Podstawy Atrakcyjności: styl i ubrania

"Podstawy Atrakcyjności" to seria opowiadająca o rzeczach, które po prostu warto ogarnąć zanim wyjdzie się na ulice. A twoje ubrania raczej nie będą wystarczająco dobre, jeżeli nigdy nie poświęciłeś ani chwili na pomyślenie o nich. Niestety, większość facetów po prostu ubiera się w "cokolwiek".

Moda nie jest moim hobby, ale co jakiś czas jedna czy druga dziewczyna mówiła, że dobrze się ubieram. Nie "rewelacyjnie", nikt mnie nie zatrzymuje na ulicy, żeby pochwalić mój styl, ale na pewno nikt się nie załamie, widząc co założyłem. Zmieniłem swoją garderobę kilka razy w ciągu ostatnich dwóch lat, nie będę więc dawał rad w rodzaju "załóż to" czy "załóż tamto". Mogę za to wymienić kilka rzeczy, które szkodzą wielu facetom, a także pokazać kilka styli stanowiących dobry punkt wyjścia do dalszych eksperymentów.
Uwaga: każdy jest inny. Znajdź styl, który cię wyraża. Pamiętaj też, że są rzeczy, które po prostu nigdy nie powinny być noszone i takie które mogą do ciebie pasować lub nie. Jeżeli nie jesteś pewien - zapytaj innych (znajomych którzy dobrze się ubierają, jedną ze swoich dziewczyn czy nawet zamów konsultacje u stylistyki).
Zacznijmy od najważniejszej rzeczy: musisz mieć styl. Swój styl. Skończ z "kupowaniem ładnych rzeczy", zawsze miej w głowie swój docelowy imidż. Wyobraź sobie, że przyjeżdżasz do nowego miasta, gdzie nikt Cię nie zna albo że kręcisz teledysk, w którym możesz wyglądać tak zajebiście jak tylko chcesz. Co byś nosił? W czym byś się czuł dobrze? W skórach? W garniturze? Zawsze powinien istnieć jakiś końcowy obraz ciebie, nawet jeśli jeszcze ci do niego daleko.

Pamiętaj też, że ubrania mają podkreślać twoje dobre cechy. Wybij sobie z głowy, że możesz się za nimi schować. Wielki wełniany sweter od ukochanej babci może i jest wygodny, ale nie wygląda dobrze. Kurtka M-65 w woodlandzie też nie pomoże Ci w daygamie. Ani dresy. Ani ubrania, które były "czadowe" 10 lat temu. Ani twój ulubiony t-shirt. Czy te 5-letnie buty.

Wszystko nie tak. Wystarczy, że musiałem te ciuchy wyciągnąć z dna szafy.
Najczęstsze błędy jakie widuję to:
- za duże ubrania; zdecydowanie numer jeden na liście i najczęstszy błąd; ubrania powinny być dopasowane - kupuj warianty "slim" większości rzeczy (unikaj jednak rurek - spodni opisanych jako "skinny"); przyzwyczaj się do opinających cię rzeczy;
- zbyt nieformalne; rozciągnięty t-shirt z logo zespołu, dżinsy i wojskowe buty zapewne są wygodne ale też dalekie od ideału;
- zbyt formalne; jeżeli nosisz koszulę - rozepnij guziki pod szyją i podwiń rękawy; nie noś trzyczęściowego garnituru (nie chcesz podrywać "na kasę");
- słabe buty; zdecydowanie zbyt długo zajęło mi zrozumienie, że moja ulubiona marka produkuje najwygodniejsze, ale też najnudniejsze buty na świecie; nie noś nijakich sportowych czy trekkingowych butów, czy też glanów;
- skupianie się na markach; lepiej skupiać się na tym co wygląda dobrze - ciuchy się zużywają, a płacenie 500 zł za t-shirt jest po prostu głupie;
- plecaki, torby na ramię; po prostu... nie;
- brudne i/lub stare ubrania; wypierz ciuchy, buty umyj i spraw, żeby matka była z ciebie dumna.
Zastrzeżenie: jest jakaś grupa mężczyzn, którzy potrafią świetnie wyglądać w garniturze (czyli nie jak jakiś podrzędny biznesmen). Przeważnie są to osoby, które "w garniaku" spędziły pół życia. Jeśli w garniturze czujesz się sztywno - nie noś go. Moim zdaniem za bardzo też sugeruje on pieniądze.
Odkryłem (a raczej chamsko zerżnąłem od londyńskich daygamerów), że jest kilka stylówek w których czuję się świetnie, a które robią robotę. Jeżeli nie masz żadnego pomysłu na siebie, nie przejmuj się - papuguj innych. Z czasem będziesz kupował więcej rzeczy, które ci się podobają i wykształcisz swój osobisty styl. To i tak jest ciągła ewolucja. Pisząc tego posta miałem ogromną ochotę zrobić nowe zdjęcia, a przecież te które tu są mają zaledwie kilka tygodni (napiszę za to drugą część tego tekstu).

Nie trzeba dużo szukać, żeby znaleźć "pięć różnic" pomiędzy tymi zdjęciami, a poprzednimi.
Jako punkty wyjścia które działają i są dobrymi bazami pod dalszy rozwój mogę wymienić:
- smart casual - dobre buty (ale nie pantofle), dżinsy/spodnie, koszula lub t-shirt i sportowa marynarka; już tak nie chodzę, to po prostu nie jestem aktualny "ja";
- rock'n'rollowe inspiracje (żaden metal czy gotyk) - skórzane buty, skórzana kurtka, dżinsy/spodnie, jakieś akcesoria/biżuteria, t-shirt lub ewentualnie koszula i będzie ok;
- proste i jaskrawe - nie mam na to żadnej mądrej nazwy, ale działa bardzo dobrze; to mój letni styl - w zasadzie t-shirt i spodnie w jasnych, jaskrawych kolorach i odpowiednie trampki.

Oczywiście nie są to jedyne opcje. Polecam świetny artykuł na temat Rugged, Refined, Rakish na stronie Masculine Style. Możesz też uderzyć w mocniejsze rockowe nuty lub np. zapożyczyć jakieś elementy od motocyklistów (patrz: cafe racer) i zawsze możesz po prostu nosić dopasowaną koszulę (podwiń rękawy! nie zapinaj się pod szyję!) z dobranymi do niej spodniami. Dopasowane i spójne to absolutne minimum ubioru. Wiele osób dziwi się jak bardzo zmienia im się styl gdy tylko zaczną się ubierać świadomie. Jeżeli zaś chodzi o "spójność", to przedstawiam najlepszego przyjaciela - koło barw.

Tadaam! Koło barw.
Wielu facetów których znam (włączając mnie kiedyś) nie ma żadnego pojęcia jak łączyć kolory. A można się tego nauczyć naprawdę szybko i daje to mnóstwo bezpiecznych możliwości. Patrząc na koło barw: możesz ubierać się w kolory dopełniające (naprzeciwko siebie w kole, np. czerwony i niebieski), triadę kolorów (równoodległe od siebie; np. zielony, pomarańczowy i fioletowy), kolory analogiczne (przylegające do siebie, np. pomarańczowy i czerwony) lub różne odcienie jednego koloru (np. ciemnoniebieskie spodnie i jasny, błękitny t-shirt). Ponadto: biały, czarny i odcienie szarości pasują do wszystkiego. Podstawy poruszania się po kole barw można znaleźć w wielu miejscach w Internecie (np. tu lub tu).

Przygodę ze świadomą modą warto rozpocząć od wyrzucenia wszystkich za dużych i nudnych ubrań i wyjście od czegoś co działa. Jeżeli nie chcesz wydawać mnóstwa pieniędzy kupuj tylko pasujące do siebie ubrania - takie, które zawsze możesz mieszać. Jeżeli ograniczysz się do jednej pary butów i dwóch par spodni, a następnie będziesz kupował tylko to, co do nich pasuje to każde połączenie będzie przynajmniej bezpieczne. Ja lubię czerwone, niebieskie i pomarańczowe ("musztardowe") spodnie, a buty - brązowe. To daje mi sporo fajnych możliwości, ale jednocześnie nie wszystko co mam pasuje do reszty mojej szafy.

Tyle porad wystarczy jak na pierwszy artykuł o modzie. Stosując się do tych rad na pewno nie ubierzesz się źle. Celem jest posiadanie garderoby, która przynajmniej nie przeszkadza w podrywaniu dziewczyn, a może nawet stanie się podstawą twojego własnego świetnego stylu. Potrzebna jest jeszcze jedna rzecz, żeby stylówa naprawdę działała na twoją korzyść, a ta rzecz to akcesoria. Ta mocno niedoceniona przeze mnie część ubioru stała mi się bliższa dzięki zadawaniu się z sharkkiem, u którego w zasadzie przechodzę przyspieszony kurs mody. I już widzę, że akcesoria i biżuteria działają na co najmniej kilka sposobów. Na pewno niedługo o tym napiszę.

Jeżeli szukasz inspiracji i artykułów o modzie mogę polecić strony: Masculine Style, Well Built Style i Mr Vintage (ta ostatnia po polsku!). Jak dla mnie trochę za bardzo skupiają się na formalnych ubiorach, ale na pewno znajdziesz tam mnóstwo porad (włączając podstawy: dobieranie paska do butów; rozpoznawanie koszul które można nosić na zewnątrz spodni; jak się ubierać gdy jest gorąco - duży temat!). Jeśli masz teraz mnóstwo artykułów do przeczytania (i zakupów do zrobienia), to pamiętaj, że moda to niezła zabawa. Ciesz się zmianami!

1 komentarz:

  1. Ja bym dodał jeszcze umiejętność dopasowania ubioru do miejsca. Wśród facetów zainteresowanych modą, czytających blogi na ten temat i śledzących grupy o tym na Facebooku można zauważyć zbytnie przywiązanie do formalności, to co dodałeś a propos Mr Vintage'a. Wiadomo, że lepiej ubrać się zbyt dobrze (pod względem formalnych zasad, klasycznie) niż przeciętnie, ale nie wszędzie wypada iść pod krawatem i w marynarce, kiedy wszyscy inni ubrali się luźniej i średnia wieku jest niska, nie jest taki ubiór "przyjęty". Choć to już rada bardziej dla osób w temacie i kwestia wyczucia.

    Też lubię kolorowe spodnie, więc tu ogólnie bym dodał niechęć do eksperymentów i wyróżnienia się. Znam trochę facetów, którzy ubierają się dobrze i dbają o to, ale nigdy nie ubiorą właśnie nic takiego. Choć to może kwestia mojego gustu i sympatii do czerwonych chinosów. ;)

    A tak w ogóle fajny blog, będę wpadał częściej. Pozdro!

    OdpowiedzUsuń