Bądź wybredny - filtruj dziewczyny!

2016 zmierza ku końcowi i nie można uniknąć oglądania się za siebie. W tekście o ciszy radiowej wspomniałem o idei filtrowania. Wspominając moje tegoroczne przygody uświadomiłem sobie, że w dużej mierze właśnie to był powód moich sukcesów i porażek. Błędy bardzo często wynikały z tego, że nie odfiltrowałem danej dziewczyny w oparciu o jej dość oczywiste cechy. Z drugiej strony, wielokrotnie dobrze zdarzyło mi się odczytać intencje kobiet - czy chodziło im o przygodę na jedną noc, czy związek bez zobowiązań. Tych ostatnich było sporo i 2016 upłynął pod znakiem dość długich związków pozbawionych zobowiązań. Ale to temat na przyszły tydzień.

Nieświadome filtrowanie było moim głównym problemem. Po prostu leciałem ze swoją grą, a po podejściu/randce zastanawiałem się gdzie znajdujemy się w modelu i kogo ta dziewczyna może szukać. Czasami było to oczywiste - 30-letnia była "modelka" zdecydowanie nie szuka szybkiego seksu, bo a) miała go w życiu dość b) zostało jej niewiele czasu na usidlenie "tego jedynego" (czytaj: beta-żywiciela) zanim zderzy się ze ścianą. Z drugiej strony imprezująca 19-tka szukająca przygód raczej nie zostanie porwana moim podejściem, które doskonaliłem na nieco starszych dziewczynach.
Często powtarzam, że "jestem za młody, żeby regularnie sypiać z młodymi laskami". Przydałoby się być albo w ich wieku (badboy ze szkoły), albo o wiele starszy ("daddy issues").
Zbyt łatwo jest po prostu wyjść i odwalać każde podejście w ten sam sposób, szukając hook pointów i zbierając numery, które potem po prostu wrzucasz w lejek/na linię montażową. Te podejście jest prawie idealne kiedy zaczynasz albo kiedy masz ograniczony czas za granicą. Jest dalekie od idealnego kiedy próbujesz ulepszyć swój - z braku lepszego słowa - harem albo zoptymalizować czas poświęcany na daygame.

Kiedy podoba ci się każda dziewczyna, to jesteś po prostu wyposzczony. Bądź wybredny!
Wielu facetów czasami gubi się w tym całym graniu na ulicach i London Daygame Modelu za bardzo skupiając się na podejściu, a za mało na późniejszym randkowaniu i uwodzeniu. Rozumiem, że zaczepienie nieznajomej dziewczyny wymaga sporych jaj, jest najbardziej efektownym aspektem jaki można pokazać i zajmuje najwięcej czasu. I chociaż późniejsze etapy rozpatrywane jednostkowo mogą być dłuższe, to ilościowo nie ma ich aż tyle co podejść (ani nawet tyle co połowa ze zdobytych numerów). Lejek to bardzo dobre określenie na to, co się dzieje ze zdobytymi numerami, bo coraz mniej kontaktów trafia do kolejnych etapów (SMS-y, pierwsza randka, kolejne spotkania, LMR u ciebie, seks).
Spamowanie to po prostu podejmowanie masy działania bez umiejętności, planu i sensu próbując przelecieć dosłownie każdą dziewczynę, która da ci swój numer. Nie rób tego. Miej trochę szacunku. I rozumu.
Późniejsze etapy zajmą sporo twojego czasu jeśli nie jesteś w stanie przespać się z dziewczyną na pierwszym czy drugim spotkaniu. I nie mówię tutaj, że wysłanie paru SMS-ów zżera czas, bardziej chodzi o konieczność uwzględnienia jej w twoim harmonogramie, kilka kolejnych randek (może nawet jakaś randka pośrednia) jeżeli naprawdę chcesz się z nią przespać. Ogarnięcie w ten sposób dwóch-trzech dziewczyn, dodając do tego te z którymi już sypiasz, sprawia, że zaczyna brakować ci wolnego czasu. Jeżeli już cieszysz się dostatkiem kobiecego towarzystwa, to czas przestawić się z myślenia tylko o ilości i jakości. Czas dodać do tego także prawdopodobieństwo.

Nie każda dziewczyna będzie gotowa na pójście z tobą do łóżka. Może w jej głowie nie jesteś gościem od przygodnego seksu, może coś poszło nie tak i teraz ubiegasz się tylko o rolę jej chłopaka, a może w ogóle nie jest zainteresowana szybkim numerkiem. Jeśli chcesz zrobić dobry użytek ze swojego czasu powinieneś filtrować dziewczyny ze względu na prawdopodobieństwo seksu w niedalekiej przyszłości. Dobrze jest mieć zarówno dużo potencjalnych kontaktów, jak i tych bardzo atrakcyjnych. Ale jeśli nie ma szans, że żadna z tych dziewczyn w niedalekiej przyszłości wyląduje w twoim łóżku, to tylko zmarnujesz dużo czasu na randki do nikąd.

Moją największą tegoroczną pomyłką była młoda dziewczyna, z którą spędziłem cztery randki, z czego trzy u mnie w mieszkaniu, bez seksu. I tu nawet nie chodziło o opory tuż przed (LMR), jestem prawie pewien, że bawiła się ze mną (i to wcale nie w dobrym tego słowa znaczeniu). Oczywiście powinienem to dostrzec wcześniej, ale wtedy wydawało mi się, że sukces jest tuż-tuż. Patrząc wstecz nie widzę jednak wielu oznak sugerujących rychły seks. Tak niestety przebiega kalibracja i chociaż wcale nie jest to łatwe - to jest to jedyna droga. Nie da się nauczyć o sytuacjach takich jak ta czytając chociażby takie blogi jak ten. Trzeba to przeżyć.

Nawet mi nie mów, że nie szukasz niczego konkretnego. Każda dziewczyna będzie ok?
Jak więc zrobić dobry użytek ze strategii filtrowania? Powinieneś szukać w dziewczynach trzech rzeczy: zainteresowania, dostępności i prawdopodobieństwa szybkiego seksu (czyli gdzie się znajduje na skali r/K). Krauser doskonale opisał jak poszukiwać dwóch pierwszych podczas podejścia.

Jeśli jednak jesteś początkujący albo masz wyjątkowo zły dzień pewnie nie będziesz w stanie świadomie analizować tego w trakcie. Zastanów się więc po skończonej interakcji. Czy była zaangażowana fizycznie (dotyk, błysk w oku, intensywne wpatrywanie się, cały świat zniknął dookoła was, była wyraźnie zadowolona z zaistniałej sytuacji)? Jeśli tak - była zainteresowana. Czy była zaangażowania społecznie (hook point został osiągnięty, zadawała pytania, popychała konwersację do przodu zamiast się jej biernie poddawać)? Jeśli tak - była dostępna. Zwracaj szczególną uwagę na niezainteresowane/dostępne, które będą marnowały twój czas. I to jest jeden ze sposobów w jaki działa filtrowanie i powinno być to robione świadomie. Im mniej dziewczę jest zainteresowane i/lub dostępne tym mniej swojego czasu na nią poświęcaj.

Co do prawdopodobieństwa rychłego seksu najpierw zastanów się czego sam chcesz. Jest nieskończenie wiele rzeczy, które możesz chcieć robić z dziewczynami po tym, jak już się z nimi prześpisz (i nie mówię tu tylko o pozycjach). Jeśli bardziej przemawia do ciebie dynamika chłopak/dziewczyna to będziesz szukał innych znaków, niż kiedy interesuje cię kolejny związek bez zobowiązań albo seks-koleżanka. Zwykle tych znaków nie szukałem w trakcie podejść, ale później - na randkach. Stąd też moja zmiana do aktywnego poszukiwania określonych cech nawet w trakcie pierwszej rozmowy, SMS-owania czy najpóźniej na pierwszej randce.

Z mojego doświadczenia dziewczyny i kobiety które mają chłopaka czy męża/lubią podróżować - szczególnie same/miały przygody z narkotykami/sporo się przeprowadzały w młodości/mają tatuaże i piercingi/już zrozumiały, że są "za ścianą"/zostały ostatnio rzucone/są w danym mieście tylko na chwilę zdecydowanie częściej decydują się na przygodny seks.

Z drugiej strony dziewczyny tuż przed ścianą (szczególnie te ex-modelki)/świeżo po studiach/po przeprowadzce z małego miasta/utrzymujące się same/od zawsze będące w długich związkach/niepewne siebie/zdradzone lub zranione/dziewice/konserwatywne raczej szukają tych bardziej "poważnych" związków.

To nigdy nie jest ani sprawa zerojedynkowa, ani łatwa do oceny. Każda dziewczyna będzie miała trochę z kolumny A i trochę z kolumny B. Powinieneś bezpośrednio lub pośrednio dowiedzieć się o te rzeczy i uzbrojony w wiedzę zdecydować czy ta konkretna kobieta w ogóle nadaje się do twoich celów. Kiedy wasze oczekiwania totalnie się rozjeżdżają tylko zmarnujesz swój cenny czas. Możesz też po prostu uznać, że nic z tego nie będzie i odwalić coś głupiego, żeby chociaż nauczyć się czegoś nowego.
Notuj co się da. Jeśli opisujesz swoje numery - zapisz jej ocenę (wyglądu, w skali 1-10), jak bardzo jest tobą zainteresowana, jak bardzo jest dostępna i gdzie się znajduje na skali r/K. To nie apteka, nie musisz być dokładny, ale te notatki pomogą ci w obraniu właściwej strategii.
Wszystkie te cechy i ich znaczenie nie są niczym nowym. Zawsze w jakiś sposób się o nich dowiadywałem, przeważnie na randkach. Nigdy jednak nie zwracałem na nie szczególnej uwagi i nie pozwalałem im sterować moim zachowaniem. Do głowy przychodzą mi dwie dziewczyny, z którymi randkowałem w tym roku. Obie miały 28-29 lat, kiedyś były modelkami i niebezpiecznie szybko zbliżały się do ściany. Z łatwością można było wywnioskować, że szukają raczej czegoś stałego, a może nawet beta-męża. Samo to sprawiło, że obie były dla mnie wyzwaniem. Ale popełniłem wyjątkowo głupi błąd próbując grać w mój standardowy sposób oferując przygodę, podczas gdy zmniejszenie nieco tempa i postawienie na zazdrość powinno zadziałać lepiej. Oczywiście szanse powodzenia byłyby i tak znikome - pewnie udało by mi się ugrać góra kolejną randkę, ale jednak była to stracona okazja do nauki.

Kiedy już będziesz wystarczająco doświadczony, żeby nie zżerał cię stres w trakcie podejścia (czy na randkach) to postępowanie w ten sam sposób z wszystkimi dziewczynami staje się mało efektywne. Przestajesz się uczyć. Zamiast tego zacznij kalibrować się pod ten konkretny typ i postaraj się unikać odstraszania jej swoimi cechami, które są dla niej niepożądane. Albo - jeśli zdecydowanie wam nie po drodze - po prostu daj sobie z nią spokój. Na tym poziomie i tak powinieneś zająć się optymalizacją.

21 komentarzy:

  1. Kochany Tomku, cały czas piszesz o jakiejś ścianie, ale z tego co piszesz można wnioskować, że kobieta zderza się ze ścianą po 30 roku życia, co jest bzdurą.

    Kobieta ma 3 okresy w swoim życiu:
    16-25 lat - niesamowicie wysokie SMV, niemalże KAŻDY facet chce z nią uprawiać seks
    25 rok życia - ściana, po 25 roku życia SMV kobiety zaczyna liniowo spadać, ona swoje najlepsze lata ma już za sobą
    25-30 lat - SMV kobiety zaczyna liniowo spadać, jej uroda zaczyna przemijać, jest to dla kobiety ostatni dzwonek, aby znaleźć sobie dobrze sytuowanego męża i urodzić dzieci
    30+ lat - Game Over dla kobiety, kobieta po 30 roku życia straciła już znaczną część swojej urody, teraz jest jej NIESŁYCHANIE trudno kogokolwiek sobie znaleźć (dodatkowo zegar biologiczny, jeszcze kilka lat i niemożliwym będzie urodzenie zdrowego dziecka), no chyba że na seks, ktoś z łaski może ją przeleli, o ile jest dobrze zakonserwowana. Kobiety 30+ ("silne, niezależne, wykształcone, zaradne singielki") właśnie narzekają i tworzą tą całą otoczę, że "prawdziwych mężczyzn już nie ma". Są są, tylko się już nimi nie interesują i nie dają im tyle atencji, co w czasach ich młodości, a to kobiety cholernie boli.

    Reasumując - kobieta ze ścianą zderza się około 25 roku życia. To jest bardzo optymistyczna wersje. Rational Male kobiecą ścianę datuje na 23 rok życia - https://rationalmale.files.wordpress.com/2012/05/smv_curve1.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli już przywołujesz Rollo Tomassiego, to sugeruję dokładnie zapoznać się zarówno z jego blogiem, jak i książkami (Rational Male), a nie tylko oglądać wykres SMV.

      Rollo opisuje ścianę (the Wall) jako występującą w okolicach 30-tki. Cytuję jego słowa: "Once past the apex, every effort you spend on generating male arousal cues will be in trying to recapture the experiences of this phase. Every post-apex, pre-Wall (24 to 30) calorie you burn will be motivated by the memories of your SMV peak." - ewidentnie określa kobiety w wieku 24-30 jako "pre-Wall".

      Jeszcze bardziej dosadnie: "When I wrote Navigating the SMP, the reason I used 30 as the general age women typically hit the ‘Wall’ is really a combination of factors."

      Moje obserwacje pokrywają się z Tomassim - ściana znajduje się w okolicach trzydziestki. Dla niektórych kobiet wcześniej, dla innych później, ale 30 to dobre przybliżenie.

      Źródła:
      https://therationalmale.com/2012/06/04/final-exam-navigating-the-smp/
      https://therationalmale.com/2012/07/18/the-wall/

      Usuń
    2. Mniejsza o tą całą terminologie, nie trzeba być Einsteinem, aby zauważyć, że kobiety w wieku 16-25 lat mają największy wybór - szkoła, potem studia + częste imprezy. Co z resztą pokrywa się z badaniami naukowymi:
      http://www.dailymail.co.uk/femail/article-3243803/Research-shows-men-attracted-women-early-20s-no-matter-old-get.html
      http://www.evanmarckatz.com/blog/dating-tips-advice/men-are-most-attracted-to-20-year-old-women-so-what/
      http://jezebel.com/over-22-years-old-men-find-you-less-and-less-attractiv-1635039272
      itd, cała masa tego jest.

      25-30 lat - kobieta jest po studiach, jest odcięta od większości swoich adoratorów - już nie chodzi na studia, więc studenci odpadają, już nie ma tyle wolnego czasu, bo chodzi do pracy - pozostają nocne kluby, ewentualnie rankowanie online. To jest naprawdę ostatni dzwonek dla kobiety.

      30+ lat - to samo co wyżej, tylko znacznie gorzej - samotna kobieta po 30 to dramat, ona jest już rozgoryczona światem, wpadła w depresję, jest załamana, oczywiście, na zewnątrz udaje jaka to ona nie jest szczęśliwa, jak to jej się świetnie nie wiedzie i jak nie potrzebuje faceta. Jednakże gdy nadchodzi wieczór to zaczyna płakać i pić wino. I tak już będzie do końca jej życia. Nie wyobrażam sobie kogokolwiek, kto by wytrzymał z taką kobietą - sfrustrowaną, zdesperowaną, załamaną. Taka kobieta to dramat, ona będzie szukać szczęścia w mężczyźnie, a facet nie jest jej tego w stanie dać! Szczęście to nawyk, który trzeba samodzielnie wypracować. Dodatkowo ogromne wymagania takich kobiet.

      Rational Male to żaden Bóg, on jedyne co ma fajne to wykres SMV, z resztą, równie dobrze mógłbym narysować swój. Widocznie on na "Wall" mówi Game Over, jednakże przedziały czasu się zgadzają, sam to napisałeś - "When I wrote Navigating the SMP, the reason I used 30 as the general age women typically hit the ‘Wall’ is really a combination of factors.".

      Także mniejsza o nomenklature, liczy się ilość atencji, którą dostaje kobieta, a ta się plasuje następująco - 16-25 lat - nieprzebrana ilość atencji, 25-30 - kurek z atencją się ucina, jednakże jest jeszcze cień szansy, albowiem ciało nie utraciło jeszcze swojej jędrności, 30+ - koszmar dla kobiety, ciało sflaczało + desperacja + rozpacz + nieskończone wymagania, a adoratorów brak.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Zacząłeś pierwszy komentarz od nazwania bzdurą umieszczania ściany w okolicy trzydziestki. Na poparcie swojej tezy powołałeś się na Rollo Tomassiego. Jeśli podpierasz się osobami trzecimi, to wypadałoby zapoznać się z teoriami przez nich głoszonymi, bo inaczej dyskusja nie ma sensu. Sama "ściana" to nie tylko ilość atencji, takie jej traktowanie to okrutne spłycanie tematu. Niestety, zamiast się poprawić, rozpisałeś się nie na temat i teraz już zupełnie nie wiadomo co Twoje komentarze mają na celu.

      Usuń
  2. Masz rację Tomku w odniesieniu do nomenklatury używanej przez Rational Male. Tutaj za bardzo nie ma o czym dyskutować, bo to są kwestie oczywiste. Obroniłeś się. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tomek,
    Masz duże doświadczenie z kobietami, już wiele z nich poznałeś itd. Ja mam bardzo małe doświadczenie, mieszkam w małym mieście, mam kiepską gre (chociaż mam 31 lat).
    Mam pytanie:
    Jakie cechy pozytywne powinna mieć kobieta wg. Ciebie jeżeli jest się zainteresowanym dłuższym związkiem (albo małżeństwem) ?
    Z kolei jakie cechy absolutnie ją dyskwalifikują wg. Ciebie ?

    Pozdrawiam
    MRC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinieneś zapytać kogoś zainteresowanego dłuższym związkiem albo "oddaniem obcej osobie połowy obecnego majątku i części przyszłego pod postacią alimentów" (czytaj: małżeństwem). Na pewno historia zdrady w przeszłości, wielu partnerów seksualnych na koncie, odmienne fundamentalne poglądy, feminizm, odrzucenie tradycyjnych damsko-męskich ról, brak celu w życiu i jakichkolwiek zainteresowań są czerwonymi flagami. Jeśli chociaż jedna z tych rzeczy występuje - nie ma nawet co się zastanawiać. Nie nadaje się.

      Dobry artykuł na ten temat napisał Ivan Thorne: http://darktriadman.com/2015/12/10/10-ways-to-calculate-her-wife-value/

      Usuń
    2. To co się odjebowywuje na rooshach i jemu podobnych w temacie kwalifikowania pod żonę to jest jakaś masakra. Wymagania jak u.. haremu księżniczek :D podczas gdy oni sami.. no w każdym razie łatwo się domyślić że Greye ani McGayvery to na takich forach nie przesiadują :D

      Do pana anonimowego - zadbana kobieta po 30 nie ma żadnego powodu do rozgoryczenia bo zarobić na siebie może, urodzenie i utrzymanie chociaż jednego dziecka też mieści się w zasięgu możliwości, atencji i seksu wciąż jej nie brakuje bo młody ogier na starej sialala, zresztą obczaj sobie jaki jest popyt na takie panie w internecie, nawet 50 i wieloryby mają jako takie branie O_o grupa jest na tyle liczna że ma od kogo liczyć na słowa wsparcia. Nie wiem gdzie wy widzicie tą frustrację, może to takie mokre złorzeczenie. Tzn. chcielibyście żeby tak było z jakiegoś powodu i chcecie sami siebie przekonać że tak jest żeby być happy że ta grupa kobiet ma źle?



      P.S Szczytem szczytów jest natomiast wkręcanie że czołówka finansowa polski przesiaduje na stulejarskim forum i klepie tam dziesiątki postów tygodniowo xDxDxD

      Usuń
  4. Holahola! Przekaż braciom stulejnym ten art -> https://krauserpua.com/2016/11/05/pussy-begging/

    OdpowiedzUsuń
  5. Panowie, mała uwaga z mojej strony. Spotykam się z kobietami w wieku 34+. I wiele z nich ma chore wymagania i wysokie mniemanie o sobie (ma być bogaty, ustawiony, wykształcony, z dobrą pracą, własnym mieszkaniem i samochodem). No i ma o mnie dbać i o mnie zabiegać. Wydawać by się mogło, że takie panny na rynku matrymonialnym są już towarem wybrakowanym, a okazuje się że one wcale tak nie uważają. Co więcej - same niewiele mają (oprócz kredytów czy hipoteki na 30 lat) a oczekiwania takie, że hoho.

    Jak to się ma do waszej teorii "ściany"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dokładnie ta ściana, o której wszyscy mówią. Część kobiet jest jej świadoma i w okolicach trzydziestki zaczynają mniej lub bardziej panikować i wolniej lub szybciej szukać materiału na ojca swoich dzieci i głowę rodziny.

      Część kobiet stosuje mechanizm wyparcia i nie przyjmuje do wiadomości, że najlepsze lata mają już za sobą. Tym gorzej dla nich - rodzi to wielkie oczekiwania, które nijak nie mogą być spełnione, co prowadzi do frustracji. A to z kolei objawia się żądaniami (tak, tak) "wydoroślenia" i narzekaniem, że "nie ma już prawdziwych facetów". W jej głowie "prawdziwych" czyli "zainteresowanych moją osobą".

      Nie oszukujmy się. Większość facetów, a pokuszę się nawet o stwierdzenie "prawie wszyscy", woli młodsze kobiety z jędrnym ciałem niż starsze, nawet bardzo dobrze wyglądające. Mając do wyboru samotną matkę w wieku 34 lat i 24-kę po studiach wybierze tę drugą. A jeżeli mówimy tylko o seksie, to obie te kobiety pójdą w odstawkę na rzecz 20-letniej studentki.

      Zauważ też, że oczekiwania, o których wspominasz są praktyczne, a nie seksualne. Nie szuka młodego, jurnego z wielką klatą i poniżej 10% tkanki tłuszczowej, ale w zasadzie chodzącego portfela. Podświadomie czuje, że najlepszy czas minął, nawet jeśli nie chce się do tego otwarcie przyznać.

      Na jej nieszczęście ściana nie siedzi w jej głowie, tylko w liczbie spadających propozycji spotkań. A jeszcze bardziej - w liczbie potencjalnych związków, na które ma szanse. Bo nawet wśród facetów nią zainteresowanych (zakładając, że trzyma się całkiem nieźle) tych gotowych na związek będzie coraz mniej. Bo akurat facet może się przespać z niezłą 34+, ale raczej mu nie w głowie wchodzenie w poważny związek z tak "starą" kobietą.

      Usuń
  6. Hmm, no może coś w tym jest co napisałeś. Bardziej zastanawia mnie mechanizm stawiania wymagań przez kobiety 34+. Mam też w pracy takie singielki. Zupełnie nie rozumiem skąd to się bierze. za 5 lat będą miały 40 lat a tu ani faceta ani dziecka... Sam byłem świadkiem jak te laski zlewają całkiem w porządku kolesi, żadnych przypałowców czy lamusów...

    Czy ktoś może mi wyjaśnić? Nie są zdesperowane, a więc nie ma ściany. Czy się mylę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściana to nie jest to, co jej się wydaje. To rzeczywistość. A rzeczywistość jest taka, że "za 5 lat będą miały 40 lat a tu ani faceta ani dziecka". To nie jest jej brak desperacji, to jest jej brak sensownych opcji (a przynajmniej zauważalny i bolesny spadek ich liczby).

      Bo co może zrobić? Albo przyznać "jestem już za stara dla najlepszych facetów, mój wybór ogranicza się coraz bardziej", albo zastosować mechanizm obronny "nie ma w dzisiejszych czasach wartościowych facetów". Oba wytłumaczenia "wyjaśniają" dlaczego nie jest w stanie znaleźć dobrego partnera, ale tylko w jednym z nich to nie z nią jest coś nie tak. Wybiera więc oszukiwanie się, żeby chronić swoje ego.

      Usuń
    2. Weźże spójrz na to pragmatycznie; kobieta po 30, kto poważny się niby z nią ożeni? Co taka kobieta może zaoferować? Nic! Ani urody, ani ciekawej rozmowy, ani niczego. Jej jedyny atut, uroda już dawno przeminęła. Facet nie dostaje nic ze związku z kobietą +30. Jedyne co zostaje to przelewanie negatywnych emocji z kobiety na niego, przenoszenie ich i wyżywanie się na swoim partnerze.

      Naprawdę myślisz, że z dniem małżeństwa kobieta od tak nauczy się być szczęśliwa? Nic bardziej mylnego. Szczęście to jest NAWYK! A jaki nawyk ma samotna kobieta +30, która jedyne co robi to na zmianę czyta harlequiny, ogląda komedie romantyczne i ogląda na fb zdjęcia dzieci jej koleżanek i zdjęcia koleżanek, które wyszły za mąż. Taka kobieta ma ogromny nawyk NIEZADOWOLENIA! Niezadowolenia to tak delikatnie powiedziawszy, w istocie taka kobieta jest czystej wody wampirem energetycznym. Z racji wrodzonego narcyzmu, kobieta kocha samą siebie zbyt mocno, ażeby przyznać się do winy. Facet miał jej dać szczęście, a nie dał, w zamian tego kobieta nadal jest niezadowolona, sfrustrowana, zirytowana, nawet pomimo tego, że już sobie kogoś upolowała i zniewoliła węzłem małżeńskim. Dlaczego tak jest? Ano bo nawyk nieszczęścia jej pozostał. I pozostanie jej do końca jej życia, gdyż nie znam ani jednej kobiety, która poświęciłaby się, aby rozwijać w sobie i pielęgnować wzorce szacunki i miłości do samej siebie. Kobieta, jak już wspominałem, woli zrobić z siebie ofiarę, obwieścić światu jaka to ona nieszczęśliwa, jak została skrzywdzona, bo tak jest jej po prostu łatwiej.

      To uwzględniwszy, wchodzenie w jakiekolwiek relacje z kobietą +30 mija się z sensem. Kobiet +30 trza unikać jak ognia, nawet bardziej niż Borderline.

      Jak było dawniej?

      Kiedyś małżeństwo miało sens, albowiem było zawierane w młodym wieku - kobieta do 20 roku życia była już ożeniona. Jakie były tego konsekwencje? Społeczne uznanie - rodzina jej gratuluje, pomaga, niebawem pojawi się dziecko - a to są pozytywne wzorce. Jaki jest tego niewidoczny, acz cholernie istotny skutek? Kobiecie wyrabia się NAWYK ZADOWOLENIA!!! I tutaj jest cała sztuczka. Kobieta wcześnie wydana pielęgnuje od najmłodszych lat nawyk zadowolenia. Wyrobiony nawyk jest cholernie ciężko zmienić, więc gdy jej uroda przeminie TO NAWYK ZOSTANIE! I kobieta pomimo utraconej urody nadal będzie szczęśliwa i posłuszna.

      Mało tego, mężczyzna dostawał minimum 10 lat urody swojej żony, mógł sobie poużywać, dostawał coś w zamian, w zasadzie to dostawał wszystko, co kobieta może zaoferować. Dodatkowo poczucie zagrożenia - dawniej samotne kobiety były szykanowane, panował ostracyzm, a więc kobieta wiedziała, że musi się pilnować, albowiem jeżeli bedzie robiła sceny to zostanie sama. Poczucie zagrożenia bezpośrednio oddziaływuje na kobietę - pobudza ją seksualnie, a więc ma ona ochotę na seks.

      Dodatkowo dawniej jedzenie nie było aż tak zasyfione, a kobiety tyle nie piły i nie napiły - dbały o swój wygląd, nie objadały się - dbały o siebie, ponieważ czuły się zagrożone. Nic tak nie działa na kobietę jak poczucie zagrożenia. Jaki był tego rezultat? Kobieta dłużej zachowywała swoją urodę, a mąż dłużej się nią cieszył.

      Kiedyś małżeństwo miało sens.

      Reasumując; kobiet 30+ unikać jak ognia.

      Usuń
    3. "Weźże spójrz na to pragmatycznie; kobieta po 30, kto poważny się niby z nią ożeni? Co taka kobieta może zaoferować? Nic! Ani urody, ani ciekawej rozmowy, ani niczego. Jej jedyny atut, uroda już dawno przeminęła. Facet nie dostaje nic ze związku z kobietą +30. Jedyne co zostaje to przelewanie negatywnych emocji z kobiety na niego, przenoszenie ich i wyżywanie się na swoim partnerze."

      Może zaoferować dokładnie to samo co młodszy odpowiednik minus jędrne ciało. Tzn. nie że w ogóle sflaczałe tylko mniej jędrne niż dawniej. Co do rozmów i wspólnego życia to przecież jest zdecydowanie na odwrót. Im dłużej żyje na świecie tym siłą rzeczy więcej doświadczeń ma na koncie. Negatywne emocje dostanie tylko jak trafi na frustraczkę ale dlaczego zakładasz że każda kobieta 30+ taka jest skoro jak sam przyznajesz kulturowy przymus do małżeństwa znika? Raczej nie mają tego zakodowane w genach c'nie? xD Chwalenie tego że ktoś się boi to szczyt schujowienia koleś. Brzmisz jak ci panowie od wątroby którą trzeba bić żeby nie gniła. Oby borderka odgryzła ci siurka. Jak jesteś żałosną stulejką to musisz uciekać się do takich sztuczek, liczyć na wsparcie całego społeczeństwa bo sobie z kobietą nie radzisz xDxDxD Skoro kobiety biologicznie są przeznaczone dla top 5% samców alfa to po co chcecie wzorem znienawidzonego lewactwa ingerować w naturę i tworzyć dla kobiet społeczną presję? Czy nie lepiej odpuścić sobie kobiety panie stajenny? ;P

      Usuń
    4. Jest jedna złota zasada, im szybciej sobie ją przyswoisz i się z nią pogodzisz, tym lepiej dla ciebie, a brzmi ona następująco; każda kobieta jest taka sama. Każda! Nie ma żadnej innej, wyjątkowej, "tej jednej jedynej", nie ma także tych złych, nie ma żadnego "źle trafiłeś". Wszystkie kobiety są takie same.

      Pięknie przekręcasz kota ogonem, musisz być zawodowym manipulatorem :) Czyżby doktor S ze świętego miasta? Ten z tego wątku: http://braciasamcy.pl/index.php?/topic/2274-dr-s-hejter-troll-stalker-kanister-i-ferred-na-wykopie/ Nie będę z tobą wchodził w dyskusje, bo dyskutowanie z doktorem S lub jego poplecznikami mija się z celem, pewnie tutaj również masz tysiąc multikont i będziesz z nich wszystkich wylewał na mnie pomyje :)

      Wiadomo, każdy kto piszę inaczej, niż to, jakie to kobiety są cudowne i wspaniałe jest stulejarzem, pojebem, niedojrzałym emocjonalnie, został przez kobiety skrzywdzony, nienawidzi je, jest świnią, mizoginem i 100 innych określeń ;)

      Skoda, że kobiety nie są przeznaczone dla promila mężczyzn :P

      Około 40% mężczyzn i 80% kobiet przekazało swoje geny dalej - https://intjforum.com/topic/90662-only-40-of-men-reproduce/

      Czyli jak widać, w świecie bez jakiejkolwiek cywilizacji samców alfa jest około 40% ;)
      We współczesnym świecie powiedźmy, że przychylę się do zasady 20/80.

      Pozdrawiam słonecznie :)

      Usuń
    5. Każda kobieta nie może być taka sama bo wychowują się w rożnych warunkach i mają różne doświadczenia życiowe. Uważasz że panienka z dobrego domu, córka wiejskiego Carringtona która w wieku 20 lat, po ślubie, straciła cnotę ze swoim dotychczasowym mężem będzie taka sama (cokolwiek masz na myśli) co jej rówieśniczka z patologicznej rodziny stręczona kumplom ojca za flaszkę i po kilku skrobankach? Dość śmiała teza ;> Tutaj ty manipulujesz. Stuleją nie jest ten kto zaprzecza cudowności kobiet a ten kto wylewa na nie pomyje, tak jak panowie na forum, ani jednego dobrego słowa o kobietach. Czyżby kobiety nie dawały od siebie absolutnie nic dobrego? Jednak coś tam dają bo nadal się rozmnażamy i zakładamy rodziny ;> Sama propaganda by tego nie załatwiła. Jeżeli random na forum pisze że dowolna w miarę ładna dziewczyna w wieku legalnym miała fiuta w każdej dziurce i dostaje za to lawinę plusów to wy nawet nie jesteście skrzywdzeni a po prostu nie mieliście nigdy kobiety! :P Wszędzie widzicie rozpustę bo jesteście wyposzczeni, co sami zresztą przyznajecie bo na forum trafiają białorycerze którzy nosili kwiaty w zębach a i tak nie zdobyli bazy. Czytam jak typ z Bondem w avku pisze o głębokiej traumie wywołanej kompromitacją na szkolnym czytaniu wiersza i kurwa zanoszę się ze śmiechu. I znowu manipulujesz bo sam fakt że ktoś zalał formę nie czyni go atrakcyjnym dla kobiet.

      Usuń
    6. Zresztą napisać że samców alfa było 40% to może tylko skończony kretyn. Zapylenie loszki jako dowód alfinizmu xDDD Samiec sralfa który się żali że społeczność nie pomaga mu ogarnąć kobiety xDDD Oni gwałcili te kobiety podczas zdobywania wiosek a że nikt nie myślał o antykoncepcji to mamy efekt. Nie wykluczone że istniało coś na kształt małżenstwa, przypisania po jednej kobiecie dla każdego mężczyzny, trudno się spodziewać żeby prawie wszyscy zdrowi mężczyźni rezygnowali z kobiet na rzecz garstki wodzowskiej. Dzisiaj kiedy gwałci tylko margines wyszło szydło z worka - kobiety na większość mężczyzn mają wyjebane.

      Usuń
  7. To skąd w takim razie u kobiet 34+ odrzucanie na wstępie bez dania im żadnej szansy całkiem spoko kolesi? Znam mnóstwo takich historii i zawsze mnie one zastanawiają. Tym bardziej, że te kobiety też nie są jakimiś zajebistymi laskami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co rozumiesz przez "spoko". Jak ty byś umieścił tych kolesi na skali smv? Być może obiektywnie nie łapią się nawet na 5/10 co oznacza że są dla kobiet niewidzialni. Czym mogą się pochwalić na różnym gruncie? Być może - zakładając że sytuacja dotyczy oferowania milfetkom stałej relacji - po prostu zarabiają gorzej niż one? Mało co tak wygasza kobiecie popęd do mężczyzny jak to że nie potrafi jej dorównać finansowo.

      Usuń
    2. Parafrazując dumne hasła z elyty polskiego internetu - bo kobiety nie upokarzają się dla kawałka fiuta :D

      Usuń