Odmiany gry - wykorzystaj swoje atuty

Jeżeli jesteś chudy, masz długie nogi, świetną wytrzymałość i lubisz długie godziny spędzone na rozmyślaniach oraz przypływ endorfin prawdopodobnie byłbyś całkiem niezłym długodystansowym biegaczem. Albo skoczkiem wzwyż, nie znam się na sportowcach. Ale na pewno są dyscypliny, które naturalnie przychodzą ci łatwo i takie, który byłyby koszmarnie trudne, jeśli chciałbyś się w nich odnaleźć. Jednak z odpowiednim poświęceniem, treningiem i dietą mógłbyś odnosić jakieś sukcesy w każdym sporcie. Wierzę, że nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko takie, które wymagają zbyt wiele pracy w stosunku do spodziewanych korzyści.

Bo chociaż możesz wszystko, to nie wszystko jest rozsądne. Jak pokazuje ten blog możesz przekształcić się z nieśmiałego i nerwowego przy dziewczynach w całkiem skutecznego kobieciarza. To jednak wymaga mnóstwa czasu i ciężkiej pracy. A i tak pisząc o tym pomijam większość męki. Jest to stan, który chciałem osiągnąć i byłem gotowy na trudy. Nie miałem też problemów z poświęceniem. Ochoczo porwałem się na te przedsięwzięcie (i nie tylko na nie). Nie to, że mi się nic nie podobało albo że cała ta podróż była do dupy. Po prostu zmiana siebie nigdy nie jest prosta. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o podstawy.
Możesz wykorzystywać swoje atuty albo ciężko pracować nad zmianą tego, kim jesteś. Możesz się przekształcić, ale potrzeba do tego odpowiednio dużo czasu i potu.
Głównie za sprawą uruchomienia kanału na YouTube uczestniczyłem ostatnio w wielu dyskusjach o harówce i bezcelowości daygame'u. Krytycy twierdzą, że przecież większość ludzi nie ma pojęcia o PUA-sach i pokrewnych społecznościach, jest niepomna "zasad", a i tak lądują w związkach. Że są faceci, którzy co weekend wyciągają laski z klubów czy barów, a nawet nie mają pojęcia kto to Mystery. Że mają znajomych zmieniających co jakiś czas dziewczyny w jednym wielkim kręgu znajomych. Że są miliony facetów, którzy nigdy nie podeszli do nieznajomej dziewczyny, a i tak uprawiają seks.

Pomijając "facetów bez pojęcia w związkach", którzy zwykle są nieszczęśliwi i/lub z dziewczynami poniżej przeciętnej, to inne drogi brzmią sensownie. Jedyny problem jaki z nimi mam to, że niekoniecznie działają dla mnie albo musiałbym wywrócić dla nich swoje życie do góry nogami o wiele bardziej niż daygame'ując.

Nie jest tajemnicą, że introwertyczni, analityczni (do przesady), myślący za dużo goście ciągną do daygame'u jak muchy do miodu. Głównie za sprawą jasnej struktury, skuteczności technik i dość łatwych początków. Połowa facetów, których poznałem w ten sposób jest inżynierami lub informatykami. Ze wszystkich trudnych dróg wybierają tę, która wydaje im się dla nich najłatwiejsza. I jest to rozsądne.

Jeśli jesteś przystojnym i ekstrawertycznym imprezowiczem to nie krępuj się, szalej po klubach i imprezach, zabawiaj setki znajomych i utrzymuj tysiące kontaktów na Facebooku. Po to się urodziłeś. Jeśli pracujesz w branży modowej i cały swój czas spędzasz otoczony modelkami i aspirującymi laskami powinno być ci łatwo to wykorzystać. Jesteś już znieczulony na bitch shieldy, a i dziewczyny uznają cię za jednego ze swoich. Jeśli jesteś wałęsającym się fotografem, który jest przyjacielski i ma swój własny sposób na rozbieranie dziewczyn przed obiektywem - działaj w ten sposób! Każdy znajdzie coś dla siebie.

Ale jeśli startujesz od zera z niskim poziomem umiejętności społecznych, hodowanymi od lat zahamowaniami i małym doświadczeniem z kobietami, to raczej clubbing i krąg znajomych nie brzmią zachęcająco. Jeśli lubiłbyś imprezowanie, to nie miałbyś nierozwiniętych umiejętności społecznych czy problemów z nieśmiałością. Oczywiście da się bawić co weekend, a i tak być beznadziejnym jeżeli chodzi o podrywanie, ale problemy z jakimi się wtedy borykasz są zupełnie inne. Jeżeli masz wielkie grono znajomych, ale mało dziewczyn w swoim życiu to nie musisz biegać za nieznajomymi po ulicach swojego miasta. Potrzebujesz, żeby ktoś ci wytłumaczył jak sięgać po to, czego pragniesz i co już jest pod ręką.

"A teraz moja droga - czy słyszałaś o takiej grze jak anal?"
Daygame nie jest prosty. Nie jest nawet łatwiejszy niż inne odmiany podrywania. Po prostu niektórym odpowiada o wiele bardziej, niż pozostałe sposoby. Analityczny umysł pomaga jeżeli chodzi o daygame, ale też jest głównym powodem dla którego mężczyźni męczą się z wymówkami i lękami. Introwertyczni i nieśmiali, ale zdeterminowani, świadomi siebie i z silną siłą woli - takich ciągnie do daygame'u i tacy mają z nim o wiele większe szanse na sukces niż gdyby próbowali zrobić wejście smoka w lokalnym klubie. To też znaczy, że wszyscy oni będą dość podobni.

Wyróżnij się albo zgiń. Nawet jeśli wydaje ci się, że daygame będzie efektywny, bo nie ma w nim wielkiej konkurencji to i tak będziesz musiał wybić się spośród innych facetów, jakich ona widuje. A wśród nich są jej współpracownicy, znajomi, goście przystawiający się do niej w barze czy klubie albo nawet na ostatnim spotkaniu klubu książki. Kieruj się swoimi cechami wybierając swoją drogę, ale nie zapomnij o byciu innym niż wszyscy.

Wyróżnianie się zwykle kończy się tym, że stajesz się bardzo dobry w jakimś konkretnym aspekcie i znajdujesz sobie niszę, w której możesz grać tą cechą. Tak jak jest wiele różnych typów gry, tak są też niezliczone odmiany daygame'u. Od serii monogamicznych związków aż do przygód na jedną noc i seksu w ciemnej alejce na pierwszym spotkaniu.

Wybieraj uważnie, bo gdy zdecydujesz się na coś, co nie pasuje do twojej osobowości będziesz miał mnóstwo pracy związanej z urobieniem siebie. Już to pisałem i powtórzę - możesz być kimkolwiek zechcesz, ale czasami koszty transformacji są zbyt wielkie. Lepiej będzie zdecydować się na coś, co bardziej do ciebie pasuje.

Mi słabo idzie z wylaszczonymi bywalczyniami klubów otoczonymi wianuszkiem śliniących się do nich gości. To nie tak, że nie jestem w stanie wyciągnąć ich na randkę, ale sposób w jaki daygame'uję i wyrażam swoją osobowość niekoniecznie jest tym, czego szukają. Jeżeli zależałoby mi na tym konkretnym typie kobiet, to mógłbym się zmienić i przekształcić zarówno siebie jak i swoje uwodzenie w kogoś, kto bardziej odpowiadałby wymaganiom. Tym samym zapewne straciłbym większość dziewczyn, z którymi teraz dobrze mi idzie. A podoba mi się to, z kim teraz randkuję.

Ale hej, wszystko jest możliwe w daygame'owym świecie. Chociaż nie skupiam się na tej ścieżce jedna z moich ostatnich partnerek to dziewczyna z własnym blogiem o modzie i ruchliwym kontem na Instagramie. Co nie znaczy, że takie trafiają mi się często. Dlaczego? Bo po prostu wykorzystuję swoje atuty i skupiam się na dziewczynach, z którymi mam większą szansę się dogadać.

2 komentarze:

  1. Mam pytania:
    Gdzie można zaczepić dziewczynę w taki jesienno-zimowy dzień jak jest ciemno, mokro i zimno ? W mojej okolicy nie ma Galerii, czy w supermarketach i na ulicy też się da w takich warunkach ?
    Czy jak jakaś kobieta wpadnie Ci w oko, to na ślepo w ciągu 2-3 sekund podejść ? Czy też najpierw sprawdzasz czy kobieta jest sama, czy nie ma obrączki, dzieci, męża w okolicy itd. ?

    Mam sporo różnych hobby lokalnych u mnie w mieście, czas mam wypełniony, ale widzę, że podróże są ciekawe, przynoszą dużo ciekawych tematów do rozmowy itd. Czy w takim razie warto od czasu do czasu gdzieś pojechać ? Jaki masz swój sposób na podróżowanie ? Czy raz w miesiącu gdzieś na weekend polecieć za granicę ?

    Pozdrawiam
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki za komentarz. Co do masy pytań "czy warto", "gdzie", itd. nie ma lepszej metody niż przekonać się na własnej skórze. Na ulicy, na przystanku, itd.

      Co do sprawdzania czy kobieta jest sama/czy nie ma obrączki - mam nadzieję, że żartujesz. Przecież w życiu bym do nikogo nie podszedł gdybym się tak zastanawiał. Jestem ciekawą osobą, mam dużo do zaoferowania i zakładam, że w najgorszym wypadku odbędziemy miłą rozmowę po której ona powie, że nie jest zainteresowana. Win-win.

      A o podróżach wkrótce będzie więcej...

      Usuń