Cel daygame'u - wiele związków kontra monogamia

Kiedy zaczynałem przygodę z daygamem jesienią 2013 roku miałem w głowie jeden cel: chciałem być w stanie znaleźć sobie dziewczynę kiedykolwiek tego zapragnę. Chciałem wiedzieć, że w kilka tygodni mogę zrobić dziesiątki podejść, pójść na kilka randek i skończyć z partnerką. Brzmi rozsądnie, nieprawdaż?

Problemy z takim podejściem są dokładnie takie same, jakie w każdym monogamicznym związku - jesteś zależny od jednej dziewczyny. Jeżeli ogarnąłeś swoje życie i zasadniczo jest Ci ze sobą dobrze (a do tego nie masz problemu z trzaśnięciem drzwiami, jeżeli dziewczę zaczyna wariować) to będziesz szczęśliwy niezależnie od aktualnej sytuacji "związkowej". Uświadomienie sobie, że moje ówczesne życie mi odpowiada i nie potrzebuję stałej partnerki, żeby być szczęśliwy zajęło mi trochę czasu (i parę daygame'owych sukcesów). Mój początkowy cel szybko uległ zmianie.

Nie oszukujmy się - wszyscy wiemy po co jest ten aparat...
Kilka pierwszych luźnych związków otworzyło mi oczy na rzeczy, o których tylko słyszałem. Okazało się, że możesz być z dziewczyną, z którą widujesz się raz na mniej więcej tydzień, z którą sypiasz i robisz inne ciekawe rzeczy, a która nawet nie porusza tematu "bycia razem" czy "przyszłości". Że możesz być z kilkoma dziewczynami na raz i nie rodzi to żadnych problemów, o ile nie przejawiasz oznak zaangażowania czy zauroczenia. Że możesz się z nimi widywać, a jednocześnie chadzać na randki z innymi i wymieniać te, które zbyt się przywiązały lub po prostu przestały być interesujące. Że robiąc tak przez dłuższy czas skończysz z paroma doskonale do ciebie dopasowanymi towarzyszkami.

Po pierwszych kilku uwiedzionych dziewczynach w początkach 2014 zapragnąłem mieć trzy stałe partnerki. To był mój cel, który osiągnąłem dopiero w maju 2015 i od tamtej pory nigdy nie spotykałem się z mniej niż trzema dziewczynami. Stałem się bardziej nastawiony na seks w swoim podrywaniu i randkowaniu. Od tamtego maja rzadko kiedy dziewczyny traktowały mnie jako potencjalnego chłopaka. I dobrze, bo znaczy to, że nie sprawiam wrażenia partnera na lata czy przyszłego męża, czyli przyciągam dziewczyny pragnące luźnych związków lub po prostu seksu. Oczywiście trafiłem też na (nie)sławną pustynię r/K. Jeśli nie jesteś kobieciarzem w stu procentach, to niektóre dziewczyny szybko wychwycą niespójności w twoim zachowaniu i będą niechętne do wchodzenia z tobą w jakiekolwiek relacje. I nie ma ich co winić.

Problemem z byciem w wielu związkach jest fakt, że najpierw musisz mieć ich kilka, żeby przyciągać dziewczyny pragnące czegoś luźnego. Tak więc znów wracamy do starej mantry - "fake it till you make it". Ale uwaga - po jakimś czasie zachowywanie się jak facet szukający czegoś stałego jest wręcz niemożliwe. Wszystko co robisz, żeby osiągnąć ten stan jest tak odległe od monogamii, że nawyki podrywacza stają się zbyt silne. A co za tym idzie - traci się dziewczyny, które w przyszłości chciałyby czegoś poważniejszego. Na szczęście jest mnóstwo kobiet szukających luźnych związków i jeszcze więcej takich, które są skłonne podjąć ryzyko jeżeli masz odpowiednio wysoką wartość.
Kobiety są bardziej skłonne do dzielenia się samcem alfa niż do angażowania się w związek z "betą". Jeżeli nie ukrywasz, że nie jesteś dla nich na wyłączność (i twoje SMV jest wystarczająco wysokie) i nie robisz z tego afery, to one też nie będą zwracały na to wielkiej uwagi.
Chciałem przekazać kilka porad o transformacji z "seryjnego monogamisty" w "kobieciarza", ale uświadomiłem sobie, że byłyby one zupełnie bezużyteczne bez odpowiednich doświadczeń. Ciężko jest opisać co zmienia się w facecie, który zaczyna sypiać z wieloma dziewczynami na raz; który otwarcie przyznaje im się do sypiania z kim popadnie i widzi, że są z tym ok; którego partnerka mając pełną świadomość, że poprzedniego weekendu spał z inną robi mu kolację i wtula się w niego po gorącym seksie. Słyszeć takie historie to jedno, a przeżyć je na własnej skórze - zupełnie co innego.

"Robi się zimno... Ściągaj ciuchy zanim zacznie padać!"
Nie jest łatwo stać się "tym gościem", ale jeżeli naprawdę chcesz - musisz mieć wiele dostępnych dziewczyn. Wszystko zaczyna się od obfitości numerów, a potem - randek. Tak więc randkuj ile wlezie, nawet jeśli wiesz, że dziewczę liczy na związek. Oczywiście nie polecam wykorzystywania niewiast (kłamania i obiecywania monogamicznego związku), ale im więcej randkujesz tym bardziej oswajasz się ze spotykaniem się z pięcioma różnymi dziewczynami jednego tygodnia. A jak już zaczniesz z jakąś sypiać - kontynuuj widywanie się z nią co jakieś 7-10 dni. SMS-uj tak jak do tej pory - co 2-4 dni. No i na każdej randce chadzajcie ze sobą do łóżka - to jest niesamowicie ważne. Uważam, że pierwsza myśl o tobie jako o kimś więcej niż kochanek pojawia się gdy spotkacie się, spędzicie ze sobą miło czas i nie prześpicie się ze sobą.

