To nie (zawsze) jest twoja wina

Dwa podejścia, jedna dziewczyna. Wszystkim nam się to kiedyś zdarzyło, ale tym razem chodzi o coś zupełnie innego. Nieświadomy tego, co robię, podszedłem do dziewczyny dzień po swojej pierwszej próbie. I to, co się wydarzyło, wyrwało mnie z butów. Nie dlatego, że było tak dobre, ale dlatego, że było tak różne.


Pierwsze podejście


Wracając z siłowni zauważyłem naprawdę ładną dziewczynę stojącą na chodniku. Wyglądała na trochę zestresowaną, ale odwróciwszy się za nią dostrzegłem świetne nogi i uznałem, że nie ma znaczenia, że ciągle jestem w ciuchach z siłowni. Muszę podejść i spróbować.

Na ramieniu miała przewieszone coś, co przypominało pokrowiec na wędki, więc zagadałem ją uzbrojony w ten świetny dowcip i mój standardowy opener. Nie zrobiło to na niej większego wrażenia i szybko spostrzegłem, że zdecydowanie nie ma ochoty na dłuższą pogawędkę. Życzyłem jej więc miłego dnia i poszedłem w swoją stronę.

I to by było na tyle, prawda?


Drugie podejście


Ta sama ulica, ta sama godzina, następny dzień. Wracam z siłowni w świetnym nastroju, jak to zwykle bywa po ciężkim treningu. Zauważyłem naprawdę ładną dziewczynę stojącą na chodniku, patrzącą na mnie z lekkim uśmiechem, chociaż sama w tym czasie rozmawiała przez telefon. Pomyślałem, że może to być oznaka zainteresowania, a gdy się odwróciłem, stałem się tego pewien. Wciąż się do mnie uśmiechała, postanowiłem więc zagadać.
Te dziewczyny są jak kameleony. Była ubrana w zupełnie inne ciuchy i wyglądała jak zupełnie inna laska. Także jej nastrój był zupełnie inny, ale na pewno to była ta sama osoba.
Na szczęście nie użyłem mojego standardowego openera, a ona szybko wyjaśniła, że wpadłem na nią poprzedniego dnia. Tym razem rozmowa była interesująca i bardzo lekka. Powiedziałbym, że trochę za dużo było w niej poznawania się, a za mało budowania atrakcyjności, ale po moim występie z poprzedniego dnia i tak wiedziała w czym rzecz.

Z żalem muszę przyznać, że to nie jest ta dziewczyna...
Wzięcie numeru było tak naturalne, jak się tylko da. Nie byłem już po prostu gościem, który ją zagadał, ale kimś z kim przegadała już dłuższą chwilę, dowiedziała się o nim paru rzeczy, widziała dwa razy w tej samej okolicy no i mogła mieć też podejrzenia, że jestem tu na dłużej, bo nikt normalny nie ćwiczy codziennie w trakcie krótkich podróży (ha!).


Randka


Możesz zastanawiać się, jaki był finał tej jakże ciekawej historii. Tego jeszcze nie wiem, ale muszę przyznać, że jak na dość średni początek, to idzie całkiem nieźle - na pewno numer można zaliczyć do solidnych, bo już byliśmy na jednej randce.
Kijów jest wolny. Nie oczekuj szybkiego seksu i szalonych historii (chociaż te akurat też się zdarzają). Większość dziewczyn będzie chciała się spotkać parę razy, zanim zdecydują się zwolnić hamulce.
Początek randki był bardzo podobny do naszego pierwszego spotkania na ulicy, a reszta wyglądała jak te drugie. Zaczęliśmy powoli od drinków i czegoś do przegryzienia. Zajęło nam to bardzo dużo czasu, w trakcie którego poznaliśmy się dość dobrze. Ale było to zbyt długie i nudne, więc powiedziałem jej, żeby zostawiła niedopity kieliszek i ruszyliśmy dalej.

W drugiej miejscówce z pomocą przyszła nam gra w pytania, dzięki której udało się w końcu nadać seksualnego zabarwienia temu spotkaniu. Czasami wszystko, czego potrzebujesz, to wprowadzić do rozmowy tematy damsko-męskie, w tym randkowanie i seks. Kiedy w końcu zaczęło się robić gorąco (i późno) uciąłem randkę, żeby upewnić się, że będzie to dobre wspomnienie.

I to by było na tyle... Przynajmniej na razie.


To nie (zawsze) jest twoja wina


Bardzo łatwo jest pomyśleć, że ma się pełną kontrolę nad interakcją, a gdy dziewczyna cię odrzuca, to tak naprawdę nie spodobało się jej podejście. Owszem, bardzo często jest to prawdą, ale nie w każdym przypadku.

Czasami po ona prostu ma zły dzień, albo ty masz zupełnie inny nastrój, jej myśli krążą wokół czegoś zupełnie innego i w ogóle nie obchodzi jej co próbujesz zrobić. Nie mówię, że warto podchodzić do tej samej dziewczyny drugi raz, tak jak to mi sie przydarzyło. Ale nie ma też co się dołować z powodu każdej jednej zlewki.

O ile oczywiście niczego nie spieprzyłeś...

2 komentarze:

  1. To w Kijowie ją zagadałeś dwa razy? Bo nie kumam co to za wstawka z tym Kijowem? Czy może piszesz nowe posty edytując stare i takiego babola odstawiłeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jestem przez dwa tygodnie w Kijowie.

      Usuń