla mnie istotna?
Przez to, w jaki sposób się ubieram, mówię, żartuję i daygame'uję przez moje randki przewijały się bardzo podobne do siebie dziewczyny. I to pomimo tego, że wśród numerów, które zgarnąłem różnorodność była większa. To też tłumaczy, czemu czasami nie udało się wziąć żadnych namiarów. Jasne, część z nich to były gwarantowane zlewki, a inne dziewczyny były w udanych związkach. Ale na pewno duża część białogłowych zapoznała się z tym, co oferowałem i powiedziały "dzięki, ale nie jestem zainteresowana".

"Dzięki, ale nie jestem zainteresowany." Kijów, czerwiec 2017


Konsekwencja popłaca


Wszyscy wiemy, że konsekwencja popłaca. Zaczynając swoją daygame'ową przygodę tworzymy jeden opener, którego używamy w kółko i przy każdej okazji. W ten sposób jesteśmy w stanie go stuningować, dopasować pod siebie i stworzyć coś, co nie tylko działa dla nas, ale i powoduje dobre reakcje u dziewczyn.

Z tego samego powodu powinniśmy podchodzić do dziewczyn, które są do siebie podobne, bo z mniejszą różnorodnością łatwiej będzie znaleźć swoje mocne i słabe strony. Jeśli rzucasz się na wszystko, co się rusza i nie ucieka na drzewo, to twoje rezultaty będą mocno losowe i nigdy nie dowiesz się, co działa i dlaczego.
Możesz zagadać każdą dziewczynę w każdym miejscu. Ale czy powinieneś? Jeśli twój wing nie jest w stanie opisać twojego typu dziewczyn, to po prostu liczysz na łut szczęścia.
Jeśli nie kierujesz się niczym szczególnym przy wyborze dziewczyn, to tak naprawdę liczysz, że "bogowie daygame'u" odfiltrują je za ciebie. I to jest dokładnie to, co przydarzyło mi się w Kijowie. Dziewczyny, które zjawiły się na randkach były do siebie podobne, chociaż nie wybrzydzałem na ulicach. To z kolei znaczy, że zaliczyłem mnóstwo zlewek i rozmów donikąd z bardzo różnymi kobietami.

Nie wiem, czy przypadkiem cechą zaawansowanych daygamerów nie jest to, że uganiają się tylko za dziewczynami, z którymi wiedzą, że mają szanse. To na pewno pozwala zaoszczędzić wiele czasu i jest diablo efektywne, ale z drugiej strony zatrzymuje to rozwój, bo tak naprawdę po prostu unika się zlewek i wszystkiego, co nieznane. Co gorsza, niektórych rzeczy (języka, tego czy podróżuje, czy ma pracę) nie dowiesz się, zanim z nią nie porozmawiasz.


Dziewczyny, których pragniesz


A więc czas na kolejne rozszerzenie moich notatek, które robię odnośnie każdego numeru. Aktualnie zapisuję wszystko, co pamiętam z rozmowy i umiejscawiam dziewczynę na macierzy zainteresowana/dostępna, oceniam jej atrakcyjność i to, czy numer okaże się flakiem, czy też jest solidny (a może 50/50). Ale to za mało.

Powinienem zwracać większą uwagę na kompatybilność ze mną i moim stylem życia, który to jest inny w różnych miejscach. Dla przykładu w Kijowie powinienem się skupić na dziewczynach, które mówią po angielsku, podróżowały do innych krajów, mają pracę, nie liczą na nic poważnego, nie są porobione, ale bardziej urocze, a także nie lubią Ukraińców albo lubią obcokrajowców. Tak wyglądał wzorzec w Kijowie, ale będzie on zupełnie inny w Warszawie.

Dla każdego też będzie to coś innego. Ale następny krok - najważniejszy - to zastanowienie się, czy te dziewczyny, które zdobywasz to te, których pragniesz. Jeśli nie, to czeka cię stworzenie się od nowa - stylu, sposobu podrywania i charakteru. Przyda się też zmiana sposobu, w który daygame'ujesz, piszesz SMS-y i randkujesz.

Ja jestem bardziej niż zadowolony. To są dziewczyny, które mi odpowiadają. Ale uświadomiwszy sobie to i owo powinno być mi łatwiej podkreślić rzeczy, dzięki którym jestem dla tych dziewczyn atrakcyjny. Bo nie zdobywa się kobiet minimalizując swoje wady, ale wykorzystując swoje zalety.

2 komentarze: