Doświadczenie - inna nazwa na pewność siebie

Doświadczenia z ostatnich sesji szkoleniowych skłoniły mnie do napisania tekstu o pierwszym daygame'owym kroku - podejściu. W trakcie pisania wpadło mi do głowy kilka innych rzeczy, z których najważniejsza jest zawarta w tytule, tak więc wielkiej niespodzianki nie będzie. Ale po kolei.

Nick Krauser zauważył ostatnio, że faceci którzy potrzebują nauczyć się podrywania występują w dwóch odmianach: albo potrzebują kompletnej transformacji i nauki interakcji z ludźmi (mężczyźni o niskiej wartości, których można przerobić na kobieciarzy), albo są atrakcyjnymi gośćmi, którzy nie potrafią pokazać swojej wartości (faceci niezdający sobie sprawy ze swojego wysokiego SMV). Ja byłem w tej pierwszej grupie, ale niezależnie od punktu wyjścia każdy rozpoczyna w ten sam sposób - od podejścia do dziewczyny w trakcie dnia i zainicjowania rozmowy. Nie ma uwodzenia bez tego kroku.

Wszyscy zaawansowani czy nawet średniozaawansowani daygamerzy zgodzą się, że nie istnieje żaden wybitnie skuteczny tekst na otwarcie ("po prostu powiedz cokolwiek!"). Z drugiej strony samo podejście musi być wykonane płynnie i z pewnością siebie. Jeśli dukasz swój tekst, jesteś wystraszony, a wybełkotanie czegokolwiek zajmuje ci wieki, to żaden opener nie zadziała. Nie dlatego, że jest słaby, ale przez sposób w jaki jest przekazywany. Musi on być opanowany do perfekcji, począwszy od samego zagarnięcia uwagi.
Ja i wielu innych używamy konkretnego triku jeżeli chodzi o skupienie na sobie uwagi idącej dziewczyny - nazywa się on Yad stop. Są inne sposoby, ale - kontynuując temat posta - wszystkie muszą być wykonane z absolutną pewnością siebie.
Jest wiele filmów na temat zatrzymywania dziewczyny. Musisz to zrobić niewerbalnie pokazując wyższą wartość i męskość.. co brzmi jak smutne pierdolenie o niczym konkretnym. Chodzi o to, żeby złapać kontakt wzrokowy tak szybko jak się da, zatrzymać ją używając mowy ciała blokując jej drogę (być może dodając jakiś gest ręką) i dopiero wtedy wygłosić tekst na otwarcie. Zatrzymanie samo w sobie jest proste do nauczenia się nawet na znajomym. Po prostu na zmianę próbujcie zagrodzić drogę szybko idącemu kumplowi. Po kilkunastu próbach zauważysz co działa, a co nie. To jednak nie jest tekst o zatrzymywaniu dziewczyny, a o tym co następuje później.

Tak jak powiedziałem - bardzo łatwo jest nauczyć się zatrzymywać nieznajomych i przeważnie jest to pierwszy duży krok dla początkujących. Potem - jeżeli jesteś w dobrym nastroju i masz na twarzy lekki uśmieszek - 9 na 10 dziewczyn powinno się zatrzymać i wysłuchać co masz do powiedzenia. I to jest moment, w którym pojawia się panika, a pot występuje na czoło. Bo musisz powiedzieć coś do niezłej dziewczyny, która stoi przed tobą z lekko przekrzywioną głową i szeroko otwartymi oczami, czekając aż porwiesz ją swoimi słowami.

A przygoda przeważnie zaczyna się od "Hej, właśnie cię zobaczyłem..." ale lepiej używaj własnych słów.
London Daygame Model zaleca, żeby pierwszy tekst zawierał co najmniej trzy rzeczy (pomijając przechwycenie jej uwagi, bo do tego przeważnie wystarczy Yad stop):

  • zdanie buforowe
  • wyjaśnienie sytuacji
  • słaby komplement

Po otwarciu płynnie przechodzi się do części Stacking modelu gdzie unikając pytań robisz rozmaite założenia o dziewczynie. Możesz zacząć od zabrania wygłoszonego przed chwilą komplementu (tworząc opener o typie pull/push). Ale to dzieje się później. O ile w trakcie podejścia nie emanowało od ciebie pewnością siebie, to nie będziesz miał szansy wygłosić żadnego przypuszczenia. Jeśli nie wiesz co chcesz powiedzieć, dziewczyna będzie myślała, że jesteś dziwny lub nieśmiały. A to jest wyrok śmierci dla tego setu. Nie brzmi to szczególnie zachęcająco - jak niby początkujący daygamer ma być pewny siebie?

To proste. Przygotuj sobie skrypt, który działa i używaj go za każdym razem. Zarżnięty na dobre LDM-owy standard to "Czy mógłbym ci coś szybko powiedzieć? [zdanie buforowe] Właśnie cię zobaczyłem i chciałem ci powiedzieć [wyjaśnienie], że wyglądasz ładnie/ciekawie [słaby komplement]". Kluczowe w sprawieniu dobrego wrażenia jest posiadanie nad podorędziu wyuczonego tekstu. Możesz go trenować przed lustrem, na znajomych i w trakcie każdego jednego podejścia. Ani się obejrzysz, a będziesz czuł się pewny przynajmniej jeżeli chodzi o wypowiedzenie tych pierwszych kilku zdań.
Nie używaj formułek znalezionych w Internecie. Przerób je, utwórz coś co będzie "twoje". Zawsze lepiej będziesz się czuł wypowiadając swoje własne słowa.
Rozłóżmy ten skrypt na czynniki pierwsze. Zdanie buforowe jest istotne, bo dziewczyna zwykle nie słyszy początku twojej wypowiedzi. Myśli o niebieskich migdałach, jest zajęta swoimi sprawami i nie zwraca uwagi na to co się dzieje. Tak więc nie możesz zacząć od wyjaśnienia sytuacji, bo ona tego po prostu nie zarejestruje. Wielu facetów zaczyna od czegoś rodzaju "Hej, zwróciłaś moją uwagę", ale gdy ona tego nie odnotuje, to nie będzie wiedziała co się w ogóle dzieje. Często żartuję, że można zagadać słowami "Przed chwilą zabiłem twoją matkę i muszę ci powiedzieć, że strasznie przyciągasz wzrok" i odbiór byłby taki sam.

Wyjaśnienie sytuacji jest kluczowe, żeby dziewczę wiedziało, że będziesz próbował ją poderwać. Bez tego jesteś nieznajomym rozdającym dziewczynom komplementy. "Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie podejść i nie powiedzieć...", "Zobaczyłem cię w tamtym miejscu i przyszedłem ci powiedzieć..." wystarczą, żeby mogła się przygotować na to, co zaraz nastąpi. A nastąpi nie jakiś wielki komplement, którego się spodziewa, a coś delikatnego. Nie chcemy stawiać jej na piedestał, więc "pięknie", "szałowo", "wyjątkowo", "nieziemsko" odpadają, bo są za mocne. "Ładnie", "uroczo", "ciekawie" wystarczą.

Jeżeli masz to już za sobą, a dziewczyna naprawdę słucha tego co masz do powiedzenia, to możesz cofnąć ten komplement obracając go w żart lub zacząć robić założenia. Przygotuj dwa-trzy uniwersalne przypuszczenia, które staną się elementem twojego skryptu. Po co? Na początku daygame'owej drogi zdarza się, że nie będziesz wiedział co powiedzieć. Jeśli wydarzy się to w trakcie pierwszej minuty rozmowy może oznaczać to koniec rozmowy. Tak więc zastanów się nad 2-3 rzeczami, które mógłbyś powiedzieć każdej dziewczynie i używaj ich przez pierwsze 100-200 podejść. Szybko wpadną ci do głowy inne przypuszczenia i zamiast ogólnych zaczniesz dopasowywać je do konkretnych dziewczyn. Ale zawsze będziesz miał do czego wrócić.

Nie mogłem znaleźć tatuażu z napisem "Nauka, Doświadczenie, Biegłość". Zawsze to są jakieś bzdury...
Najważniejszy przekaz brzmi: tekst, który wypowiedziałeś setki razy, będzie wygłoszony z pewnością siebie. Dziewczyna nie będzie wiedziała, że tego dnia użyłeś go już z pięć razy. Dla was będzie to pierwszy raz. I to jest ten moment, w którym twoje doświadczenie uzna za pewność siebie. I o to w tym wszystkim chodzi.
Nie chcemy być postrzegani jako roboty. Nie będziemy używać tych samych tekstów całe życie. Ale gdzieś trzeba zacząć.
W tym momencie moje rozważania zostały skierowane na inne tory. Większość facetów jest bystra i szybko spostrzega, że jedyna różnica pomiędzy moimi podejściami demonstracyjnymi a ich próbami to pewność siebie. Niestety, myślą też, że jest to cecha wrodzona, która nie możne zostać wyćwiczona jak każda umiejętność. "Nie byłbym w stanie być taki spokojny jak dziewczyna mówi, że ma męża albo że nie jest zainteresowana." Nic bardziej błędnego. Kiedy obserwuje się kogoś biegłego wygląda to skrajnie łatwo. Czego natomiast nie widać, to godzin i dni praktyki, ćwiczeń, a także porażek, które są niezbędne, żeby nauczyć się czegokolwiek.

Pewność siebie zarówno rozpatrywana jako umiejętność, jak i cecha charakteru może być wyćwiczona. Te drugie oznacza "ogólną pewność siebie", ale kiedy rozpatrzymy to szczegółowo - jako umiejętność - oznacza to bycie pewnym w konkretnej sytuacji lub otoczeniu. Nigdy nie miałem problemów w pracy. Byłem postrzegany jako profesjonalista, bo wiedziałem, że poradzę sobie ze wszystkim na co trafię. Kiedy jednak zabrałem się za daygame sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Musiałem zbudować tę pewność siebie wystawiając się na rozmaite sytuacje. Ktoś może powiedzieć, że to proste, jeżeli odnosi się sukcesy, ale moim zdaniem jest to zupełnie bez znaczenia.

Zaczynasz być pewny siebie, jeżeli znasz wszystkie możliwe rezultaty jakiegoś działania. Jeśli nie wiesz co może się stać bardzo łatwo jest się zestresować lub nawet spanikować. Jeżeli jednak wiesz - możesz się przygotować. To jest punkt wyjścia. Prawdziwa pewność siebie przychodzi ze świadomością, że poradzisz sobie ze wszystkimi potencjalnymi rezultatami i konsekwencjami. To z kolei zdobędziesz jedynie doświadczeniem.

Łatwo jest powiedzieć "nie odważę się na skok na bungee", ale gdy tylko dowiesz się, że tak naprawdę nie ma tam żadnego ryzyka - możesz się na niego zdecydować. Jasne, będziesz przestraszony, przynajmniej pierwszym razem, ale gdy tego doświadczysz na własnej skórze, przekonasz się, że dasz radę pokonać ten strach. Zaczniesz się znieczulać i po jakimś czasie nie będziesz już się niczego obawiał.
Doświadczenie, znieczulenie - to są podwaliny pod pewność siebie. Jeżeli nie masz jakiegoś dziwnego defektu mózgu to nie ma szans, żebyś czuł się pewny siebie robiąc coś po raz pierwszy.
Oczywiście, można robić coś tysiąc razy i za każdym razem odnieść porażkę. Jeżeli nie uczysz się na swoich błędach - nie będziesz się rozwijał. Ale i tak po tylu niepowodzeniach wiesz, co się może stać i jak sobie poradzić z konsekwencjami. Nie możesz bać się porażki, której doświadczyłeś tyle razy. Czy wyobrażasz sobie kogoś przerażonego stojącego przed swoim tysięcznym skokiem na bungee? Podekscytowany - tak. Nieswój - być może. Ale nie przerażony. A czy myślisz, że ktoś może obawiać się tego, że zabraknie mu rzeczy do powiedzenia lub totalnie zepsuje swoje tysięczne daygame'owe podejście?

Nie wydaje mi się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz