Droga do r-selekcji

Strategia życiowa r/K (ang. r/K selection theory) jest popularną teorią mówiącą, że organizmy zwykle ewoluują w kierunku posiadania licznego potomstwa, które walczy o przeżycie (r) lub małej liczby potomków wspieranych przez obszerną opiekę rodziców (K). I chociaż została wyparta przez teorię historii życiowej (a przynajmniej tak mi mówi Wikipedia) jest to wciąż przydatne narzędzie do omówienia dualnej strategii wyboru partnera przez kobiety.
Pamiętaj, że jest to tylko narzędzie do wyjaśnienia kobiecych zachowań. Dziś jesteśmy głęboko w kategorii “umysłowej masturbacji”.
Zastosujmy więc teorię r/K do kobiecego randkowania. Mogą one albo polować na najlepsze geny dla swoich dzieci, albo na najlepszego partnera dla rodziny. Niestety, ten drugi na zawsze utknie w pudełku z napisem "żywiciel". Jego główną rolą nie będzie płodzenie potomków, ale zapewnienie stabilności i wsparcia. Będzie miał typowo małżeński seks, ale bez tego podniecenia, szaleństwa i całonocnych maratonów, które to będą normą dla partnera wybranego według strategii r. Dla tego drugiego ona zrobi wszystko z wielu powodów, które sprowadzają się do "on ją podnieca, bo biologia". Jest wiele świetnych książek i blogów na ten temat (i niezły filmik tutaj).

Co gorsza - kobiety są w stanie kierować się tymi strategiami jednocześnie. Szukają, randkują i wychodzą za "miłych chłopców" (K), a sypiają, zdradzają i szaleją z "niegrzecznymi" (r). A gdy do tego wszystkiego dodamy kobiecą hipergamię to wynik jest przerażający dla każdego, kto myśli o długoterminowych związkach. Nie wspomniawszy już o słowie na literę "m".

To nie jest tak, że "nie wszystkie kobiety takie są". Każda jest do tego zdolna, to tylko kwestia czy pozna swojego r-partnera we właściwym momencie i czy będzie mogła bezpiecznie mieć romans lub wymienić obecnego faceta. Jeżeli będzie czuła, że może sobie na to pozwolić nie narażając obecnego związku (lub wskoczyć prosto do nowego) – to jest szansa, że to zrobi. Ale zbaczam z tematu.

No dobra, ten gość nigdy nie będzie wybrany według strategii K.
Myślenie o r/K zerojedynkowo to błąd. Na blogu Nicka Krausera swego czasu prowadzone były gorące dyskusje o spektrum relacji r/K (patrz: recenzje jego produktu Daygame Overkill). Z jednego krańca jest kochanek (czyste r), a z drugiego żywiciel (czyste K), ale jest wiele rodzajów związków jakie mogą powstać. Możesz też być r-wybranym chłopakiem, tak samo jak możesz być K-wybranym chłopakiem, ale to jest jedyna relacja, gdzie r i K spotkają się.

K skłaniają się ku byciu żywicielami (potencjalny opiekun dla dziecka), a r są wybierani na podstawie ich cech (potencjalnie dziedziczonych przez potomstwo). Nie ma żadnej szansy dla gościa K, żeby przeskoczył do roli kochanka. Ta opcja nie będzie nawet rozważana, bo po prostu on nie prezentuje się w ten sposób. Nie jest "ciachem" i jeśli będzie się próbował się tak zachowywać - rezultaty będą żałosne. Z drugiej strony r-facet teoretycznie może się ustatkować i zostać mężem, ale w tym procesie straci cechy, które czyniły go atrakcyjnym. To proszenie się o kłopoty w długim terminie.

Idea doskonałego kochanka jest powodem dla którego kobiety sypiają i zdradzają z jednostkami alfa. Większość uciech i przygód na jedną noc nie ma nic wspólnego z płodzeniem potomstwa - dziewczyny chcą emocji. Ale ciągle podnieca je to, co mają głęboko zakodowane - samiec alfa. Nic dziwnego, że większość z nich prezentuje się na sposób r. Nie chwalą się swoimi K-charakterystykami, tak więc są rozważani w kategorii kochanka czy przygody.
Wszytko ładnie pięknie, ale spróbujmy to połączyć z daygamem.
Podróż w górę r/K spektrum jest okrutnie ciężka. Trzeba mieć naprawdę solidne doświadczenie z pięknymi kobietami tak, aby będąc przy nich i wchodząc z nimi interakcje sprawiać wrażenie, że "ten gość robił to niejeden raz". Wszystko opiera się o atmosferę: mniej czczego gadania, przełamywanie porozumienia i tak naprawdę nie zważanie na ich reakcje przy jednoczesnym budowaniu własnej atrakcyjności.

Nie wydaje mi się, żeby można było przeskoczyć od razu z K do r. Najpierw trzeba odbębnić swoje po K stronie spektrum, nabrać doświadczenia z dziewczynami i wtedy powoli zacząć się prezentować jako r. Co nie znaczy, że czasami nie zostaniesz r-wybrany przez jakąś dziewczynę, ale to akurat łatwo zauważysz. Szalone rzeczy dziejące się szybciej i goręcej niż kiedykolwiek sobie wyobrażałeś to zwykle solidna wskazówka. Te przygody będą stawały się co raz częstsze, a ty w rezultacie będziesz bardziej agresywny i bezpośredni co - niestety - sprowadzi się do gorszych rezultatów.
Im bardziej się r-prezentujesz tym mniej K-wybieralny jesteś. Niestety, żeby być r-wybierany musisz przejść pełną transformację.
Dziewczyny będą reagowały inaczej, bo będziesz sprzedawał coś innego. Nie potencjalny związek, ale emocje i dobre geny. Wiele dziewczyn i tak będzie próbowało Cię usidlić, ale to bez znaczenia bo następuje to dużo później. Możesz też ograniczyć swoją r-prezentację, ale jeżeli szukasz szybkiego seksu nic ci to nie da.

To co na razie działa (a w tym roku zadziałało z każdym jednym sukcesem) to ograniczenie się do roli r-chłopaka. Jest to najniższa forma relacji typu r, ale wystarczająco daleko od żywiciela. Tak więc zamiast oferować jej szybki jednorazowy alfa seks albo współdzielonego alfa penisa sprawiasz, że ma ona pomysł na złapanie tego alfa na związek. W ten sposób możesz wciąż przejawiać K-zachowania jak zaproszenie jej do siebie na kolację przy jednoczesnym sprawianiu ogólnego r-wrażenia. Jesteś kobieciarzem, ale "z potencjałem". Ma to sens tylko jeśli standardowe r-podejście nie wyszło, czyli nie przespałeś się z nią po dwóch-trzech randkach pomimo usilnych starań.

Ostatnio zadziałało to u mnie z trzema różnymi dziewczynami. Dwie z nich w trakcie naszego randkowania/uwodzenia czuły, że nie będę ich chłopakiem na wyłączność. Po paru tygodniach z jedną wciąż widuję się na zasadzie "fuck friend", a ona wie, że sypiam z innymi. Ten K-potencjał zaprezentowany po trzecim spotkaniu w niczym nie zaszkodził, ponieważ ogólne wrażenie ciągle było r. Kalibracja zawiodła mnie przy trzeciej dziewczynie. Mój błąd i - niestety - część procesu uczenia się.

Celem na rok 2016 jest bycie bardziej agresywnym i r-wybieranym. O ile moja r-prezentacja jest niezła podczas samego podejścia na ulicy, to wydaje mi się, że randki jeszcze trochę kuleją. Tak jak pisałem wcześniej - w tym roku randkowanie będzie dużym tematem na tym blogu.

5 komentarzy:

  1. Ale pierdolamento. Masz stary nie równo pod sufitem. Podrywanie zryło ci banie. Te laski ktore opisujesz to typowe szlaufy z klubu. Atrakcyjny facet po takie nie sięga. I coś mi sie wydaje ze kiedys zostałes mocno skrzywdzony przez kobiety i teraz sie mścisz mam racje? :) mhm no pewnie że mam, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie wszechwiedzący, wszystko jest opisane na blogu - zarówno moja przeszłość (w której brak dramatów i krzywd), jak i kobiety które poznaję (gdzie bywalczynie klubów to rzadkość, a "szlaufy" omijam z daleka). Sugeruję czytać ze zrozumieniem i odnosić się do merytoryki.

      Usuń
    2. Też moge założyc bloga i napisać, że mam 10 milionów na koncie a moim argumentem na poparcie tego będzie "przecież wszystko napisałem na blogu" :D Większość ludzi mających rodzine postrzega gości w wieku 29 lat którzy jedynie dupczą i dupczą jako zwykłych kurwiarzy. I tak, laski które opisujesz to delikatnie mówiąc kobiety lekkich obyczajów. Bo jak inaczej rozumieć to, że niby z misiami się żenią a z alfami sypią po kryjomu. W takim towarzystwie się obracasz więc takie masz postrzeganie, proste.

      Usuń
    3. Dziewczyny i kobiety zaczepiam na ulicy, na przystanku, w galerii handlowej, wracając z siłowni, idąc do pracy, itd. Trudno tu przylepić łatkę, że "w takim towarzystwie się obracam", bo są to kobiety w różnym wieku, różnego pochodzenia z różnych kręgów. Stąd, a także z bardzo podobnych doświadczeń moich znajomych, pozwalam sobie na uogólnianie.

      Nie każda kobieta tak zrobi, ale w każdej to siedzi. Akurat będzie nieszczęśliwa, nadarzy się "bezpieczna" okazja - skorzysta. Nie ma co się oszukiwać.

      Usuń
    4. Kobieta bez szacunku do siebie, partnera, kobieta lekkich obyczajów - owszem.

      Usuń