A dalej wystarczy już tylko spotykać się z daną dziewczyną ciągle randkując z nowymi. Prędzej czy później znajdziesz się w sytuacji, gdzie sypiasz z więcej niż jedną. Potem to już tylko kwestia intensywności twoich działań, żeby móc dosłownie przebierać. Pamiętaj jednak, że chociaż takie relacje trwają od paru tygodni do paru lat, to nie są na zawsze. Ciągle musisz wymieniać dziewczyny na nowe i skupiać się na tych, które najbardziej ci odpowiadają (jeżeli chodzi o wygląd, osobowość, zainteresowania czy cokolwiek co sprawia ci przyjemność). Jeśli jakaś "musi porozmawiać" i chce określić w jakiego rodzaju związku jesteście, to jest jasny sygnał, że chce czegoś więcej. W moim przypadku jest to też sygnał do wyjaśnienia jej, że nie może liczyć na nic więcej z mojej strony i powinniśmy przestać się widywać.
I nigdy, przenigdy nie bądź tym, który zaczyna rozmowy o waszym związku (czy jeszcze gorzej - o uczuciach). Ona powinna wszystko wiedzieć po tym, jak się zachowujesz.
Niektórzy powiedzą "nie możesz tak żyć w nieskończoność", "musisz się ustatkować" ale wszyscy wiemy, że to gówno prawda. Jedyne zobowiązanie jakie mamy w swoim życiu to takie, żeby przeżyć je dobrze. Nie jesteś odpowiedzialny za niczyje szczęście poza swoim własnym. Jednocześnie nie widzę żadnego sensu w krzywdzeniu ludzi dookoła czy wykorzystywaniu dziewczyn pragnących monogamii. Jak na razie żyje mi się świetnie i będę te życie kontynuował. Czy jestem egoistyczny? Tak. A tym, którzy zareagowali oburzeniem polecam przeczytać coś w rodzaju "No More Mr. Nice Guy" (autorstwa dra Roberta Glovera).

Jeśli zaś chodzi o "nieustającą walkę" - większość osób zajmujących się daygamem co najmniej kilka lat jest wystarczająco zdeterminowana, żeby tej "walki" nie dostrzegać. Sytuacja ma się podobnie do trenowania sportu: czy to biegania, czy podnoszenia ciężarów. Są pewne kamienie milowe, które chce się osiągnąć (jak mój cel z trzema "stałymi" dziewczynami), ale ta droga nie ma końca. Nigdy nie powiesz "zrobiłem wszystkie ćwiczenia, skończyłem". Zawsze można wymagać od siebie więcej albo zmienić kierunek rozwoju. Jeśli ćwiczyłeś, żeby być wyrzeźbionym - możesz zacząć trenować siłę. Ta sama siłownia, te same ćwiczenia, ale inne ich wykonanie. I znów linia mety nie znajduje się nawet w zasięgu wzroku.

A co z daygamem? Zawsze można dążyć do zaliczania kolejnych dziewczyn (i to jest pierwszy etap dla prawie każdego), potem - do coraz piękniejszych, aż w końcu decyduje się na jakiś osobisty cel. Znam takich, którzy chcą związków lepszych jakościowo aby móc mieszkać/podróżować/bawić się z różnymi dziewczynami. Inni lubią podróżować samemu, ale chcą mieć "dziewczynę w każdym mieście". Inni celują w szybki, ekscytujący seks - nie chodzi nawet o zaliczone dziewczyny, ale o niesamowite historie. I tak, jest też duża grupa mężczyzn która szuka matki dla swoich dzieci. Nigdy nie przejawiałem żadnego instynktu ojcowskiego, więc nie silę się na żaden komentarz w tym temacie.

"Ale wkrótce będziesz na to wszystko za stary"! Na szczęście znam kilku PUA-sów po czterdziestce, tak więc mam jeszcze co najmniej dobre 10 lat na znalezienie innego celu. A kto wie - może wcale nie będę go potrzebował?

4 komentarze:

  1. Mogę zapytać ile masz aktualnie lat (z tekstu wynika, że koło 30)?
    I kiedy zacząłeś "uwodzenie"?
    I jak wyglądały twoje relacje z płcią przeciwną przed tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem dwa związki jeden wieloletni, drugi wielomiesięczny, potem stwierdziłem, że wypadałoby jednak nauczyć się trochę uwodzenia i - przede wszystkim - umiejętności społecznych. Moje początki opisane są m.in. tutaj https://tddaygame.com/2014/11/ive-made-1000-daygame-approaches/

      Aktualnie mam trzy dychy.

      Usuń
  2. Dzięki za link.
    Ogólnie, lubię czytać twoje artykuły. Masz jakieś konkretne plany na dalsze tematy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowa. Zwykle mam zaplanowane 2-3 tematy do przodu, resztę przynosi życie i dyskusje ze znajomymi i nieznajomymi.

      Nie piszę do szuflady, więc jeżeli są jakieś oczekiwania, to staram się je spełniać.

      Usuń