Wybierz właściwą scenę

Dziś nie tylko umysłowa masturbacja, ale też wymyślona sytuacja. Do dzieła!

Znajomy ostatnio zapytał mnie, jak podszedłbym do jednej konkretnej dziewczyny. Nie jestem fanem myślenia zbyt długo nad szczególnym przypadkiem, bo to nie prowadzi do niczego dobrego. Spróbujmy jednak trochę się tym pobawić.


Poznajcie Anię


Wyobraź sobie dużą siłownię, popularną wśród kobiet i mężczyzn. Mnóstwo koksów, wiele osób, które startuje w zawodach, od czasu do czasu jakieś pomniejsze osobistości.

Na recepcji siedzi atrakcyjna, szczupła dziewczyna. Ewidentnie widać, że trenuje, bo jest nieźle wyrzeźbiona. Ponadto ma na sobie agresywny make-up, drogie marki i minę zblazowanej suki. Powiedziałbym, że jest bardzo mocno zewnętrznie walidowana i założę się, że co weekend możesz ją spotkać w lokalnych klubach.

Widzisz trenerów dotrzymujących jej towarzystwa oraz jak średnio co drugi klient próbuje z nią flirtować. Zauważasz też, że ona przewraca oczami po takich interakcjach i jak tylko one się zakończą, wraca do bycia znudzoną

Byłoby dość łatwo z nią pogadać biorąc lub oddając kluczyk do szafki i może nawet udałoby się uzyskać jakąś dobrą reakcję dorzucając parę dowcipów, które do niej trafią. To jednak nigdzie nas nie zaprowadzi, jako, że ani ja, ani mój znajomy nie uczęszczamy za często na tę siłownię. Pozostaje więc pytanie: co zrobić?

Ania (wizja artysty).

Możliwości Ani


Trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników, których w trakcie daygame'owania w ogóle nie bierzemy, czyli całą scenę. Jeśli zaczniesz działać w tym miejscu, to zostaniesz porównany do wszystkich tych facetów, którzy w tym miejscu się do niej przystawiali. A ponieważ jest zewnętrznie walidowana, to jestem przekonany, że dała kosza już wielu facetom o bardzo wysokim SMV.

Ktoś mógłby rzec, że to taka sama sytuacja jak gorąca laska siedząca w barze czy w klubie. Ale nawet w takich miejscach nie jest podrywana aż tak często, jak w tej pracy, nie wspominając już o nieustannym przeglądzie najlepszych męskich ciał. Dodajmy do tego fakt, że gdzieś tam kręcą się jej współpracownicy i uświadomimy sobie, że to po prostu nie jest idealna sytuacja.

Może i dałoby się wejść do grona jej znajomych, jeśli ktoś napotykałby się na nią wystarczająco często na tej siłowni. Ale jeśli myślisz o tym, żeby zmienić miejsce, do którego uczęszczasz tylko po to, żeby poznać jakąś laskę, to walnij się w głowę młotkiem. Może być gumowym.

Tak naprawdę wszystko sprowadza się do jednego - czy jesteś lepszy od wszystkich innych na danej scenie. Jeśli potrafisz to osiągnąć na siłowni - do dzieła. Ale może jest lepsza droga.


Daygame'uj Anię?


Jestem całkiem przekonany, że daygame w dużej mierze dobrze działa, bo łapie się dziewczyny znienacka i z dala od jej zwykłego kółka adoratorów. To ciągle nie znaczy, że Ania zaczepiona w trakcie dnia (tak przy okazji - to zmyślone imię) nie będzie pamiętała o tych wszystkich innych facetach, których widziała i tych, którzy lajkują jej fotki na Instagramie.
Nie chodzi o to, żebyś czekał pod siłką, aż skończy swoją zmianę! To tylko hipotetyczne rozważania!
Ostatnio uświadomiłem sobie, że niektóre dziewczyny są od tak dawna walidowane bez ustanku, że jest niemożliwe, żeby nie uważały się za lepsze od innych. I to z nich wyjdzie, niezależnie od sposobu, w który ją zaczepisz. Musisz albo być jeszcze lepszy, albo przynajmniej umieć się jako takowy zaprezentować.

Daygame nie jest jakąś tajemną techniką, żeby zdobyć dziewczyny, które nigdy by nie były tobą zainteresowane. Ale statystycznie (na dużej próbce) daje ci lepsze szanse, bo pokazujesz jaja i jednocześnie dystansujesz się od innych. Jednakże, w konkretnym przypadku, czasami może być warto powiedzieć "Hej, Aniu", nawet na tej nieszczęsnej siłowni.


Nie jesteś w stanie uwieść każdej dziewczyny


Czy poderwanie Ani jest możliwe? Jasne, że tak. W końcu przecież na kogoś się zdecyduje. Ale im więcej ma opcji tym mniejsze są twoje szanse. Wszyscy chcemy zdobyć te najbardziej atrakcyjne dziewczyny, a one zwykle mają przebierać jak im się żywnie podoba. Dlatego szukamy sposobów na poprawienie naszych szans.

Najgorzej jest robić to, co wszyscy inni. Nie stawaj do walki, gdzie musisz się mierzyć z tysiącami innych. Sam zadecyduj o warunkach i konkuruj z garstką. Jasne, w dalszym ciągu możesz być porównywany do nieziemsko atrakcyjnych facetów, ale szanse, że wyjdziesz obronną ręką są zawsze wyższe, gdy jest ich niewielu.

Prawdopodobieństwo sukcesu zawsze będzie większe, gdy zrobisz cokolwiek, niż gdy nie zrobisz nic. Nawet jeśli to tylko ułamek procenta, nie ma co się przejmować porażkami. W końcu wszyscy wiemy, że nie jesteś w stanie uwieść każdej dziewczyny, dlatego też skupiamy się na tym, co działa statystycznie.

Co nie znaczy, że powinieneś strzelić sobie w obie stopy i zadowolony rzec "no cóż, przynajmniej próbowałem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz