"Żadna dziewczyna nie zgodzi się współdzielić faceta", prawda?

Nie ma to jak zacząć od śmiechu! Czasami puszczam na Twitterze głupie cytaty z polskich forów o podrywaniu, ale ten przebił wszystkie. Ktoś napisał "żadna laska na tej planecie nie zaakceptuje faktu, że jej ogier posuwa jeszcze jakąś inną". Nie można być bardziej w błędzie. Nie tylko dziewczyny bez problemu to akceptują, ale - jak mówi dość stary cytat - prędzej zgodzą się na współdzielenie faceta o wysokiej wartości niż zaakceptują wiernego nieudacznika. Zainteresowanych tematem odsyłam do nieocenionego Rollo Tomassi'ego i legendarnego Heartiste.
Wielu facetów na polskich forach o podrywaniu jest bardziej skupiona na zdobyciu "tej jedynej" albo naprawianiu martwych związków niż podrywaniu nowych dziewczyn. Myślę, że to jest źródło większości ich problemów.
Niestety autor tego cytatu jest jednym z wielu wciąż nieświadomych facetów, którzy ani nie zrobili porządnego rozeznania, ani - co byłoby jeszcze lepsze - nie spróbowali niczego na własną rękę. Nie mam z tym żadnego problemu - nie można pomóc ludziom, którzy tej pomocy nie szukają. Ale żeby logować się na forum i marnować czas wielu ludzi szerząc niezweryfikowane mity trzeba mieć nie po kolei w głowie.

Będę więc bezpośredni: tak, jest masa kobiet, które będą bardziej niż zadowolone z współdzielenia cię przez jakiś czas. Z jedną z takich spotykam się od blisko dwóch lat. Ona doskonale wie, że sypiam z innymi. Nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek dziewczyna poznana w tym roku miała wątpliwości co do tego kim jestem albo czy spotykam się z wieloma. Jedna trafiła nawet na tego bloga! Oczywiście, miała z tym problemy... przez jakąś godzinę czy dwie. Potem stwierdziła, że spróbuje o tym zapomnieć i już nigdy nie wróciła do tego tematu. Może to być szokujące dla tych, którzy nigdy nie doświadczyli czegoś podobnego, ani nawet nie randkowali z kilkoma dziewczynami na raz.

Dlatego też w kółko powtarzam, żeby mieć wiele opcji. Jeżeli spotykasz się z tylko z jedną, to nie tylko będziesz starał się "grać bezpiecznie" (co przyniesie dokładnie odwrotny skutek), ale też będzie cię to trzymało w bańce fałszywych przekonań. Flirtuj, uwodź, randkuj, sypiaj z wieloma dziewczynami. Wyrabia to cuda nie tylko z twoim nastrojem, ale i z przekonaniami. Szybko przekonasz się, że relacja typu "fuck friend" występuje o wiele częściej niż myślisz. Na własne oczy zobaczysz, że łatwiej jest zdobywać dziewczyny, kiedy już masz jakieś dziewczyny. Ponadto, sypiając z wieloma jest prawie niemożliwe, żeby złapać "syndrom jedynej". W żadnej z nich nie znajdziesz nic "wyjątkowego", nawet jeśli będziesz którąś lubił bardziej niż inne.

Grzeczna dziewczynka (kiedy nikt nie patrzy).
Taka tematyka nieuchronnie przyciąga gości twierdzących, że to wszystko owszem, może i działa, ale tylko na "szmaty". Bo wierne, kochające dziewczyny reagują obrzydzeniem na samą myśl o czymś innym niż pozycja misjonarska. Przykro mi rozczarowywać, ale - ponownie - to jest spektrum, a nie zerojedynkowa cecha. Są kobiety bardziej skłonne do takich zachowań i mniej. Wszystko zależy od okoliczności, ryzyka, że się ktoś dowie i jakości nagrody. Zawsze zakładam, że dziewczyny z którymi się spotykam sypiają z innymi. Uwalnia mnie to od zastanawiania się nad tym. Rozmawiałem o tym ostatnio z Rivelino, który miał podobne obawy.
"Where such men love they have no desire and where they desire they cannot love." - Freud
Tak jak dziewczyny chcą sypiać z samcem alfa i związać się z beta, tak faceci chcą sypiać ze "szmatami" i poślubiać "grzeczne dziewczyny". To błędne myślenie z obu stron. Każdy beta chciałby przelecieć laskę swoich snów na boku, a każda grzeczna dziewczyna miałaby ochotę na dziką przygodę. Co nie znaczy, że działają zgodnie ze swoimi pragnieniami. Co więcej, większość z nich nigdy nie będzie w sytuacji, w której mogliby zrealizować swoje fantazje. Ale jest to rzeczywista ewentualność. Spora część facetów nawet nie myśli, że takie coś może się wydarzyć i nigdy nie idą tą ścieżką. W konsekwencji nie wiedzą o czym dziewczyny fantazjują. Tak, nawet te "grzeczne".

Weź dla przykładu ten, dość stary, przykład Krausera. Albo zastanów się jak wiele dziewczyn uwielbia seks analny czy mocne klapsy w tyłek. A to jedynie czubek góry lodowej. Użyj dildo, żeby pojechać z nią na dwa baty. Wciąż będzie ci się wydawało, że jest taka niewinna kiedy będzie jęczeć i prosić o więcej? Kiedy będzie wrzeszczeć "rżnij mnie mocniej" albo krzyknie, żebyś ją uderzył? Jestem przekonany, że nie odkryłem nawet połowy rzeczy, na które kobiety mają ochotę. A i tak mógłbym wypełnić parę rozdziałów normalnej książki rzeczami, o których wielu facetów nie wie, że można je robić w łóżku. Także z tymi "grzecznymi".
Bycie nudnym w łóżku powstrzymuje facetów przed poznaniem tego, czego dziewczyny pragną. A potem są zdziwieni, że szukają one dreszczy gdzieś indziej.
Wszystko to jest subiektywne. Ona może być "ladacznicą" dla jednego gościa i "Madonną" dla drugiego. Ale jeśli będziesz traktował ją jak słodką niewinną istotę, to automatycznie powstrzymujesz ją przed wyrażaniem swoich pragnień. A potem, w związku, gdy zaproponujesz coś bardziej szalonego będzie udawać oburzoną. Jeśli zaś od samego początku nie będziesz robił afery z bycia niegrzecznym, to ona też się otworzy i pozwoli ci na więcej. Po raz kolejny wracamy do pojęcia ramy. Jakkolwiek się nie zachowujesz, to ona się dostosuje. Jeżeli będziesz traktował ją jak dziką, nieokiełznaną istotę - to ona nią będzie.

Jedną z najgorszych możliwych sytuacji w jakiej możesz się znaleźć jest ta, kiedy twoja dziewczyna "już taka nie jest". To znaczy, że kiedyś miała w zwyczaju robić różne szalone rzeczy (i czerpała z tego przyjemność!), ale teraz - nie. A na pewno nie z tobą. Słyszałem nawet facetów, którzy się tym chwalą! Wydaje im się, że to dobrze, że ich partnerka stała się dla nich "grzeczna". Tymczasem tak naprawdę oni nie są dla niej atrakcyjni. Wydaje ci się, że nagle przestała lubić ostry seks? Ciągle uwielbia, ale dla niej ci goście są chodzącymi portfelami, żywicielami, a nie kochankami.

Ten temat został już przewałkowany na wszystkie sposoby między innymi przez już wspomnianych Rollo Tomassi'ego i Heartiste. To tylko przypomnienie, że nie ma "grzecznych dziewczynek". Są "mniej wyuzdane", ale to niedokładnie to samo. A jak się nad tym zastanowić - nie jest to wcale takie złe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz