Nawyk daygame'u

Przyznam się od razu - czytałem ostatnio Siłę Nawyku i jest to książka, którą spokojnie mogę polecić każdemu. Z powodu typowego błędu poznawczego tuż po lekturze zacząłem zauważać dyskusje na temat nawyków wręcz wylewające się z mojego osi czasu na Twitterze. To z kolei sprowokowało mnie do zastanowienia się nad moimi własnymi nawykami i tym, jak je wykształcałem. Nie ma zaskoczenia, dla nikogo poza mną, że wyrabiam sobie nowe rutyny z łatwością. Po prostu jestem bezwzględny w tym co robię i nie przestaję, aż nie stanie się to częścią mnie. To też może być powód, dla którego niektórzy nazywają mnie pieprzonym robotem.
Bycie oddanym sprawie to dobra cecha. Ale obsesja to prosta droga do wspaniałych sukcesów... lub załamania nerwowego.
Zawsze podejrzewałem, że możesz trenować swój "mięsień nawyku" (czyli mózg) i że jestem w tym tak dobry, bo pracowałem nad nim od bardzo długiego czasu. Jest coś we mnie, co nie pozwala mi się poddać, co nie chce, żebym przegrał. I można z tego żartować ile wlezie - nie miałem nigdy żadnej traumy w dzieciństwie. Ot, byłem zwykłym nerdem, ale nikt mnie nie terroryzował, nie miałem też jakichś ciężkich przejść. Byłem oddany temu, co chciałem osiągnąć. Szybko nauczyłem się różnicy pomiędzy natychmiastową przyjemnością, a opóźnioną gratyfikacją.

Winny.
Ale jak ta wiedza może pomóc komuś, kto nie jest taki jak ja? Na wiele sposobów. Tak jak już powiedziałem - możesz trenować "mięsień nawyku" i możesz uczynić go silniejszym. Nigdy nie powinieneś myśleć "w życiu nie będę potrafił się tak zachowywać". Traktuj mózg jak każdy inny mięsień czy umiejętność, którą chcesz wytrenować. To nie jest tak, że nie chodzisz na siłownię, bo przecież nigdy nie będziesz wyglądał jak Mr. Olympia. Zresztą, większość facetów wcale nie chce tak wyglądać! To samo ma się z nawykami - może i nie chcesz stać się kolejnym robotem, ale większości ludzi jednak przydałoby się więcej wytrwałości w dążeniu do swoich celów.

Warto zauważyć, że skoro traktujemy mózg jak każdy inny mięsień, to możemy go też zmęczyć. I wtedy kolejny wysiłek powoduje złamanie twojej woli. Jak zostało to opisane w Sile Nawyku badani ludzie świetnie radzili sobie z pierwszym dość wymagającym testem ich woli... ale oblewali kolejne. Nie tylko mieli o wiele mniejsze szanse na wytrwanie, ale byli też podenerwowani, niespokojni, drażliwi i niemili próbując dalej naginać swoją wolę. Brzmi znajomo?

Dlatego też zawsze radzę stawiać się w sytuacjach, gdzie sukces jest nieuchronny i unikać pokus, które mogą sprowadzić cię na manowce. Jeżeli próbujesz wykształcić nawyk wczesnego wstawania, to czytanie książek do trzeciej w nocy raczej ci nie pomoże. Analogicznie - jeśli chcesz czytać więcej, to trzymanie ich pod ręką w miejscach, gdzie zawsze masz na czytanie ułatwi te zadanie (wszyscy pomyśleliśmy o czytaniu w kiblu, nieprawdaż?). Brzmi to rozsądnie, ale jakimś cudem masa ludzi próbuje jeść mniej węglowodanów trzymając tonę niezdrowego żarcia w lodówce. Pomóż sobie unikając sytuacji, w których w ogóle musisz sięgać po siłę woli.
Kiedy wiesz, że nie porzucisz rzeczy, których się podejmiesz, zaczynasz je wybierać bardzo starannie.
Nawyk od którego zacząć może każdy to banalne ścielenie łóżka. Jest on żenująco prosty do wykształcenia, a ponadto sprzątnięta sypialnia zawsze się przydaje na wypadek przyprowadzenia dziewczyny, którą zaczepisz. Jest to też czynność wykonywana codziennie, więc trenuje "mięsień nawyku". A następna w kolejce zwykle jest siłownia.

To najbardziej rozsądna aktywność, od której warto rozpocząć podróż ku rozwojowi osobistemu. Kiedy jesteś zdrowy i w formie wszystko idzie łatwiej. Lepiej się czujesz, jaśniej myślisz, bardziej się lubisz, inni ludzie przypisują ci pozytywne cechy tylko z powodu twojego wyglądu, masz więcej energii, itd. Po raz kolejny stawiasz się w sytuacji, gdzie sukces jest nieuchronny. No i trenujesz zarówno mięśnie, jak i umysł. Pokonujesz kolejne bariery, pracujesz nad swoimi nawykami i przezwyciężaniem słabości, a to przenosi się na wszystkie obszary życia.

Niekoniecznie od razu musisz się skoksować, ale siłka działa dobrze na ciało i umysł.
Siłownia jest niedoceniana w daygame'owym środowisku. Wielu ludzi próbuje sprzedać teorię, że charyzma i urok wystarczą, żeby sypiać z kobietami. Jasne, że tak. Ale im bardziej kompletny pakiet stanowisz, tym łatwiej jest przyciągać wartościowe dziewczyny. Takie, które mają mnóstwo opcji i nawet jeśli są ok z pomysłem długotrwałego związku bez zobowiązań, to raczej nie rzucają się na przygody na jedną noc.

No i na koniec - daygame. Jeśli wychodzisz na DG każdego dnia po pracy, to bardzo łatwo jest wykształcić w sobie rutynę, która zapewnia ci kilka numerów każdego tygodnia. To co dziwne z czasem staje się naturalne, a potem nie wyobrażasz sobie, że mogło by to wyglądać inaczej. Co jakiś czas zatrzymaj się, zastanów się czy wszystko jest ok i dostosuj swoje nawyki. Ale jeśli zasadniczo prowadzą one do działania - wszystko w porządku.

Najlepszy nawyk, jaki można sobie wykształcić daygame'ując to podchodzenie do każdej dziewczyny, która ci się podoba. Nawet jeśli wiesz, że nic z tego nie będzie, bo ma taki sam wredny wyraz twarzy jak ostatnich 30 suk z którymi miałeś wątpliwą przyjemność rozmawiać. Ale robiąc to pracujesz nad nawykiem podchodzenia i spontanicznego działania. Z czasem nawet nie będziesz o tym myślał. Zauważysz wskazówkę (dziewczynę, która ci się podoba), wyobrazisz sobie nagrodę (te pozytywne uczucie, które masz po podejściu niezależnie od jego rezultatu) i zadziałasz. Podejdziesz, pogadasz, weźmiesz numer.

Budowanie systemów (zamiast wyznaczania celów) i formowanie nawyków to dwie najważniejsze teorie, które pomogły mi zrozumieć jak działam. Czy cię to przekonuje, czy też nie - te teorie z grubsza wyjaśniają jak działają ludzie sukcesu. Możesz ich naśladować i z czasem stać się "tym gościem", który wstaje o piątej rano, żeby potrenować. Wiem jedno - to na pewno nie będę ja. Jedyną rzeczą z którą ciągle nie mogę sobie poradzić jest łapanie odpowiedniej ilości snu. Ale póki co - jestem w stanie z tym żyć.

2 komentarze:

  1. Staram się chodzić na siłownie 2-3 razy w tygodniu. Ale poza tym zapisałem się na Krav Magę. Myślisz, że ta dodatkowa aktywność jest OK ? W sumie chodzę aby czuć się pewniej na ulicy. Myślisz, że to jest też atrakcyjne dla kobiet i warto uczyć się samoobrony ?

    Pozdrawiam
    MRC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda pasja, a w szczególności ta odpowiednio sprzedana jest atrakcyjna. Zawsze polecam robić takie rzeczy dla siebie, a nie "dla dziewczyn". Nie tylko zwykle lepiej idzie, ale i sprawiają Ci wtedy więcej frajdy. W szczególności sport/siłownia.

      Usuń