Question game - gra w pytania

Łatwo zauważyć, że jedną z rzeczy o których nie piszę są gotowce. Zawsze powtarzam, że im bardziej "naturalny" wydajesz się w swoich działaniach, tym mniej potrzebujesz specjalnych rutyn, trików i gotowych tekstów. Jednocześnie nie mogę ścierpieć, kiedy ktoś radzi "bądź bardziej naturalny" nie tłumacząc o co tak naprawdę mu chodzi. To taka sama brednia jak "bądź bardziej pewny siebie".

Przez "sprawianie bardziej naturalnego wrażenia" rozumiem działanie w zgodzie ze sobą i swoim charakterem. Zachowuj się tak, jak wśród znajomych (od razu zakładaj, że się dobrze znacie). Jeśli nie jesteś pełen energii i dowcipu to albo się zmień, albo przestań kopiować ludzi, którzy są. Jeżeli nigdy nie gadałbyś z kimś o modzie dłużej niż 5 sekund - nie rób tego, gdy gadasz z dziewczyną. Jeśli nigdy nie użyłbyś konkretnego tekstu czy openera - to go nie używaj tylko dlatego, że znalazłeś go gdzieś w Internecie.

To może być trudne, bo wymaga od ciebie wymyślania własnych tekstów. I to jest dokładnie ten powód, dla którego zawsze staram się dawać przesadzone i nienadające się do użycia przykłady. Jeśli wymyślisz coś sam, to szybciej to zapamiętasz i będziesz sprawiał lepsze wrażenie mówiąc te słowa. Nie wspominając już o większej pewności siebie.
Nigdy nie powiedziałbym "bądź sobą". Jeśli jesteś odpychający to żadna pewność siebie czy "po prostu bycie sobą" nie zrobi wielkiej różnicy. Najpierw musisz stać się atrakcyjny..
To zrozumiałe, że początkujący poszukują gotowych tekstów. Wydaje im się, że dzięki temu będzie im łatwiej. Jednak praktyka pokazuje coś innego. Gdy mamroczesz słowa wymyślone przez kogoś innego i ich nie czujesz to niestety działasz na swoją niekorzyść. Biorąc pod uwagę, że w swoich początkach potrzebujesz tylko jednego tekstu na otwarcie którego będziesz używał w kółko oraz parę ogólnych założeń to naprawdę wystarczy poświęcić jedno popołudnie, żeby je napisać. A kiedy po raz setny będziesz używał tekstu, który sam wymyśliłeś, to nie ma siły - będziesz sprawiał wrażenie pewnego siebie.

Warto też zauważyć, że nie ma czegoś takiego jak "najlepszy otwieracz" czy "najlepszy tekst". Jakość podejścia ma o wiele większe znaczenie niż słowa, gdyż to ona ustala poziom bazowy interakcji. Oczywiście im dłużej ze sobą rozmawiacie tym bardziej ma znaczenie co mówisz. I oczywiście chcesz zacząć tak dobrze jak tylko się da. Ale gdy wiesz co robisz to nawet "cześć, jak masz na imię?" może zadziałać. Jednak w większości przypadków będzie to słaby tekst - otwieranie pytaniem; tekst, który słyszała setki razy; do tego bardzo ogólne stwierdzenie. Dlatego też zaleca się posiadanie sprawdzonego i ułożonego tekstu na otwarcie, który ją wzbudzi jej zainteresowanie.
Gotowe teksty i rutyny to tylko przykłady. Wyraź ten sam nastrój swoimi własnymi słowami.
W szczególności tekst na otwarcie musi być osobisty, bo udawanie kogoś kim nie jesteś odbije się czkawką. Nawet jeśli zainteresujesz ją na tyle, żeby z tobą pogadała szybko okaże się, że mówisz inaczej, żartujesz inaczej i "coś jest nie tak z tym gościem". I będzie miała rację - nie będziesz spójny.

"Więc... zdarzył ci się kiedyś potrójny anal?"
Większość rutyn od zawsze była dla mnie odpychająca. Nigdy nie używałem pól truskawek (ang. strawberry fields) ani sześcianu (ang. the cube) pomimo dobrej opinii na ich temat. I nie mówię tutaj, że one nie działają. Słyszałem wystarczająco dużo historii, żeby wiedzieć, że są skuteczne. Ale jednak trzymałem się od nich z dala. Dlaczego? Bo nie pasują do mnie. Od pierwszego daygame'owego podejścia wiedziałem, że jestem tym gościem który widząc atrakcyjną dziewczynę rusza, żeby z nią pogadać. To ja. I nawet jeśli w początkach byłem zbyt zestresowany, to i tak byłem w stanie zwizualizować siebie będącego "tym gościem". Zupełnie inaczej niż z rutynami, o których słyszałem. Oprócz gry w pytania.

Co to? To gra, w którą bawicie się na randce zadając sobie na przemian pytania o wszystko, ale... nie możecie powtarzać już zadanych pytań. Albo wprowadza się ją otwarcie mówiąc "ciągle mnie o wszystko wypytujesz! zagrajmy zamiast tego w grę", a czasami zaczyna się ona naturalnie kiedy uderzacie w pytania i przedstawiasz jej reguły gdy w którymś momencie zapyta "a u ciebie?" (i wtedy tłumaczysz "nie możesz zadać jeszcze raz tego samego pytania! zasady są jasne..."). To ciekawy sposób na odkrycie mnóstwa sekretów w bardzo krótki czasie. No i jak dla mnie brzmi wystarczająco rozrywkowo.

Nie jest też to powtarzalna rutyna. Zasady są takie same, ale to ty wybierasz pytania i tematy. Oczywiście zwykle zaczyna się od niewinnych jak rodzina i podróże, może zapytasz ją o jej marzenia i doświadczenia, potem przejdziesz na kwestie damsko-męskie, co lubi/czego nie lubi u facetów, żeby skończyć na rozmowach o seksie albo doprowadzając do pocałunku jakimś sprytnym tekstem. Kalibrujesz tempo pod określoną dziewczynę. Każda interakcja jest inna i ciekawa.

Niestety nie pamiętam kto pierwszy powiedział mi o tej grze, ale wiem gdzie o niej przeczytałem, a było to na blogu Sashy Daygame. Cytując jego posta, zasady są następujące:
1. Nie ma powtarzania pytań. Nigdy. Gdy cię o coś zapytam, nie możesz zapytać mnie o to samo.
2. Masz jedno pytanie dodatkowe do każdego tematu. Np. jak zapytam "Jaką kuchnię lubisz najbardziej?", ty odpowiesz "chińską", mogę dopytać "jakie danie?".
3. Musisz mówić prawdę.
4. Ja zaczynam.
Był czas, kiedy używałem gry w pytania żeby podgrzać atmosferę każdej jednej pierwszej randki. Ku mojemu własnemu zaskoczeniu później o niej zapomniałem. Miałem świetne spotkania bez posiłkowania się nią. Ale trzeba przyznać, że jest to świetne narzędzie, żeby przyspieszyć poznawanie się, sprawdzić jak komfortowo ona się czuje rozmawiając z tobą o świństwach i żeby łatwo przejść na tematy seksualne. Jest też dość dobrze znana, pamiętam kilka dziewczyn, które znały zasady, a mimo to i tak świetnie się przy tym bawiły.

Wracam do tego tematu, bo zdarzają mi się słabe randki, przeważnie z jednym z dwóch typów dziewczyn: nieśmiałe/niewinnie wyglądające i te, które za dużo gadają. W obu przypadkach można użyć gry w pytania, żeby wyrównać poziom zaangażowania i wprowadzić seksualną atmosferę. Niestety, te gadatliwe wciąż są moją piętą Achillesa i największą stratą czasu. Podejście na ulicy zwykle jest świetne, randka zaczyna się rewelacyjnie, ale potem zdają się nie zauważać moich prób seksualizacji spotkania. Ale to zupełnie inny temat. Na dziś - pamiętajcie o grze w pytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz