Daygame'owe wypalenie

Każdy daygamer przeżywa wzloty i upadki. Te pierwsze chcemy wykorzystać do cna, a przed tymi drugimi - zabezpieczyć się lub przynajmniej zminimalizować obrażenia. Bo prędzej czy później przestanie być różowo. Niektórzy w takich momentach rezygnują z daygame'u na zawsze. Inni - zaciskają zęby i jakoś dają radę przeżyć gorszy okres. Jeżeli dobrze zbudowałeś swój daygame'owy system to i tak powinien ci nieustannie dostarczać nowych okazji. Jeżeli jeszcze nie jesteś na tym etapie - miejmy nadzieję, że jesteś zdeterminowany, nieugięty i... sprytny. Sprytny na tyle, żeby uniknąć wypalenia.
Duża uwaga dla początkujących: jeżeli wciąż się uczysz i zmagasz z AA (strachem przed podejściem) powinieneś zagadać co najmniej jedną dziewczynę każdego dnia. Nie po to, żeby zaliczyć, ale żeby się znieczulić. Jeżeli jednak jesteś w stanie podejść bez wahania, to nie tylko masz już pełne prawo odpoczywać, ale wręcz tego potrzebujesz.
Zawsze zaczyna się to w ten sam sposób: najpierw tracisz jakieś dziewczyny przez LMR (opory tuż przed samym seksem) lub pecha. Bywa, działasz więc dalej, aż tu nagle uświadamiasz sobie, że nie randkujesz tyle, co kiedyś. Potem sprawdzasz statystyki i wychodzi na to, że zgarniasz same martwe numery. Potem - być może - dziewczyny przestają się nawet zatrzymywać. Rozmowy są krótsze. Coś jest nie tak.

Są dwa typy wypalenia - ostre i chroniczne. Ostre jest łatwo do zdiagnozowania i wyleczenia, bo w ten sposób zawsze kończy się przesada. W Kijowie byłem w stanie podejść do ponad 40 dziewczyn przez pierwsze dwa dni, a potem do zaledwie kilku trzeciego dnia. Resztę obu wyjazdów spędziłem w trybie turysty, randkując popołudniami i wieczorami. Żadnych więcej podejść.
Kiedy daygame'ujesz za granicą pierwsze kilka dni powinny być całe poświęcone na podrywanie dziewczyn. Pozwiedzać możesz później.
Takie same krótkoterminowe wypalenie ma miejsce kiedy przekroczysz liczbę gównianych setów, którą jesteś w stanie wytrzymać. Zaczniesz myśleć, że "to nie dla mnie" albo "to nie działa". Tu pomagają dobre doświadczenia. Jeżeli możesz po prostu zerknąć na swoje chwalebne historie i uświadomić sobie, że ten dół jest tymczasowy, dasz radę przez to przebrnąć. Chociaż trzeba przyznać, że zrozumienie tego sprawi, że poczujesz się lepiej, ale nie będzie miało wielkiego wpływu na rezultaty.

Ozdrowienie przyniesie dopiero odpoczynek od daygame'u. W przeszłości sugerowałem robienie mniejszej liczby setów, ale jednak dla większości osób to za mało. Tak więc - wakacje! Jak długo trwa regeneracja? Dla mnie wystarcza już kilka dni skupienia się na innych rzeczach w moim życiu. Dobry tydzień działa jeszcze lepiej, ale zwykle wracam do gry szybciej. Zacznij więc od tygodnia i ewentualnie dostosuj przerwę w miarę potrzeby.

Brnięcie naprzód pomimo braku rezultatów i pozostawianie wszystkiego bez zmian może spowodować samozapłon.
Chroniczne wypalenie ma wiele twarzy. Dlatego też warto najpierw zacząć od krótkiej przerwy. Bardzo często odpoczynek wystarczy. Jeśli jednak z czasem wypalenia będą dłuższe i/lub silniejsze to problem leży gdzieś indziej i wypadałoby to naprawić. Ciągle zmieniamy, dostosowujemy, dostrajamy naszą grę. Błędy są nieuniknione. I niestety nie ma przycisku "cofnij".

Nie możesz po prostu wrócić do stanu, kiedy wszystko działało. To ulica jednokierunkowa - nie możesz stać się mniej "r", mniej pewny siebie, mniej seksualny. Spróbuj, a odniesiesz bolesną porażkę. Twoje stare schematy nie będą pasowały do twojego obecnego ciebie i dziewczyny od razu to zauważą. Jedyna droga wiedzie naprzód. I to jest dobre.

Taka samo wygląda sytuacja jeżeli chodzi o obniżenie jakości dziewczyn, którymi jesteś zainteresowany. Kiedy już prześpisz się z dziesiątkami kobiet wyrobisz sobie ostre standardy. I nie wytrzymasz z dziewczynami, z którymi wcześniej sypiałeś tylko po to, żeby "zaliczyć". Kiedy widziałeś jak niektóre z nich potrafią być kobiece i oddane, jak zachowuje się dziewczyna która naprawdę cię pragnie, nie zadowolisz się niczym mniej. Oczywiście dotyczy to też wyglądu - nie podniecą cię już dziewczyny, z których byłbyś zadowolony jeszcze parę lat temu. I to też jest dobre.

Tak więc jeżeli nie można się cofnąć, a pójście do przodu w danym momencie jest zbyt trudne, to jak przeżyć te chroniczne wypalenie? Wróć do podstaw. Pierwsze i najważniejsze - zbadaj swoje życie. Czy są jakieś niedokończone sprawy? Czy odkładasz w nieskończoność coś, co już dawno powinno zostać zrobione? Rozpraw się z tym teraz.

Potem uważnie i szczerze przyjrzyj się swojej grze (albo znajdź kogoś, kto zrobi to za ciebie). Każdy z nas po jakimś czasie odchodzi od modelu, co jest dobre, bo nie chcemy być robotami. Ale czasami wykształcamy nawyki, które nam przeszkadzają w drodze do sukcesów. Historia, którą opowiadasz może być tak naprawdę nudna. Nowy, "męski" ty może być zbyt odpychający albo twoje nowe ciuchy zupełnie nie pasują do zachowania przez co wydajesz się fałszywy. Małe rzeczy często mają bardzo duże znaczenie.

Co też nie znaczy, że powinieneś (albo nawet, że możesz) wrócić do starych metod. Zachowania zawsze ewoluują w stronę bycia bardziej "naturalnym". To znaczy, że coraz mniej jesteś tekstami z internetu, a coraz bardziej sobą. Czasami jednak w tym procesie zapomina się o podstawach - może przestałeś się uśmiechać, może nie wpatrujesz się jej głęboko w oczy, może nie dajesz do zrozumienia o co ci chodzi? Porównaj swoją grę z modelem, bo model to jest to, co działa.
Kiedykolwiek zmieniasz cokolwiek - zachowuj te rzeczy, które działają i wycofuj się z nieudanych eksperymentów. Sprawdź dwa razy czy nie pozbywasz się absolutnych podstaw.
Brzmi to dość prosto - odpocznij, sprawdź podstawy, skonsultuj się z wingiem jeżeli masz wątpliwości. Może to być wyczerpujące psychicznie, ale jeżeli poświęciłeś się daygame'owi to dasz radę to przeżyć i wyjdziesz z tego silniejszy. Bo nie ma innej drogi niż naprzód. A już na pewno nie da się zawrócić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz