Zasady związku - ogólne kontra uniwersalne

Ostatnio zostałem zasypany e-mailami o "misiowatym", oddanym zachowaniu facetów. Podobne posty pojawiły się na forum, na którym się udzielam. Bardzo chciałbym wierzyć, że to jeden smutny troll pod kilkoma pseudonimami. Jeśli jednak faktycznie jest ich więcej, zaoszczędzę sobie trochę czasu pisząc ten artykuł.

Poruszona została kwestia "misiów" i tego, że nie każdy facet w związku jest alfa czy nawet męski. Niektórzy przecież ciągle słodzą swoim wybrankom, wyznają im miłość co pięć minut, mówią do nich "kochanie", wyrażają swoje uczucia publicznie (i na portalach społecznościowych), zasypują prezentami, a dziewczyny ciągle są w nich zakochane! To znaczy, że wszystko co głoszą PUA-si czy The Red Pill to bujda na resorach! Prawda?

Pierwsze błędne założenie: męskie SMV jest stałe.

Każdy wchodzi do związku z jakimś bazowym poziomem SMV (wartość na rynku seksualnym, ang. sexual market value). Cokolwiek zrobi potem ma na niego wpływ. Jeżeli stale pracuje nad sobą, kosi mnóstwo kasy, staje się bardziej popularny - zyskuje na wartości. Jeśli nieustannie poświęca uwagę partnerce, robi dla niej wszystko - zużywa na nią swoje SMV. Głównym problemem ludzi w związkach jest zaprzestanie uwodzenia po seksie/związku/małżeństwie. A wtedy ich SMV zaczyna powoli zanikać.

Jeśli ktoś ma szczęście i jest jednym tych okrutnie popularnych facetów, to wysoki poziom początkowy pozwala na marnotrawienie wartości przez długi, długi czas. Ale kiedy w końcu dziewczyna zacznie go oceniać (a stanie się to wcześniej albo później) - w jej oczach będzie bezwartościowy. Nie ma co być tym facetem.

Nigdy nie widziałem kobiety, która faktycznie by szanowała swojego beta-faceta, który po prostu jest miłym słodkim misiem. To nie leży w ich naturze. Jest masa książek na dokładnie ten temat i setki przykładów wszędzie dookoła. Ale to nie wystarczy dla mojego trolla. Bo on kiedyś był "draniem" i dziewczyna zostawiła go dla kogoś, kto teraz wypisuje "kocham cię" na jej Facebooku.
Skrzynka nadawcza mojego trolla, kiedy akurat nie zakłada kolejnych kont.

Drugie błędne założenie: istnieją uniwersalne zasady, bo każda dziewczyna jest taka sama.

Istotna uwaga: wszystkie kobiety są takie same w tym względzie, że zawsze będą wybierały najlepszego faceta z aktualnie dla niej dostępnych i zostawią poprzedniego bez mrugnięcia okiem, jeżeli pojawi się ktoś lepszy. Wszystkie są takie same, bo wszystkie podniecają te same fantazje czy męskie cechy. To powiedziawszy nie ma uniwersalnych zasad, które pozwolą na zdobycie każdej dziewczyny. Dlatego wszyscy PUA-si zawsze podkreślają wagę kalibracji. Trzeba  dostosować swoje działania do konkretnej kobiety.

Od każdej zasady istnieją wyjątki. Są dziewczyny, które nie są za grosz kobiece; są wariatki; są laski z problemami. Ale jeżeli ktoś chce głosić ogólne porady na temat randkowania, podrywania i strategii uwodzenia (jak robią to PUA-si i TRP) to oczywiste jest, że skupi się na tym co działa na większość.

Podrywanie jest rachunkiem prawdopodobieństwa pod jednym względem: są rzeczy, które zwykle działają i takie, które nigdy nie przynoszą efektów. Robiąc te pierwsze i unikając tych drugich można zmaksymalizować swoje szanse wśród szeroko pojętej populacji dziewczyn. Możesz trafić szóstkę w genetycznej loterii u jednej laski, a jej koleżanka nawet na ciebie nie spojrzy. Dla twojego kumpla sytuacja może wyglądać dokładnie odwrotnie. "Gra" działa na dziewczyny pomiędzy tymi dwoma skrajnościami, ale nie ma ucieczki od tego czy jesteś atrakcyjny dla tej konkretnej osoby.
Nie da się ekstrapolować próbki o wielkości jeden. "Gra" opowiada o tym, co działa w ogóle (tzn. częściej działa, niż nie).
Ale nasz troll myśli, że jeśli publiczne wypisywanie "kocham cię" spotyka się z odpowiedziami "ja ciebie też kocham" to znaczy to, że dziewczyna jest zakochana i będzie z tym facetem na zawsze.

Trzecie błędne założenie: zasady związków damsko-męskich są natychmiastowe.

W odniesieniu do całego podrywania i zaczepiania dziewczyn - tak, zasady działają od razu w tym momencie. Albo uda się pokazać z atrakcyjnej strony (być może nawet w pierwszych sekundach), albo nie. Ale tak jak już zostało powiedziane - w związku należy utrzymywać swoje SMV odpowiednio wysoko, żeby partnerka w nim trwała. To znaczy, że trzeba być lepszym niż inni dostępni faceci w jej otoczeniu.

Nie chodzi o to, jak związek wygląda tu i teraz. Niektórzy mogą siedzieć w czymś dziwacznym jeżeli ich wartość (SMV) jest odpowiednio wysoka. Ale żadna kobieta nie będzie ze słabym facetem przez całe życie, jeżeli tylko ma inne opcje. Tak więc najpewniej a) zdradzi b) zapuści się c) straci szacunek dla partnera d) zacznie mu marudzić e) spróbuje złapać go na dziecko i przerobić na portfel f) zostawi go dla kogoś lepszego g) kombinacja powyższych scenariuszy. Cokolwiek dzieje się teraz nie jest przesłanką na przyszłość.

Czwarte błędne założenie: posiadasz pełną wiedzę na temat związków innych ludzi.

Nigdy nie wiadomo jak związek wygląda od środka. Widziałem na własne oczy jak wielki twardy "alfa" facet żalił mi się, że jego drobna żona nie przespała się z nim od miesięcy. A jednak dla tych, którym się nie wygadał wyglądali na świetnie dobraną parę. Widziałem jak dziewczyna zdradzała gościa (jak się okazało) latami, a dla wszystkich dookoła sprawiali wrażenie nie tylko pary, ale i przyjaciół.

Z drugiej strony - gość, który publicznie wyraża uczucia i zasypuje dziewczynę prezentami może być milionerem, który każdej nocy rżnie ją, aż ona straci przytomność. Wątpię jednak, żeby to był przypadek mojego trolla. Ponownie - zasadniczo faceci nie są ani bogaci, ani hojnie obdarzeni przez naturę. Są przeciętni i nawet jeśli ciągle nad sobą pracują, to nie mogą zachowywać się jak gwiazdy filmowe.

I wątpię, że same gwiazdy też pozwalają sobie na błędy w związkach. Tu chodzi o nastawienie - ona jest ze mną, bo jestem wyjątkowy. Dlaczego miałbym się dla niej poświęcać, skoro sam fakt, że jest ze mną jest dla niej największym prezentem?
Nigdy nie wiesz co działa, a co nie, zanim nie sprawdzisz tego na sobie. Wielokrotnie.

Ten post jest trochę przypadkową gadaniną, a na pewno - umysłową masturbacją. Jeżeli cokolwiek ma zostać z tego zapamiętane to to, że ten blog (oraz Manosphere, PUA, The Red Pill) jest o seksualnych strategiach. Strategie nie są uniwersalne, ale są powtarzalne. Wypróbuj je sam, nie polegaj na innych. I nie oczekuj, że zadziałają za każdym jednym razem.

1 komentarz:

  1. Troche jak to ująłes - gadanina bez sensu, nie wyjaśniłeś dlaczego jedni słodzą publicznie i mówia kocham i są tak samo w związkach a dziewczyny tak samo zakcohane jak w PUA-sach

    OdpowiedzUsuń