Czego można się spodziewać daygame'ując?

Z powodu niedorzecznych przechwałek paru PUA-sów zrobiło się ostatnio małe zamieszanie. Nie mam jednak zamiaru czyścić świata z kłamców. Oszuści i naciągacze będą istnieli zawsze. To co mnie martwi to wypaczony obraz rzeczywistości, którzy dostają początkujący. Nagle zaczynają oczekiwać cudów, bo uwierzyli jakiemuś facetowi z Internetu. Tak więc dziś inny facet z Internetu opowie wam to i owo o tym jak spostrzec wybitnie skandaliczne stwierdzenia.

1. Bierz pod uwagę, że ludzie są nieprzewidywalni

"Zawsze", "nigdy", "każda dziewczyna", "wszystkie kobiety" i podobne wyrażenia nie powinny być brane na poważnie. Jest nieskończenie wiele możliwych ludzkich zachowań w każdej jednej sytuacji. Oczywiście zwykle jesteśmy leniwi i używamy naszego domyślnego zestawu reakcji. Ale pomimo tego, że widzimy wyraźne wzorce (których zresztą używamy w naszym codziennym daygame'ie) nie znaczy, że każdy człowiek zachowuje się tak samo. Co jest statystycznie istotne nie przekłada się na absolutnie nic w jakimkolwiek secie.

Kiedy jesteś w interakcji z innym człowiekiem to przebywasz z unikalnym egzemplarzem. Oczywiście możesz spodziewać się, że dana dziewczyna będzie zachowywała się zgodnie z tym czego doświadczałeś w przeszłości, ale jednak będą występowały rozmaite wariacje. Jeżeli będziesz zaczepiał tekstem "pójdziesz ze mną do łóżka?" to możesz spodziewać się, że na 100000 dziewczyn 99999 powie "nie". Co tak naprawdę robimy ucząc się daygame'u to weryfikujemy które rzeczy zwykle działają, a które nie. Robimy więcej tych pierwszych i unikamy tych drugich. Ale nigdy nie można powiedzieć, że coś działa "zawsze".
Ci, którzy używają takich kwantyfikatorów albo przesadzają, albo są niedoświadczeni. Nie ma żadnych granic jeżeli chodzi o to, co może się wydarzyć.
Miałem znajomego, który od jakiegoś czasu siedział w temacie podrywania. Był młodszy ode mnie i moim zdaniem bardziej przystojny. Twierdził, że nigdy nie doświadczył LMR (oporów tuż przed samym seksem). Nie potrafił wyobrazić sobie jak można mieć dziewczynę u siebie w mieszkaniu i się z nią nie przespać. Myślał, że żartuję jak opowiadałem mu o nagich dziewczynach w moim łóżku albo takich, które zostały na noc, a i tak do niczego nie doszło. Myślał, że nie próbowałem. Dwa lata temu dość mocno siedziało mi to w głowie. Czy naprawdę byłem taki kiepski? Czy on był taki dobry?

Prawda zwykle leży gdzieś pośrodku. Tak, żadne z dziewczyn które uwiódł nie dały mu LMR ani nawet lekkich oporów jak już znalazły się u niego. Ale było też sporo dziewczyn, których nie udało mu się zaciągnąć do mieszkania. A z iloma w tamtym czasie się przespał? Z siedmioma. Nie zrozumcie mnie źle - to nadal jest wyczyn, ale to za mało, żeby wyciągać jakieś wnioski. Rzeczywistość wkrótce go dopadła - następnych klika, które wylądowały u niego dały mu potężne LMR i nie przespał się z żadną z nich. Tak zakończyła się jego dobra passa.

2. Nie jesteś w stanie uwieść każdej dziewczyny

To szczególnie niebezpieczny wariant generalizacji opisanych powyżej. Nie, nie uwiedziesz każdej dziewczyny. Nie zdobędziesz nawet większości z nich. Inna nazwa gry w którą gramy, to odrzucenie.

Są dziewczyny w związkach i chociaż niektóre z nich będą skłonne do zdrady, to jednak sporo jest dość zadowolonych. I nie jesteś w stanie nic zrobić z dziewczyną w szczęśliwym związku. Te, które szukają lepszego modelu (hipergamia) lub skoku w bok istnieją i jest ich więcej niż się wydaje. Ale wciąż pozostaje spora grupa tych wiernych (do pewnego stopnia, patrz niżej).

Są dziewczyny, które nie są zainteresowane poznawaniem nikogo. Może przeżyła ciężki koniec związku. Może nie ma czasu nawet myśleć o randkowaniu - problemy ze zdrowiem, pracą, rodziną, itd. Może właśnie się przeprowadza i nie jest zainteresowana przygodnym seksem. Jest wiele możliwości dla których kobiety odpuszczają sobie relacje damsko-męskie.

Są dziewczyny, które nie są tobą zainteresowane. I to jest zapewne największa kategoria. Niektóre z opisanych powyżej kobiet chciałyby być zerżnięte przez faceta z ich snów bez względu na wszystko inne. Niestety, nie jesteś tym facetem. Nie jesteś nawet blisko. Przez twój fenotyp, wygląd, styl, sposób poruszania się i mówienia po prostu nie jesteś "tym gościem".

"Było świetnie, ale naprawdę muszę już wracać do męża..."
I nawet nie chodzi tylko o to kim jesteś, ale też jak jesteś widziany przez konkretną dziewczynę. Jeżeli sprzedajesz przygodny seks, a ona widzi cię jako materiał na chłopaka, to spudłujesz. Jeżeli pokazujesz się jako uzależnionego od adrenaliny wariata, a ona szuka nudnego mola książkowego, to nic z tego nie będzie. Jest nieskończenie wiele powodów, z których wam nie wyjdzie. Tylko dzięki kalibracji do określonego typu dziewczyny (znów te wzorce!) możesz przekonać ją, że jesteś tym gościem, na widok którego robi jej się mokro. Ale nie osiągniesz tego z każdą.

Jeżeli była jakaś iskra i dziewczyna nie odrzuca cię od razu, to dając sobie odpowiednio dużo czasu możesz wyhodować u niej jakieś uczucia. Ale to wymaga mnóstwa pracy i czasu, którego zwykle w daygamie po prostu nie mamy. Co innego jeżeli chodzi o krąg znajomych, gdzie powtarzalne i skalibrowane awanse mogą zaowocować. Ale znów - nie każda kobieta będzie na to podatna.

3. Przygodny seks wymaga mnóstwa pracy

A więc myślałeś, że wyjdziesz na ulice, zdobędziesz numer do dziewczyny ze swoich snów, umówisz się na wieczór i będziecie uprawiać gorący seks tego samego dnia? Rzeczywistość będzie brutalna. Powiedziałbym, że o wiele łatwiej jest zdobyć dziewczynę z kręgu znajomych. Wiele badań pokazuje, że im więcej z kimś przebywamy, tym większe prawdopodobieństwo na pojawienie się uczuć do tej osoby. Problem jest jeden: nie masz pełnej dowolności co do tego, kto jest twoim znajomym. Dlatego daygame'uję. Chcę mieć kogoś, kto mi się naprawdę podoba, a nie "najlepszą opcję z tych dziewczyn, które aktualnie kręcą się wokół mnie". Nie spodziewam się, że w moim życiu atrakcyjne kobiety będą pojawiały się same z siebie. Nie żyję w taki sposób, żeby to się działo. Ale zawsze mogę wyjść z domu i zagadać dziewczę, które mi wpadnie w oko.

Niektórzy widzą daygame jako linię montażową, inni opisują to jako lejek. Niezależnie od nazwy oto jak to zwykle przebiega: wychodzisz, podchodzisz do mnóstwa dziewczyn, dostajesz kilka numerów, część z nich nie odpowiada, z paroma dziewczynami udaje ci się umówić na pierwszą randkę, od niektórych nie usłyszysz już ani słowa, z innymi spotkasz się ponownie, by w końcu z jedną z nich się przespać. Albo z dwiema. Albo trzema. Ale będziesz tracił dziewczyny na każdym etapie. W jakim stopniu? Nie ma co się porównywać z innymi. Wszystko zależy od różnicy w waszych SMV (czy ona jest wyżej/niżej/na tym samym poziomie), jak szybko chcesz wylądować z nią w łóżku, jak jesteś cierpliwy, jak wygląda logistyka, itd.
Zawsze będą istnieli ludzie lepsi od siebie. Konkurujesz bezpośrednio tylko z dawnym sobą. Wiedz, co jest możliwe, ale nie porównuj się z ludźmi którzy latami robią to, co ty dopiero zaczynasz.
Na potrzeby dyskusji przyjmijmy jakieś średnie współczynniki - powinieneś zgarnąć numer od 20% do 33% dziewczyn, które zagadujesz. Z tych kolejne 20-33% powinno się z tobą umówić. Z iloma się prześpisz? To zależy od tego jak długo możesz czekać. Średnio jedna czwarta do jednej trzeciej sukcesów ma miejsce na pierwszej randce. Połowa prześpi się nie później niż na trzeciej. Tak więc stosunek randek do seksu może być od marnych 15% do solidnych 40%.

Żeby ubrać to w liczby: potrzebujesz od około 170 podejść na sukces (najgorszy przypadek, prawdopodobnie początkujący) do niesamowitych i niemożliwych do utrzymania 25 podejść na seks. Nigdy nie słyszałem o kimś, kto miałby takie wyniki w długim terminie. Większość doświadczonych użytkowników London Daygame Modelu jest na poziomie 40-70 podejść na jedną zdobytą dziewczynę.

Aż tu nagle słyszysz o jakimś gościu chwalącym się 30 zdobytymi dziewczynami w 60 dni... Sama logistyka takiego przedsięwzięcia jest niemożliwa do wyobrażenia. W najlepszym przypadku (który nigdy nie ma miejsca) to znaczy jakieś 75 randek i zakładam, że w okolicy 700 podejść jeżeli należy on do najlepszych z najlepszych. Podchodzić do 11-12 dziewczyn i być na 2 randkach codziennie przez dwa miesiące? Nawet jeżeli nie masz życia poza podrywaniem, to konsekwencje takiej agresywnej postawy pojawią się bardzo szybko. Spróbuj robić 10 podejść dziennie, codziennie, przez dwa tygodnie i zobaczysz o czym mówię.

To jest taki sam dowód na to, że przeleciałem 18-tkę, jak niektóre historie w necie. Tak naprawdę ma 19 lat.
Są wyolbrzymienia i są wierutne kłamstwa. Jeżeli otyły facet pijący codziennie piwo utrzymuje, że jest w stanie przebiec maraton poniżej 2 godzin 30 minut to czy uwierzyłbyś mu chociaż przez chwilę? Niech to, nawet gdyby był w formie - to jest przecież wynik dla profesjonalisty. Powinno to być łatwe do udowodnienia. Jego poprzednie czasy byłyby dostępne tu i tam. Mógłby po prostu pojawić się na ciężkim treningu i pokazać swoje umiejętności i tempo. Miałby poparcie trenerów, znajomych i innych biegaczy. Nie wierz jakiemuś gościowi w Internecie w coś, co powinno zostać udowodnione.

4. Nic nie jest takie, jak w telewizji (czy na YouTube)

Każdy świetny infield jaki oglądasz i każda interakcja opublikowana gdzieś w Internecie jest ostrożnie wybrana z dziesiątków, jeśli nie setek, tych gównianych. Możesz się z nich nauczyć jak powinno wyglądać perfekcyjne podejście i zauważyć, co możesz robić lepiej. Ale nie spodziewaj się, że każde twoje podejście wygra nagrodę Uwodzenia Roku. Kiedy wygłosisz swój tekst na otwarcie wszystkie plany i modele idą się paść. Zostajesz tylko ty i dziewczyna. Czasami jest słabo, czasami jest niezręcznie. Przeważnie jednak będzie to dobra zabawa.

Niestety, jest wiele fałszywych infieldów które wzbudzają nierealne oczekiwania. Winnych jest cała masa - od gości robiących to tylko dla żartu i internetowej sławy (np. VitalyzdTv) do naciągaczy, którzy oszukują innych wciskając im swoje "produkty". A ci, których przyciąga to środowisko często są zbyt zdesperowani. Chcą mieć czarodziejską różdżkę i są w stanie dużo za nią zapłacić. Ale ona nie istnieje. Jestem w stanie zrozumieć faceta nie radzącego sobie z dziewczynami. Ale rozwiązaniem jest, niestety, ciężka praca.
Najlepszym sposobem na weryfikację jakiejkolwiek teorii jest przetestowanie jej na sobie. Wyjdź, popróbuj przez chwilę i porównaj ze swoimi poprzednimi wynikami.
Samodzielna nauka jest jak najbardziej możliwa, jest mnóstwo darmowych materiałów. Sam się tak uczyłem. Jest to bardzo wyczerpujące, zajmuje mnóstwo czasu i wymaga bezwzględnej dedykacji. Zrozumiałe więc jest, że możesz chcieć zapłacić komuś, żeby było szybciej. Pamiętaj, żeby uważnie wybierać trenerów. Nie ufaj nikomu, kto nie zademonstruje swoich umiejętności, nie pozwoli ci się słuchać i nie będzie słuchał twoich rozmów. Zapaleni daygamerzy są widoczni i robią mnóstwo podejść, niezależnie od poziomu. Jeżeli mieszkasz w tym samym mieście i nigdy nie widziałeś go w akcji - powinna zapalić ci się ostrzegawcza lampka. Jeżeli nie jesteś w stanie znaleźć nikogo, kto korzystał z jego usług - podobnie. Jeżeli nie ma nikogo, kto z nim działał i nikt nie potrafi potwierdzić jego sukcesów - jest to co najmniej podejrzane.

Jeżeli ktoś uprawia dużo daygame'u i to nagrywa, to nie powinno być problemu z pokazaniem całych konwersacji od początku do końca. Wypikanie informacji osobistych nie zajmuje dużo czasu. Pocięte nagrania, wyciszone kluczowe momenty, za-dobre-żeby-były-prawdziwe reakcje, przećwiczone teksty, mocno zmodyfikowane wideo to nie są dobre rzeczy. A nawet jeśli infield wydaje się być prawdziwy, to wciąż nie znaczy, że oglądasz rzeczywistość. Może to być po prostu ustawka. Jedynym sposobem na weryfikację jest zobaczenie trenera w akcji. Załóż mu bezprzewodowy mikrofon i wypchnij na kilka dziewczyn. Nawet nieudane podejścia dużo ci powiedzą.

Tak więc jeżeli jesteś nowy w tym całym daygame'ie powinieneś ostrożnie podchodzić do każdego jednego gościa w Internecie. Żądaj dowodów. Żądaj prezentacji na żywo. Rozmawiaj z ludźmi, którzy go znają. Rozmawiaj z nim samym, żeby zobaczyć jaki naprawdę jest. Nie wierz w przechwałki. I najważniejsze - wyjdź, zacznij podchodzić sam i zobacz co jest możliwe. Nie będzie ci szło aż tak dobrze, ale szybko zobaczysz co jest prawdopodobne, a co po prostu wierutnym kłamstwem.

2 komentarze:

  1. O kogo konkretnie chodzi z tymi 30 dziewczynami w 60 dni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niejaki Deepak Wayne, ale nie będę do niego linkował. Do znalezienia na YouTube.

      Usuń