Daygame'owe statystyki za 2016

Wiele się zmieniło odkąd zacząłem daygame'ować. Przeszedłem od "chcę być w stanie znaleźć sobie dziewczynę kiedy tylko postanowię" przez "chcę mieć trzy dziewczyny z którymi spotykam się i sypiam w tym samym czasie" do "optymalizacji procesu, żebym nie spędzał aż tyle czasu na podrywaniu za dnia". Oczywiście ciągle jest też otwarta kwestia dołączenia do klubu 100+. Nie wybieram się na emeryturę, więc te ostatnie zadzieje się na pewno.
Przejście od "miałem tylko dwie partnerki do 27 roku życia" do "przespałem się z 27 dziewczynami w ostatnich dwóch latach" zmienia cię w nieoczekiwany sposób.
Wiele też się zmieniło w samym 2017. Co poszło świetnie? Średnia wieku dziewczyn z którymi spałem podczas ostatniego roku to 26 lat. Wydaje się, że w przedziale 23-26 ostatnio radzę sobie najlepiej. Uroda jest oczywiście subiektywna, ale jestem o wiele bardziej zadowolony niż rok wcześniej.

Powiedziałbym, że do kategorii "piękne" (a nie tylko "bardzo ładne") należały co najmniej trzy, ale jak to zwykle bywa przy ocenianiu dziewczyn, każdy będzie miał inne zdanie. Tylko jedna z nich była typową dziewczyną szukającą atencji wszędzie gdzie się da. Wydaje się, że ciągle przyciągam te dobre dziewczyny, które chcą spróbować przygody z bad boyem. Za to tylko co do dwóch jestem pewny, że miały więcej na koncie niż ja. Za to "aż" jedna była dziewicą.

Bez jakiegoś szczególnego powodu. I nie, to nie jest żadna z wspomnianych dziewczyn.
W końcu zacząłem też zbierać flagi: Ukraińską (obowiązkowo), Fińską (długa historia) i rzadką flagę Turkmenistanu. Patrząc wstecz moje podróże nie były w ogóle ustawiane pod daygame i jest to jeden z powodów, dla którego większość dziewczyn jednak była Polkami. Chciałbym to zmienić w 2017, ale nie ma to wysokiego priorytetu. Połowa facetów, którzy nigdy nie poderwali dziewczyny za dnia myśli, że jakimś cudem jest to prostsze za granicą. Gówno prawda.

Mógłbym powiedzieć, że dużo podróżowałem i szkoliłem więcej niż zazwyczaj. Mógłbym powiedzieć, że dużo czasu zajmowało mi rozkręcanie biznesów na boku. Mógłbym powiedzieć też, że pech był znaczącym czynnikiem w tym roku. Ale wszystko to byłyby wymówki i sam czuję, że nie o to chodzi. Były momenty, że mogłem robić więcej i zdecydowanie były takie, gdzie mogłem sprawić się lepiej. W sumie w całym 2016 roku sypiałem z 16 dziewczynami, ale "jedynie" 12 z nich to nowe sukcesy. Z tych zaś jedenaście zostało poderwanych za dnia, a jedna w nocy (czytaj: w klubie). Żadnych nowych zdobyczy z kręgu znajomych. Nic dziwnego.
Kiedy spojrzysz na swój ostatni daygame'owy rok zobaczysz mnóstwo szalonych historii i jeszcze więcej rzeczy do narzekania. Nie marudź. Masz więcej przygód jednego roku niż większość mężczyzn przez całe życie.
To dokładnie taka sama liczba jak rok temu (daygame'owo) i może to sugerować, że nie zrobiłem żadnych postępów. Że osiągnąłem swój potencjał i powinienem zająć się swoim życiem i być z tego powodu szczęśliwy. Ale wiem, że to nieprawda. Głównie dlatego, że jest to też pierwszy rok odkąd zacząłem swoją przygodę z podrywaniem dziewczyn za dnia, gdzie poświęciłem na to wszystko mniej czasu niż rok wcześniej. I zrobiłem też mniej podejść. Co z kolei znaczy, że zaczynam optymalizować.

Podejścia, proporcje, liczby

W 2016 roku zagadałem do 731 dziewczyn. To po przeliczeniu daje 66 podejść na jeden sukces, czyli około tydzień bardzo intensywnej gry. Nie jest źle, ale wciąż daleko do granicy 40, która oddziela tych naprawdę dobrych i resztę. Ale jak wielokrotnie wspominałem - nie powinieneś porównywać się do innych. Jeżeli już - to spójrz na siebie z przed roku. A więc - czy udało mi się poprawić cokolwiek?


Każdego roku, począwszy od 2013 kiedy to zacząłem podrywać dziewczyny za dnia, byłem w stanie poprawić mój stosunek liczby podejść do zgarniętych numerów stosunek podejść do zaliczonych dziewczyn. Liczbowo wygląda to następująco: zacząłem od 7,5 podejść na numer, a osiągnąłem 3,3. Analogicznie kiedyś potrzebowałem 121 podejść, żeby doprowadzić do seksu, aktualnie jest to 66.

Osiągnąłem mistrzostwo w bezużytecznej umiejętności zgarniania numerów nawet do niezainteresowanych dziewczyn, więc nie oczekuję, że to się poprawi. Jedyne co może być lepsze na ulicy to bardziej efektywne filtrowanie. Natomiast jestem pewien, że mogę sypiać z większą liczbą dziewczyn przy zachowaniu mniej więcej takiej samej liczby podejść.
Daygame to zestaw umiejętności. Inaczej niemożliwe byłoby poprawienie swoich rezultatów. Zapytaj kogokolwiek, kto śledzi swoje wyniki, a przekonasz się, że te zawsze ulegają poprawie.
Jest wiele różnych sposobów na optymalizację, a najbardziej popularny to skupienie się na etapach, gdzie traci się najwięcej dziewczyn. Dla mnie będzie to konwersja numerów na randki. Jestem w stanie zgarnąć naprawdę dużo numerów w krótkim czasie, ale o ile nie mam tego idealnego stanu ducha, to z większością nie jestem w stanie się potem umówić. W 2015 randkowałem średnio z co czwartym numerem (a konkretniej z dziewczyną, nigdy nie byłem na randce z jakimiś cyframi). Teraz udaje mi się to z co szóstym. Coś jest nie tak.


Największe zaskoczenie to sama liczba randek. W zeszłym roku spotykałem się z 39 dziewczynami, a przespałem się prawie z 30% z nich. To wielki postęp w stosunku do 12% jaki osiągnąłem w 2014 (i 0% w 2013). Można to próbować wyjaśniać moim dryfem w kierunku r-selekcji. Jestem bardziej bezpośredni, bardziej do rzeczy i sprawiam wrażenie kobieciarza/kochanka. To co prawda odstrasza te dziewczyny, które zainteresowane są monogamicznym związkiem, ale one i tak marnowałyby mój czas. Za to te, które postanawiają ze mną spróbować przeważnie wiedzą w co się pakują.

Ciągle jednak randki wymagają poprawy. Powinienem celować w 50%, jeżeli chodzi o proporcję dziewczyn z którymi randkuję do tych, które lądują u mnie w łóżku. Szczególnie biorąc pod uwagę bardziej agresywną grę na ulicy. Pamiętaj co mówią - "jeżeli idzie z tobą na randkę, to znaczy, że jest zainteresowana". Jeśli mógłbym jeszcze bardziej filtrować dziewczyny i przyciągać głównie te zainteresowane moją ofertą (czytaj: seksem bez zobowiązań) to jestem przekonany, że byłbym w stanie sypiać z większą liczbą dziewczyn utrzymując liczbę podejść na tym samym poziomie. I to jest plan na 2017 - bardziej solidne numery i o wiele bardziej efektywne randki.

3 komentarze:

  1. A rozpisywałeś statystyki per miesiąc? Jestem ciekawy jak wygląda Twoja aktywność np. w okresie takiej jesieni/zimy jaką mamy czyli mało sprzyjające warunki na daygame - bardzo zimno, śnieg, wiatr. Czy rzeczywiście zachowujesz aktywność zgodnie z tym co piszesz.
    Inne ciekawe statystyki jakie możesz prowadzić to może być ilość podejść per środowisko tj. ile z podejść było np w autobusie/metrze/sklepie/kawiarnia (pisałeś że chcesz nad tym popracować) czyli miejscu gdzie jest bardzo dużo osób, każdy obserwuje i pewność siebie jakby nie patrzeć maleje.
    W temacie randek ciekawe mogą być jeszcze staty ile razy udało Ci się przenieść randkę do mieszkania, swojego lub jej. Wtedy można ocenić ile layów z ilu dziewczyn, które miałeś już "na widelcu" tj. Twoje umiejętności przekonywania.

    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W związku z listopadowymi/grudniowymi wyjazdami statystki zimowe mam zaburzone. W styczniu na razie zrobiłem niecałe 30 podejść. Do 8-ego mało się w Warszawie działo.

      Nie mam szczegółowych statystyk co do miejsca, nie mam też żadnych problemów z podchodzeniem w metrze, sklepie, itd. Mam notatki ile bouncebacków się udało, ale to musiałbym szczegółowo je liczyć, co też jakby nie jest celem tego posta.

      Usuń
  2. Dzięki za statystyki.

    Czy mógłbyś w kolejnych postach skupić się na opisaniu konkretnych relacji z zagadanymi dziewczynami? Oczywiście całkowicie anonimowo, ale myślę że po teorii jaką nam zaserwowałeś fajnie byłoby poczytać opisy konkretnych sytuacji.

    Np. gdzie i jak zagadałeś, jak potem potoczyła się relacja, jak dziewczyna się zachowywała itp.

    A Ty jak myślisz?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń