Nie słuchaj rad dziewczyn w temacie podrywania

Ten wpis mógłby zawierać tylko tytuł. I kropkę. Ale warto jednak wyjaśnić to stanowisko, zwłaszcza, że te przemyślenia zostały sprowokowane przez niedawną dyskusję. Kontynuując poprzedni wpis (Słuchaj jej zachowań, a nie słów) chciałbym pójść dalej w wytknięciu rozbieżności pomiędzy zachowaniem kobiet, a tym jak je wyjaśniają.

Zachowanie dziewczyn jest ściśle związane z ich aktualnym stanem emocjonalnym. Opiera się ono nie o fakty, ale o uczucia. Tak więc chociaż ich zachowanie wydaje się losowe, to takie nie jest - po prostu nie potrafimy ocenić ich stanu. Poglądy na świat i na życie zależą od tego, jak się czują. I zwykle kobiety nie uważają, że kłamią, kiedy dzień później mówią zupełnie co innego.

To znaczy, że jeśli jednego wieczoru idzie do łóżka z obcym facetem (czując się śmiała i wyzwolona), to i tak następnego dnia może krytykować swoją znajomą za sypianie na lewo i prawo (czując się roztropnie i odpowiedzialnie). Tamto było wtedy, a to jest teraz. Teraz czuje się inaczej, więc świat wygląda inaczej.

"I powiedziałam mu, że musi być bardziej czuły i kobiecy... A on ciągle myśli, że się z nim umówię!"
To, czego dziewczyny pragną, zwykle nie jest tym, czym chciałyby się pochwalić. Jeżeli jesteś bardzo blisko z jakąś niewiastą możesz mieć okazję usłyszeć wszystko o jej fantazjach bycia zdominowaną, braną ostro i po prostu byciu twoją osobistą suką. Ale nie powie tego otwarcie. Zwłaszcza, że "mamy 2016". Co więcej - będzie wyśmiewać wszelkie sugestie, że te pragnienia są identyczne dla większości dziewczyn, chociaż sama dobrze wie, że dokładnie to ją podnieca. Chroni w ten sposób swój wizerunek "grzecznej dziewczynki".

Wystarczy spojrzeć na popularność "50 Twarzy Greya". Wiele kobiet, które przeczytało książkę jedzie po niej za grafomanię, nieprawdopodobną fabułę i nierealistycznie pragnienia bohaterki. Dziwnym trafem te same kobiety pochłonęły całą trylogię. Mogą w ten sposób spokojnie oddać się swoim fantazjom, bo nikt przecież nie będzie ich oceniał za czytanie książki. Nawet kiepskiej.

Tak samo tę dwoistość widać w zainteresowaniu, jakie dziewczyny przejawiają w stosunku do dobrze zbudowanych dupków w porównaniu do jego braku dla kochających nerdów. Wszystkie będą zapewniać, że kochający, zaradny gość to jest to, czego szukają w partnerze ("beta bucks"), ale jeszcze "nie są gotowe" na taki związek (kręci je "alpha fucks"). "Będziesz kiedyś świetnym partnerem" to największa zniewaga i kłamstwo zapakowane w jedno. Jeżeli będziesz próbował być tym "perfekcyjnym gościem" trafisz we friendzone, zostaniesz wykorzystany albo jeszcze gorzej.
Wystarczy na temat myśli i zachowań kobiet. Większym problemem jest to, że dziewczyny po prostu nie mają żadnego doświadczenia w podrywaniu dziewczyn.
Jest wiele różnych argumentów, które można użyć przeciwko słuchaniu dziewczyn w temacie podrywania. Zacznijmy od tych najmocniejszych. Żadna heteroseksualna dziewczyna nigdy nie podrywała ani nie uwodziła innej heteroseksualnej dziewczyny. Żadnej nie zaczepiła, nie zaprosiła na randkę, nie eskalowała ani nie uwodziła. Wszyscy wiemy, że działanie i wyciąganie wniosków z porażek to klucz do biegłości ("20% teorii, 80% działania"). Tak więc dziewczę, który nigdy w życiu nie zrobiło żadnej z tych rzeczy nie jest w stanie powiedzieć co działa, a co jest ściemą.

Ale przecież ona była nie raz podrywana! Tak, to prawda. I pewnie nawet przespała się z częścią z tych facetów, być może miała nawet przygody na jedną noc. Ale czy przyzna się  co ją do tego skłoniło? Czy sama wie, czemu ten palant z zuchwałym uśmiechem i błyskiem w oku był tak cholernie atrakcyjny? Ona nie jest facetem, nie będzie się chwalić jak szybko kogoś zaliczyła, bo te historie niszczą jej reputację. Jej celem jest złapanie atrakcyjnego faceta, a nie sam seks. Dla większości facetów "sam seks" jest ok.

Wróćmy jednak do jej doświadczeń z byciem podrywaną. Widziała wszystko: niezręcznych dziwaków, dupków komentujących jej - cóż - dupkę i niegrzecznych chłopców, którzy wydali jej się atrakcyjni. Ale w dalszym ciągu całe jej postrzeganie podrywaczy jest jej osobistym doświadczeniem. Może mieć jakieś (nietrafione) wyobrażenie, co sprawia, że ma na kogoś ochotę, ale to tylko jedna dziewczyna. Czy jeśli powie, że facet musi mieć zarost, to to cokolwiek znaczy? Czy nie przespałaby się z oszałamiającym facetem ogolonym na gładko? A jej koleżanki? Czy to jest jakaś uniwersalna zasada czy też dotyczy tylko jednej niewiasty? Jako osoby zainteresowane wieloma relacjami z dziewczynami chcemy znać rzeczy, które zwykle działają (tzn. na większość dziewczyn, a nie na szczególne przypadki).

Niestety te uniwersalne zasady nie są czymś, czym dziewczyny chciałyby się chwalić. I wracamy do początku. Zawsze ona będzie pokazywać się jako "inna niż wszystkie". Jedynym sposobem na złapanie jakiegoś fragmentu prawdy jest rozmawianie o jej znajomych: "wiem, że ciebie nie kręcą tego typu faceci, ale na pewno twoje koleżanki mają inaczej..." Tylko po co?

To tylko jedna dziewczyna. No i może jeszcze jej koleżanki. Wielu graczy i pewnych siebie facetów zagadało do tysięcy dziewczyn i przespało się z setkami z nich. Nie lepiej posłuchać tych gości?
Nie podoba mi się ta analogia, ale pojawia się wystarczająco często, żeby ją przytoczyć: jeżeli chcesz lepiej łowić to o radę pytasz wędkarzy, a nie ryby.
Nie znaczy to, że dziewczyny nie wytkną tych największych błędów. W tym są świetne. Jeżeli facet z jakiegoś powodu popełnia fundamentalne błędy, to od kobiet szybko może się o tym dowiedzieć. Tylko celem nie jest poznanie wszystkich rzeczy, które sprawiają, że dziewczyny robią się suche. A one zwykle nie powiedzą, dzięki czemu mają mokro w majtkach (albo dla kogo ich w ogóle nie noszą).

Uczenie facetów podrywania działa przeciwko kobietom - burzy zbudowany przez nie obraz słodkich dziewczynek szukających idealnego beta-faceta. A tak naprawdę szukają one i przygody/emocji (alfa), i stabilizacji/bezpieczeństwa (beta). Ta podwójna strategia jest przyczyną tego całego kłamania. Z jednej strony są dreszcze od gościa który w ogóle nie powinien ją interesować, więc żeby sobie z tym poradzić oficjalnie szuka nudnego, stabilnego faceta. I znów wracamy do słuchania ich zachowań, a nie słów.

Dualizm w podejściu kobiet do facetów zasługuje na osobny wpis. Jeżeli kogoś interesują bardziej teoretyczne posty w tym stylu z czystym sumieniem mogę polecić Rollo Tomassiego. Zarówno jego blog jak i książki nie tylko są przepełnione informacjami, ale są po prostu ciekawe. A ja w kolejnych wpisach wracam do praktyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz