Najpierw ogarnij swoje życie

W ostatnim tygodniu robiłem rzeczy, które przestawiły moje życie na nieco inne i bardziej pożądane tory. Nie ma to nic wspólnego z daygamem, ale mogę w bardzo naciągany sposób odnieść to do podrywania i wyjaśnić, czemu głupotą jest oczekiwanie, że twoje nudne i problematyczne życie pozwoli ci zostać świetnym daygamerem. Albo w ogóle kimkolwiek.


Gdy coś siedzi na bani...


Jeżeli twój mózg jest bardzo zajęty czymś niezwykle ważnym, to podświadomie będziesz na tym skupiony cały czas. A jestem w stanie wyobrazić sobie nieskończoną liczbę rzeczy ważniejszych, niż przelecenie kolejnej dziewczyny.

Nieco inaczej wygląda to na początku twojej daygame'owej przygody, kiedy celem samym w sobie jest nauczenie się i zobaczenie na własne oczy, że jesteś w stanie poderwać, uwieść i przespać się z dziewczyną, którą dopiero co poznałeś na ulicach zatłoczonego miasta. Pełne oddanie sprawie jest wymagane w tych pierwszych etapach.

Po początkowej ekscytacji wynikającej z nauki czegoś nowego przychodzi rutyna, harówka, a czasami nawet wypalenie. A to negatywnie wpłynie zarówno na twoje wyniki, jak i nastrój.

Mityczny "vibe" (nastrój) omawiany był w serii Podstawy Atrakcyjności. Patrząc na tamten post wyraźnie widać, że skupiłem się na negatywach. Podejdźmy więc do sprawy pod innym kątem.


State = Vibe + Momentum


Twój aktualny stan dostrzegany przez innych to suma pędu (jak dobry masz dzień) i nastroju (jak dobre masz życie). Możesz wpływać na obie te wartości, ale tylko nastrój (vibe) jest stabilny i całkowicie pod twoją kontrolą. Ogarnij go.

Pęd to po prostu twoje "rozgrzanie" społeczne. Podszedłeś do paru dziewczyn? Świeci słońce? Jest ciepło i właśnie odebrałeś miły telefon? Super. To znaczy, że nastrój masz lepszy niż zwykle.

Kluczowym słowem jest "zwykle". Vibe to Twój bazowy nastrój, który odczuwasz każdego dnia, gdy nie wydarzy się nic szczególnego. Jeśli twoje życie jest do kitu, to tylko dzięki niesamowitemu pędowi będziesz w stanie stać się atrakcyjny społecznie. A nawet wtedy ten stan będzie niestały i doświadczysz emocjonalnej karuzeli.
Fenomen łatania beznadziejnego życia morzem alkoholu można zaobserwować w zasadzie co weekend w każdym klubie czy barze. Nie lepiej jest się po prostu ogarnąć?
Najpierw poradź sobie ze wszystkimi demonami. Długi, brak pracy, szwankujące zdrowie - te rzeczy muszą być naprawione. I nie po to, żeby "wyrywać laski", chociaż na pewno to w tym pomoże, ale żeby cieszyć się życiem. Nie możesz być pozytywnie nastawiony i szczęśliwy gdy jesteś tak otyły, że dostajesz zawału wchodząc po schodach albo gdy twój najlepszy t-shirt ma więcej dziur niż sito.

Tylko po ogarnięciu się możesz przejść do podrywania dziewczyn, chociaż i wtedy polecałbym robienie równolegle czegoś innego.


Miej rzeczywiste osiągnięcia


Przypomnij sobie, kiedy ostatnio dokończyłeś coś, co było dla ciebie naprawdę ważne. To uczucie spełnienia ma swoją nazwę - to szczęście. Kiedy zmierzasz w obranym przez siebie kierunku czujesz się świetnie.
Posłuchaj Jordana B. Petersona mówiącego o pozytywnych emocjach i pomyśl przez chwilę - czy codziennie przybliżasz się do osiągania swoich celów (chociaż akurat wolę je nazywać "wizjami")?
Wizje, nie cele! *westchnienie*
Żeby być szczęśliwy musisz wiedzieć dokąd zmierzasz i musisz mieć postępy. Dlatego też byłem niedostępny przez ostatni tydzień. Nie tylko pracowałem nad osiągnięciem czegoś ważnego. Nie myślałem o tym, jako o świetnym materiale na rozmowy z dziewczynami. Nie była to też po prostu przygoda.

Zmieniałem kurs, którym idzie moje życie. Wykonałem pracę, która przeniosła mnie na lepszą ścieżkę. Uświadomienie sobie tego sprawia, że jestem bardziej szczęśliwy, optymistyczny i nawet bardziej otwarty na innych ludzi. Łatwiej jest sprowadzić kogoś do twojego świata, kiedy wygląda on na idealny. Nawet, jeśli czasami to znaczy, że jesteś zbyt zajęty.


Daygame'owe osiągnięcia


Kiedy dopiero zaczynasz daygame'ować, to osiągnięcia mogą pochodzić z samego podrywania. Numery, randki, pocałunki, seks, efektywność czy nawet łatwość z jaką podrywasz świetne dziewczyny. To są widoczne i mierzalne przesłanki pokazujące, że idzie ci lepiej i zmierzasz do celu.

Jak zawsze powtarzam - daygame, a nawet bardziej ogólnie ogóle podrywanie i kobiety nie mogą stanowić całego twojego życia. Jeśli jest to jedyny aspekt, który wymaga ogarnięcia - świetnie, pracuj nad tym. Naucz się podrywać i utrzymywać wiele luźnych relacji, bądź szczęśliwszy.

Wielu mężczyzn, którzy do mnie piszą mają dokładnie takie problemy. Z tego co mówią, wychodzi, że swoje życie mają ogarnięte i zmierzają tam, gdzie chcą. Ale jednak wciąż brakuje im kobiet. Jeśli tak jest i u ciebie - zdecydowanie skup się na nauce podrywania. Jeśli nie - nie próbuj ustabilizować swojego życia wprowadzając do niego więcej chaosu pod postacią kobiet. To nigdy dla nikogo nie zadziałało.

2 komentarze: