Ubrania, które opowiadają historie

Co jakieś pół roku albo sezon robię rewolucję w swojej szafie. Każdy powinien. Nie tylko dlatego, że się rozwijamy i zmieniamy, ale też uczymy się lepiej wyrażać siebie. Jakkolwiek by to nie brzmiało, jest to bardzo ważne.

Pierwsze wrażenie możesz zrobić tylko raz i jest ono niezmienne. Co najwyżej możesz je wzbogacić. Zanim jeszcze dziewczę dowie się kim jesteś i jak flirtujesz, już będzie miała jakieś wyobrażenie na temat tego, kim możesz być. Chcesz, żeby trafiła dobrze, bo każda niespójność działa przeciwko tobie.


Wyraź siebie


Pierwsze wrażenie jest istotne, to raz. Dwa - dziewczyny potrafią dużo wyczytać tylko z tego, jak się ubierasz. Zwykle zakładają, że jest jakiś powód stojący za wszystkim tym, co na siebie zakładasz i lepiej żeby tak było w istocie. Nie musi to być jakiś niesamowicie wydumany powód, ale ubieraj się świadomie. Ubrania opowiadają historie.
Zwykle noszę po prostu t-shirty w serek lub koszulki Henley. Wybieram zwykle te, które podkreślają moje mięśnie. Bo czemu nie?!

Nie jestem modelem, te zdjęcia służył jako pingi z Budapesztu.

W zeszłym roku zmieniłem swoją starą i przechodzoną skórzaną kurtkę na motocyklową (z wyjętymi ochraniaczami). Kiedyś w przyszłości będę pewnie w jej jeździł, ale po prostu podoba mi się pomysł na "rasowe" odzienie. Jest ciepła, ciężka i niezniszczalna. Doskonały miks pomiędzy stylami rugged i rakish. Dodałem też jeansy i buciory, żeby dopełnić tego wyglądu à la "cafe racer".

Ciągle noszę sporo pierścieni, bransoletek i wisiorków jako akcesoria. Ponownie - dobrze się z nimi czuję, wyglądają świetnie i dopełniają te pierwsze wrażenie, w które celuję. Są też czymś zdecydowanie innym i przyciągają uwagę. Słyszę sporo komentarzy na ich temat, a raz nawet zostałem oskarżony o czczenie szatana!

Wszystko to działa. Dziewczyny zakładają, że lubię motocykle, chociaż niekoniecznie jeżdżę na nich cały czas. Do głowy przychodzi im też myśl, że mogę być rockmanem, co jest względnie prawdziwie, a na pewno dobrze opisuje to, czego słucham. Muzyka jest dużą częścią mojego życia. Lubię wolność i adrenalinę. Nie ma tu żadnego dysonansu.


Nie przesadź


Jak to ładnie ujął Tanner Guzy - jest różnica pomiędzy ubieraniem się i przebieraniem. Jeśli nosisz ciuchy, jakie lubisz i dobierasz do nich akcesoria, żeby wyrazić siebie, to jest ok. Jeżeli jednak chcesz zaprezentować światu zupełnie inną osobę (np. gentlemana z lat 60-tych) to nie nosisz ubrań, ale kostium.

Bardzo łatwo jest przesadzić kiedy ubierasz się oficjalnie (garnitury), ale też gdy ubierasz się codziennie. Ciężka motocyklowa kurtka z ćwiekami, skórzane spodnie, buciory, pierścienie i tatuaże są ok dla członka kapeli albo zapalonego Harley'owca. Ale jeśli nie grasz na żadnym instrumencie, ani nawet nie posiadasz motocykla, to udajesz kogoś zupełnie innego.

Znajdź trzy różnice pomiędzy tym zdjęciem, a poprzednim. Jakie wrażenie sprawia jeden i drugi facet?
Nie wiem czy daygame'owanie jak na powyższym zdjęciu działało by dobrze. Jestem pewny, że się niedługo przekonam, bo będę miał wiele okazji do spróbowania i bardzo mnie to ciekawi. Nie czuję się źle w takich ciuchach, gdy gdzieś jadę. Może to jednak być uznawane za afiszowanie się, a do głowy przychodzi mi mnóstwo powodów, dla których dziewczyny mogą nie być zainteresowane.

Nie chcesz, żeby twoje ubrania agresywnie rzucały się w oczy. Jeśli jesteś fanem fitnessu i trenerem personalnym, to nie chodzisz ciągle w dresach (mam nadzieję!). Jeżeli pracujesz na budowie, to jestem pewien, że robocze ciuchy opowiadają wiele historie, ale przecież nie praca cię określa. Używaj akcesoriów, żeby być subtelny i dokładny, a stylu, żeby głosić ogólny przekaz.


Jak zwykle, ze wszystkim, spróbuj znaleźć złoty środek. Ubieraj się wystarczająco charakterystycznie, żeby opowiedzieć jakąś historię, ale nie aż tak, żeby to była bajka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz