Szacunek do siebie i granice

Moje randkowanie zwolniło nieco tego lata. Nie tylko jest zauważalnie mniej dziewczyn na ulicach Warszawy, ale też postanowiłem przestać zadawać się z tymi, które marnują mój czas. Robię większy odsiew i mam wrażenie, że trudniej mi zaimponować. Za to z dziewczynami z którymi faktycznie się spotykam bawię się świetnie. Co prawda ostatnio podziękowałem jednej bardzo obiecującej za brak potwierdzenia randki którą sama zaproponowała. Nie jest to jakieś wielkie przewinienie i nie ma co reagować emocjonalnie, ale jej wyjaśnieniem było, że "nie miała czasu napisać". Jeżeli nie byłem wart 10 sekund jej czasu, to niech się pieprzy (sama). To spowodowało u mnie lawinę przemyśleń, która zatrzymała się gdzieś w okolicach pierwszego akapitu tego tekstu.

Niektórzy faceci są zbyt słabi i wyposzczeni, a inni zbyt srodzy i emocjonalni. Obie te grupy mają ze sobą wiele wspólnego - tracą dziewczyny które mogliby mieć i to z tego samego powodu. A są nim granice. Są tacy, którzy nie mają absolutnie żadnych, a inni wyznaczają je zbyt blisko. Jeżeli jesteś bezkształtną masą bez kręgosłupa, która zgadza się na wszystko co tylko dziewczyna wyczynia (nawet jeśli Cię to obraża) bardzo szybko stracisz zbudowaną atrakcyjność. Z drugiej strony robienie afery o taką pierdołę jak flake i wyzywanie jej od najgorszych to znak braku samokontroli. A to znaczy tracenie dziewczyn li tylko z powodu temperamentu.
Pamiętaj, że przeważnie na większe ustępstwa idzie się obcując z ładniejszymi dziewczynami, a bardziej wymagający jest się w stosunku do tych z jakimi obcujesz na co dzień. Zwracaj na to uwagę i zastanów się: jak bym zareagował jeżeli ona byłaby 7-ką, a nie 9-tką?
Mężczyźni, którzy na wszystko reagują przesadnie zwykle mają problemy z samokontrolą i/lub rozdmuchanym ego. To drugie to problem sam w sobie i wielu popularnych PUA-sów cierpi na tę przypadłość. Za to zarówno początkujący jak i średniozaawansowani czasami myślą, że należy im się więcej dziewczyn i to do tego tych najpiękniejszych. Jeżeli zrywasz kontakty z laskami przez głupoty, które wszystkie wyczyniają to tylko marnujesz swój czas. Celem jest posiadanie zarówno bogatego życia seksualnego jak i szacunku dla siebie. Twoje sukcesy powiedzą Ci prawdę. Jeżeli zaliczasz jedynie dziewczyny w twoim zakresie SMV albo pojedyncze sztuki pomimo bycia bardzo atrakcyjnym i dobrych reakcji na ulicy i na randkach, to jest szansa, że przesadzasz.

Nie ma prostej metody do stwierdzenia na ile powinieneś jej pozwolić, ale zapytanie znajomych czy swojego winga to dobry punkt wyjścia. Kiedy opiszesz komuś sytuację i spotkasz się z niedowierzaniem i kręceniem głową - przeanalizuj sytuację dogłębnie. Czy ona na pewno okazała brak szacunku, czy to może ty oczekiwałeś zbyt dużo zbyt szybko? Ona nie rzuci wszystkiego czym się zajmuje byle tylko się z tobą spotkać. A jeśli wydaje ci się, że powinna - to może trzeba było zrobić lepsze wrażenie w trakcie podejścia? Teraz musisz pracować z tym co masz. I pamiętaj, żeby słuchać jej zachowań, a nie słów.

"Tak mi przykro, ale nie dam rady się dziś z tobą spotkać, wypadło mi coś bardzo ważnego..."
Żeby sprawdzić czy powinieneś czuć się obrażony czy zestaw się z jej wyborem. Jeżeli odwołała randkę bo była chora albo szef kazał jej wyrabiać nadgodziny to nie jest idealnie, ale przynajmniej jest to zrozumiałe (zdrowie/praca kontra jakiś gość z ulicy). Z drugiej strony jeżeli po prostu "nie czuje się w formie" albo nawet nie raczy się wytłumaczyć to pewnie przegrałeś z wieczorem przed telewizorem. To samo dotyczy braku kontaktu. Jeśli jest stewardessą to nie oczekuj, że na każdego SMS-a odpowie po minucie. Ale jeśli jest w domu, za oknami leje, a ona odpowiada dwa dni później to raczej nie jesteś dla niej ważny.

Nie zgadzam się z "teorią Brada Pitta", że dziewczyny powinny reagować na ciebie jak na [wstaw nazwisko celebryty]. Tylko dla bardzo chętnych dziewczyn ("zielonych świateł") będziesz najwyższym priorytetem. Rozmowa na ulicy trwa 5-10 minut, tak więc na starcie przegrywasz z jej rodziną i znajomymi których przecież zna o wiele dłużej. Z drugiej jednak strony są zachowania, które śmierdzą pogardą: nie stawienie się na randce bez wyjaśnienia, odpowiadanie na wiadomości po paru dniach, ciągłe zmiany terminów w ostatniej chwili.

Goście bez granic na ściemy (ang. boundaries on bullshit, BoB) nie traktują tych rzeczy jak braku szacunku ze strony dziewczyny. Zbyt im na niej zależy, trzymają się więc nadziei, że kiedyś w końcu się spotkają. To jest pochodną braku doświadczenia (nie wiedzą jak wygląda zdrowa damsko-męska relacja) i braku innych opcji (jeśli masz tylko jeden numer na krótkiej liście to automatycznie więcej wybaczasz). Oba te problemy można rozwiązać w prosty sposób: działając więcej. Kiedy możesz przebierać w dziewczynach jesteś mniej skłonny do godzenia się na chore akcje. Granice będą jasne.
Spotykanie się z dziewczyną na jej warunkach to przepis na katastrofę. To ty powinieneś trzymać ramę, a ona powinna tańczyć jak jej zagrasz. Jeżeli zachowuje się źle - wycofaj się.
W tym samym czasie w którym pracujesz nad dostatkiem kontaktów powinieneś też wywindować szacunek do siebie. Szczególnie w interakcjach z dziewczynami nie możesz godzić się na wszystko. Najlepiej, żeby to ona godziła się na twoje propozycje. Każde jej żądanie traktuj jako coś mającego tylko jedno zadanie: pozbawić cię wartości. Nieważne czy chce przełożyć spotkanie, spóźnia się czy protestuje gdy eskalujesz - zapisz jej kilka ujemnych punktów na wirtualnej tablicy. Żeby mogła odzyskać swoją pozycję powinna Ci w czymś ulec. Na przykład jeżeli odwołała spotkanie, to zapraszając ją następnym razem do siebie powiedz, żeby przyniosła ze sobą butelkę wina. Jeśli cię wkurzyła - przestań się z nią kontaktować. Jeżeli była zainteresowana, to podniesie to twoją atrakcyjność w jej oczach i da ci więcej czasu na analizę co się stało. Kiedy wszystko inne zawiedzie - powiedz jej wprost, że zachowuje się jak rozwydrzony bachor.

To oczywiście spowoduje, że stracisz część dziewczyn. Ale większość facetów nie chce przyjąć do wiadomości, że dziewczyna która nie jest w stanie poświęcić 10 sekund na napisanie SMS-a raczej nie wskoczy do łóżka na następnym spotkaniu. A jak wiemy im dłużej czekamy na seks, tym bardziej okazuje się, że nie było warto.

Mówiąc na podstawie randkowania z ponad 150 dziewczynami z samego tylko daygame'u widzę dużą zależność pomiędzy brakiem szacunku w codziennych kontaktach, a poziomem zainteresowania. Nawet jeśli laska wypisuje do ciebie każdego dnia, ale nie szanuje cię jako faceta, to ta relacja skazana jest na zagładę. Rozsądniej jest oszczędzić czas i skupić się na tych zainteresowanych, zamiast na każdym jednym numerze. Moja aktualna strategia obejmuje umawianie się z tymi, które są nawet odrobinę chętne i urabianie pozostałych. A to niekoniecznie znaczy randkowanie - nie chce mi się już marnować czasu na spotkania prowadzące donikąd. Albo buduję atrakcyjność przez SMS-y/WhatsApp/cokolwiek albo olewam i ruszam po nowe, lepsze numery.

W świetle ostatnich wydarzeń mogę zaryzykować stwierdzenie, że olanie dziewczyny która cię nie szanuje jest wspaniałym uczuciem, szczególnie jak dobitnie wyjaśnisz jej co spieprzyła. Nie łudź się - ona się nie zmieni. Ale ty uświadomisz sobie, że nie jesteś już tym wyposzczonym gościem, który godzi się na obcowanie z wariatkami aby tylko zaliczyć. Daje ci to dużo pewności siebie i szacunku na przyszłość. I powinieneś też się cieszyć, że odciąłeś dziewczynę, która marnowała twój czas i zrobiłeś miejsce dla nowych. Ale uważaj! Jeżeli robisz to złośliwie, żeby tylko jej dopiec, to jest duża szansa, że emocje wzięły górę. Jak ze wszystkim w daygame'ie (i w życiu) - kluczem jest spokój i samokontrola.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz