Twoja daygame'owa supermoc

Dla wielu mężczyzn wszyscy daygamerzy to superbohaterowie robiący niemożliwe rzeczy i wychodzący z nich bez szwanku. Nasza najbardziej oczywista moc, to zdolność do zagadania dowolnej dziewczyny w dowolnej sytuacji. Ale to nie wszystko...


Twoja nowa daygame'owa supermoc


Każdy, kto poszukuje daygame'owych porad lub szkoleń jest doskonale świadom jednej rzeczy, która już zmieniła jego życie: może zagadać każdą dziewczynę, jaką tylko chce. To szokująca wiadomość, ale na pewno nie jedyna na jego daygame'owej drodze. Dopiero drugi sekret wywala go z butów. To fakt, że można po prostu odpuścić w dowolnym momencie konwersacji.

Wystarczy powiedzieć "Sprawiasz ciekawe wrażenie i z chęcią bym pogadał dłużej, ale muszę lecieć. Miłego dnia!" i odejść. Nie trzeba się tłumaczyć.
Ma aparat na zębach, a ty tego nie znosisz? Zawiń się! Okazała się być zbyt gruba? Pa, pa. Wydawało ci się, że jest młoda, ale mogłaby być twoją matką? Odwróć sie na pięcie. Tak po prostu.
Dlaczego to aż tak ważne? Zarówno początkujący jak i średniozaawansowani często sprzedają swoje lęki jako wysokie standardy albo słaby wzrok. Ileż razy słyszałem "nie widziałem jej twarzy", "pewnie jest za młoda", "wygląda na zajętą", "może okazać się gruba". Do tej pory zwykle mówiłem "idź, sprawdź", ale teraz daję im możliwość ucieczki: "pójdź, powiedz jej komplement i pożegnaj się, jeśli nie jest wystarczająco dobra".

Kiedykolwiek myślisz, że dziewczyna jest niezła "ale..." - podejdź do niej i się przekonaj. W większości przypadków twoje obawy są bezpodstawne. To po prostu twój umysł próbuje uratować cię przed jakże niebezpieczną rzeczą, jaką jest podejście do średniej dziewczyny. Od teraz już wiesz, że żadne niebezpieczeństwo nie istnieje. Jasne, każde dziewczyna może nie być zainteresowana, ale ty też możesz stracić ochotę i zniknąć w oka mgnieniu. Nic nie ryzykujesz.
Zawsze jest lepiej sprawdzić i się przekonać, niż gdybać bez końca.


Bez zobowiązań


Wielokrotnie powtarzałem, że dziewczyna nie jest ci nicwinna. Dobra reakcja na opener nie znaczy, że musi dać ci swój numer. Z kolei numer nie gwarantuje ani randki, ani nawet odpowiedzi. A spotkanie nie oznacza, że jest zobligowana do przespania się z tobą. Nikt nie jest nikomu nic winien.

Ty też możesz to wykorzystać. Nie jesteś jej nic winien. Sam fakt, że podszedłeś do niej i powiedziałeś jej komplement, nie znaczy, że masz się męczyć gadając z nią 10 minut. To samo ma miejsce na randkach - jeśli nie czujesz chemii (ani podniecenia), to zmykaj. Jeśli w którymkolwiek momencie to wszystko przestało być miłe i przyjemne - daj sobie siania.

"Chcesz zobaczyć moją inną supermoc?" *zzzzip*
Oboje jesteście pełnoprawnymi uczestnikami procesu poznawania siebie i - jeśli tak zdecydujecie - pójścia do łóżka. Ale też każde z was może stwierdzić, że to nie to. Chociaż oczywiście cała nauka podrywania jest po to, żebyś to ty podejmował tę decyzję.


Okłamuj... siebie


Okłamywanie siebie to bardzo popularna i skuteczna strategia pozwalająca ci robić więcej rzeczy. Kiedy uczysz się daygame'ować możesz sobie powiedzieć "po prostu podejdę, powiem komplement i zniknę", chociaż jesteś świadom, że jeśli dziewczę przypadnie ci do gustu, to będziesz z nią gadał te kilka minut.

Jeśli masz problem ze strachem przed podejściem, to okłamujesz się mówiąc "po prostu zacznę biec w jej kierunku, nie muszę przecież podchodzić". Jak tylko postawisz pierwszy krok, to korzystna decyzja i tak zostanie podjęta.

Trenuj ten sposób myślenia kiedy tylko się da i będziesz w stanie osiągnąć więcej. Udawaj, że zawsze jest jakieś wyjście awaryjne, z którego możesz skorzystać w dowolnym momencie. Bo i też zawsze jakieś jest, o ile nie jesteś przypięty do siedzenia kolejki górskiej.
"Nie muszę od razu kończyć tego, co powinienem zrobić. Po prostu zacznę robić tę rzecz, której mi się nie chce i wytrzymam pięć minut." To działa zarówno jeśli chodzi o poranne wstawanie, opróżnianie zmywarki czy pisanie książki. Napisz tylko jeden rozdział. Albo akapit. Albo zacznij od jednego słowa.
Pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy. W daygame'owym świecie to zatrzymanie jest tym krokiem. Wytłumacz sobie, że możesz skończyć każde podejście w dowolnym momencie. Gdy połączysz to z nastawianiem "a co mi tam, sprawdzę" to pokonasz wszystkie swoje wątpliwości. "Pewnie jest za młoda... A co mi tam, sprawdzę! Zawsze mogę odejść!"




Bo naprawdę możesz odejść od każdej zaczepionej na ulicy dziewczyny. A gdy to zrozumiesz, to okaże się, że wcale nie chcesz tego robić.

2 komentarze:

  1. Pytanie trochę nie w temacie wpisu. Pisałeś że grasz na perkusji. Jednocześnie twierdzisz że "hobby game" to strata czasu bo mało fajnych dziewczyn ciekawie spędza czas. A jak oceniasz muzyczki? Nie miałem z nimi jeszcze do czynienia ale wydaje mi się intuicyjnie że to może być dobra opcja. Jednocześnie wrażliwe jako artystki ale nie tak zwichrowane jak np. malarki (nowoczerskie) bo nauka gry wymaga skupienia i systematyczności. Po tym jak się ubierają (mam akademię muzyczną w okolicy) i zachowują widać że mają gust, są spokojne i bardzo kobiece. Ale jak już wspomniałem - to tylko teoria. Co ty o tym myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy "muzyczki" mają jakieś cechy wspólne. Uczyłem się grać w domu, więc żadnych dziewczyn przez to nie poznałem. Większość zespołów ma zdecydowanie męskie składy, nie wiem jak "przez muzykę" chcesz poznawać dziewczyny i czy to długoterminowa strategia.

      Podejrzewam, że podrywanie przy akademii muzycznej niczym się nie różni od podrywania w pobliżu dowolnego uniwerku.

      Usuń