Poznaj wzorce

Po ostatnim przydługim kawałku tym razem prosta porada. Znaj swój czas. Albo jeszcze lepiej - znaj jej czas. I wcale nie mówię tu o okresie.

Musisz brać pod uwagę życie dziewczyn. Zadaj sobie pytanie "co w tym momencie robią singielki?". Dla przykładu - mieliśmy ostatnio majówkę, a co za tym idzie - dni wolne. Sklepy i biura były pozamykane, co zostawiło nas tylko z barami i restauracjami. Po co samotne dziewczyny miałyby wychodzić z domu? Nie robią przecież zakupów żywieniowych ani żadnych innych, nie idą do pracy ani nie załatwiają spraw w urzędach. Pogoda nie była za dobra, więc jedynym powodem było spotkanie ze znajomymi /rodziną albo jakieś wydarzenia kulturalne. Ale o ile nie zdecydowały się na obiad to jednak większość ludzi zbierało się dopiero wczesnym wieczorem.

Co nie znaczy, że po ulicach przewalały się krzaczory, a z oddali słychać było wycie wilków niczym w jakieś postapokaliptycznej scenerii. Chodniki były pełne, ale w ogromnej części były to pary, rodziny i turyści. Niewiele było tam pięknych i samotnych dziewczyn. To po prostu inny tłum, taki który dobrze nie rokuje. Przy okazji - aby nauczyć się rozpoznawać ten konkretny tłum nie trzeba nawet poświęcić dużo czasu. Wystarczy wizyta w dzielnicy turystycznej albo w okolicach jakichś znanych atrakcji. Będą tam podobni ludzie. popatrz na nich i zastanów się "co oni tu robią?".
Wszyscy wiemy, że okolice dla turystów są prawie-że zakazane dla daygamerów. Jasne, zawsze znajdą się samotne podróżniczki zwiedzające to i owo, ale dla sensownego daygame'u potrzebny jest odpowiedni wolumen.
Są pewne schematy zachowań dziewczyn (a ogólnie rzecz biorąc - ludzi). Mogą one być specyficzne dla konkretnego miasta lub jakiegoś obszaru. Gdziekolwiek wybierasz się na podryw zawsze spytaj się "co miałaby tam robić samotna dziewczyna?". Dlatego godziny po pracy (kiedy każdy gdzieś się przemieszcza) i wczesne wieczory (kiedy ludzie się spotykają) są zawsze świetne.

Wielokrotnie poruszałem na Twitterze kwestię centrów handlowych - zwykle są pełne w piątki, a puste w poniedziałki. Soboty są świetne w okolicy południa i późnym wieczorem (i to zarówno ulice, parki, galerie, jak i wszystko inne). Poszukaj tych schematów sam, bo miasta mogą mocno się między sobą różnić pod tym względem. To oczywiste, ale nie zapominaj także o tym, na jakie dziewczyny zwracasz uwagę. Studentki robią inne rzeczy niż MILF-y.

Jest jeden specjalny dzień na prawie całym świecie - niedziela. Większość dziewczyn zachowuje ten czas dla siebie - na czytanie, gotowanie, sprzątanie, odpoczynek po weekendzie czy przygotowanie się na nadchodzący tydzień. Bardzo łatwo jest umówić się w niedzielę, ale trzeba się spodziewać trudności w zabraniu dziewczyny do siebie (jeśli w poniedziałek idzie do szkoły/pracy). Wiedząc, że niedziela jest po prostu leniwym dniem, możesz to wykorzystać również na inne sposoby.

Jeśli się zastanawiasz czy lepiej napisać do dziewczyny w piątek czy sobotę - przestań i poczekaj na niedzielę. To świetny dzień na wskrzeszenie starych numerów, zaplanowanie randek na najbliższy tydzień i spingowanie wszystkich aktywnych kontaktów. Poczekaj na późne popołudnie albo wczesny wieczór i sprawdź kiedy ostatnio pisałeś do świeżych zdobytych numerów i tych oznaczonych jako 'do wychłodzenia'.
Niektórzy wolą dzwonić niż pisać. Moim zdaniem szanse na to, że dziewczyna będzie akurat zajęta i nie odbierze są zbyt wysokie. Zostaje się potem z dylematem - czekać (ryzykując, że nie oddzwoni) czy spróbować później (ryzykując natarczywość objawiającą się dwoma nieodebranymi telefonami). A SMS-ować możesz z kobietami w każdym wieku.
Co wysłać? Jeżeli to są świeże numery - ślij to co zwykle. Ciekawe zdjęcie, SMS z kategorii "okno do mojego świata" lub coś zupełnie losowego. Wiesz o co chodzi, bo przecież i tak SMS-ujesz do nich co 3-4 dni, prawda?

Dla starych i zapomnianych kontaktów potrzebujesz czegoś mocniejszego. Zwykle mówię, że zdjęcie bije każdy tekst, szczególnie jeżeli robiłeś coś interesującego - przejażdżka do ciekawego miejsca, koncert, przebiegnięcie maratonu. Ale może to też być po prostu SMS, bez obaw. "Właśnie zjadłem największego burgera w życiu... i chcę drugiego!" jest ok w kategorii "okno do mojego świata". Do wskrzeszenia numeru przydałoby się coś wyjątkowego. "Właśnie kupiłem bilety do Islandii. Celuję w te dwa dni w roku, kiedy nie jest tam śmiertelnie zimno!" - w ten sposób dasz jej więcej możliwości rozpoczęcia rozmowy.

Dobra, przyznaję się. Ten tekst był publikowany w pośpiechu. Pierwsze sensowne zdjęcie zegarka i... żadnego pomysłu na podpis.
Czasami z kolei masz numery które są dość niepewne. Niby dziewczyna odpowiada - ale nie zawsze, a sama rozmowa nigdy dochodzi do punktu, w którym wyciągasz ją na randkę lub po prostu nie udaje wam się uzgodnić terminu. Jeżeli numer zaczyna śmierdzieć (nie rybą, ale jest - powiedzmy - starszy niż dwa tygodnie) to spal go wysyłając "ostatecznego" SMS-a.

Moje "ostateczne" SMS-y występują w dwóch rodzajach. Albo po prostu zapraszam ją wprost ("Skończmy z tym SMS-owaniem: Ty, ja, poniedziałek o dwudziestej, najlepsze drinki w mieście!", "Nie jestem fanem wirtualnych znajomości, spotkajmy się w środę wieczorem.") lub staram się wywołać w niej lekkie poczucie winy i sprowokować decyzję. Te drugie powinno być dostosowane do konkretnego przypadku, żeby nie zabrzmieć żałośnie. Zwykle po prostu wypominam jej unikanie spotkania i życzę powodzenia. Jeżeli była zbudowana odpowiednia atrakcyjność czasami da znać, kiedy jest wolna. Aby być pewnym, że nie odwoła spotkania spróbuj ją zaangażować (powiedz jej, żeby coś przyniosła albo że stawia pierwszą kolejkę).

Aby podsumować dzisiejszy temat - przed rozpoczęciem jakiejkolwiek interakcji, wyjściem na miasto lub zaproszeniem na randkę poświęć dosłownie kilka sekund na zastanowienie się co ta "docelowa" dziewczyna może w tym momencie robić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz