Więcej działania!

Więcej działania to najczęściej powtarzana porada dla tych, którzy chcą więcej zaliczeń, randek, numerów czy tak naprawdę - czegokolwiek. Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić, szczególnie, że droga do tego celu wygląda inaczej w zależności od doświadczenia.

Dla początkujących więcej działania to najlepsza porada, bo uwalnia ich od myślenia. Pierwsze 100-200 daygame'owych podejść to najszybszy sposób żeby zrozumieć i poczuć dynamikę podrywania na ulicy. Wystarczy uczyć się z potknięć i nie przejmować porażkami. Prędzej czy później wszystko "chwyci".

Kiedy cały ten daygame nie jest już zagadką, czas na jeszcze więcej działania. Faceci, którzy zgarniają 1 numer tygodniowo z 10 podejść pytają jakim cudem mają chodzić na więcej randek. Oczywiście powinni zainteresować się dlaczego mają taki niski wskaźnik skuteczności (nagrywanie i odsłuchiwanie podejść; pomoc trenera), ale jednocześnie jeśli tylko zrobili by tych podejść dwa razy więcej, to jestem przekonany, że mieliby więcej niż 2 numery tygodniowo.
Oczywiście każdy powinien pracować nad swoimi umiejętnościami. Najlepiej wykorzystując je w terenie.
Chodzi o pęd. Kiedy jesteś na fali wznoszącej wszystko po prostu wychodzi. A działając więcej częściej wykorzystujesz "swoje" chwile. To dlatego czasami zgarniasz 4 numery od 4 dziewczyn i wszystkie interakcje są idealne. Co więcej - następnym razem oczekujesz takich samych rezultatów i dostajesz je, bo ciągle jesteś upojony poprzednimi sukcesami. Jasne, wiele z nich nie odpowie ani się nie umówi, bo będąc na tej fali zbierasz także numery od dziewczyn, które nie są tak naprawdę zainteresowane (robisz tak dobre wrażenie, że nie są w stanie ci odmówić).
Prawdę mówiąc, są również takie dni, gdzie po 10 podejściach nadal jesteś z niczym, a dziewczyny przestają się nawet zatrzymywać. Po prostu idź do domu, tego dnia więcej działania nie ma sensu.
Jestem zainteresowany sypianiem z większą liczbą dziewczyn. A moje statystki za poprzedni rok nie są tak znowu optymistyczne w tym względzie. Potrzebowałbym około 1500 podejść, żeby sypiać z dwoma miesięcznie, ale przy okazji to oznaczałoby randkowanie przez rok z ponad setką dziewczyn. Szczerze wątpię, że znalazłbym na to czas. Ale jednak taki był mój plan na styczeń - więcej podejść. Plan, który absolutnie mi nie wyszedł.

Więcej działania, Praga 2015, czyli moje pierwsze zagraniczne farmienie numerów. Na zdjęciu: tzw. Russian minute.
"Robienie większej liczby podejść" nie jest mądrym celem. Nie jest on policzalny ani konkretny i ciężko jest samemu się pilnować, żeby robić "więcej". Tak więc w lutym nacisk położyłem gdzie indziej. Tom Torero wiele razy wspominał, że w swoich początkach wychodził z nastawieniem na jeden numer dziennie. To dało mi pewien pomysł. Przecież do tej pory na wyjście zgarniałem średnio jakiś numer. Jeśli skupiłbym się na braniu dziennie dwóch w konsekwencji musiałbym robić więcej podejść. A więcej numerów, to i więcej zdobyczy, prawda?

Na razie ten eksperyment przebiega nieźle. Większość zimnych i mokrych dni w lutym zakończyła się powodzeniem jeżeli chodzi o numery. Przeważnie kończę sesję z dwoma nowymi kontaktami. Pozbyłem się tego okropnego uczucia spełnienia po pierwszym zdobytym numerze, które zabijało we mnie chęć do działania. Jestem w stanie więcej polować jednego dnia, co nieudolnie próbowałem osiągnąć w 2015.
Oczywiście zdarzyły się też te deszczowe, podziębione dni kiedy wracałem do domu na tarczy, ale za to z mocnym postanowieniem na następny dzień.
Jasne, więcej kontaktów będzie martwych, bo skupiam się teraz na domykaniu interakcji. Jednak sama ich liczba powinna pozwolić mi na bardziej skuteczne przebieranie w dziewczynach, tak żeby wybierać te bardziej obiecujące.

Czego więc spodziewam się w nadchodzących tygodniach?
  • Dwóch numerów każdego dnia (albo żadnego, jeżeli dany dzień ssie).
  • Więcej flake'ów, bo niektóre numery będą wymęczone.
  • Więcej randek. Ponieważ celuję w podwojenie liczby numerów każdego miesiąca - będę miał większy wybór do randkowania.
  • Więcej sukcesów. Wchodzimy tutaj w rachunek prawdopodobieństwa - na pewno znajdę więcej chętnych dziewczyn i "zielonych świateł".
  • Pozbycia się wymówki pod tytułem "mam już numer, spadam do domu".
Spodziewam się, że wyniki (randki, sukcesy) powinny zwiększyć się więcej niż dwa razy, chociaż zakładam dwukrotność w zdobywanych numerach. Nie wydaje mi się, żeby tu była liniowa zależność - będąc bardziej otwartym, podchodząc ot tak po prostu i skupiając się na lepszych jakościowo numerach powinienem załatać swoje braki w daygame'ie.

Patrząc po tym co już się wydarzyło w lutym nie sądzę, żeby udało mi się zwiększyć liczbę podejść. Nie chodzi o więcej działania, chodzi o zwiększenie efektywności. I to jest moja nowa droga - nadszedł czas na udoskonalanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz