Twój idealny... wingman

Jedno miasto, dwie różne wyprawy, dwóch różnych znajomych i wiele drobnych szczegółów, które w rezultacie dają dwa zupełnie odmienne doświadczenia. Niestety, to jest jedna z tych rzeczy, gdzie trzeba kogoś sprawdzić, żeby być jego pewnym. No cóż, teraz już wiem.


Po co ci wingman?


Daygame to zajęcie solowe. Czy też może powinienem rzec, że najczęściej wykonywane jest w parach (ty oraz dziewczyna)? Tak to przecież wygląda przez większość czasu. Ale są pewne korzyści z wingowania i bycia wingowanym.
Nigdy nie pozwól sobie uzależnić się od winga. Jeśli nie jesteś w stanie daygame'ować sam, to coś robisz nie tak.
Dobry wingman pomoże ci zachować dobry nastrój po zlewkach i złej passie. Pożartuje, pośmieje się, pomoże ci otrząsnąć się z porażek, a jednocześnie sam będzie podchodził do wielu dziewczyn, przez co trochę wjedzie ci na ambicję.

Świetny wingman będzie wypychał cię do działania. Zauważy IOI i wykopie cię do każdej dziewczyny, o której wie, że wpadłaby ci w oko. Zawsze przytaknie, gdy będziesz miał wątpliwości "czy ona była wystarczająco dobra".

Jeszcze ważniejsze, szczególnie jeśli razem podróżujecie, jest żeby miał on tę samą specjalizację, poziom energii i umiejętności. Spędzicie razem sporo czasu, więc chcecie się nawzajem ciągnąć w górę, a nie dołować.


Źle dobrany wingman


Jak się wielokrotnie okazało nie ma żadnego problemu z różnymi osobowościami. Jestem introwertykiem, moi najlepsi wingowie to sami esktrawertycy. Zero spięć, po prostu czasami potrzebujemy naładować akumulatory (każdy na swój sposób) i wszystko jest ok.
Kiedy sesja z wingiem nie idzie po twojej myśli, zawsze możecie się rozdzielić. No, o ile nie polecieliście razem do innego miasta i nie mieszkacie w tym samym miejscu. Wtedy może być różnie...
Co naprawdę poszło nie tak w trakcie ostatniego wypadu, to liczba podejść wykonana przez mojego towarzysza podróży, która to wyniosła okrągłe zero. Widziałem go wcześniej jak podchodzi, ale tym razem niby chciał zobaczyć nowe miasto i "może trochę podaygame'ować". Samo to już powinno spowodować zapalenie lampki ostrzegawczej. Ale przecież lepiej jest mieć kogoś do pożartowania, niż siedzieć ciągle w swojej głowie, czyż nie?

Takie rzeczy znajdujesz, gdy szukasz pod "wings".
Problemem jest to, że stajesz się tym, z kim się zadajesz. Tak więc, nawet jeśli ja byłem nakręcony i gotowy do działania (co też robiłem), to widząc jego bierność traciłem nieco zapału. Dodajmy do tego święto państwowe po drodze, turystyczne okolice i odrobinę festyniarski nastrój i pod koniec wyprawy sam też już nic nie robiłem.

Do tego doszły kłopoty z wieczorami. Ja chodziłem na randki, podczas gdy on siedział w domu i czekał na ewentualny sygnał do ewakuacji. Wielkie podziękowania dla niego, ale wszystko byłoby lepsze, gdyby on w tym czasie też się dobrze bawił.

Podobne problemy wystąpią, kiedy sam skupisz się na daygamie, a twój wing to nightgamer. Nie da się sensownie pogodzić jednego i drugiego, trzeba się na coś zdecydować. Tak samo nie można być dobrym turystą i daygamerem w tym samym czasie.


Pięć zasad dobrego wingmana


Oto lista podstawowych zasad, które sprawią, że twoje życie z wingiem będzie łatwiejsze (szczególnie, jeśli razem podróżujecie):

1. Obaj podrywacie dziewczyny w ten sam sposób, z tym samym harmonogramem. Jeśli istnieje jakieś daygame'owe happy hour - obaj je wykorzystujecie. Jeśli nastawiacie się na kluby - obaj przygotowujecie się na nightgame. Nie musicie być razem 24 godziny na dobę, ale spędzajcie czas pomagając sobie w podrywaniu.

2. Kiedy twój wing podrywa jakąś dziewczynę, trzymaj się blisko. Wykonuj swoje podejścia, działaj, ale zostań w zasięgu wzroku. Pomaga to w efektywnym wykorzystaniu czasu.

3. Nigdy nie zniechęcaj nikogo do podejścia, za wyjątkiem sytuacji, gdy dziewczyna była brzydka, ale wing nie zauważył jej twarzy. Im więcej podejść, tym lepiej.

4. Zsynchronizujcie swoje randkowanie - zminimalizujecie stracony czas. To znaczy umawiajcie randki mniej więcej o tych samych godzinach.

5. Nie bądź cockblockiem. Jeżeli twoja randka odwołała spotkanie, a znajomy właśnie wraca z dziewczyną do waszego wspólnego mieszkania, to nie przeszkadzaj im siedząc w salonie w bieliźnie oglądając głośno filmiki na YouTube.

Możesz oczywiście pomagać jeszcze bardziej, robić wyzwania, wprowadzać dodatkowe zasady ("jeśli obejrzałeś się - podchodzisz" to świetny przykład tego ostatniego), ale powinniście zgodzić się przynajmniej na te pięć punktów, zanim zdecydujecie się na podróż za granicę.

Bo to może być różnica pomiędzy robieniem 10, a 30 podejść dziennie. A kiedy osiągniesz taki przerób, to liczy się głównie łut szczęścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz