Planuj swoje randki od tyłu

Planowanie wstecz to sposób na robienie planów wychodzący od spodziewanego efektu i cofający się w poszukiwaniu kroków, które z największym prawdopodobieństwem mogą do tego stanu doprowadzić. Wszyscy robimy to odruchowo, kiedy cel narzuca środki. Ale bardzo często sprowadzamy się na manowce próbując klasycznie zaplanować wiele złożonych kroków nie uwzględniając rzeczy, które mogą pójść nie tak.

Wyobraź sobie, że wybierasz się na przejażdżkę motocyklem. Najpierw potrzebujesz miejsca docelowego, więc zdecydowanie będziesz planował wstecz. Kiedy już masz cel poszukasz wszystkich dróg doń prowadzących Wybierzesz tę najszybszą lub najbardziej krętą, w zależności od upodobań. Następnie zdecydujesz kiedy chcesz znaleźć się na miejscu i rozpoznasz noclegi. Weźmiesz pod uwagę jak długo masz zamiar być na miejscu i ile będziesz jechał. Motocykle mają ograniczoną pojemność baku i ładowność. Dostosujesz więc bagaże. Następnie obliczysz odległość i rozplanujesz wszystkie tankowania. Jeśli okaże się, że nie da się pokonać tego dystansu w jeden dzień to rozejrzysz się za miejscami do spania.

Wiele rzeczy może pójść nie tak. Wypadki, blokady, zmiana pogody, natężenie ruchu zbyt duże żeby wyrobić oczekiwaną prędkość, możesz zmęczyć się szybciej niż myślałeś. Ale masz plan, który możesz dostosować. I nie zaskoczą cię nieprzejezdne drogi czy nagły brak stacji benzynowych. Nigdy nie wskakujesz na motocykl i nie wyruszasz w podróż mniej więcej w kierunku miejsca, które chcesz odwiedzić, mając nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży.
Pójście na randkę bez planu i "liczenie na seks" jest tak głupie jak pójście na spacer i liczenie na znalezienie się w jakimś fascynującym miejscu.
Pomimo wielu zalet planowania wstecz jakoś ciągnie nas, żebyśmy planowali z drugiej strony. Od początku. Czy to nawet nie brzmi dobrze? Zaczynasz w miejscu, w którym aktualnie jesteś i planujesz każdy krok, który przybliża cię do celu. Ale tak jak rozwiązując słabo zaprojektowany labirynt, możesz być zwodzony na manowce i oddalać się od mety zamiast się do niej przybliżać. Zupełnie inaczej niż kiedy zaczniesz od końca i spróbujesz cofnąć się do początku (ponownie - dla słabo zaprojektowanych labiryntów).

Co gorsza kiedy znajdziesz się poza zaplanowaną drogą myślenie tylko jeden krok naprzód może prowadzić do straty masy czasu i energii. Jeśli wszystkie przeszkody będziesz omijał planując wstecz, możesz poradzić sobie z nimi dużo szybciej. To jest subtelna różnica pomiędzy "muszę dostać się z A do B" i "muszę pojawić się w B". Ten drugi sposób sprawia, że myślisz niestandardowo.

Cel randki. Minus szczury. Jak to, nie zauważyłeś szczurów?! Co z tobą jest nie tak?!
Twoim celem na pierwszej randce jest albo przygotować dziewczę na drugie spotkanie w twoim mieszkaniu albo wylądowanie u ciebie w łóżku. Przeważnie nie będziesz w stanie od razu stwierdzić czy dziewczyna rokuje na szybki seks. Dlatego też na początku będziesz żonglował dwoma zupełnie różnymi pomysłami. Czasami jednak kobieta da Ci tak wyraźne znaki, że nie ma innej opcji niż postawić wszystko na jedną kartę.

Tak więc mamy nasz cel - ty i ona w miłosnym uścisku na twoim łóżku. Żeby to się zadziało musisz sprowadzić ją do swojej sypialni, a przed tym - do swojego domu. To zakłada, że ona ma na ciebie ochotę, jest podekscytowana i nie boi się. To też znaczy, że nie ma oporów przed szybkim seksem i jest raczej otwarta na przygody. Tak więc parę drinków i rozbujanie jej wyobraźni na pewno nie zaszkodzi. Z kolei żeby to osiągnąć musicie spędzić trochę czasu i musisz wprowadzić ją w seksualny i śmiały stan. Musisz też dowiedzieć się czy w jej menu w ogóle występują takie harce. Tego nie wyciągniesz od niej od razu. Najpierw musi się poczuć przy tobie swobodnie, żeby chociaż zasygnalizowała swoją otwartość. Więc pewnie potrzebujemy jeszcze jedną miejscówkę, zanim zaczniemy rozpalać naszą bohaterkę. I tym sposobem dotarliśmy do klasycznego planu "atrakcyjność > komfort > uwodzenie".
Jest wiele czynników mających wpływ na to czy dziewczyna trafi do twojego mieszkania. Najważniejsze są: pewność siebie w działaniu, atmosfera przygody i odległość od miejscówki do twojego mieszkania (logistyka).
Planowanie jeden krok do przodu nie gwarantuje, że dotrzesz do końca. W końcu zadajesz się z kapryśną istotą - dziewczyną. I kiedy coś pójdzie niezgodnie z planem (a pójdzie na pewno) nie możesz myśleć tylko o tu i teraz. Problem nie brzmi "jak sprawić, żeby wypiła kolejnego drinka, bo w planie mam dwa". To raczej "chcę żeby była zrelaksowana i podekscytowana dzięki kilku drinkom, wypiła tylko jeden, jak mogę uzyskać ten sam rezultat bez alkoholu?". Może wywołasz bitwę na śnieżki, odwiedzicie jakieś ekscytujące okolice w twoim mieście czy wylądujecie na karaoke. Myśl w kategoriach "następny rezultat", a nie "następny krok". Chodzi o stan, a nie drogę do niego prowadzącą.

Cała randka będzie wyglądała zupełnie inaczej jeżeli wiesz, że celem jest tylko kolejne spotkanie. Możesz chcieć tak działać, jeżeli nie ma szans na szybki seks (zła logistyka, np. spotyka się z siostrą po randce albo musi złapać ostatni pociąg do domu). Celem jest to, że "dziewczyna jest mną zainteresowana i ochoczo spotka się w moim mieszkaniu". W takim wypadku będzie dużo projekcji na przyszłość, omawiania rzeczy, które możecie zrobić razem i opowiadania historii. Będziesz pokazywał swoją wartość licząc na to, że ochoczo zareaguje na jakiś pomysł. Skrócisz też randkę, żeby zostawić jej niedosyt i na pewno nie będziesz przesadzał z eskalacją.

Proste? A jednak ciągle jestem zadziwiany przez ilość mężczyzn, którzy po prostu "idą na randkę" bez żadnego planu. Potem próbują jakoś wykonać kolejny ruch niepotrzebnie wszystko komplikując. Zbyt łatwo jest myśleć o randce jako o serii kroków i wielokrotnie łapałem się na popełnianiu tego błędu. Kiedy jednak rozpatrzysz randkę jako serię stanów, łatwiej będzie myśleć bardziej w kategoriach "jak mogę sprawić, żeby poczuła się w określony sposób" zamiast "jak mam wykonać swój następny krok".

To tylko i aż kwestia spojrzenia na proces od drugiej strony. A to sprawia, że bardziej skupiasz się na celu. Żadne działania wtedy nie są wykonywane bez upewnienia się, że przybliżają cię do miejsca w którym chcesz się znaleźć. Dokładnie tą samą techniką posługuję się w SMS-owaniu: najpierw określam co chcę osiągnąć (zaprosić ją na randkę), a potem cofam się od tego punktu do ostatniej wiadomości. Ale więcej o tym - następnym razem.

4 komentarze:

  1. Czy w porządku jest w trakcie randek całowanie się z dziewczyną, połączone z uściskami - ale bez poważnych słów w stylu "zależy mi na Tobie, kocham Cię?" I co jeśli dziewczyna pyta "kim dla siebie jesteśmy" przed seksem? Jak dać jej do zrozumienia, że będzie seks to będzie odpowiedź?

    OdpowiedzUsuń
  2. To zależy jak masz cel. Jeśli rozmawiamy o pierwszej randce to danie jej zbyt dużo czułości spowoduje, że nie będzie miała tego jakże ważnego niedosytu. "Najpierw seks, a potem (ewentualnie) związek".

    Co do drugiego pytania - brzmi ono strasznie naiwnie. Takie pytanie nie pojawia się, jeżeli relacja jest dobrze prowadzona i swoim zachowaniem, tym co mówisz, częstotliwością spotkań i w ogóle każdym jednym elementem pokazujesz jaka jest natura waszej znajomości.

    Ile masz lat?

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybyś zamiast planować randki na kilka etapów miał od początku na każdej dziewczynie eskalować seksualnie bez żadnej kalibracji to jak zmieniłaby się Twoja skuteczność w FC?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli mówimy o "eskalacji bez jakiejkolwiek kalibracji", to by na pewno była by mniejsza. Nie każda jest gotowa na seks na pierwszym spotkaniu. W okolicach 30% o ile dobrze pamiętam statystyki, ale to też zależy od tego w jakie dziewczyny celujesz.

      Czy miałbym wyższą skuteczność gdybym eskalował mocniej niż teraz (ale nie na ślepo)? Przekonamy się...

      Usuń