Tylko pytania kontra tylko zdania oznajmujące


Jednym z największych problemów mężczyzn w rozmowach z nieznajomymi jest nieodparta chęć do zadawania tysięcy różnych pytań. Można to bardzo łatwo naprawić, pokazując jak używać zdań oznajmujących, stwierdzeń, oskarżeń, podejrzeń i naprowadzeń do popchnięcia konwersacji naprzód. Ale niektórzy idą z tym za daleko.

Duża grupa facetów uczących się o tych rzeczach jest po prostu społecznie niedoświadczona. I chociaż mogą brylować np. w swojej pracy, to postawieni obok zupełnie obcej osoby nie mają pojęcia ani co zrobić, ani jak zacząć. Kiedy dostrzegą prostą, działającą zasadę ("nie zadawaj pytań, porozumiewaj się zdaniami oznajmującymi") to biorą ją sobie za bardzo do serca i zaczynają unikać pytań tak, jak unikają blachar. A to może szybko stać się bardzo dziwne.


Nadmiar jest zawsze zły


Jeśli czegoś jest za dużo, to na pewno nie jest to dobre. Można przesadzić ze wszystkim - od liczby komplementów (jeden jest ok, dwa to górny limit w daygame'owych konwersacjach), do bycia zbyt oschłym (cały czas strojąc sobie żarty z biednej dziewczyny). Musisz znaleźć złoty środek, który wygląda inaczej dla każdego mężczyzny.

Celem nauki podrywania dziewczyn jest umiejętność pokazania "najlepszej wersji siebie". Jeden facet będzie z natury dowcipny i będzie dużo żartował. Dla niego optymalny poziom robienia sobie jaj z dziewczyny będzie wyższy, niż dla kogoś zimnego jak głaz. To jest zagadka, którą można rozwiązać jedynie działając i to działając dużo.

Ok, ok - serio nie widziałem jej butów!
Na szczęście nie musimy niczego zgadywać, jeśli chodzi o pytania. Wiemy, że zadawanie ich zbyt wielu to zabieranie wartości (a nie dawanie) i jako takie postrzegane jest jako nieatrakcyjne. Dlatego warto unikać zadawania zbyt wielu pytań.

"Unikać." To nie jest żelazna zasada. Jasne, lepiej jest używać zdań oznajmujących, przypuszczeń, historyjek, oskarżeń, żartów i wyolbrzymień niż zadawać pytania. Ale jak już wspominałem przy okazji omawiania Teorii Haczyków (i wcześniej w bardzo popularnym tekście o zdaniach oznajmujących) - jest wiele poziomów szczegółowości, które możesz zawrzeć w swoich komunikatach. Jeśli zadajesz bogate, otwarte pytania, to będzie ok. Nie posuwaj się do ekstremum, jeżeli oznacza to niezręczną rozmowę.


Zakładaj zażyłość


Jeżeli wciąż masz problemy w rozmowie z nieznajomymi i dziewczynami, do których podchodzisz nie znając ich wcześniej, to zastanów się jak rozmawiasz z ludźmi, których już nasz. Ba, nawet nagraj się, żeby posłuchać, że głównie operujesz zdaniami oznajmującymi. Nie pytasz przecież "Co się stało potem?", tylko mówisz "Nie gadaj!" oczekując, że druga strona opowie resztę historii.

Dlaczego więc zachowujesz się zupełnie inaczej stojąc przed atrakcyjną dziewczyną? "Przecież jej nie znam" to popularna wymówka. Problem jest w tym, że chcesz wylądować z nią w łóżku. A do tego albo musicie się poznać, albo przynajmniej sprawiać wrażenie, że się znacie. A możesz to osiągnąć traktując ją, jako kogoś, kogo już znasz.

Dlatego od samego początku zakładaj zażyłość. Używaj zdań sugerujących, że się dobrze znacie ("cała ty", "na pewno...", "jak zwykle...") i rozmawiaj z nią jak z każdym swoim znajomym. Oczywiście flirtuj i seksualizuj rozmowę, co jest (mam nadzieję) czymś, czego nie robisz z kumplami.

Chcesz, żeby wiedziała, że ją podrywasz. Na pewno jednak nie chcesz podkreślać faktu, że dopiero się poznaliście poprzez jakiś dziwny sposób rozmowy. I nawet nie myśl o zwracaniu się do niej per pani (chyba, że w ramach żartu).


Pytania w SMS-ach


Bardzo stara i bardzo aktualna porada dotyczaca SMS-owania to model SQI. Stwierdzenie-Pytanie-Zaproszenie (ang. Statement-Question-Invite). Staraj się zachować balans pomiędzy tymi trzema i powinno być dobrze. Pamiętaj też, że to tylko sugestia. Jeśli twoje ostatnie dwa SMS-y to były zdania oznajmujące, to teraz czas na pytanie (albo zaproszenie).

Widziałem zbyt wiele wymian SMS-ów zaczynających się od "Co u ciebie?", przechodzących przez "Co teraz robisz?" i na koniec trafiających do otchłani "A potem?" albo czegoś w tym rodzaju. Poruszałem też ten temat, gdy przedstawiałem 3 porady, żeby poprawić twoje SMS-owanie.

SMS (czy komunikat na WhatsAppie/Messangerze) powinien przybliżyć cię do zaproszenia dziewczyny na randkę, w jakiś sposób podnieść twoją atrakcyjność albo podtrzymać jej zainteresowanie (jeżeli mówimy o długiej grze). Jeśli nie robi on żadnej z tej rzeczy, to nie zaprzątaj sobie głowy jego wysyłaniem.

Z drugiej strony, podejrzewam, że stworzyłem małą armię "stwierdzeniowych zombie", którzy poprzysięgli nigdy w życiu nie zadać pytania w SMS-ie. Poziom lingwistycznych i umysłowych akrobacji wymagany do wyciągnięcia dziewczyny na randkę bez zadawania ani jednego pytania zasługuje na podziw. Chociaż to po prostu idiotyzm.

Żeby rozwiać wątpliwości do reszty - lepiej jest zadawać mniej pytań, niż więcej, ale nie można tego robić kosztem zaburzania naturalnego toku rozmowy. Jeśli jest coś, o co chcesz zapytać - pytaj. Nawet dwa razy pod rząd, czemu nie? Jeśli rozmowa przebiega naturalnie, sprawiacie wrażenie, jakbyście się znali i pamiętasz o wszystkich wskazówkach, to będzie ok.


Bo przecież to wszystko to sztuka, a nie nauki ścisłe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz