Wewnątrz London Daygame Model - Najpierw się jej spodobaj

Od modelu M3 Mystery'ego aż po London Daygame Model każdy głosi, że atrakcyjność (faza Attract) jest pierwszym krokiem do przespania się z atrakcyjną dziewczyną. A nawet ze średnią. Czy też po prostu do wyciągnięcia jej na randkę. To także pierwszy krok do zdobycia jej numeru telefonu. Wszystko w pierwszych etapach LDM jest ukierunkowane na generowanie atrakcyjności, bo bez niej nie mamy tak naprawdę żadnego powodu, żeby ze sobą rozmawiać.


Nawet Dale Carnegie w swoim klasyku How To Win Friends And Influence People sugeruje, że powinniśmy kogoś polubić zanim zaczniemy inwestować w znajomość czy nawet się poznawać. Nie chcemy rozmawiać z nikim, kogo ani nie lubi, ani kto nie jest dla nas w żaden sposób ciekawy. W przypadku relacji damsko-męskich te zaciekawienie objawia się jako atrakcyjność (podobanie się sobie). O ile oczywiście nie chcesz wepchać się we friendzone.

Bądźmy szczerzy - po co miałbyś chcieć poznawać osobę totalnie ci obcą? To się nie dzieje, o ile nie jesteś z jakiegoś powodu zainteresowany. Dla mężczyzn te zainteresowanie w stosunku do dziewczyny przychodzi bardzo łatwo - niezłe nogi, świetny biust, urocza twarz, cokolwiek. Dla kobiet jednak wygląd przeważnie nie wystarcza.

Atrakcyjność pochodzi z wielu źródeł i może zadziać się albo w jednej chwili, albo o wiele później w trakcie rozmowy. Ale nigdy nie próbuj zapoznawać się z dziewczyną zanim jej nie zainteresujesz. Pytanie, które powinieneś sobie najpierw postawić brzmi "czy ona chce spędzać ze mną swój czas?".

Ja już jestem zainteresowany, a Ty?
Jeżeli reaguje cokolwiek obojętnie na pomysł wspólnego spędzania czasu to nie masz żadnych podstaw, żeby próbować się czegoś o niej dowiedzieć, a tym bardziej - przekazywać jej informacji o sobie. Tylko wyjdziesz na chwalipiętę. Najpierw ją zainteresuj i spraw, żeby cię co najmniej polubiła. I przez "zainteresuj" mam na myśli "zainteresuj ją swoją ofertą", która to pewnie jest seksualną przygodą. No, może z delikatną sugestią ewentualnego-być-może-kiedyś związku.

Skupiam się głównie na podejściu, ale to samo rozumowanie ma zastosowanie również do randek. Jeżeli nie jest podekscytowana ideą spędzenia z tobą godziny czy dwóch, to w jej oczach brakuje ci atrakcyjności. Jeśli nie czuje się przy tobie bezpiecznie to pewnie problem leży gdzieś w kwestii komfortu/poznawania się. A jeśli nie reaguje zbyt dobrze na fizyczną eskalację (bliskość, pocałunek, seks) to musisz popracować nad uwodzeniem. Ale skupmy się na jednym.

Natychmiastowa atrakcyjność


Czasami znajdziesz się w sytuacji, gdzie będzie ci łatwo sprawić, że się jej spodobasz. Ona po prostu będzie na ciebie, leciała niezależnie od tego co robisz. Często nawet nie będziesz musiał zrobić nic, żeby osiągnąć ten efekt. Ot, ona na ciebie spojrzy, uśmiechnie się, zarumieni lub w inny sposób da do zrozumienia, że jest zainteresowana i już. Może nawet w myślach już ląduje z tobą w łóżku.

Jasne, wiele z tych dziewczyn będzie poniżej twojej pozycji na skali SMV. Przypomnij sobie od kogo zwykle zgarniasz objawy zainteresowania - większość tęsknych spojrzeń pochodzi od dziewczyn, z którymi jednak nie miałbyś ochoty na bliższą znajomość.

Dzięki losowości daygame'u prędzej czy później trafisz na dziewczyny o wiele gorętsze niż ty sam, które z jakiegoś powodu mają na ciebie ochotę. Oślepiony jej urodą możesz błędnie założyć, że jest inna (pierwszy krok do większości strasznie smutnych historii). Z tego powodu założysz też, że to co jest po prostu zwierzęcym pożądaniem, tak naprawdę jest tylko życzliwością i uprzejmością. I spróbujesz ją zainteresować swoją osobą.

Tak naprawdę w takich sytuacjach jedyne o czym trzeba pamiętać, to żeby tego nie spieprzyć. Nie przesadzaj z generowaniem atrakcyjności. Ona już cię lubi. Głównym celem powinno być sprawienie, żebyście poznali się na tyle, żeby miała kilka miłych skojarzeń, gdy twoje imię wyświetli się w jej telefonie. Nie możesz być po prostu "tym gościem".

Pisałem o tym wielokrotnie - dziewczyna po udanym podejściu zawsze powinna wiedzieć o tobie ze dwie ciekawe rzeczy i jedną nudną jak np. miasto rodzinne czy twoja codzienna praca (patrz: DHV). Jeśli masz już to za sobą, to po prostu zapewnij jej powód albo wymówkę do spotkania z tobą i będzie po wszystkim.

Generowanie atrakcyjności


W większości przypadków staniesz się okrutnie atrakcyjny po samym dobrze wykonanym podejściu w ciemno (czyli bez IOI). Dziewczyny to lubią, szczególnie gdy wszystko przebiegnie jak trzeba, a przed nimi stanie pewny siebie i atrakcyjny facet. I jeśli ona była otwarta na nową znajomość z mężczyzną (samotna, podniecona albo np. niedawno porzucona) to niczego więcej nie potrzeba. Udało się, jesteś w scenariuszu "natychmiastowa atrakcyjność".

Przeważnie jednak wygenerujesz tyle tej atrakcyjności, żeby ona zainteresowała się tym, co ma się wydarzyć. To jeszcze nie znaczy, że jest zainteresowana tobą. Podoba jej się ta cała sytuacja i jeśli uda jej się powiązać swój dobry nastrój z twoją osobą, to dotrzecie do etapu poznawania się. Do tego służą etapy stacking i vibing i tam też wykorzystujesz to, co nazywam teorią haczyków. Generujesz atrakcyjność przez gadanie, ale głupotą byłoby pomyślenie, że to wszystko co jest potrzebne.

Cała masa seksualnej atrakcyjności pochodzi z komunikacji niewerbalnej - sposobu w jaki na nią patrzysz, odległości w jakiej stoisz, gestach i dotyku. Idąc dalej jest jeszcze prezentowana pewność siebie i poczucie, że ci "się należy". Nie próbujesz jej zainteresować, ale zakładasz, że już tak się stało. I tu trafiamy do szarej strefy tak zwanego "inner game". Pamiętaj, że mogą się jej spodobać rzeczy które robisz (styl życia, przygody) albo to, kim jesteś (pewny siebie, arogancki, sprawiasz, że dobrze się czuje). Te dwa aspekty są połączone, ale są czym innym.

To kim jesteś ujawnia się przez to, co robisz. Opowiadając historie o swoich przygodach i doświadczeniach możesz pokazać swoje wybrane cechy. O ile jednak nie masz porządnie przygotowanych historyjek, to ciężko będzie wmówić jej, że jesteś pewny siebie, odważny i obyty z kobietami. I wciąż jeszcze daleko wam do "poznawania się". To vibing lub - jeśli wolisz - flirt.

Szukałem pod "atrakcyjność", serio!
Ona będzie oceniała twoje umiejętności społeczne (w tym te podrywu) przez to, jak się zachowujesz. Stara się wyczuć czy miałeś w swoim życiu wiele kobiet. Czy ona cię nie onieśmiela. Niestety, to nie jest łatwe do wytłumaczenia. Po prostu pamiętaj, że będziesz oceniany w całości.
Dziewczyna nie uwierzy w żadne twoje szalone historie, jeżeli będziesz przy niej widocznie zestresowany. Na szczęście masa podejść do pięknych kobiet cię znieczuli. A jeszcze bardziej zrobi to seks.
Innym sposobem na wygenerowanie atrakcyjności w fazach stacking i vibing jest celowe wrzucenie się w jakąś niszę. Kiedy dziewczyna zobaczy robiony na zamówienie włoski garnitur, drogi zegarek i dowie się, że jesteś właścicielem kopalni diamentów, pewnie zyskasz w jej oczach. Z drugiej strony może mieć ochotę na członka gangu motocyklowego. Albo na biednego jak mysz muzyka z rockowej kapeli.

No dobra, żarty na bok, ekstremalne przykłady też. To co o sobie mówisz może działać na twoją korzyść pokazując twoje atrakcyjne cechy (odwaga, brawura, determinacja) albo wpasować cię w jakiś atrakcyjny stereotyp (rockman, podróżnik, człowiek uzależniony od adrenaliny). W tym drugim przypadku ona z automatu założy, że posiadasz wszystkie atrybuty przypisywane temu stereotypowi.

Bardzo często daygame jest uważany za "strategię dla wygadanych". Nie jest to do końca prawdą, bo widziałem wielu daygamerów uprawiających bardzo pierwotną odmianę tego podejścia, wykorzystując głównie męską dominację. Ale oni nie uczyli się London Daygame Modelu, ani też nie byli w stanie opowiedzieć co dokładnie robią. Tak więc dla nas dobra gadka jest wskazana.

Daygame bez atrakcyjności


Są mężczyźni stawiający pierwsze kroki w swojej daygame'owej przygodzie, którym bardzo podobają się miłe rozmowy o niczym z atrakcyjnymi dziewczynami. Niestety, często przekonują się, że są one krótkie albo rzeczone kobiety dziwią się, czemu to niby mają zostawić im swój numer.

Powtarzam do znudzenia - musisz mieć cel. Ona musi wiedzieć, że jesteś tam po to, żeby ją poderwać. Chcesz ją (ale oczywiście jej nie potrzebujesz). Jeśli nie "zrobisz atrakcyjności", to znajdziesz się w dziwnej sytuacji, gdzie podszedłeś do nieznajomej osoby tylko po to, żeby sobie pogadać mając nadzieję, że znajdziecie jakieś wspólne tematy. Kiepski pomysł.
Kiedykolwiek zarobisz zlewkę od dziewczyny, która wykręci się chłopakiem/narzeczonym/mężem wiedz, że coś zrobiłeś dobrze. Przynajmniej wiedziała, o co ci chodzi.
Brnięcie dalej bez atrakcyjności jest bez sensu i nie widzę sytuacji, w której zyskałbyś cokolwiek przez takie działanie. Nawet jeśli zgarniesz numer, to ona pewnie nie odpowie. A nawet jeśli się z nią umówisz, to trafisz na nudną i aseksualną randkę donikąd, podczas której dziewczyna będzie zaskoczona każdym twoim ruchem. Miałem takich wiele w 2014 i są one straszną stratą czasu.



W powyższym tekście trochę pomieszałem bycie atrakcyjnym, lubianym i interesującym. Są one cokolwiek powiązane. Kiedy będziesz starał się zainteresować się dziewczynę, będziesz to robił na wszystkie sposoby, z których to bycie lubianym jest najmniej użyteczne. Możesz być palantem i wciąż generować tony atrakcyjności. A czasami nawet możesz po prostu być sobą i nie będziesz potrzebował niczego poza swoim wyglądem, żeby zainteresować dziewczynę. Ale nie ma co o to opierać całego swojego podejścia.

2 komentarze:

  1. A skąd niby wiedzieć, że ta atrakcyjnosć się pojawiła?
    I czy są jakieś bardziej "normalne" ciekawe informacje, które mamy podać? Bo w zalinkowanym wpisie o dhv są przykłady typu jazda na motorze, bycie artystą, pływanie jachtem po morzu Śródziemnym, pakowanei na siłowni itp. Jak ktoś żyje, że tak powiem bardziej przyziemnie i nie robi żadnej z tych rzeczy to co niby można powiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz powiedzieć, że nie ma niczego ciekawego, co mógłbyś o sobie powiedzieć? Nic, zero, null, nada? Skoro tak, to dlaczego jakakolwiek dziewczyna ma być Tobą zainteresowana?

      Usuń