Więcej działania - reaktywacja

Minęły już prawie dwa miesiące od mojego apelu o więcej działania. Przez ten czas nieustannie dążyłem do postawionego celu, czyli dwóch numerów na każdej daygame'owej sesji. Jak mi idzie i czy było warto?

Więcej działania, marzec 2016 (Warszawa).
Na pewno warto było zmusić się do czegoś nowego. Po tak wielu podejściach moje umiejętności są stabilne na jakimś poziomie, a ja wpadłem w rutynę. To znaczy, że muszę świadomie robić nowe rzeczy, żeby rozwijać swoje umiejętności podrywania i uwodzenia. Skupienie się na domykaniu co nieco mnie nauczyło. Niestety, przywołało również demony z przeszłości. Ponownie stałem się maszynką do zbierania numerów.

Pomijając początkowy okres około 300 podejść to nigdy nie miałem większych problemów ze zdobywaniem numerów. Z drugiej strony ich jakość zmieniała się okresowo. Czasami były to wyłącznie solidne kontakty, a w innym okresie nie udawało mi się umówić z żadną dziewczyną. Te ostatnie chwile zbiegały się z tymi, gdzie byłem skupiony na zbieraniu numerów. Samo w sobie nie jest to niczym złym, szczególnie w trakcie podróży, ale mieszkając i daygame'ując w tym samym mieście powinienem się skupić na wysokiej jakości kontaktów.
Często powtarzam, że nie da się być na szczycie cały czas. Z daygamem, podobnie jak ze wszystkim w życiu, są górki i dołki.
W podcaście z Tomem Torero rozmawialiśmy między innymi o zbieraniu danych. Dzięki temu jasno widzę, że ostatnio zgarniam beznadziejne numery. Może i nie wyłącznie tak słabe, ale jest ich wystarczająco dużo, żeby coś z tym zrobić i przestać tracić czas na niezainteresowane dziewczyny.

Na szczęście bywałem już w podobnych sytuacjach i wiem, jak z tym walczyć. Trzeba przestać myśleć o "dwóch numerach każdego dnia" i skupić się na dobrych interakcjach używając całego daygame'owego arsenału, żeby pokazać swoją atrakcyjność. Jednak tym razem chciałbym też zachować wszystkie zmiany w moim nastawieniu.
Twój mózg zawsze pomoże ci osiągać wyznaczone cele. Jeżeli chcesz zdobywać więcej numerów - będziesz miał tylko numery. Skup się na większej liczbie dobrych interakcji (które w konsekwencji dadzą więcej randek).
Dzięki temu eksperymentowi udało się zmienić nieco moje myślenie. Już nie chcę pójść do domu po wzięciu pierwszego numeru danego dnia (a tak bywało w ostatnich latach). Kiedyś czułem, że zrobiłem robotę, teraz jestem gotowy na więcej. To bardzo motywujące uczucie. No i nie muszę już nic sobie udowadniać, tak więc podchodzę kiedy chcę, niezależnie od spodziewanego rezultatu. A przez to podchodzę szybciej, reaguję na większość sygnałów (IOI) i - szok i niedowierzanie - bawię się lepiej.

W przeszłości zdarzało się, że kończyłem sesję jeżeli zagrożone były moje statystki (dużo podejść bez numeru). Teraz robię to tylko, kiedy moje samopoczucie i nastawienie są słabe. Jeżeli dobrze się bawię to wiem, że prędzej czy później nadejdą i rezultaty. Mogę daygame'ować dłużej bez uczucia zniechęcenia.
Zbieranie statystyk ma dobrą i złą stronę. Musisz wiedzieć czy się rozwijasz, ale niestety mogą też stać się powodem dla którego nie będziesz eksperymentował bojąc się "zepsuć statystyki". Bądź świadom czy podchodzisz po to, żeby uwodzić dziewczyny, czy w celu poprawienia swoich współczynników.
Jeżeli chodzi o inne skutki uboczne - potrzebuję mniej podejść do zdobycia numeru, ale ponieważ podchodzę w różnych sytuacjach (także przy dużej presji, szybko idących kobietach, dziewczynach czekających na przystankach) często muszę brać numer szybciej niż bym chciał. I w tych sytuacjach ratuję się wzięciem Facebooka, czego nie powinienem robić aż tak często, bo to zawsze są gorsze kontakty. Lepiej mieć 5 solidnych numerów niż 20 słabych połączeń na Facebooku.

A ponieważ te kontakty są słabsze to stosunek numerów do randek spadł. Co zaskakujące - więcej randek kończy się w łóżku. Wciąż nie mam wystarczająco dużo danych, żeby wywnioskować dlaczego, ale jest to na tyle zachęcające, żeby podążać tą ścieżką przez kolejnych klika miesięcy.

Więcej działania, Praga 2015.
Nigdy nie potrafiłem się zmusić do podejścia do dziewczyny, która mi się nie podoba, ale teraz - ponieważ podchodzę zanim pomyślę o zlewce czy psuciu statystyk - rzucam się na rozmaite dziewczyny. I trafiam zarówno na niesamowicie atrakcyjne, jak i na nieoszlifowane diamenty. Nie zdarzyło mi się jeszcze zawieść.

Podsumowując, jak się mają moje oczekiwania do rzeczywistości?
  • Dwa numery każdego dnia (albo żadnego, jeżeli dany dzień ssie) - jeszcze nie dzieje się to za każdym razem, ale w ostatnich miesiącach miałem zauważalnie więcej dni, kiedy wracałem do domu z niejednym numerem
  • Więcej flake'ów, bo niektóre numery będą wymęczone - prawda
  • Więcej randek. Ponieważ celuję w podwojenie liczby numerów każdego miesiąca - będę miał większy wybór do randkowania - nieprawda
  • Więcej sukcesów. Wchodzimy tutaj w rachunek prawdopodobieństwa - na pewno znajdę więcej chętnych dziewczyn i "zielonych świateł" - na razie prawda, ale potrzebuję więcej danych
  • Pozbycia się wymówki pod tytułem "mam już numer, spadam do domu" - wymówka prawie całkowicie wytępiona.
Spodziewałem się więcej niż podwojenia swoich rezultatów (seksu, randek) i podwojenia liczby zdobywanych numerów. Nie jest jeszcze tak dobrze, ale widzę światełko w tym tunelu. Przekonamy się w kolejnych miesiącach.

Skoro teraz już (prawie) nie zwracam uwagi na statystki, (o wiele lepiej) bawię się podrywaniem i robię więcej podejść, to muszę skupić się na samych interakcjach. Wiem, że mogę być bardziej solidny w tym temacie. Teraz daygame'uję z wyższą energią i wszystko dzieje się szybciej. Muszę to odrobinę spowolnić. Utrzymać zmiany w nastawieniu, ale przywrócić "profesjonalnego daygamera".

I wtedy zapewne wrócę do tego tematu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz