Szerokie konta wysokie SMV - wartość na rynku seksualnym

Wierzę, że działanie jest ważniejsze niż teoria i umysłowa masturbacja. Wartość na rynku seksualnym (ang. sexual market value, SMV) i sam rynek są tematami, które zostały już przegadane tysiące razy. Jednak ostatnie dyskusje z kilkoma czytelnikami tego bloga sugerują, że powinienem wyrazić swoją opinię także w tej kwestii.

Po pierwsze i najważniejsze - to jest ćwiczenie umysłowe. Coś na czym opierają się rady i sugestie. Z braku lepszego słowa - framework. Nie traktuj wszystkiego co przeczytasz dosłownie, bo uwodzenie świetnych dziewczyn będzie najmniejszym z twoich problemów. To tylko narzędzie. Wszystko jasne? No to jedziemy...

Rynek seksualny to rynek jak każdy inny. Dobra (seks, związki) są w obrocie pomiędzy ludźmi mającymi różną wartość (SMV). Zasadniczo zadają się oni z partnerami o porównywalnej wartości. Oczywiście każdy chce być z kimś lepszym od siebie, ale nie ma siły, żeby ten cel osiągnęła więcej niż połowa zainteresowanych. Zawsze też będą jakieś aberracje, ale jak zwykle interesują nas ogólne i powtarzalne zasady.
Ocena SMV kobiet jest prosta: wystarczy uwzględnić wygląd i młodość. No, może jeszcze zdrowie psychiczne.
Jest niezliczona ilość podejść i modeli męskiego SMV. Rozmaite atrybuty są grupowane razem lub rozważane osobno. Nie ma jednego standardu. Zawsze patrzyłem na męskie SMV w trzech kategoriach: statusu (pieniądze, władza, sława, itd.), wyglądu (sylwetka, twarz, zadbanie, styl) i osobowości (charyzma, umiejętności społeczne, urok, dowcip, męskość). Kiedy zdefiniujemy je w ten sposób, to jak na dłoni widać, że można pracować nad swoją wartością w każdej z kategorii. Równie dobrze można skupić się na jednej, która to zapewni największą przewagę.

Skupienie się na jednej kategorii w celu uwodzenia kobiet jest zdradzieckie. Trzeba być na absolutnym (albo przynajmniej lokalnym) szczycie. A to znaczy bycie gwiazdą rocka, dziedzicem fortuny, męskim modelem, zawodowym kulturystą, profesjonalnym uwodzicielem...

Jeżeli nie jesteś najlepszym z najlepszych w swojej wybranej niszy to musisz budować swoje SMV poprzez wszystkie kategorie. Pozytywny przekaz z tego płynący jest zaś taki, że wcale nie trzeba być numerem jeden pod żadnym względem. Jeśli wyglądasz w miarę ok, dobrze się ubierasz, nie jesteś bezrobotny i masz jakieś pojęcie o uwodzeniu i interakcjach społecznych, to już samo to wystarczy, żeby zdobywać dobre kobiety.
Im szersze jest twoje SMV (a nie tylko wyższe) tym łatwiej jest przyciągać różnorodne dziewczyny.
Każdy facet ma coś, co daje mu przewagę nad innymi. Jest mu łatwo rozwijać się w tym kierunku i jest to jego najbardziej charakterystyczna cecha. Znajdź takie coś u siebie i na tym się skup. Jeżeli jesteś już dobrze zbudowany, popracuj trochę więcej, napakuj się i uczyń z tego swoją wizytówkę. Jeżeli jesteś charyzmatyczny, dużo podróżujesz i potrafisz oczarować kobietę opowiadając historie - działaj w tym kierunku.

Pracując nad innymi obszarami swojego SMV nie tylko będziesz bardziej skuteczny wśród dziewczyn z jakimi do tej pory się zadawałeś. Zwiększą się też twoje możliwości - będziesz zarzucał większą sieć. Szczególnie, jeżeli skupisz się na tym, co jest powszechnie uważane za atrakcyjne.

Dla przykładu - większość kobiet wiąże się z mężczyznami większymi niż one. Z kimś z szerokimi ramionami, wyraźnie zarysowaną szczęką i po prostu silnie wyglądającym. Nie ma żadnych minusów pracowania nad swoją sylwetką. To samo tyczy się bycia męskim, pewnym siebie, przewodzącym, czarującym i tak dalej.

Jeżeli poznajesz mnóstwo dziewczyn, to poszczególne indywidualności nie mają znaczenia. Liczy się to, co jest atrakcyjne dla większości kobiet, którymi się zwykle interesujesz. Tak więc nawet jeśli kiedyś spotkałeś dziewczę, które mówiło, że nie lubi dobrze zbudowanych facetów, to nic to nie znaczy, jeśli była to tylko jedna z setek. A poza tym - kłamała.

Warty odnotowania jest też fakt, że zmiana "złego" albo "nieatrakcyjnego" aspektu w "neutralny" jest przeważnie tak szybka i prosta, że głupim byłoby nie pozbycie się ciągnących cię w dół kotwic. Pójdź do dobrego fryzjera, kup dopasowane ciuchy, zacznij chodzić na siłownię, ogarnij swoją pracę, przebywaj wśród ludzi i podrywaj dziewczyny. Po prostu zadbaj o podstawy i przynajmniej popraw wszystko, co przeszkadza ci w zdobywaniu dziewczyn. Przejście od "neutralnego" do "atrakcyjnego" zajmuje więcej czasu i wymaga więcej wysiłku, ale to też da się zrobić.

Bycie nawet lokalną  gwiazdą rocka pozwala doświadczyć (lokalnego) doładowania pojedynczej cechy SMV. Pozostali - do roboty!
Są też rzeczy, których nijak nie poprawisz, ale na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Na szybko jestem w stanie wymienić wzrost, rasę i wiek oraz jakieś szczególne niepełnosprawności. Wszystko to zawiera się w kategorii "wygląd" i na pewno nie powiem, że jest pozbawione znaczenia. Jeżeli jesteś wnukiem Quasimodo, to na pewno nie będzie działało to na twoją korzyść. Ale o ile nie jesteś wprost odrażający, to nie ma co się skupiać na tym, czego i tak nie zmienisz. Pracuj nad swoim SMV w pozostałych kategoriach i powinno być przynajmniej dobrze.

SMV jest ogromnym tematem ale sprowadza się do trzech ważnych punktów. Po pierwsze: jesteś w stanie pracować nad większością aspektów swojego SMV i zaniechanie tego jest idiotyzmem. Po drugie: jak pięknie ujął to Blackdragon "twoje SMV jest określane przez przeciwną płeć, a nie przez własną". Przeciętne SMV dziewczyn z którymi sypiasz jest dobrym miernikiem twojej własnej wartości. Ludzie rzadko spotykają się z kimś o niższym SMV. Po trzecie: możesz ukrywać albo pokazywać swoją wartość wpływając negatywnie albo pozytywnie na to, jak inni cię oceniają. I to jest właśnie "gra". Nie zmienia to tego, jaki naprawdę jesteś. Prędzej czy później i tak wszystko wyjdzie na jaw.
Świetna gra pozwala zdobyć dziewczynę "z poza twojej ligi", ale to wysokie SMV ją przy tobie zatrzymuje. Na chwilę, oczywiście.
Zatrzymajmy się na chwilę nad tym ostatnim punktem. Jeżeli biorąc pod uwagę wszystkie aspekty jesteś "siódemką", ale kupisz skrojony na miarę garnitur, wypożyczysz drogi samochód, totalnie zmienisz styl i przez jeden wieczór zachowujesz się jak kolejne wcielenie Jamesa Bonda - kobiety będą myślały, że jesteś dziewiątką. Albo i dychą. I samo to zapewni ci seks. Natomiast niekoniecznie spowoduje to, że dziewczyna zostanie w twoim życiu.

Jeżeli chcesz zaliczyć jak najwięcej przygód na jedną noc (i wcale tu nikogo nie oceniam) to dobrym pomysłem będzie zostanie bogatym/sławnym lub nauka umiejętności podrywania. Jedno zapewni ci dostęp do całego sortu złych dziewczyn i "blachar", a drugie nauczy cię jak chwilowo podbić swoje SMV. Jeśli chcesz mieć dziewczyny w swoim życiu na stałe - bez pracy nad SMV się nie obejdzie.

Co próbuję przekazać - i w końcu znalazłem odpowiednie słowa - rozwój osobisty, ogarnięcie swojego życia i poprawienie swojego wyglądu daje w rezultacie jakiś bazowy poziom SMV. Potem możesz sprzedać się jeszcze lepiej dzięki grze, umiejętnościom społecznym, podrywaniu czy jakkolwiek chcesz to nazwać. Ale obie te rzeczy działają razem i nie możesz rozpatrywać jednego zupełnie pomijając drugie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz