Pierwsza randka kontra nauka

Randkowanie jest o wiele trudniejsze i bardziej czasochłonne niż zdobywanie numerów do dziewczyn. Dlatego też porady o tym, jak się zachować na pierwszej randce są o wiele cenniejsze. Ale nigdy nie myślałem, że znajdę tak dobre rady w książce o... ekonomii.

Wspomniane dzieło, to oczywiście jedyne i niepowtarzalne "Thinking, Fast and Slow" autorstwa Daniela Kahnemana. Nie miejcie jednak złudzeń, to książka o podejmowaniu decyzji (głównie), błędach poznawczych i ekonomii behawioralnej. Między innymi można się z niej dowiedzieć, że ludzie są beznadziejni, jeżeli chodzi o szacowanie czegokolwiek, w szczególności prawdopodobieństwa.

I chociaż z całego serca mogę polecić lekturę każdemu, to jednak ta tematyka jest tak odległa od relacji międzyludzkich, jak się tylko da. I na pewno nie zawiera żadnych rad odnośnie zachowania na pierwszej randce.

Ale i tak "Thinking, Fast and Slow" będzie użyteczne w wielu obszarach twojego życia - od podejmowania decyzji, szacowania czasu i kosztów, przez pracę i prowadzenie biznesów, do sprzedaży i perswazji. Powiedziałbym wręcz, że jest aż tak ważna jak "Wywieranie wpływu na ludzi" Roberta Cialdiniego.

Ten blog nigdy nie był po prostu o rozwoju osobistym, pomimo tego, że sama nauka uwodzenia dziewczyn jest dokładnie tym. Zawsze bardziej skupiałem się na tym, co związane z relacjami damsko-męskimi - daygamem, SMS-owaniem, randkowaniem i żonglowaniem kilkoma partnerkami.

A teraz dodajmy do tego odrobinę nauki.

Laboratorium randkowania.


Wasza pierwsza randka będzie tylko wspomnieniem


Pierwsza randka z dziewczyną przebiegnie według jednego z dwóch scenariuszy: albo uda się ją uwieść i z nią przespać (hurra!) albo nie (buu!) i wtedy będą potrzebne kolejne spotkania, żeby sfinalizować temat. To znaczy, że ta pierwsza randka stanie się tylko i wyłącznie wspomnieniem. A wspomnienia zachowują się dość dziwnie.

Przykłady przytoczone w "Thinking, Fast and Slow" są nieprawdopodobne - ludzie pamiętają bardziej bolesne doświadczenia jako mniej nieprzyjemne, jeśli tylko zakończoną się one spadkiem odczuwanego bólu. I nie ma nawet znaczenia, że w sumie cierpieli dłużej.

Nie będę zanudzał was wszystkimi detalami, ale wnioski są następujące: badania w powtarzalny i zaskakujący sposób pokazują, że ludzie nie biorą pod uwagę czasu, kiedy rozważają swoje przeszłe doświadczenia. Liczy się jedynie wartość szczytowa (ekstremum) i końcowa bodźca.

Ty również wolałbyś powtórzyć długi, bolesny epizod który pod koniec był całkiem znośny zamiast równie bolesnego ale krótszego doświadczenia o stałym natężeniu.
Badanie wspomniane w "Thinking, Fast and Slow" dotyczyło ludzi doświadczających... bardzo nieprzyjemnego badania. Od kolonoskopii do porad na temat pierwszej randki. I wcale nie są to gówniane porady*!
Tak właśnie wspominamy nasze doświadczenia - filmy, które oglądamy, wakacje, na które jeździmy, a także nasze randki. Upraszczając - wyciągamy średnią z maksymalnego i końcowego poziomu bodźca i to staje się naszym ogólnym wrażeniem. Dlatego też deszczowe dni pod koniec urlopu psują Ci wspomnienia, a są ledwie niuansem, jeśli zdarzą się na jego początku.


Nauka, a pierwsza randka


Jeśli chcesz zastosować powyższe rozumowanie do naszego ulubionego tematu pierwszej randki, to otrzymasz kilka bardzo dobrych rad.

Po pierwsze i najważniejsze - długość spotkania nie ma znaczenia. Możesz mieć 30-minutowe spotkanie przy kawie albo równie udany maraton po barach trwający cztery godziny. Kiedy opadnie kurz i wszystko co się działo wyblaknie i zostanie jedynie wspomnieniami, to te dwa doświadczenia zostaną zrównane.
Te podejście kwestionuje słynną "zasadę 7 godzin" Mystery'ego. Wymaga to więcej badań. Ale takie badania lubię.
Jest też bardzo ważne, żeby podczas randki zrobić przynajmniej jedną zapadającą w pamięć rzecz. Spike'a. Coś, co przyjdzie jej na myśl od razu kiedy pomyśli o czasie, jaki spędziliście razem. Może to być wydarzenie, miejscówka, uczucia, gra w którą graliście, ruch który wykonałeś, pocałunek, przejażdżka - cokolwiek, co będzie stanowiło atrakcję wieczoru.

Natomiast najważniejsza porada dotycząca pierwszych randek jest następująca: nie pozwól, żeby spotkanie zakończyło się słabo. O wiele lepiej jest skrócić randkę i pozostawić ją ze świetnym wspomnieniem, niż zniszczyć te wrażenie próbując za długo i za bardzo.
Kiedy ona doświadcza randki, powinna cieszyć się każdą jej chwilą. Jeżeli celujesz w seks tego samego dnia, to wspomnienia nie będą miały znaczenia - nie zdążą się utworzyć.
Łatwo jest być zabawnym, ciekawym i porywającym przez 60 minut. Bardzo trudno jest kreować wspaniałe doświadczenie przez 3 godziny. Im więcej czasu spędzicie razem, tym większa szansa, że to wszystko rozejdzie się po kościach i zostawisz ją ze średnim wrażeniem.

Kończ swoje randki w najlepszym momencie. Dowiedz się o logistyce, oblicz prawdopodobieństwo przespania się z nią tej nocy i jeśli nie jest ono za wysokie -przerwij randkę w momencie, kiedy ciągle jeszcze świetnie się bawicie. Bądź tym, który powie, że to koniec. Prowadź.

Pamiętaj także, żeby po drodze gdzieś był ten "szczytowy" moment. Wtedy pozostawisz ją z wrażeniem, że a) całe te doświadczenie było przyjemne b) było za krótkie.


Zawsze pozostawiaj pewien niedosyt


To bardzo stara porada dotycząca pierwszych randek - "zawsze pozostawiaj pewien niedosyt". I chociaż wiedziałem od niej od dawna, to nie czułem, czemu jest to takie ważne. Nadal jestem nerdem i potrzebuję uzasadnienia.

Sposób w jaki pamiętamy rzeczy i tworzymy nasze wspomnienia może być powodem, którego szukałem. I chociaż nie jest to pewnie najlepsze wytłumaczenie, to pasuje idealnie. A dla mnie to wystarczy.

Te same zasady "pozostawiania niedosytu" obowiązują przy samym podejściu. Na szczęście London Daygame Model dba o to, żeby dać jej solidny bodziec (zawładnięcie jej uwagą w trakcie zatrzymania), miłe doświadczenie przez całą rozmowę (flirt, vibing) i ekscytujący finisz w postaci wymiany numerów połączonej z planami na przyszłość.

W ten sposób sprawiasz, że zebrane numery są bardziej solidne, bo zostawiasz dziewczyny z dobrymi wspomnieniami. Teraz czas, żeby to samo robić na pierwszych randkach.



* Nie udało mi się powstrzymać przed wrzuceniem tego dowcipu. Próbowałem.

11 komentarzy:

  1. W koncu jakies konkrety!

    OdpowiedzUsuń
  2. "7 godzin Mysterego" - czy to chodzi o to, że zazwyczaj potrzeba 7 godzin spędzonych z dziewczyną by się z nią przespać?

    Moim zdaniem ta reguła jest po prostu głupia. Czy biorąc pod uwagę swoje doświadczenia w ogóle myślisz że ma ona jakiś sens??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałbym sięgnąć do notatek. Najczęściej udaje mi się przespać z dziewczyną na 2-3 spotkaniu, a z częścią na pierwszym. Ale nawet jak wydarzy się to na pierwszym, to od randki do seksu mija pewnie 4-5 h (2 h w knajpach, 2-3 h u mnie w domu). Czyli pewnie średnia i tak wyjdzie w okolicach tych 7-miu godzin.

      Zastanawiam się teraz czy tego samego efektu nie można osiągnąć np. dwoma krótkimi (60 minut) spotkaniami.

      Usuń
    2. Moim zdaniem to zależy jak idą spotkania. Niedawno miałem spotkanie z dziewczyną, z którą szło idealnie (w skrócie była chemia) - i tutaj nie potrzeba zbyt długo gadać, a skupić się na najfajniejszych rzeczach - one po prostu wchodzą tak jak tego chcemy.

      Dzisiaj natomiast "gaduła", której trochę trzeba było wysłuchać i wszystkie moje eskalacje czy ulubione tematy po pierwsze nie wchodziły zbyt dobrze, po drugie przeciągały się bardzo.

      Usuń
    3. Zgadzam się. Zdarzają się dziewczyny, które po godzinie wylądują w łóżku.

      Ale jeśli mówimy o średniej... to jednak na każdą taką, z którą złapiemy chemię przypadnie kilka tych, z którymi spędzimy 2-3 randki. I pewnie statystycznie wyjdzie w okolicach 7 godzin. Do sprawdzenia, w zeszłym roku notowałem czas spędzony na randkach, jak znajdę chwilę to policzę.

      Usuń
    4. Bardziej odniosłem się do Twojego zastanawiania się nad 2 x 60 minut niż do 7h Mysterego. Chodzi mi o to że owszem 2 x 60 może czasem zadziałać i dzięki temu mamy więcej czasu na inne rzeczy (i w sumie dlatego choćby warto to przetestować).

      Ale bardzo bym patrzył na to jak idzie dane spotkanie i wtedy kwalifikował na przyśpieszoną wersję. Bo jak się trafi "gaduła" (lub inna z którą trudno się "współpracuje") to 60 minut będzie bardzo blade (nie zdążymy zrobić choćby 2-3 fajne rzeczy).

      Usuń
    5. "Gaduły" ostatnio powodują u mnie od razu zniechęcenie, więc myślę, że tym bardziej skrócenie randki do 60 minut może zadziałać na korzyść. Sprawdzimy...

      Usuń
  3. A tak z innej beczki...nie przejmujemy się flake'ami - wiadomo, ale jaka jest najlepsza reakcja na odwołanie spotkania? Umawiamy się np na 18 a ona o 17 pisze ze jednak nie da rady:
    a) odpisać od razu ale samo "ok"
    b) odpisać samo "ok" ale za kilka godzin
    c) odpisać dłuzej "spoko rozumiem, napisz jak bedziesz miała czas" (to chyba słabe bo nie prowadzimy i czekamy na łaske)
    d) nie odpisać nic i po prostu spingować za jakiś czas

    Czy nasza reakcja powinna zależeć od rodzaju odwołania? Przykładowo ona może:
    a) nie dam rady sie spotkać (kropka);
    b) nie dam rady się spotkać możemy kiedy indziej?
    c) nie dam rady, strasznie mi głupio, nie złość się
    d) nie dam rady dzisiaj ale mogę jutro lub czwartek (kilka dziewczyn podłapało to że proponuję dwa terminy/ dwie godziny i tak samo proponują hehe)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę pisałem o tym tutaj: http://pl.blog.tddaygame.com/2016/03/flake-kontra-zmiana-terminu.html

      Zdecydowanie zależy od tego czy chce przełożyć, czy nas po prostu olewa. W przypadkach a) i c) odpowiedziałbym "ok" albo w ogóle bez odpowiedzi (zależy od historii z daną dziewczyną). W przypadku d) - bywa, przekładamy (chyba, że to któryś raz z kolei...). b) podobnie jak d). W obu przypadkach warto coś jej wymyślić "za karę" (stawia pierwszą kolejkę, przynosi jakiś prezent czy np. przychodzi w sukience i szpilkach jeśli mówiła, że rzadko je nosi).

      Drugi flake = papa.

      Usuń
    2. Flake to tylko odwołanie umówionego już spotkania czy też np brak odpowiedzi w ogóle na wiadomość, albo, gdy zaproponowaliśmy spotkanie tego samego dnia, odpowie dzień lub dwa dni czyli po fakcie pisząc jakąś głupią wymówkę?

      Historia taka, że gadaliśmy około 10 minut na ulicy i wziąłem numer. Odmówiła na godzinę przed spotkaniem tłumacząc się (Choroba. Luty - b.możliwe), przepraszając i pytając czy możemy przełożyć. Brak odpowiedzi z mojej strony teoretycznie mógłby skutkować tym że nie będąc pewnym czy jednak nie przyjdę ona sama by przyszła. Cholera czy w ogóle zastanawiać się nad takimi rzeczami (bad boyz doesn't give a fuck about nothin)? :D

      Usuń
    3. Nie przejmować się. Skoro pyta czy możemy przełożyć, to raczej chce się zobaczyć, ale i tak ma minusa. Stąd jakaś "kara" dla żartu.

      "Brak odpowiedzi z mojej strony teoretycznie mógłby skutkować tym że nie będąc pewnym czy jednak nie przyjdę ona sama by przyszła."

      Skoro napisała, że jest chora, to by nie przyszła. Typowa "yes girl" 1-2 punkty poniżej Twojego SMV może i by przyszła nie będąc pewna, czy się pojawisz. 99% dziewczyn założy, że spotkania nie ma (część z nich, tych bardziej zainteresowanych, dopyta).

      Usuń