Syndrom jedynej - przyczyna i lekarstwo

Syndrom jedynej to choroba serca i umysłu atakująca mężczyzn w każdym wieku. Nagle kompletnie tracą oni głowę dla "tej jedynej". Jak wiele chorób występuje w dwóch formach - ostrej i chronicznej i obie mają podobne symptomy. Na szczęście istnieje jedno sprawdzone lekarstwo na każdy "syndrom jedynej".

Ostra forma jest bardziej powszechna. Najwyraźniej faceci cały czas poznają dziewczyny, które są "zupełnie inne niż wszystkie inne" i "dokładnie w ich typie". I nie potrafią odpuścić takim okazom, ani też nie chcą ich stracić. A ponieważ jest taka wyjątkowa, to grają powoli. Nie chcą przecież jej wystraszyć, więc wracają do swoich beta-taktyk, które nigdy żadnej nie przestraszyły. Czego jednak nie pamiętają, to tego, że te taktyki nigdy nie sprawiły też, że jakąś zdobyli...
Jeżeli uważasz, że dziewczyna z którą nigdy się nie spotkałeś jest inna, to jesteś na idealnej ścieżce do złapania syndromu jedynej.
Chroniczny syndrom jest o wiele gorszy, ale na szczęście mniej popularny. Faceci albo ładują się we friendzone bez żadnych szans i nadziei na wyjście z niego (bo takowych nie ma) albo siedzą w związku z dziewczyną, która straciła do nich resztki szacunku. Jednak ciągle wydaje im się, że jest ona wyjątkowa i w jakiś sposób lepsza niż wszystkie inne kobiety. Że taka sytuacja jest dla nich najlepsza. Szukają "bezpiecznych" sposobów na poprawę swojego życia, ale wchodzenie dziewczynie w drogę lub zaniedbywanie jej jest poza dyskusją. Tak samo jak zrobienie czegoś dla siebie. Goście bez pojęcia nawet oświadczają się, w nadziei, że coś się zmieni...

Jedną jedyną przyczyną syndromu jedynej jest brak innych opcji. Oczywiście, że jest księżniczką z bajki, kiedy jest jedyną "twoją" dziewczyną (nie, nie jest - jest zniesmaczona twoim byciem needy). Nie masz nawet z kim jej porównać. Jest najlepsza, bo brakuje jej konkurencji. A co za tym idzie poświęca ci najwięcej uwagi z dziewczyn, którymi jesteś zainteresowany (sztuk jeden). Mylisz życzliwość z namiętnością i grzeczność z zainteresowaniem. Bo niby jak miałbyś wiedzieć co jest czym bez jakichkolwiek punktów odniesienia?
Goście z syndromem jedynej zwykle zakładają, że są w lepszej sytuacji niż ma to miejsce w rzeczywistości.
Jestem w stanie zrozumieć jedną rzecz. Jeżeli będę umierał z głodu podróżując po nocy i znajdę otwartego McDonald'sa będę zarzekał się, że to jest najlepsze żarcie w moim życiu. Tylko dlatego, że jest i że jest ciepłe. Ale kiedy zgłodnieję w centrum miasta nawet nie zwrócę uwagi na fast foody. Albo wrócę do domu coś ugotować, albo wybiorę najzdrowszą restaurację w pobliżu. Albo zjem coś bezpiecznego jak np. stek. Ale dziwnym trafem w McDonald'sie zawsze jest pełno ludzi. I zawsze znajdą się faceci lgnący do tych swoich "jedynych" bez zwracania uwagi na inne.

Niektórzy widzą "tą jedyną". Inni widzą wiele dziewczyn.
Na świecie są miliony dziewczyn, które uznałbyś za atrakcyjne, gdybyś się tylko rozejrzał. Nikt nie uwierzy, że znalazłeś swoją "drugą połówkę" w klasie czy w pracy. I to nie tylko dlatego, że ta mityczna "połówka" nie istnieje. Ale jakie są szanse na znalezienie najlepszej dziewczyny z tych wszystkich milionów wśród 30 ludzi w grupie? W firmie liczącej 200 osób? W czterdziestotysięcznym miasteczku? Żadne i wszyscy o tym wiedzą. Ale... Ale... Ale... "tu nie chodzi tylko o wygląd! Ona jest wyjątkowa".

Skrót AWALT (ang. All Women Are Like That, Wszystkie Dziewczyny Są Takie) jest popularny nie bez przyczyny. Każda jedna dziewczyna ma potencjał do robienia niegrzecznych rzeczy, zdradzania, sypiania z kim popadnie i ulegania popędowi. Oczywiście mają one różne progi, które muszą zostać przekroczone - zależy to od jej nastroju, tego jak się czuje, jak przystojny jest ten facet, jakie są szanse, że ktoś się dowie, a nawet kiedy ostatnio była z kimś w łóżku. Niektóre kobiety nigdy nie będą w sprzyjającej ku temu sytuacji. Ale twierdzenie, że takie progi u nich w ogóle nie istnieją  to brednie. Żadna nie jest wyjątkiem, ani nawet jedyna w swoim rodzaju. Jest dziewczyną, a tych jest wszędzie pełno.

Niestety, przeważnie takie dyskusje przypominają gadanie do ściany. Faceci bez doświadczenia czy umiejętności boją się, że nie znajdą nikogo lepszego. Tak więc męczą się z tym, co znają. I nikt ich nie zmieni zanim sami nie uświadomią sobie, że nie są szczęśliwi i nie korzystają z życia tak jak mogą. A lekarstwo na syndrom jedynej jest bardzo proste - wystarczy mieć więcej opcji.
Jeszcze nie spotkałem faceta, który miałby syndrom jedynej spotykając się "bez zobowiązań" z kilkoma dziewczynami.
Łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale nawet beznadziejnym facetom jakoś udaje się raz na ruski rok pójść na randkę i jakoś znaleźć dziewczynę. Problemem jest to, że przestają to robić jak już są "w związku". Drugim problemem jest fakt, że nie randkują z wieloma dziewczynami zanim się na jakąś zdecydują. Nigdy też nie dowiadują się co robi z umysłem i nastrojem znajomość kilku dziewczyn, które gotowe są niemal na telefon wskoczyć ci do łóżka. Bo jak już sobie uświadomisz, że możesz sypiać z wieloma kobietami, to ten cały syndrom jedynej znika.

Po pierwsze, dowiadujesz się, że jesteś w stanie uwodzić dziewczyny. Może nie jesteś w tym dobry. Może randkujesz raz na miesiąc. Ale już to powinno uwolnić cię od strachu przed "byciem samemu do końca życia". Jasne, nie znajdziesz kogoś od ręki, ale wiesz, że w końcu ewentualnie jakąś kobietę poznasz. Czasami coś z tego będzie, czasami tylko przygoda na jedną noc. A jeśli jesteś początkujący - przeważnie jakaś katastrofa. Ale nie jesteś już gościem, który "nigdy nikogo nie znajdzie".

Jeżeli uda ci się jakoś randkować i sypiać z kilkoma dziewczynami na raz (albo nawet chodzić na randki w czasie gdy sypiasz tylko z jedną) to uświadomisz sobie, że - niespodzianka - żadna nie jest idealna. Wszystkie mają wady. Jedna jest urocza i chętnie gotuje, inna jest wariatką w łóżku. Trzecia byłaby idealna, ale ma męża i jako zdradzająca nie nadaje się na nic innego niż fuck friend. Wracamy tu do wyboru restauracji - zobaczyłeś różne knajpy i sprawdzasz je jedna po drugiej. Niektóre są smaczne, ale niezdrowe, a inne zbyt drogie żeby stołować się w nich codziennie. Ale teraz już patrzysz na McDonald'sa z obrzydzeniem. "Jak mogłem kiedykolwiek pomyśleć, że to najlepsze żarcie w okolicy?"

Są mężczyźni, którzy oburzają się na samą myśl o sypianiu z innymi dziewczynami będąc w związku. Ich partnerki nie są tak rozważne. One sypiają z innymi. Ale pójdźmy na rękę facetom, którzy nie chcą zdradzać. Wciąż możecie flirtować, gadać, randkować i spotykać się z innymi dziewczynami. Wciąż możecie porównywać "jedyną" z dziesiątkami innych. Brać ich numery, wyciągać je na kawę lub drinka. I jeżeli chcecie - możecie na tym poprzestać.

Ale pamiętajcie, że większość dziewczyn i wielu facetów nie zatrzyma się na tym etapie.

3 komentarze:

  1. Z umysłowej masturbacji, AWALT to chyba "all women" a nie "girls".

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajną perspektywę na wiązanie się z oneitis (i nie tylko) rzuca James Marshall (english): https://www.youtube.com/watch?v=vR0J4XIHCAg
    PS - z innej beczki - napisałbyś coś kiedyś więcej o push & pull? Blog mega, pozdro z podwórka.

    OdpowiedzUsuń