Efekt świeżości

Kijów, czyli tam i z powrotem. Wciąż jestem pod jego wpływem, bo nieświadomie nawet w Warszawie podchodzę do Ukrainek. Jednak zdecydowanie zachowuję się inaczej, niż tam na miejscu. Czy Kijów to takie magiczne miasto, czy to tylko efekt świeżości związany z uwodzeniem za granicą?

Cały nastrój, jaki tam sobą prezentuję to "jestem facetem z za granicy przeżywającym kijowską przygodę", podczas gdy w Warszawie bardziej jest to "jestem facetem lubiącym przygody". To subtelna i zrozumiała różnica, która może zostać wytłumaczona przynajmniej dwoma efektami. Oba z nich mogą zmienić twoje wyniki w nieprzewidziany sposób.


Flow


Wspominałem o tym pośrednio wiele razy, szczególnie w trakcie pisania serii postów pod zbiorczym tytułem "więcej działania". Flow to stan totalnego oddania, skupienia i poświęcenia się jakiejś czynności. Jeżeli kiedykolwiek pracowałeś nad czymś godzinami i straciłeś poczucie czasu, ale było to dla ciebie na tyle przyjemne, że nie myślałeś nawet o jedzeniu czy piciu, to był to właśnie stan flow.
Granie w grę komputerową i zauważenie upływającego czasu dopiero, gdy zastanie cię poranek to też może być stan flow. Nie marnuj go na jakieś durne gry!
Daygame'owo taki stan objawia się świetnymi reakcjami ze strony każdej jednej dziewczyny. Takie dni zdarzają się każdemu i są bardzo zależne od twojego samopoczucia i ogólnego zadowolenia z życia. Im bardziej szczęśliwy jesteś, tym większa szansa na wielką wygraną. I wtedy nawet te sukowate dziewczyny ze złym humorem wypisanym na twarzy zatrzymują się, uśmiechają i rozmawiają. Zgarniasz numery od wszystkich dziewczyn, jesteś na szczycie.

Po tysiącach zagadanych dziewczyn taka rozmowa nie jest niczym szczególnym.
Ten stan nie będzie trwał wiecznie, więc zrób z niego dobry użytek. Jego główna wartość, to punkt odniesienia i uświadomienie sobie, co jest możliwe. Traktuj go, jako pieczołowicie pielęgnowane wspomnienie, po które sięgasz, gdy uderzysz o dno. Wtedy warto sobie uświadomić, że to nie twoje umiejętności trafił szlag, tylko zmienił się twój nastrój.


Efekt świeżości


Efekt świeżości to dająca się zaobserwować tendencja do lepszych rezultatów po wprowadzeniu jakiejś zmiany (np. nowej technologii do twojej codziennej pracy). Zysk pochodzi nie ze zwiększenia umiejętności czy możliwości (ani nawet nie z technologii), ale ze zwiększonego zainteresowania tą konkretną aktywnością.

W świecie daygame'u taki efekt widzimy za każdym razem, kiedy trafiamy do nowego/zagranicznego miasta i podchodzimy tam o wiele więcej niż u siebie.

Łatwo jest pomylić stan flow z efektem świeżości. Czy też może - o wiele łatwiej o flow, jeżeli robi się nowe rzeczy. Kiedykolwiek zabierasz się za coś nowego (lub robisz coś w inny sposób), to jest to ekscytujące. Nie możesz temu zapobiec, emocje zawsze są wtedy większe. Ale to nie to samo co flow.
Kiedyś wydawało mi się, że znane rzeczy i poczucie bezpieczeństwa pomagają mi w życiu. Tak naprawdę to powstrzymywały mnie przed życiem w pełni. Te słowa piszę na początku kolejnej świetnej przygody.
Wszyscy znamy te uczucie - początki daygame'u, pierwsze komplementy, obserwowanie reakcji dziewczyn na zatrzymanie ich przed obcego faceta w świetle dnia. Ach, wspomnienia. Pierwsze 100-200 podejść jest niesamowite. Nie obchodzą cię rezultaty, bo i tak są one lepsze niż spodziewane. Świetnie się czujesz i to widać.

Potem zaczyna się harówka i konieczność włożenia w to wszystko wysiłku. Efekt świeżości przestaje być znaczącym czynnikiem i wracasz do swojego bazowego poziomu umiejętności. Jeśli nie potrafisz pogodzić się z lecącymi na łeb na szyję wynikami, to możesz się wypalić albo nawet rzucić to wszystko w cholerę. Możesz też szukać świeżości gdzie indziej - zmienić okolice, w których daygame'ujesz, zacząć podchodzi do two-setów lub ekspedientek w sklepach. Zrobić coś nowego.


Daygame'owanie na haju


Kiedy jesteś pijany swoimi sukcesami albo w stanie flow, to wszystko jest prostsze. Wydaje się, że bez wysiłku jestes w stanie zgarnąć numer do prawie każdej dziewczyny, do której się odezwiesz. Nieważne czy jest zamężna, czy też w ciąży (no dobra, bez przesady). Konwersacje zdają się płynąć, dziewczyny na ciebie lecą i zdobywasz mnóstwo numerów...

Z których większość jest głucha. To frustrujące, bo spadasz z wysokiego konia i zastanawiasz się, co takiego się stało. Tak naprawdę to proste - w swoim cudownym stanie roztaczałeś wokół siebie aurę pozytywności, do której wciągałeś dziewczyny w trakcie rozmów. Gdy cię zabrakło, one zostały z niejasnym wspomnieniem zbyt-fajnego-żeby-być-prawdziwym gościa.

Dlatego mówię, że stan flow jest użyteczny jako punkt odniesienia. To twoje osobiste "na to cię stać". Możesz starać się uczynić te numery bardziej solidnymi pamiętając o tym, żeby pokazywać się z dobrej strony (DHV), ale bądźmy szczerzy – w takich momentach masz taką frajdę z samego podchodzenia, że w ogóle nie w głowie ci schematy. Ba, zanim sobie nie uświadomisz, że to "ten dzień", to będzie za późno. Ale nie przejmuj się tym.

Czerp z takich dni radość i zbieraj dobre historie. Za to pamiętaj, żeby wykorzystywać efekt świeżości. Jeśli robisz coś nowego - rób tego dużo. Jeśli jesteś w nowym miejscu - podchodź jak wariat. Szczególnie, jeśli jesteś na eurojauncie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz