Romans w pracy - krótki poradnik

Na Twitterze poruszony został ostatnio temat podrywania współpracownic i romansów w pracy. Udało mi się trochę randkować i uwieść kilka dziewczyn, z którymi pracowałem. Ba, nawet miałem w pracy relacje typu fuck friend. I nie, nie zostałem z tego powodu zwolniony.

W życiu nie chodzi jedynie o daygame. Tak, wiem - to szokujące z ust kogoś, kto jest tak oddany temu zajęciu. Ale nawet w temacie podrywania nie ma co się ograniczać do dziewczyn, które poznajesz na ulicy swojego miasta. Sam fakt, że już kogoś dobrze znasz, może działać na twoją korzyść. Tym bardziej, jeśli jesteś doświadczony w pokazywaniu się z atrakcyjnej strony totalnie obcym kobietom.

Podczas smutnych, zimowych miesięcy przeprowadziłem kilka eksperymentów badając różne sposoby poznawania dziewczyn. Kiedy będę miał jakieś spójne wnioski na pewno się nimi podzielę. Na razie jednak omówmy romans w pracy.


Wiedz w co się pakujesz


"Gdzie się mieszka i pracuje tam się chujem nie wojuje" głosi stare przysłowie, które jest przywoływane zawsze, gdy ktoś pyta jak uwieść koleżankę z pracy. Na szczęście można poruszać się po tym polu minowym względnie bezpiecznie. Trzeba jednak mieć świadomość, że jest to pole minowe i jest się dwa razy bardziej zagrożonym, jeżeli ta kobieta jest jedyną opcją. Syndrom jedynej w tym przypadku jest szczególnie niebezpieczny.

Zdecydowanie odradzam randkowanie w pracy jeśli chcesz utworzyć relację bez zobowiązań z koleżanką z pracy, a aktualnie nie sypiasz z nikim innym. Są miliony kobiet na świecie i większość z nich będzie bezpieczniejszym wyborem. Klasyczny romans w pracy jest inną sprawą - co prawda może być dziwnie po rozstaniu, ale też zwykle wygląda to bardziej cywilizowanie.
Zwykle jestem optymistą, ale jeśli pakujesz się w romans w pracy (jakiegokolwiek rodzaju) zawsze zakładaj najgorszy możliwy scenariusz. Czy możesz sobie pozwolić na stratę pracy albo na etykietę kobieciarza? Czy chcesz, żeby tak się stało?
Nigdy nie zabierałbym się za uwodzenie kobiety, która w hierarchii stoi wyżej ode mnie. Wszyscy wiemy jak niestabilne i emocjonalne są kobiety i nie warto narażać się na bycie złożonym w ofierze tylko dlatego, że miała zły dzień.

Sądząc po tym, co czytam o tak zwanym Zachodnim Świecie odradzałbym tam także randkowanie w dół hierarchii. To może w teorii doprowadzić do kosztownych pozwów, a może nawet utraty pracy. Na szczęście w Polsce nie jest łatwo pozwać kogoś bez dobrego powodu, a randkowanie i sypianie z kimś takowym powodem na pewno (jeszcze) nie jest.

Pracujesz w takim miejscu? Weź kawę, zagadaj, zaproś.


Zachowaj absolutną dyskrecję


Cokolwiek chcesz osiągnąć - czy to będzie romans w pracy, czy po prostu przygoda - nie ma sensu ogłaszać tego całemu światu. Bezpieczeństwo jest najważniejsze (i nie mówię tu o prezerwatywach). Ona nie chce być oceniana. A ponieważ wasz związek, jaki by nie był, może nie wypalić, to zawsze lepiej jest zostawić sobie możliwość zachowywania się, jak gdyby nigdy nic.

Co naprawdę pomaga w takich sytuacjach, to opinia kobieciarza albo przynajmniej flirciarza. Jeżeli zagadujesz wszystkie (albo wiele) dziewczyn i ludzie dookoła to widzą, to jest to idealna przykrywka na skupienie się na dziewczynie, której naprawdę chcesz. Być może gadasz z nią trochę więcej, może ostrzej z nią żartujesz, ale tak naprawdę nikt nie może powiedzieć czy cokolwiek się za tym kryje. Po prostu taki jesteś.
Sypiałem z dziewczynami z pracy, które wiedziały o moich innych podbojach, a nawet o tym blogu. Dla związków bez zobowiązań bycie psem na baby nie jest problemem. Już prędzej działa to jak reklama. 
Musisz zainteresować ją sobą i wygenerować seksualne napięcie np. przez flirtowanie, żartowanie, dwuznaczności, itd. Warto też, żeby wiedziała o co ci chodzi albo przynajmniej, że nikogo nie masz i jesteś otwarty na nowe relacje. Jeśli spełniłeś te warunki - po prostu zaproś ją gdzieś, kiedy akurat nikogo nie będzie w pobliżu.

Niech to będzie nieformalne, przypadkowe - "to był ciężki tydzień, chodźmy jutro wieczorem na drinka". Jeśli zapyta wprost kto tam będzie - nie ściemniaj, powiedz, że tylko wasza dwójka. Nie nazywaj tego "randką", nie idź z nią na kolację, ani nie rób niczego równie głupiego. Idźcie na piwo albo parę drinków, gdzie oboje będziecie mogli użyć alkoholu jako kolejnej wymówki.


Romans w pracy czy seks bez zobowiązań?


Nie musisz od razu decydować się na rodzaj waszej relacji, ale zdecydowanie będziesz musiał trzymać wybraną ramę przez cały czas. Jeśli jesteś znany jako kobieciarz, zachowuj się jak kobieciarz. Traktuj ją jak każdą inną dziewczynę, którą uwodzisz, jednocześnie skupiając się na dyskrecji.
Utrzymuj dyskrecję. Lepiej jest spotkać się już na miejscu, niż wyjść razem z pracy.
Im więcej czasu z kimś spędzasz tym bardziej go lubisz i to jest też prawda, jeżeli chodzi o romans w pracy. Zaleta tego, że się już znacie, to wszystkie te godziny spędzone razem. Możesz tego użyć i powspominać to i owo, a także przypomnieć o rzeczach, które razem robiliście.

Nie gadaj za dużo o pracy - skup się na niej i jej życiu. Jeżeli już, to możesz wspomnieć, że dobrze jest w końcu pogadać prywatnie i swobodnie, bez tych wszystkich wścibskich ludzi dookoła. Zniszcz jakiekolwiek opory zanim się pojawią. Każdy wie, że nie powinno się randkować w pracy, więc pokaż, że może to być bezpieczne, ale i ekscytujące.

Najpierw seks, a potem (ewentualnie) związek. Tu się nic nie zmienia. Staraj się wylądować w łóżku tak szybko, jak to możliwe. Jeśli stanie się to prędko i obojgu wam będzie z tym ok, to utrzymuj tę relację brak zobowiązań ile tylko chcesz. Upewnij się też, że dziewczyna nie będzie miała wyrzutów sumienia, bo to jest powód większości problemów.

W żadnym wypadku nie zmieniaj swojego zachowania w pracy. Wciąż flirtuj i staraj się nie dać po sobie niczego poznać. Oczywiście w jakimś stopniu będzie inaczej, ale nie rób z tego afery. Trzymaj ramę. Jeżeli będziesz pokazywał, że jest to normalne, to i ją do tego przekonasz.

Ona może mieć na ciebie ochotę... ale nie przyzna się do tego, jeżeli w pobliżu są inni ludzie.


Imprezy firmowe


Każdy z nas zna kogoś, kto przespał się z koleżanką po imprezie firmowej albo - tym bardziej - na wyjeździe integracyjnym. Daleko od domu, z morzem alkoholu i zestresowanymi ludźmi spuszczonymi ze smyczy – to przepis  na szalone rzeczy. A także kolejny sposób na uwiedzenie koleżanki z pracy.

Nie polecałbym robienia tego nagle i bez zapowiedzi. Całe przygotowania, flirtowanie, roztaczanie aury kobieciarza - to powinno zadziać się wcześniej.  Ona nie prześpi się z tobą, o ile nie będzie pewna, że to nie wyjdzie na jaw i/lub że wiesz co robisz.
Na ostatniej dużej imprezie firmowej zagadywałem dziewczynę, gdy nagle jej koleżanka wyszeptała jej coś do ucha i odeszła. Usłyszałem "Chyba nie powinnam dalej z tobą rozmawiać. Ona powiedziała, że jesteś niebezpieczny i słyszę to o tobie już drugi raz."
Powiedziałbym, że lepiej jest mocno flirtować i eskalować do pocałunku, ale na "coś więcej" decydowałbym się w bardziej bezpiecznym otoczeniu. No chyba, że wszyscy są pijani w sztok - wtedy kogo to obchodzi!


Niezręczny finał


Prędzej czy później wasza relacja się zakończy i dotrzecie do drugiego momentu, w którym sprawy mogą przybrać bardzo zły obrót. Jeżeli to był "zwykły związek", który nie wypalił to jest trochę prościej. Możesz nawet użyć wszystkich oklepanych tekstów w rodzaju "to nie ty, to ja". Jasne, to spowoduje, że dziewczynie zacznie zależeć jeszcze bardziej, ale powinno udać się uniknąć szaleństw i złości.

Jeżeli to był układ bez zobowiązań czyli romans w pracy, to jej duma na pewno ucierpi kiedy postanowisz to zakończyć. Nie znalazłem jeszcze dobrego sposobu na poradzenie sobie z tym problemem, ale wydaje się, że działanie powoli przynosi najlepsze rezultaty. Przestań flirtować, zmniejsz częstotliwość spotkań aż w końcu ktoś powie, że ten układ przestał działać.

To wszystko brzmi prosto i rozsądnie, ale trzeba pamiętać, że romanse w pracy bardzo często wychodzą bokiem. Wszystkie te historie rodem z horrorów są prawdziwe. Ale jeśli ty jesteś znanym kobieciarzem, a ona wie w co się pakuje możesz mieć z tego trochę ekscytujących chwil, unikając jednocześnie przykrych konsekwencji.

Ale nigdy nie zabieraj się za to, jeżeli ona ma być twoją jedyną partnerką.

2 komentarze:

  1. Off top:

    W jednym z tweetów zasugerowałeś, że Ukrainki nie odpisują na sms-y i trudno się z nimi umówić. Mam dość podobne spostrzeżenia. Co prawda na małej próbie, ale coś jest na rzeczy. Jakiś pomysł z czego to wynika? A jak ma się sprawa z innymi dziewczynami ze wschodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia z czego się to bierze, ale dziewczyny z za wschodniej granicy to absolutne flake'i w Warszawie.

      Co prawda w tym tygodniu widziałem się z jedną Ukrainką, ale ta była mocno spolonizowana. Tak samo Ukrainki w swoim rodzinnym kraju w ogóle nie mają tego problemu. Natomiast te, które dopiero tu przyjechały albo mieszkają rok-dwa - tragedia.

      Usuń